pobrania (11)

Opis Far Cry Primal

Kiedy zapowiedziano Far Cry Primal dużo kobiet posiadało zbyt złe Ubisoftowi, że porzuca główną oś serii i gromadzi się na działaniu spin-offu. Że rezygnuje z dalekiego środowiska na praca rzucenia gracza w świat z epoki kamienia łupanego. Że uganianie się za mamutami to jakieś nieporozumienie. Że wtedy będzie nowe DLC za jakie należy zapłacić jak za nową grę... Jak chodzili do ostatniej klasy mogę Wam powiedzieć jedno: mieszali się. Przeniesienie akcji do roku 10 000 p.n.e. to jedna z prawdziwszych kwestii jaka przyszła serię Far Cry z czasów wydania świetnego Blood Dragon. Tylko wtedy przechodzili do tworzenia z bliską odskocznią od głównego uniwersum, teraz zaś otrzymujemy niemal zupełnie nowy tytuł, który zabierze nam z życia co najmniej kilkadziesiąt godzin.

Z Far Cry Primal jest raczej kiedy z klockami Lego. Niby znamy już większość elementów, doskonale zdajemy sobie prośbę o co w współczesnej imprezie chodzi, jednak wszystek kolejny zestaw sprawia wielką przyjemność. Tu sporo klocków powstaje z Far Cry 4. Skalna wspinaczka? Jest. Możliwość jeżdżenia na wierzchu słonia? Jest, tylko zamiast słonia dosiadamy mamuta. Przejmowanie strażnic? Wiadomo. Otwarty świat z mnóstwem sprawy do sprzątania i pozycjami do zastosowania? Nie potrafiło go zawieść. A obecnie myślicie sobie, że Ubisoft sprawił to samo co w tych odsłonach Assassin's Creed - zmienił miejsce części nie zmieniając przy tym techniki rozgrywki. Na szczęście zmian wchodzących na przebieg rozgrywki jest tu sporo, choć nie równie wielu elementów zostało powielonych z ostatniej odsłony.

hqdefault.jpg

Początek doskonale znacie z materiałów promocyjnych. Zajmujemy się w wojownika Takkara, który wraz ze naszymi znajomymi wyrusza na polowanie. Głód doskwiera, a mięso mamuta potrafiło go zaspokoić na kilka tygodni. Gra jest godna świeczki, a w krainie Oros to urzędnik jest zwierzyną. Atak tygrysa szablozębnego na pobratymców a dopiero dobre uniknięcie śmierci sprawia, że Takkar zostaje jedynym ocalałym przedstawicielem plemienia Łindźa. Przynajmniej właśnie mu się wydaje...

Doświadczenie w świecie, w którym człowiek dopiero zapoznaje się jak zostać ostatnim ogniwem łańcucha pokarmowego, nie jest dostępne. A co właśnie w pojedynkę. Powinien znaleźć sobie schronienie, zapewnić pożywienie, rozpalić ogień, przygotować stój oraz żyć wszelki okres czujnym, bo śmierć wygląda na jakimś kroku. Początki to właściwie naprawdę dość rozbudowany tutorial, który zaczyna nas w ostatni niezwykły, pierwszy i trudny świat. I szybko dawno da się zauważyć główną kolej w grze - to styl łowcy, podczas którego Takkar lepiej dostrzega dostępne do przechowywania surowce, stanowiącą w pobliżu zwierzynę i ślady zostawiane przez nią. I odpowiednio podążając takim tropem przez przypadek odnajdujemy Saili, kolejną Łindźe. Plan wówczas staje się prosty. Musimy znaleźć i zjednoczyć pozostałych członków plemienia rozsianych po świecie, bo właśnie w danej grupie jesteśmy okazję na przetrwanie.

Oros to naprawdę malownicza kraina. Dzika, wręcz nieskazitelna natura robi niesamowite wrażenie. Na screenach możecie podziwiać tylko próbkę silnika Dunia, w trakcie rozgrywki przedstawiony świat robi bardzo większe doświadczenie. Ogromny dodatkowo jest tu udostępniony otwarty świat. Powierzchnia mapy jest co prawda niższa niż w dawnych odsłonach, ale też należy narzekać na pomocy fakt, iż w Far Cry Primal przenosimy się głównie pieszo, i gdyby nie punkty kontrolne dostarczające do dużej podróży, wędrówka po krainie Oros istniała nie tylko chcąca, tylko również męcząca.

Początkowo nie mamy do dyspozycji zbyt wielkiego wachlarzu wiedze oraz dostępnych broni do skorzystania. Do przetrwania musi nam wystarczyć maczuga, włócznia, prosty łuk oraz dwa paski zdrowia, które potrafią szybko zniknąć po jednym ciosie niedźwiedzia brunatnego. Dopiero kiedy znajdziemy innych Łindźa, będziemy umieli nie tylko otrzymywać od nich pozycje, jednak również nauczyć się nowych wiedze albo te poznamy przepisy na kolejne bronie i mikstury. Nie wystarczy jednak ograniczyć ich do swej wioski, trzeba umożliwić im jeszcze schronienie. Rozbudowa i zaludnianie naszej osady to decydujący element rozgrywki. Stąd same w jak żadnej innej odsłonie, w Far Cry Primal tak istotne jest zbieranie wszystkich surowców niezbędnych nie jedynie do robienia broni, a również instalacji nowych chat i szałasów. I nie wystarczy do ostatniego wydawanie trzciny, zbieranie kwiatów, rąbanie drewna czy wydobywania łupków, których w okolicy Oros jest pod dostatkiem. Żeby w całości rozbudować naszą bazę wypadową niejednokrotnie przyjdzie nam zapolować na krótkie zwierzę, które jest ale w pewnej, najczęściej trudno dostępnej lokalizacji i wykazuje aktywność wyłącznie w nocy. A po zmroku szykuje się zdecydowanie dużo niebezpiecznie niż za dnia...


Ci, jacy w dawnych odsłonach serii Far Cry lubowali się w otwartej wymianie ognia raczej długo nie pozostaną w Far Cry Primals. O ile polowanie na kozice, jelenie czy dziki nie ma poważniejszego wyzwania, tak szybko szarża ze popularną maczugą w miejscowość drapieżnej zwierzyny skończy się w najłatwiejszym razie jak przygoda Leonardo Di Caprio z niedźwiedziem w Zjawie. Tu nie uświadczymy sympatycznych zwierzaków z Epoki Lodowcowej, tu jesteśmy do czynienia z ogromnymi bestiami, które dopiero liczą na to, by rozszarpać nas na etapy. Dlatego też premiowane jest skłonne życie w ukryciu, skradanie się i działanie w właściwym momencie śmiertelnego ciosu.

Istnieje natomiast pewna umiejętność, która działa, że Takkar zarabia na przydomek "Władca zwierząt". To opcję poskramiania większości gatunków trwających w Oros. Technicznie istnieje ostatnie bardzo przydatne: wystarczy rzucić przynętę, zaczekać aż zwierzę się nią zainteresuje, a potem zakraść się i zamiast przebić włócznią, ograniczyć je znaną siłą. Tyle teorii. W działalności najrzadsze zwierzęta wymagają od nas rozwinięcia nie tylko odpowiednich wiedzy, a również nieco zwinności - wystarczy bowiem podejść odrobinę za około, a nasza próba przygotuje się tragicznie.

Kiedy już uda nam się poskromić zwierzę, zacznie ono nam towarzyszyć, będzie walczyć wspólnie z nami też słuchać wydawanych poleceń. Co ważne, każda z ujarzmionych bestii posiada zestaw innych jakości https://www.farcryprimalpc.com/ i sztuce. Niektóre mają silną siłę, inne mogą atakować przeciwnika z zaskoczenia, i także inne zwiększają obszar dostępny w minimapie. Wystarczy więc wydać polecenie ataku i liczyć problem z góry, choć wówczas dostaniemy mniej punktów doświadczenia, a dodatkowo znajomy towarzysz może zginąć w trakcie starcia z nowym drapieżnikiem. Stąd też ważne jest jego pewne karmienie mięsem pozyskiwanym z kolejnych zwierząt. Wspominałem już, że w Far Cry Primal trzeba zbierać wszystko?

hqdefault.jpg

Poskromione zwierzęta wtedy nie jedyni towarzysze naszych jazd i polowań. Choć Takkar wraz z rozwojem umiejętności zyskuje lepsze zdolności łowieckie, tak niezbędnym elementem gry zatrzymuje się także sowa, która nie tylko robi za naszego rodzaju zwiadowcę, ukazując nam ważniejszą połać pobliskiego terenu z biegu ptaka, jednak taż potrafi także zaatakować czające się w krzakach niebezpieczeństwo.

O ile polowania oraz poskramianie zwierząt zrealizowano świetnie, tak niewiele gorzej wypadają dodatkowe elementy. Warto bowiem wspomnieć, iż w świecie Oros istnieją też inne plemiona, które jeszcze walczą o przeżycie i bycie nad krainą. Niestety, walka z pracownikami Udam czy Izila jest wystarczająco powtarzalna, a dodatkowo mały arsenał nie urozmaica tu starć. Też jest z funkcjami głównego wątku, kiedy także tymi pobocznymi - w części z nich uznawani jesteśmy kiedy mężczyzna na posyłki, który planuje coś przynieść, albo wytropić konkretne zwierzę. Odzywają się tutaj bolączki otwartego świata, w jakim większy wpływ składa się na eksplorację i zbieractwo niż warstwę fabularną. Szkoda, bo prehistoryczny czas to wspaniały wzgląd na opowiedzenie wciągającej historii, i tu został potraktowany po macoszemu.

Pomimo tego, w Far Cry Primal cieszył się wiele głęboko niż prezentując w Far Cry 4. Przeniesienie prac do momentów kamienia łupanego stanowiło dla Ubisoftu dość ryzykowną, ale dobrą decyzją. Ta gra pokazuje swój pazur przedstawiając brutalny, prymitywny świat, którego eksploracja potrafi wywołać dreszczyk emocji. Że tylko, że Far Cry Primal zbyt często powiela schematy wałkowane w serii od dłuższego czasu, a opowiedziana sprawa jest równie prymitywna, niczym jej sceneria.

Read more…

Opis FarCry Primal

Seria Far Cry przyzwyczaiła nas do konkretnych standardów - wspaniałą oprawę i dobre postacie drugoplanowe zawsze uzupełniała przyjemna rozgrywka, która jednak znała być powtarzalna. Primal nie odbiega dobrze z tych świetnych założeń, lecz grę mocno wyróżnia wyjątkowa atmosfera i myśl, iż jesteśmy nie tylko myśliwym, a również potencjalną ofiarą.

Uczucie zaszczucia towarzyszy nam praktycznie od początku, wyraźnie służąc do zrozumienia, że epoka kamienia wtedy nie był prosty czas dla starego człowieka. Primal opowiada o walce międzyplemiennej, ale również starciu z naturą - niebezpiecznymi zwierzętami i chłodem północy.

Scenariusz to ale zdecydowanie mniejszy punkt najnowszego Far Cry'a. Zabieramy się w nieszczególnie dzielącego się myśliwego imieniem Takkar, a zabawę zaczynamy od rozbudowywania wioski plemienia Łindźa, poszukując w świecie ludzi odpowiednich do jej wzroście.

hqdefault.jpg

W trakcie przygody napotykamy znacznie kilka lub bardziej oryginalnych postaci, które jednakże nie zapadają w pamięć tak, jak choćby Vaas Montenegro lub te Pagan Min. Na ostatnim miejscu nieco lepiej wypadają wodzowie Udam, tylko toż też nie jest stan wielki z starych części.

Początki to zwykle wykonywanie znaczeń dla mężczyzn z wioski. Prace te pamiętają na końca między innymi ulepszanie zabudowań i kupowanie kolejnych mieszkańców, i wszystko to okraszone jest nieustającą potrzebą zbierania surowców, co już prezentuje się istotnym elementem zabawy.

Wiele roślin, kamieni i drewna produkujemy ze składowisk nagród, czyli specjalnych zajęć w przejętych lokacjach. Tworzą one codziennie trochę zasobów. Zazwyczaj jednak bardziej dobre jest oryginalne wybranie się w rejon, często po rozwinięciu umiejętności zbieractwa.

Pozyskiwanie surowców wymagane jest do rozbudowywania domów również do działania i zmienienia przedmiotów, bez których gra z pewnymi okazami zwierząt jest skomplikowana bądź wręcz niemożliwa. Postać początkowo jest więc bardzo słaba a często bezbronna w obrębie, głównie nocą, gdy na żer wychodzą niebezpieczne drapieżniki.

Jednakże w prawdziwym okresie zbieranie może zaprezentować się nużące, gdy mocno rozwiniemy postać, a wilki czy jaguary nie będą mieć zagrożenia, do gry wraca świeżość. Przestajemy się bać i przewidujemy się człowiekiem na innym podwórku. Także akcja jest dość ciekawsza w dalszym ciągu, gdy wioska jest już rozwinięta. Wówczas temat walk plemiennych zatrzymuje się jeszcze bardziej eksponowany i oryginalni.


Oprócz wątku głównego, który powoduje do piętnastu godzin zabawy, mamy do czynienia z naturalnym ogromem zadań pobocznych. Powraca dany z starych części motyw przejmowania obozów a niezwykłych miejsc, z starą koniecznością „wyczyszczenia” danego terenu z przeciwników.

W Primal wygląda to wprawdzie nieco inaczej, gdyż - zamiast broni palnej - do możliwości mamy łuk, maczugi czy włócznię. Często to należy przyjmować się na walkę bezpośrednią, która nie jest do celu angażująca. Większą satysfakcję sprawiają raczej okazje na dystans, z wykorzystaniem noży do stosowania, rojów pszczół i dodanego łuku. Co ciekawe, maczugami czy włóczniami i możemy rzucać, i wtedy odzyskać je ze zwłok wroga.

Dużo lepszymi zadaniami pobocznymi składają się zlecenia od przypadkowych ludzi - na dowód konieczność sprawdzenia, co zatruwa wodę w farcryprimalpc.com FarCry Primal Wymagania wiosce. Wykorzystujemy wtedy wzrok łowcy, specjalny tryb widzenia pozwalający zauważyć ważne elementy szybciej. Podążamy za śladami, tropimy i eliminujemy przyczynę problemu.

Opcjonalne misje chodzą do siebie podobne, a często składają się o moc ciekawiej zaprojektowane z tychże z pierwszego wątku. Okazjonalnie ratujemy też Łindźa, uwięzionych przez wrogów z Udam. W niniejszy system zwiększamy liczbę mieszkańców wioski.

Ciekawymi i zwiększonymi ćwiczeniami są te liczące na ścieraniu najsilniejszych zwierząt - tygrysa szablozębnego lub mamuta. To związanie tropienia, zastawiania sieci i gry. Nagrodą jest oswojenie takiego zwierzęcia oraz oferta ujeżdżania go, o ile mamy wystarczającą zdolność.

Poskramiać można większość gatunków. Potrzebujemy do ostatniego przynęty, którą uderzamy w ziemię zwierzaka. Nie umiemy przy tym oddać się wykryć, więc do jedzącego posiłek stworzenia zakradamy się z tyłu. Później drapieżnik może działać nam w walce, nawet słuchając prostych poleceń.

Ciekawym wyjątkiem jest obecność sowy-zwiadowcy, która szybko prezentuje się szalenie przydatnym towarzyszem. Przejmujemy nad nią ochronę i rozglądamy się po strony. Z okresem pomaga to znaczenie przeciwników, umożliwia nawet ustępowanie ich z góry.

Rozwój bohatera został coś zmieniony i zwiększony. Wstęp do niektórych umiejętności jesteśmy tylko to, gdy skierujemy do wioski odpowiedniego człowieka, odpowiedzialnego za polowanie, zbieractwo, walkę czy różną rzecz. Najlepszych talentów pokażemy się po rozbudowaniu konkretnych chat i przygotowaniu pracy.

Całe te aspekty czynią grę interesującą i pobudzającą do rozwoju głównej postaci. Za tym idzie energię do coraz dalszych dróg w trudne miejsca, szukania na groźne gatunki zwierząt i wartości zdobycia rzadkich surowców.

Rozgrywka przez swą świeżość i spokój przynosi nieoczekiwanie dużo satysfakcji. Zadowoleni będą także gracze znający serię Far Cry, jak i biorący po nią po raz pierwszy. Szybko zapomina się o braku karabinów, granatów, wyrzutni rakiet czy aut. Że tylko, że warstwa fabularna wypada dużo gorzej. Coś za coś.

Na osłodę pozostaje jednak przepiękny, bardzo mądrze zaprojektowany świat. Pełno tutaj wzniesień i gór, na jakie przyjmiemy się ale za pomocą zaczepu z kości. Są ponad trudniejsze oraz słabsze zbiorniki wodne, rzeki lub i jaskinie skrywające wiele tajemnic. Nie ujawni się tu klasycznych dróg, bo akcja dzieje się dziesięć tysięcy lat przed naszą erą, to cały okres przemieszczamy się po mniej lub dużo wydeptanych ścieżkach.

hqdefault.jpg

Całość okraszona jest doskonałą oprawą graficzną. Choć miejscami że pewne uproszczenia wizualne, to wszelkie takie niuanse tuszowane są przez sprytne zabiegi. Mowa tutaj głównie o wolumetrycznym światłu i wysokiej ofercie wykorzystanych barw. Docenić to ważna tym znacznie, im dużo włączymy się na brzegi mapy. Krainy na południu, północy i wschodzie różnią się od siebie bardzo, choć sam świat jest dużo mniejszy niż w historycznych częściach.

Wszystko to zawiera się w raptem w 12 GB informacjach na konsoli, co zrobiło na nas korzystne wrażenie. Podobnie zresztą jak płynność działania testowanej możliwości na PlayStation 4 i absolutny brak problemów z liczbą klatek, nawet gdy na ekranie dzieje się morze i walczymy z kilkunastoma przeciwnikami.

Na szeroką pochwałę zasługuje także dźwięk przestrzenny. Noce, choć jasne, znają być przerażające. Tu również ówdzie usłyszymy wyjące wilki, następnym razem porykiwanie niedźwiedzia. Często można złapać się na ostatnim, że skupieni na skradaniu przestraszymy się odgłosów własnego zwierzęcia. Bardzo dawno udźwiękowienie nie zawierało w walce wideo tak daleko.

Cofnięcie się o ponad 12 000 lat to dla serii Far Cry rewelacyjny pomysł. Rozgrywka jest bardzo satysfakcjonująca, zwłaszcza w późniejszych etapach gry. Idzie to przymknąć oko na niedostatecznie rozbudowaną technikę oraz minusy fabularne. Far Cry Primal to bardzo ciekawe rozwinięcie cyklu. Gra potrafi przykuć do ekranu na dalekie godziny.

Read more…

FarCry Primal Opis gry

Seria Far Cry przyzwyczaiła nas do pewnych standardów - wspaniałą oprawę i ciekawe postacie drugoplanowe zawsze uzupełniała przyjemna rozgrywka, która jednak potrafiła być równa. Primal nie odbiega znacząco z tych tradycyjnych założeń, lecz grę mocno wyróżnia wyjątkowa treść i wiedzę, iż stanowimy nie tylko myśliwym, a także potencjalną ofiarą.

Uczucie zaszczucia towarzyszy nam praktycznie od początku, wyraźnie służąc do zrozumienia, że epoka kamienia to nie był spokojny czas dla ówczesnego człowieka. Primal wspomina o walce międzyplemiennej, a też starciu z naturą - niebezpiecznymi zwierzętami i chłodem północy.

Scenariusz to natomiast zdecydowanie mniejszy punkt najnowszego Far Cry'a. Wcielamy się w nieszczególnie odznaczającego się myśliwego imieniem Takkar, a zabawę zaczynamy od rozbudowywania wioski plemienia Łindźa, poszukując w świecie ludzi potrzebnych do jej wzroście.

hqdefault.jpg

W trakcie przygody napotykamy znacznie kilka lub bardziej udanych postaci, które wprawdzie nie powstają w świadomość tak, jak chociażby Vaas Montenegro albo te Pagan Min. Na tym polu nieco dużo wypadają wodzowie Udam, ale to zarówno nie jest poziom dany z starych części.

Początki to często wykonywanie zadań dla gości z wioski. Misje też przechodzą na punkcie między innymi ulepszanie zabudowań i kupowanie kolejnych mieszkańców, a wszystko to okraszone jest trwałą potrzebą zbierania surowców, co szybko wyraża się istotnym elementem zabawy.

Wiele roślin, kamieni oraz drewna korzystamy ze składowisk nagród, czyli specjalnych stanowisk w przejętych lokacjach. Tworzą one codziennie trochę zasobów. Zazwyczaj a bardziej korzystne jest niezależne wybranie się w lokal, często po rozwinięciu umiejętności zbieractwa.

Pozyskiwanie surowców chciane jest do rozbudowywania domów też do czynienia i zmienienia przedmiotów, bez których gra z wybranymi okazami zwierząt jest skomplikowana bądź wręcz niemożliwa. Postać początkowo jest a bardzo rzadka a często bezbronna w zakresie, głównie nocą, kiedy na żer wychodzą niebezpieczne drapieżniki.

Choć w jednym momencie zbieranie może objawić się nużące, gdy bardzo rozwiniemy postać, a wilki czy jaguary nie będą mieć zagrożenia, do gry wraca świeżość. Kończymy się bać i czujemy się panem na swym podwórku. Także akcja jest właściwie popularniejsza w dalszym ciągu, gdy wioska jest już rozwinięta. To temat walk plemiennych staje się jeszcze bardziej eksponowany i wspaniali.


Oprócz wątku głównego, który ściąga do piętnastu godzin zabawy, jesteśmy do rezygnowania z dobrym ogromem zadań pobocznych. Powraca wielki z starych części motyw przejmowania obozów również nowych miejsc, z starą koniecznością „wyczyszczenia” danego kraju z przeciwników.

W Primal przypomina to a nieco inaczej, gdyż - zamiast broni palnej - do możliwości mamy łuk, maczugi czy włócznię. Często więc należy kwalifikować się na grę bezpośrednią, która nie jest do kraju angażująca. Większą radość sprawiają raczej okazji na dystans, z zastosowaniem noży do stosowania, rojów pszczół i dodanego łuku. Co dobre, maczugami czy włóczniami także możemy rzucać, i następnie odzyskać je ze zwłok wroga.

Bardzo ciekawszymi zadaniami pobocznymi przejawiają się zlecenia od przypadkowych ludzi - na dowód konieczność sprawdzenia, co zatruwa wodę w wiosce. Wykorzystujemy wtedy wzrok łowcy, specjalny tryb widzenia pozwalający zauważyć istotne elementy szybciej. Podążamy za śladami, tropimy i eliminujemy przyczynę problemu.

Opcjonalne misje chodzą do siebie odpowiednie, ale często przejawiają się o wiele ciekawiej zaprojektowane z ostatnich z podstawowego wątku. Okazjonalnie ratujemy też Łindźa, uwięzionych przez wrogów z Udam. W ostatni sposób zwiększamy liczbę mieszkańców wioski.

Interesującymi i rozbudowanymi działaniami są te polegające na poskramianiu najsilniejszych zwierząt - tygrysa szablozębnego lub mamuta. To połączenie tropienia, zastawiania sieci i walki. Nagrodą jest oswojenie takiego zwierzęcia również możliwość ujeżdżania go, o ile jesteśmy wystarczającą zdolność.

Poskramiać można większość gatunków. Potrzebujemy do ostatniego przyjemności, którą mówimy w ziemię zwierzaka. Nie umiemy przy tym oddać się wykryć, zatem do jedzącego posiłek stworzenia zakradamy się z tyłu. Później drapieżnik może ułatwiać nam w walce, nawet słuchając prostych poleceń.

Ciekawym wyjątkiem jest obecność sowy-zwiadowcy, która szybko składa się bardzo przydatnym towarzyszem. Przejmujemy nad nią kontrolę i rozglądamy się po strony. Z czasem umożliwia to świadczenie przeciwników, umożliwia nawet zaczynanie ich z głowy.

Rozwój bohatera został coś zmieniony i zwiększony. Dojazd do niektórych umiejętności mamy jedynie wtedy, gdy ograniczymy do wioski odpowiedniego człowieka, odpowiedzialnego za polowanie, zbieractwo, walkę lub różną dziedzinę. Najlepszych talentów nauczymy się po rozbudowaniu konkretnych chat i przygotowaniu pracy.

Wszystkie te aspekty czynią grę angażującą i zachęcającą do wzrostu głównej postaci. Za tym idzie tendencję do coraz dalszych wędrówek w trudne miejsca, oczekiwania na złe gatunki zwierząt i próby zdobycia rzadkich surowców.

Rozgrywka poprzez swą świeżość i klimat przynosi nieoczekiwanie dużo satysfakcji. Zadowoleni będą również gracze znający serię Far Cry, kiedy również osiągający po nią po raz pierwszy. Szybko zapomina się o braku karabinów, granatów, wyrzutni rakiet czy aut. Że tylko, że warstwa fabularna wypada bardzo gorzej. Coś za coś.

Na osłodę pozostaje jednak przepiękny, bardzo mądrze zaprojektowany świat. Pełno tutaj wzniesień i gór, na które złapiemy się tylko za pomocą zaczepu z kości. Istnieją więcej Kliknij po więcej cięższe plus lżejsze zbiorniki wodne, rzeki lub i jaskinie skrywające wiele tajemnic. Nie wydobędzie się tu klasycznych dróg, bo akcja dzieje się dziesięć tysięcy lat przed naszą erą, a cały czas zaczynamy się po chwila lub dużo wydeptanych ścieżkach.

hqdefault.jpg

Całość okraszona jest bogatą oprawą graficzną. Choć miejscami że pewne uproszczenia wizualne, to każde takie niuanse tuszowane są przez sprytne zabiegi. Mowa tu głównie o wolumetrycznym oświetleniu i szerokiej ofercie wykorzystanych barw. Docenić wtedy silna tym dużo, im dobrze włączymy się na końce mapy. Krainy na południu, północy i wschodzie dzielą się od siebie diametralnie, jednak sam świat jest wielu niższy niż w ostatnich częściach.

Wszystko to oznacza się w tylko w 12 GB informacji na konsoli, co wykonało na nas pozytywne wrażenie. Podobnie zresztą jak płynność działania testowanej wersji na PlayStation 4 i absolutny brak kłopotów z pierwszą klatek, nawet jeżeli na ekranie dzieje się wiele i konkurujemy z kilkunastoma przeciwnikami.

Na zdrową pochwałę zasługuje także dźwięk przestrzenny. Noce, choć jasne, mogą być przerażające. Tu również ówdzie usłyszymy wyjące wilki, następnym razem porykiwanie niedźwiedzia. Często można zamknąć się na ostatnim, że skupieni na skradaniu przestraszymy się odgłosów własnego zwierzęcia. Bardzo dawno udźwiękowienie nie zawierało w walce wideo tak dużo.

Cofnięcie się o ponad 12 000 lat to dla serii Far Cry rewelacyjny pomysł. Rozgrywka jest używanie satysfakcjonująca, zwłaszcza w późniejszych etapach gry. Pozwala to przymknąć oko na niedostatecznie rozbudowaną mechanikę oraz braki fabularne. Far Cry Primal to niezwykle interesujące rozwinięcie cyklu. Gra potrafi przywiązać do ekranu na długie godziny.

Read more…

Czy znasz The Surge 2 PC które otrzymasz za free

The Surge 2

Druga odsłona The Surge poprawia wszystkie najważniejsze błędy poprzednika oraz jest od niego zawsze lepszą muzyką... lecz jej obniżony poziom trudności rozczaruje niejednego fana gier typu soulslike.

Przyznało się mówić, że część Dark Souls stworzyła własny podgatunek gier, określany mianem „soulslike”. Gdy jednak pominiemy ów cykl oraz nowe dzieła odpowiedzialnego zań studia From Software, okaże się, że wcale naprawdę wielu tego modelu prac na bazaru nie mamy – a także kilka jest tychże godnych uwagi.

Do ostatniego wyjątkowego grona zaliczyć można pierwsze The Surge niemieckiego studia Deck13 Interactive. Zamieszczony w 2017 roku tytuł miał trochę niedoróbek, otaczał go również budżet, ale dzięki nietypowej dla tego rodzaju stylistyce science fiction oraz dobremu sposobowi walki był całkiem miłą przekąskę dla kobiet, które po uwielbieniu słońca na jakiekolwiek możliwe sposoby wciąż chciały więcej czegoś podobnego.

Tytuł odniósł sukces, postała zatem kontynuacja. The Surge 2 jest pozą wybór korzystniejszą z poprzedniej części serii. Większą, pozbawioną jej znacznie irytujących błędów i rozwijającą to, co istniałoby w niej wyjątkowe. Niestety istnieje to coraz ten sam poziom, jaki grają produkcje From Software, przecież to skuteczny ruch w obecnym punktu. Dodatkowo potrafi zatem żyć jednak tytuł, który wielu fanów tego podgatunku mocno rozczaruje, gdyż temperuje on więc, czego że daleko z takich gier oczekujemy – wysoki stopień trudności.

hqdefault.jpg

Loty jerychońskie

Grę w The Surge 2 zaczynamy od kreacji postaci. Edytor oferuje całkiem wiele ciekawych oferty, możemy nawet wybrać, jaką przeszłość był nasz protagonista (co jednakże nie liczy na nic wpływu) albo przesunąć wskaźniki wieku tak, by grać staruszką. Kogokolwiek żeby nie stworzyli, ostatecznie trafiamy do pechowego samolotu, który rozkłada się w jednym sercu futurystycznego miasta Jerycho.

Cudem przeżywamy katastrofę i rodzimy się tygodnie później w małym więzieniu, gdzie szybko odkrywamy, że całe miasto znajduje się w mieszkanie wojny pomiędzy nanitami, fanatykami religijnymi, próbującymi siłą utrzymać resztki ładu żołnierzami także mocniejszymi oraz lżejszymi grupami wariatów. W niniejszym chaosie prześladują nas dziwne wizje tajemniczej dziewczynki, która pragnęła tym samym feralnym samolotem co my. Nie mając ciekawszego pomysłu, określamy się rozwikłać tajemnicę tychże snów i owej młodziutkiej niewiasty.

Fabuła The Surge 2 jest prosta – odkrywana stopniowo intryga, choć lepsza od nudy podanej w ubiegłej części, pozbawiona została mocnych zwrotów pracy czy charyzmatycznych postaci, dzięki którym śledziłoby się ją z większym zainteresowaniem. Również wśród zadań pobocznych próżno szukać takich, które szczególniej wryłyby się w pamięć. Plusem na pewnie jest wtedy, że twórcy serwują sprawa w stary, łatwo przyswajalny sposób – nie musimy czytać opisu każdego znajdowanego przedmiotu, by zrozumieć, o co tu naprawdę chodzi.

Mocną stronę gry jest i wykreowany świat. Też jak system industrialny z podstawowej odsłony cyklu miasto Jerycho to bardzo ponure miejsce, w którym nawet przed wybuchem konfliktu bycie nie przypominało bajki. Kolejne odwiedzane budynki czy ulice opowiadają oddzielną historię – dzieje ludzkości, która sama doprowadziła się na brzeg zagłady. Reklamy zalecające się „zaledwie” 85-procentowym bezrobociem, park przyrody, który przejawia się całkowicie sztuczną imitacją dawno zniszczonego życia, czy dekadencja nielicznych ocalałych momentami wydają się zastanowić, czy pracownicy korzystają tu więcej o co walczyć.

Soulslike jak się patrzy

The Surge 2, również jak „jedynka”, to soulslike pełną gębą, z klasami wyróżniającymi ten klient gier. Jest to RPG akcji kładące nacisk głównie na walkę. Zabawa polega tu na przedzieraniu się przez kolejne zastępy wrogów w planie przyjścia do wykonującego rolę bezpiecznej przystani stanowiska medycznego albo odblokowania skrótu do któregoś z wcześniej nowych miejsc tego rodzaju.

Za wszelkiego pokonanego nieprzyjaciela otrzymujemy punkty doświadczenia (tutaj zwane po prostu złomem), ale jeżeli powinie nam się noga, nasz dobytek jest przy naszych zwłokach. Musimy więc dojść do tegoż tegoż kierunku zaś go odzyskać. Jeśli jednak zginiemy, nim zdążymy to osiągnąć, zebrane doświadczenie przepadnie na zdrowe. Złom da się bezpiecznie nosić na miejscach medycznych, tam i zarządzamy go na ulepszenia, lecz toż zarówno jest bezpośrednią cenę – każdorazowe wzięcie z takiego checkpointu sprawia, że zabici przez nas wrogowie wracają do utrzymania.

Co pewien czas trafiamy się również z starymi, jacy w wiedzy powinni być testem naszej cierpliwości oraz umiejętności. Wedle prawideł gatunku ich zdobycie powinno wymagać studiowania stosowanych przez nich ataków, wyciągania wniosków z jakiejś porażki i próbowania różnych taktyk, aż znajdziemy idealny sposób walki. W ostatniej jedynej kwestii omawiany stopień nie najlepiej wciela ale w działanie ideały serii Dark Souls.

Spacer przez park

The Surge 2 jest grą o wiele łatwiejszą, niż można żeby się spodziewać. Nie zauważcie mnie źle – produkcja Deck13 wciąż potrafi ukarać za własny błąd śmiercią czy zmusić do powtarzania wybranej sekwencji po kilka razy. Nijak tworzy się to jednak do przepraw, które potrafiły zafundować nam tytuły z kolei Dark Souls czy nawet pierwsze The Surge.

Po stron dotyczy toż z wyeliminowania największej wady poprzedniej odsłony cyklu – zbyt rzadkiego rozmieszczenia stacji medycznych w wybranych punktach gry. Do dziś pamiętam frustrację, jaką dawała we mnie konieczność wielokrotnego powtarzania nawet kilkunastominutowych fragmentów identycznych walk w identycznych korytarzach, przed w spokoju przypominało mi się dojść do upragnionego skrótu czy innej stacji. W The Surge 2 konstrukcje etapów są wiele dużo przemyślane i jeśli tylko zaczyna chcieć nam nadmiar nagromadzonego złomu, możemy spodziewać się, iż w pobliżu uważa się albo skrót, czy inna bezpieczna przystań. Dzięki temuż nie sprowadza się, aby po śmierci musieli powtarzać kilkunastominutowe sekwencje zakładające się z obecnych samych starć z takimi samymi wrogami. W najgorszym wypadku czeka nas kilkuminutowy sprint po nasze myśli.

Zabawę ułatwia także rozbudowany system rozwoju postaci. Nie tylko umożliwia on wolno grindować punkty zdrowia czy staminę (co dawno było niezmiernie ograniczone), a dodatkowo na wczesnym etapie zabawy daje dojazd do bardzo korzystnych modułów, dzięki którym na model stanowimy w mieszkanie aż za dużo efektywnie regenerować sobie zdrowie, pokonując wrogów.

Jeśli natomiast mimo tego wszystkiego polegniemy, pozostawione przez nas zwłoki musimy jednak odzyskać w zupełnie określonym czasie, ale dopóki siedzą na podłodze, gwarantują nam obszarową regenerację życia. Przemyślane użycie tej techniki potrafi dać gigantyczną siłę w niezgodzie z bossami, a dowolne starcie z regularnymi wrogami zmienić w naturalną igraszkę.


Ornstein i Smough to więc nie jest

Teraz, bossowie. Pierwsze zaczęcie w współczesnej rzeczy, jakie mnie spotkało, powstawało z faktu, iż jest ich dość mało. Podczas gdy w takich Dark Soulsach zabawa rozwija się w treści od starego do bossa, a regularni przeciwnicy stanowią zaledwie przerywnik albo mięso armatnie do podgrindowania, w The Surge 2 pomiędzy jednym ważniejszym starciem i innym mogą upłynąć godziny. Większość czasu spędzamy tutaj, działając w tańcu śmierci z pewnymi oponentami – proporcje zmieniają się dopiero bliżej końca gry, kiedy to częstotliwość pojedynków z „szefami” ulega odczuwalnemu zwiększeniu.

Zaskoczenie numer dwa to tytuł trudność tych okazji. O ile kilku dostępnych w grze opcjonalnych bossów potrafi zajść za skórę, tak jakaś dziesiątka obowiązkowych przeciwników w części przypadków duża się zwyczajnie słaba. Dość powiedzieć, że dużą dawka spośród nich pokonałem... przy pierwszym podejściu. Również korzystam tutaj na pamięta również nieprzyjaciół z końcówki gry. Z częścią zaś poradziłem sobie w trakcie trzech lub czterech prób. Po strony istnieje obecne doprowadzone tym, że gros oponentów to po prostu dopakowana wersja regularnych wrogów i tworzone w walkach z ciałem armatnim taktyki ujawniają się skuteczne również przeciwko nim.

Poważniejsze kłopoty sprawiło mi tylko dwóch niemilców – finałowy boss oraz charakterystyczny robot znany z okładki gry. Ten ten był oraz najbardziej „soulsowym” przeciwnikiem. O ile podczas godzenia się z drugimi „szefami” wystarczało traktowanie tych samych manewrów co w starciach ze stałymi oponentami, albo z jakimiś minimalnymi korektami, tak przy nim wymagał faktycznie uważnie szacować się jego zachowań, szukać przerw w obronie, planować momenty ataku. I wysuwać wnioski z osobnych zgonów. Szkoda, że zostali oponenci nie oferują równie ciekawych wyzwań i szybko wylatują z opinie. Sprawie nie ratują również wspomniani wcześniej opcjonalni bossowie – ci, na których natrafiłem, byli tylko mocno dopakowaną wersją wcześniej pokonanego niemilca. Na końcu, na ile stanowię w bycie to określić – różnych sposobów dodatkowych superprzeciwników w atrakcji nie ma.

Daj mi pomocną dłoń

Bossów nie umieściłbym po stronie zalet The Surge 2, jednak jak wcześniej wspomniałem, gra nie kładzie jeszcze na mecze spośród nimi tak wielkiego wpływie jak inne tytuły typu soulslike. Sercem tej sztuki są gry ze podstawowymi wrogami – opanowanymi przez nanity ulicznymi rzezimieszkami, religijnymi fanatykami, opancerzonymi żołnierzami czy maszynami.

System walki stanowi rozwinięcie ciekawego rozwiązania znanego z głównego The Surge. Wrogowie podzieleni są na sześć stref – po jednej dla głowy, korpusu a wszystkiej kończyny. Zależnie od oponenta pewnie on korzystać opancerzone kolejne dziedzinie ciała, i my jesteśmy możliwość w trakcie a przed walką decydować, w jaką z nich będziemy celować. Jeśli wybierzemy kończynę czy korpus pozbawiony ochrony, zadamy o wiele większe obrażenia i szybko wyprowadzimy adwersarza z równowagi. Atakowanie pancerza wyraża się mniej skuteczne, jednak gdy obecnie go zupełnie obtłuczemy, możemy wyprowadzić specjalny cios wykańczający i pozyskać schemat danego elementu ekwipunku albo części do jego wytworzenia. Wyższe zagrożenie oznacza większą nagrodę.

Najistotniejszą zmianą jest proces parowania. Przed wrogimi razami możemy tradycyjnie odskakiwać, jednak czasem dużo korzystniejszym wyjściem jest ich sparowanie. Musi to wyczucia odpowiedniej chwili i prostego wciśnięcia przycisku odpowiadającego kierunkowi nadciągającego ataku. Jeśli nam się nie uda, obrywamy, za to przypadek nagradzany jest ukazaniem się wroga i możliwością na założenie mu znacznie ważnych obrażeń. O ile przy szybkich przeciwnikach wstrzelenie się w pewny moment pod gradem ataków jest bolesne także lepsze wyjście mają klasyczne odskoki, tak przy silniejszych i wolniejszych niemilcach parowanie zbiera się sprawnie i liczy przyjemne urozmaicenie. Osobiście potrzebowałem kilku godzin, by przekonać się do ostatniej techniki i zacząć dotyczyć ją równorzędnie z tradycyjnymi manewrami, tylko pod koniec zabawy korzystałem obecnie z niej bardzo chętnie.

Starcia są bardzo efektywne. Teraz na wstępu gry jesteśmy dość paska staminy, aby móc dość swobodnie wykonywać nawet kilka uników pod rząd zakończonych serią uderzeń. Dwa rodzaje ataków – mocny i odporny – możemy dodawać w różne, bardzo efektowne kombinacje, a ciosy wrogów rzadko zadają znacznie mocno obrażeń. Wszystko to wpływa, że pojedynki często stanowią o znacznie dobrze zgodnego z tańcem śmierci rodem ze slasherów w charakteru Devil May Cry czy Bayonetty niż z powolnym mieniem się za tarczą i wyczekiwaniem czasu do kontrataku rodem z Dark Souls. Nawet jeżeli nakładamy na parowanie, chciana jest z nas taka precyzja i zainteresowanie, że energia w takich chwilach w zespole nie spada.

Spory wachlarz dostępnej broni (przy czym mam poczucie, że włócznie i kostury są dużo korzystniejsze od drugich urządzeń mordu i osobiście używałem niemal absolutnie ich) oraz możliwości atakowania – oprócz silnego i silnego jesteśmy także ataki ładowane, jest ponad dron, do jakiego możemy wpakować drink pobierzgre.org/92-h1z1-king-of-the-kill-pobierz.html z kilkunastu różnych modułów atakujących – sprawia, że akcja się nie nudzi. Wspomniałem wyżej, że samo ciosy wrogów nie zadają dużych obrażeń, ale miewają oni chęci do następowania w liczbach albo całą serią ciosów, więc chwila nieuwagi potrafi zrobić się źle. Nie istnieje to styl trudności charakterystyczny dla starć z darksoulsowymi bossami, niemniej wystarczający, by aż do tyłu gry świetnie się bawić także nie czuć znużenia.

Mury Jerycha

Oprawa wizualna gry nie zrobiła na mnie pozytywnego pierwszego wrażenia – całe otoczenie wydawało mi się paskudnie nieczytelne i rozmazane. Na szczęście szybko udało mi się znaleźć winowajcę tego stanu prace w drogach graficznych – twórcy uznali, iż to znakomity pomysł, by wszelkie rozmycia oraz różne flary ustawić domyślnie na ogromnym poziomie.

Po stonowaniu tych zapędów świat The Surge 2 stał się znacznie skuteczniejszy również w wyniku oprawę wizualną mogę uznać w moc pozytywnie. Niestety jest zatem konsolowa ekstraliga, dość często znajdują się też pojedyncze, paskudnie rozmazane tekstury, ale generalnie gra nie jest się czego wstydzić na środowisku innych tytułów dostępnych na PlayStation 4.

hqdefault.jpg

Nie potrafię jej jeszcze niczego zarzucić, jeżeli szuka o płynność czy dopracowanie – podczas imprezy nie zdarzyły mi się spadki FPS-ów ani nie wpadłem na żadne błędy. Brakowało mi tylko możliwości zwiększenia rozmiaru wyświetlanych napisów – inni twórcy powoli kształtują się, iż nie każdy gracz konsolowy lubi przysuwać nos do telewizora, żeby odczytać mikroskopijne literki, deweloperzy z Deck13 wciąż nie odrobili tej lekcji. We ruchy odznaczają się także długo otwarte na ekranie plansze ładowania, które musimy oglądać, gdy zmieniamy poziom też po jakimś zgonie.

Pod względem artystycznym gra utrzymuje styl poprzedniej części serii – zwiedzamy głównie industrialne ruiny miasta, ścieki, tunele czy laboratoria. Wyjątek stanowi sztuczny park – duża lokacja, którą wchodzimy nieco więcej w połowie gry. Ogromna ilość młodzi w drugich produkcjach widać nie zrobiłaby dużego wrażenia, tu jednak istnieje bardzo towarzyską i funkcjonalną odmianę. Także gdy w liczbom The Surge odwiedzane lokacje jako takie nie imponują, a za to skutecznie budują spójność i wiarygodność tego świata, który przecież tenże w sobie nie jest za dobrym miejscem do mieszkania.

Dwa etapy w perspektywę Dark Souls a jedyny krok wstecz

The Surge 2 to dużo skuteczna gra. Prawie nie patrzeć, jest wtedy zajmująca produkcja nastawiona na grę, w jakiej starcia lśnią, sprawiają frajdę i długo się nie nudzą. Tytuł ten oznacza też ciekawie wykreowany świat, solidna warstwa techniczna (przynajmniej w klas konsolowej, jednak z kilkoma drobnymi ale) oraz odrobione zadanie domowe, jeżeli należy o największą trudność poprzedniej odsłony cyklu – frustrujący projekt poziomów.

Problem w obecnym, iż jest ostatnie same gra... potrafi nie łatwa, jednakże nie tak duża, jak ważna by po niej liczyć. Po wykonania tego typu sięgają specyficzni gracze, będący znacznie konkretne oczekiwania – zależą oni pięknego stopnia wyzwania, jakie ich wymęczy, podda ich wiedzy próbom, a na wynik zaserwuje olbrzymie pokłady satysfakcji, gdyby mu sprostają. I The Surge 2 tegoż nie oferuje. Nie doświadczyłeś się specjalnie ważny z siebie, gdy skończyłem zabawę. Nie dużo, niż gdybym przeszedł Assassin’s Creed czy Yakuzę.

Dlatego zanim zdecydujemy się na romans z pozostałą produkcją Deck13, warto być świadomym tego, na co się piszemy. Jako weterani Nioha, Bloodborne’a, wszystkich Dark Soulsów i pierwszego The Surge możemy dzięki temu zapobiec dużego rozczarowania. I z tamtej strony – jeśli jednak chcieliśmy doświadczyć tego modelu gier, ale baliśmy się, że potrafią istnieć one dla nas za trudne, to dzisiaj The Surge 2 wydaje się w niniejszym sezonie najlepszym punktem wejścia, by zobaczyć, o co w współczesnym całym należy.

Read more…

My Summer Car Opis gry PC

Finlandia wiąże się z wieloma rzeczami – saunami, skokami narciarskimi, Nokią czy firmą Angry Birds. Niekoniecznie ale z ciepłymi latami a samochodami. Nie do tyłu słusznie, gdyż Finowie niewątpliwie mają smykałkę do motoryzacji, o czym może świadczyć liczba rajdowych i wyścigowych mistrzów świata z tego świecie. Takie nazwiska jak Juha Kankkunen, Ari Vatanen, Tommi Mäkinen, Mika Häkkinen czy Marcus Grönholm na stałe zarejestrowały się w relacji sportów motorowych. W projekcie Top Gear postawiono żartobliwą tezę, że Finowie mają wrodzony instynkt do prowadzenia pojazdu dzięki kiepskim drogom i weekendowym wyścigom dla początkujących FOG Racing, w jakich otrzymać udział chyba jakiś – bez inwestowania w pojazd czy szukania sponsorów.

Taki właśnie świat fińskiej, prowincjonalnej motoryzacji z zardzewiałym gratem na start próbują przybliżyć nam twórcy gry My Summer Car. Jeśli a po zwiastunach oczekiwaliście sielskich klimatów, picia piwa i kupy humoru, to kilku się zawiedziecie. My Summer Car toż po pierwsze hardkorowy symulator przetrwania, i po drugie – skomplikowana i raczej realistyczna układanka, wymagająca samodzielnego złożenia samochodu natomiast wtedy co do indywidualnej śrubki! Dołączmy do tego oryginalny i naturalny sandboksowy świat, brak nawigacji bądź w ogóle jakichkolwiek podpowiedzi oraz czyhającą nad nami permadeath z najbłahszych powodów, a dostaniemy istny dzień świstaka.

Fiński dzień świstaka

Po każdym zgonie w My Summer Car musimy ciągle zaczynać od początku zabawę, rozwijając się z okresem składać cały silnik z osobnymi oczami i uważać istotny respekt przed surowym, fińskim krajobrazem. Szybko te odkryjemy dlaczego w atrakcji możemy pić tyle piwa też mamy aż kilka nacisków na przeklinanie – po prostu trzeba jakoś dać upust frustracji oraz zniecierpliwieniu i rozpocząć przed dziwnym filmem w telewizorze ze skrzynką browarów, odpuszczając sobie poszukiwania odpowiedniego klucza do przykręcenia amortyzatorów. My Summer Car to piękna przez mękę, jednak jak rozumiemy jak zardzewiała karoseria gości w celu na kółkach i podejmuje poprawiać się w samochód – kolejna butelka chmielu jest kiedy toast zwycięstwa, z zdrowszą radością niż po ukończeniu niejednej „trudnej” gry”. Oto przykładowy dzień świstaka w My Summer Car.

hqdefault.jpg

Dzień 1

Mlehh, ohydna ta kwatera. Łatwo znalazłem garaż wypełniony częściami samochodowymi, niewątpliwie pasującymi do istniejącej na podwórzu karoserii. Na wesele ktoś je sensownie pogrupował – fragmenty silnika na półkach, rozwiązanie w kącie podłogi. Wziął się za przednią oś, szybko sugerując się, że wszystka śrubka wymaga innego środka o minimalnym rozmiarze. Brak schematów, podpowiedzi, a przede każdym odpowiedniej wiedzy sprawił, że zapasy jedzenia także picia zakończyły się, zanim auto stanęło na przednich kołach. Czerpiąc z będącej na chodzie furgonetki, poszedł na badanie sklepu. Po każdych 10 minutach bezowocnej jazdy po polnych drogach, samochód zahaczył o nierówność na poboczu i wylądowałem na drzewie – śmierć!

Dzień 2

Z jakichś powodów był wielką niechęć przed drogami w dowolne, skupiłem się a jedynie na kopaniu w garażu. Powoli zapadał zmierzch, gdy czerwona karoseria powstała w spokoju na wszystkich czterech kołach – cudowny widok! Włączyłem świetlówkę w garażu i wziął się za silnik – to szybko jednak większa nauka jazdy. Sen na pewno przyniesie jakieś pomysły. Pospałem, pojadłem, popiłem, posiedziałem w łazience. Jedzenie zakończyło się wiele godzin temu, a kto by tam się tym zajmował – przecież jadłem wczoraj, a silnik nabierał kształtów. Teraz miska olejowa… śmierć z głodu.

Dzień 3

W tworzeniu rozwiązania nie mam obecnie sobie równych, jednakże tym jednocześnie uważnie kontroluje swoje zachcianki. Przerywam skręcanie silnika i odchodzę na podróż w dążeniu sklepu. Droga niezła, nie ma drzew, zmieniłem ruch na ogromniejszy, by szybciej przyjść do celu. Furgonetka to zawsze nie WRC – gdy zaczęła dziwnie kołysać po najechaniu na trawę, hamuję uważając na drzewa. Trochę zarzuciło, lecz jestem cały. Niestety, samochód wylądował po zderzak w jednym bagnie – wszelkie próby wyjechania nie powiodły się. Mógłbym przekroczyć się do sąsiada po traktor, ale iść tyle czasu wolnym krokiem? To szybko wolę śmierć!

Dzień 4

Zawieszenie – jest (traktuje się „check”). Obiad – check! Piwko – check! Toaleta – check! Podróż do sklepu – check! Ostrożna jazda – che… Ostrzejszy zakręt i duży furgon przekręcił się na brzeg… Chodzić po traktor? Gdzie ja istnieję w ogóle? Śmierć.

Dzień 5

Nie chce mi się wyglądać na silnik i rozwiązanie. Jadę od razu do sklepu, na pierwszym biegu, co chwilę wysiadając i sprawdzając drogę. Pada deszcz, świeci słońce. O, jakieś zabudowania – znalazłem stację obsługi pojazdów! Tu można zamówić lepsze części tuningowe, odrdzewić karoserię, ustawić zbieżność kół, a przede wszystkim rozjechać się wypasionym, amerykańskim muscle carem, z czego od razu korzystam. Klimatyczne wnętrze, świetny dźwięk silnika – oczywiście można dążyć do sklepu! Auto jest krótsze niż furgon, dlatego muszę dbać. Zaliczyłem pobocze, więc zwalniam i używa wykręcić wokół groźnie wyglądających drzew. Moja prędkość nie przekracza 5 km/h, gdy zahaczam o pieniek i… śmierć. Przy 5 hm/h!

Dzień 6

Tak przy okazji złożyłem sobie zawieszenie i że skończyłbym silnik, jeżeli nie… brak części! Okazało się, że w garażu nie ma kompletu – reszta prawdopodobnie jest w zakładzie. Z przerażeniem wyglądam na furgonetkę, ale ruszam w drogę. Tym jednocześnie wybieram asfaltową autostradę – przecież tu mi drzewa nie zagrażają. Jest i policja z radarem. Zwalniam znacząco do 5 kilometrów na godzinę, funkcjonariusz chowa lizak i idzie spokojnie – uff, udało się. Kiedy jednak mijam radiowóz i liczę gazu, ten odchodzi w pościg na sygnale. Skupiam się, wysiadam i biorę mandat – siedem stów w plecy. Niestety w emocjach nie zaciągnąłem ręcznego. Policjanci ruszają i kompletnie ignorując mojego vana, pchają go przed sobą. Po 5 chwilach w wyniku doganiam ten dziwny pociąg, próbuje otworzyć drzwi i wsiąść – wszystko dzieje się w tempie truchtu, ale – śmierć…

Dzień 7

Zawieszenie, stacja obsługi, muscle car, szybka jazda zaś w tyle widzę miasto wśród drzew. Tam że jest sklep! Ups, po hamulcach…! Śmierć…

Dzień 8

Po przebudzeniu od razu powtarzam całą poprzednią drogę, tylko cztery razy ostrożniej. W skutku dołączam do sklepu, zahaczając wcześniej o kościół z cmentarzem obrazującym moje wszystkie poprzednie „dokonania”. W handlu pan sprzedawca jest wszystko – od paska klinowego, oleju, płynu do chłodnic, po piwo i pizzę. Zakupy i znalezienie drogi powrotnej do domu było aż do końca – za budowę auta wezmę się jutro. Jestem racji, zapasy… Save – dzień 2!

Samochodówka czy survival?

My Summer Car uczy pokory i cierpliwości, jednocześnie dając mnóstwo frajdy z badania postępów prac nad swoim czterokołowym dziełem. Strona z ostatnich irytacji to zamierzone mechaniki gry, których da się uniknąć będąc właśnie uważnym, inne wynikają Przeglądaj na stronie a z niezliczonej liczby błędów i gliczy. Fińska produkcja to zwykły przykład steamowego Early Accessu – popularnego w naszej myśli, ale zawodzącego w moc kwestiach wykonania. Widać, że autorzy skoncentrowaliśmy się raczej na rzeczach połączonych z samochodami natomiast ich mówieniem, całą resztę dodając niejako „przy okazji”. Nie wolno nie docenić widoku pracujących części silnika na chodzie, odpalania furgonu z przygazowaniem, by zaskoczył, czy całkiem realistycznego „łapania pobocza” podczas jazdy. Zaraz u obecnego jest przecież oprawa graficzna, nie tyle brzydka, co niechlujna, zrobiona jakby z konieczności i odpowiednio słaba fizyka kolizji obiektów.

hqdefault.jpg

Niektórym spodoba się sandboksowość My Summer Car oraz ofertę uprawiania różnych innych dziedzinie – kradzieży paliwa, upijania się i wciągania w przypadkowej lokacji, zarabiania pieniędzy, pracowania na automatach, oglądania TV – dla mnie jednak gra utrzymuje się głównie swoimi samochodowymi cechami, tymże znacznie, że stan w tych wszystkich pobocznych questach jest dyskusyjny. Być że dla rodowitego Fina uważa się tam morze śmiechu, a przy dość oszczędnych angielskich napisach zauważamy głównie rzucane po wciśnięciu klawisza przekleństwa, możliwość oddania moczu na cokolwiek i pokazania środkowego palca… Osobiście wolałbym pięć nowych samochodów w fazie do odpicowania, z grubszym wyborem części, zamiast tego wszelkiego survivalu i śmierci od niezjedzenia pizzy przez pół dnia.

Z reklam rozwoju gry możemy się dowiedzieć o planowanym dodaniu możliwości zbierania truskawek, strzelania z stoi maszynowej i pędzenia bimbru. Mało to wszystko różni się z pamiętaniem o kwestie motoryzacyjne i wydaje pytanie – dla kogo właściwie jest My Summer Car? Miłośnicy survivalu i możliwości sandboksów mogą niezbyt chętnie przyjąć tak dużą budowę samochodu, przy której nie obędzie się bez dążenia do ściąg i poradników z budowie. Zwolennicy samochodówek z zmian mogą uwolnić się od hardkorowej lekcji doświadczenia i permadeath. My Summer Car więc dziwny miks kilku gatunków, który przez tak silne połączenie zapewnił sobie początkową uwagę. Od twórców i ich dalszych pomysłów zależy jednak, czy dalsza rozgrywka po pisaniu i ulepszeniu samochodów będzie wyglądała ciekawą odmianę gry wyścigowej, lub będzie owo dopiero tytuł odpalany dla śmiechu, by pozbierać truskawki i wypić wirtualne procenty. Nadzieje na ostatnie główne wciąż są, oraz na razie toż spośród pewnością dobra i podniecająca gra – tylko dla Finów.

Read more…

Pomysły jak zdobyć gra samochody android

Recenzja Farming Simulator 19

Nie odda się ukryć, że część Farming Simulator to naturalny fenomen, oraz w polskim terenie stanowi zatem z lat jedna z tak sprzedających się gier. Tym dużo odkładali na jej nową serię, która stanowiła zaprowadzić nowe pokoje w wirtualnym gospodarstwie. Nie wszystko jednak udało się w stu procentach.

Do premiery tegorocznej edycje serii Farming Simulatora ekipa Giants Software wykonywała się tak, jak do żadnej innej, bo twórcy obiecywali naprawdę szeroko zakrojone zmiany, z poznaniem na zupełnie inny silnik graficzny na czele. Skutek tych gwarancji nie jest może najgorszy, ale z uczciwością nie należy do bardzo rozbuchanych zapowiedzi, które nigdy kiedy znajdują pokrycie w rzeczywistości.

Daleki jestem z stwierdzenia, że Farming Simulator 19 to gra zła - to absolutnie nie ten adres. Utrzymanie dobrej marki tego stopnia nie było dodatkowo trudne. Wystarczyło przenieść sprawdzony koncept radości z starych odsłon serii i trochę go zmienić, aby zwracanie się wirtualnym gospodarstwem zaprezentowało się wciągającym zajęciem. Plus toż deweloperom na że się udało.

Farming Simulator 19 do pobrania

Gdy planowaliśmy przyjemność obcować z starymi odsłonami tego symulatora farmy, to doskonale znacie, czego spodziewać się plus tym zupełnie. FS19 nie odbiega od kanonu i serwuje doskonale ograny mechanizm funkcjonowania gospodarstwa rolnego. Swym ćwiczeniem jest zatem zwracanie się posiadanymi poletkami, przeprowadzanie pracy i zasiewu, a następnie nawożenie, pilnowanie wzrostu i kończyć żniwa. Roboty przy uprawach jesteśmy co niemiara – każda z nich wpływa się bowiem własnymi prawami i musi od nas zastosowania zróżnicowanego zestawu organizacji i pojazdów służących do aktywnej pracy na wagi.

A lecz wówczas nie wszystkie obowiązki, jakie do nas należą. Naszym działaniem jest także przeniesienie plonów do silosów też ich odpowiednia sprzedaż. W ostatnim sensu jesteśmy do wyboru kilka punktów otwartych na płytach, w jakich ceny skupu wymieniają się bardzo dynamicznie. Niejednokrotnie więc naprawdę wielu się najeździmy, aby uzyskać satysfakcjonujące nas kwoty.

Do tego wszystko dochodzą zwierzęta hodowlane; tym jednocześnie ich zestaw uzupełniają też konie, które możemy mieć i dostarczać innym. Co dobre, na wierzchowcach możemy jeździć, ale zapomnijcie o wrażeniach odpowiednich do ostatnich z Red Dead Redemption 2. Mechanika drogi jest znacznie bardziej uboga, natomiast na sprawy takiego stopnia jak symulator farmy absolutnie wystarczająca. W grze możemy i bronić się właścicielami psa, ale wykonywa on jedynie funkcję kosmetyczną. Czworonóg lubi bowiem wydobywać się z nami na spacery, podejmować się, a dodatkowo szczekać, niemniej choć jego dysponowanie w grze nie przynosi nam żadnych profitów. Oprócz tego potrafimy mieć także kurczaki czy bydło, to ofercie w tym terenie daleko nie brakuje.

Podobnie zresztą jak zaś w myśli upraw. Deweloperzy zaserwowali nam aż trzynaście rodzajów siewek i sadzonek, wśród których debiutuje piekielnie handlowa w uprawie bawełna (a dodatkowo horrendalnie jedyna w obsłudze pod kątem maszyn) oraz owies. Oprócz tego klasyka – pszenica, żyto, soja, rzodkiew oleista czy rzepak. Roboty nam nie zabraknie, a jeśli narzekali na złą ilość zajęć, to zwykle możecie zająć się zadaniami wykonywanymi dla własnych lokalnych farmerów. Czasami można tak bardzo zarobić, i koszty potencjalnego wynajmu maszyn do obsługi zleceń właściwie nie są wysokie.

Swoje imperium pracujemy na jednej z dwóch map wprowadzonych w grze – amerykańskiego Ravenport oraz niemieckiego Felsbrunn. Ważna spośród nich stała postawiona na urokliwym wybrzeżu i oprócz całej masy miejsca na uprawy możemy tu też przebrać się na ładnie składające się wybrzeże bądź i podziwiać miejscową florę. Felsbrunn to już mapka zdecydowanie bliższa naszym klimatom, pełna górzystych terenów, lecz oraz bardzo wydajnych ziem, co tak jest podstawą naszej prac. Szkopuł w niniejszym, że plansza o europejskim rodowodzie niestety kładzie się dość ostro we ruchy pod względem technicznym. Radość z nią istnieje niezwykle utrudniona ze powodu na pewne wyprawy do pulpitu, choć wraz z wszelką nową łatką są one coraz rzadsze. Nie wrzuca to faktu, że w grze nie powinno w zespole ich istnień.


Jedną z najgłośniej zapowiadanych nowinek – jak teraz wspomniałem – było przejście gry na całkiem inny silnik graficzny, jaki zawierał nam zaoferować zdecydowanie najdoskonalszą kondycja oprawy wizualnej w pełnej historii serii. Powiem Wam jednak szczerze, że jako na zastosowanie innej technologii, zmiany nie są aż tak wysokie, kiedy ważna aby się było spodziewać. Jasne, widać nowości w myśli bardziej powszechnych tekstur, animacji naszej stronie podczas podejmowania się pojazdami lub te wyglądu poszczególnych maszyn, ale szumnie zapowiadany, kompletnie przemodelowany system słońc i cieni zupełnie nie wygląda rewelacyjnie. Co więcej, powtarza się że gra jest znaczące kłopoty z dobrym wyświetlaniem poświaty rzucanej przez duże domy oraz wyposażenia rolnicze w dalekich porach dnia, bo momentami czekają one znacznie nienaturalnie. Podobnie zresztą jak również animacja drzew czy traw falujących na wietrze – nadal można odnieść wrażenie, iż istnieje ona skonstruowana z trzech klatek.

Do poziomu i projektu map trudno mieć zbyt to zapewnienia. Widać, że ekipa Giants Software poszła po rozum do osoby i wypełniła plansze różnorodnymi budynkami bądź też atrakcjami, nie bazując ale i tylko na dziesiątkach pustych i trudnych poletek oraz trzech ponurych punktach skupu. Miejsc, w jakie możemy się udać jest tak sporo oraz nie droga nie zdać tego faktu na atut. Wizualnie jest czyli jako najbardziej dobrze, ale rewolucja jeszcze tu nie nadeszła.

To, za co niewątpliwie trzeba mocno chwalić Farming Simulatora 19, to przebogaty park maszynowy. W grze znajdziemy ponad 300 samochodów oraz urządzeń kilkudziesięciu bardzo widocznych producentów, takich jak Massey-Ferguson, Fendt, Deutz-Fahr czy Ponsse. Niewątpliwą szansą dla miłośników wirtualnej orki są też pojazdy kultowej firmy John Deere, o jakie fani prosili już od lat. Właśnie to marzenie wreszcie się ziściło i łatwo powiedziawszy punktowanie potencjalnych błędów jest właściwie bezsensowne, bo w aktualnym etapie w grze znajdziemy sprzęty praktycznie wszystkich wielkich producentów. Pod tym sensem Farming Simulator 19 można ale i tylko chwalić!

Farming Simulator 19 Pobierz

Trochę gorzej jest przecież z fizyką także ofertami pojazdów, które czasami mocno zaskakują. Nie planuje bowiem problemu, by poczciwy traktor wyjechał na wierzch stromej, skalistej góry, a koziołkowanie z naczepą pełną zboża nie tylko nie przynosi jej zniszczenia, ale na dodatek nie tracimy nawet odrobiny przewożonego ładunku. Nie doczekaliśmy się także obiecanej zaawansowanej fizyki gleby, to po zaoranym polu nadal pędzimy jak po asfalcie, choć z niewiele mniejszą prędkością. Doskonałym programem jest przecież instytucja leasingu, która umożliwia na wypożyczenie roweru na mały okres, płacąc zaledwie ułamek kwoty zakupu – uiszczamy bowiem opłatę ale i jedynie za czas, na który zabieramy maszynę z salonu.

Dość zasadnicze zmiany przygotowały się jednak w strukturze prowadzenia samego gospodarstwa. Z aktualnej chwili możemy bowiem umieścić główne budynki finansowe w znaczeniu, które sami uznamy za stosowne (a jakie tak należy do nas). Moduł budowania poszczególnych konstrukcji potrzebnych do aktywnego funkcjonowania farmy pojawił się po raz ważny w relacji serii i nie sprawia dosyć spore kłopoty. Przede pełnym są to punkty połączone z wyrównywaniem terenu – gra po prostu sobie z tym nie radzi, wobec czego często nie możemy dać potrzebnego zamku w środowisku, gdzie istnieje na to dość dużo terenu.

Małe zmiany pojawiły się jeszcze w kontekście zakupu nowych lokali – od dziś bowiem zakup danej działki tworzy się oraz z nabyciem terenów wokół niej. Mapy uległy bowiem parcelacji, wobec czego oprócz pola uprawnego stajemy się i właścicielami sporego wycinka areału pod zabudowę. Tak i tworzymy także instytucję pociągu zezwalającego na bliski transport towarów, ale obecnie w tej grze jest ostatnie instytucja nieszczególnie przydatna. Pojawił się także moduł zmęczenia naszej postaci – w nocy trzeba zadbać o sen, https://symulatorypc.pl bowiem jego wada wyraża się na sytuacji fizycznej naszego szefa czy i szybkości jego pozycji.

Generalnie Farming Simulator 19 toż dobrze, solida produkcja bazująca na sprawdzonych modelach z wcześniejszych lat i dodająca radość z zachowania wirtualnego gospodarstwa. Jak zawsze nietrudno wywnioskować z powyższej recenzji, zapowiadanej rewolucji po prostu tutaj nie ma, bo kilka niewielkich nowości że za takową uznać. Nie brak także małych problemów technicznych, ale też na szczęście są one na bieżąco usuwane za pośrednictwem kolejnych łatek. Jest zatem solidnie, ale moment, w którym część będzie wymagała podjąć się większym zmianom kojarzy się nieubłaganie.

Read more…

Recenzja Farming Simulator

Nie da się ukryć, że część Farming Simulator to konkretny fenomen, a w rodzimym terenie istnieje toż od lat sama z tak sprzedających się gier. Tymże szczególnie wyglądali na jej kolejną seria, jaka zamierzałam zaprowadzić nowe porządki w wirtualnym gospodarstwie. Nie wszystko jednak udało się w stu procentach.

Do premiery tegorocznej edycje serii Farming Simulatora ekipa Giants Software wykonywała się tak, jak do żadnej innej, bo twórcy obiecywali naprawdę szeroko zakrojone zmiany, z wyprzedzeniem na całkiem inny silnik graficzny na czele. Efekt tych gwarancji nie jest może najgorszy, ale z pewnością nie przystaje do mocno rozbuchanych zapowiedzi, które również kiedy znajdują uzasadnienie w rzeczywistości.

Daleki istnieję od stwierdzenia, że Farming Simulator 19 to gra zła - to doskonale nie ten adres. Utrzymanie dobrej cechy tego stopnia nie było zresztą trudne. Wystarczyło przenieść sprawdzony koncept gry z starych odsłon serii i trochę go zmienić, aby poruszanie się wirtualnym gospodarstwem pokazało się wciągającym zajęciem. Zaś wtedy deweloperom na że się udało.

Farming Simulator 19 Pełna Wersja

Jeśli byliśmy przyjemność żyć z ostatnimi odsłonami tego symulatora farmy, to doskonale wiecie, czego spodziewać się plus tym całkowicie. FS19 nie odchodzi od kanonu i serwuje doskonale ograny mechanizm funkcjonowania gospodarstwa rolnego. Swym znaczeniem jest zatem przejmowanie się posiadanymi poletkami, przeprowadzanie orki i zasiewu, a potem nawożenie, pilnowanie rozwoju i kończyć żniwa. Roboty przy uprawach mamy co niemiara – wszystka spośród nich powoduje się bowiem własnymi prawami i żąda z nas zastosowania zróżnicowanego zestawu maszyn i pojazdów dostarczających do ostrej pozycji na sile.

A ale to nie wszystkie obowiązki, które do nas należą. Swym ćwiczeniem istnieje dodatkowo przeniesienie owoców do silosów zaś ich odpowiednia sprzedaż. W współczesnym sensie jesteśmy do wyboru kilka punktów widocznych na planszach, w których ceny skupu zmieniają się bardzo dynamicznie. Niejednokrotnie to naprawdę dużo się najeździmy, by uzyskać zadowalające nas kwoty.

Do ostatniego wszystko dochodzą zwierzęta hodowlane; tym wraz ich zestaw uzupełniają też konie, jakie potrafimy mieć i dostarczać innym. Co ciekawe, na wierzchowcach możemy jeździć, ale zapomnijcie o wrażeniach podobnych do tychże z Red Dead Redemption 2. Mechanika drogi jest dużo dużo uboga, przynajmniej na sprawy takiego tytułu jak symulator farmy absolutnie wystarczająca. W grze możemy też bronić się właścicielami psa, ale cali on wyłącznie funkcję kosmetyczną. Czworonóg lubi bowiem wyróżniać się z nami na spacery, bawić się, a ponadto szczekać, niemniej choć jego korzystanie w grze nie przychodzi nam żadnych profitów. Oprócz tego możemy hodować także kurczaki czy bydło, to oferty w bieżącym dziale pewność nie brakuje.

Podobnie zresztą jak a w kwestii upraw. Deweloperzy zaserwowali nam aż trzynaście rodzajów siewek i sadzonek, wśród których debiutuje piekielnie dobra w kulturze bawełna (i dodatkowo horrendalnie możliwość w obsłudze pod kątem maszyn) oraz owies. Oprócz tego klasyka – pszenica, żyto, soja, rzodkiew oleista czy rzepak. Roboty nam nie zabraknie, a gdybyście narzekali na niewystarczającą ilość miejsc, to zwykle możecie zdobyć się zadaniami wykonywanymi dla innych lokalnych farmerów. Czasami można tak dobrze zarobić, a koszty potencjalnego wynajmu maszyn do obsługi zleceń właściwie nie są wysokie.

Swoje imperium rozwijamy na pewnej z dwóch map wprowadzonych w grze – amerykańskiego Ravenport oraz niemieckiego Felsbrunn. Pierwsza z nich stała postawiona na urokliwym wybrzeżu i oprócz całej masy mieszkania na uprawy możemy tutaj też wybrać się na ładnie określające się wybrzeże bądź też podziwiać miejscową florę. Felsbrunn to obecnie mapka zdecydowanie bliższa naszym czasom, pełna górzystych terenów, lecz także bardzo żyznych ziem, co rzeczywiście jest przyczyną własnej prac. Problem w tym, że plansza o europejskim rodowodzie niestety odkłada się dość szybko we znaki pod względem technicznym. Radość z nią jest wyjątkowo utrudniona ze powodu na stałe podróże do pulpitu, choć wraz z wszelką nową łatką są one jeszcze rzadsze. Nie zwalnia to faktu, iż w grze nie powinno w zespole ich istnień.


Jedną z najgłośniej zapowiadanych nowinek – kiedy już wspomniałem – było przejście gry na zupełnie nowy silnik graficzny, który zajmował nam zaoferować zdecydowanie najdoskonalszą kondycję oprawy wizualnej w pełnej historii serii. Powiem Wam jednak szczerze, że jako na zastosowanie współczesnej metodzie, zmiany nie są aż tak popularne, kiedy można żeby się było spodziewać. Jasne, widać nowości w sprawy bardziej długich tekstur, animacji naszej stronie podczas rzucania się pojazdami czy same wyglądu poszczególnych maszyn, ale szumnie zapowiadany, kompletnie przemodelowany system słońc i kształtów wcale nie wygląda rewelacyjnie. Co dużo, rodzi się że gra ma poważne problemy z zdrowym wyświetlaniem poświaty stosowanej przez różnorodne domy oraz narzędzia rolnicze w innych porach dnia, bo momentami wyglądają one bardzo nienaturalnie. Podobnie zresztą kiedy i animacja drzew czy traw falujących na wietrze – nadal można odnieść wrażenie, że stanowi ona zrobiona z trzech klatek.

Do poziomu i programu map że uznawać zbyt to zapewnienia. Widać, że ekipa Giants Software poszła po rozum do góry i dokonała plansze różnorodnymi budynkami czy i atrakcjami, nie bazując tylko i tylko na dziesiątkach białych i ciężkich poletek oraz trzech ponurych punktach skupu. Miejsc, w które umiemy się udać jest rzeczywiście dużo dodatkowo nie zabieg nie zdać tego faktu na plus. Wizualnie jest wówczas jako dużo porządnie, ale rewolucja jeszcze tutaj nie nadeszła.

To, za co niewątpliwie trzeba mocno chwalić Farming Simulatora 19, to przebogaty park maszynowy. W grze znajdziemy również 300 pojazdów oraz narzędzi kilkudziesięciu bardzo powszechnych producentów, takich jak Massey-Ferguson, Fendt, Deutz-Fahr czy Ponsse. Niewątpliwą gratką dla miłośników wirtualnej pracy są też pojazdy kultowej firmy John Deere, o które fani prosili już od lat. Właśnie to marzenie wreszcie się ziściło i łatwo powiedziawszy punktowanie potencjalnych braków jest dość bezsensowne, bowiem w aktualnym punkcie w grze znajdziemy sprzęty praktycznie wszystkich renomowanych producentów. Pod tym powodem Farming Simulator 19 można ale i tylko chwalić!

Farming Simulator 19 Torrent

Trochę gorzej jest zaś z fizyką oraz danymi pojazdów, które czasami mocno zaskakują. Nie cierpi bowiem problemu, by poczciwy traktor wyjechał na wierzch stromej, skalistej góry, a koziołkowanie z naczepą pełną żyta nie lecz nie tworzy jej zniszczenia, jednak na dodatek nie tracimy nawet odrobiny przewożonego ładunku. Nie doczekaliśmy się także obiecanej zaawansowanej fizyki gleby, czyli po zaoranym polu nadal pędzimy jak po asfalcie, choć z chwila mniejszą prędkością. Doskonałym planem jest natomiast instytucja leasingu, która idzie na wypożyczenie roweru na szybki czas, płacąc zaledwie ułamek kwoty zakupu – uiszczamy bowiem opłatę ale i zdecydowanie za chwila, na jaki zajmujemy maszynę z salonu.

Dość zasadnicze zmiany zrobiły się chociaż w strukturze prowadzenia samego gospodarstwa. Od aktualnej chwile możemy bowiem umieścić główne budynki gospodarcze w środowisku, które sami uznamy za stosowne (i jakie oczywiście chodzi do nas). Moduł budowania poszczególnych konstrukcji potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania farmy pojawił się po raz pierwszy w spraw serii i że farming simulator apk download 2011 sprawia dosyć spore kłopoty. Przede wszystkim są to fakty powiązane z wyrównywaniem terenu – gra po prostu sobie spośród aktualnym nie radzi, wobec czego niejednokrotnie nie możemy dać potrzebnego domu w znaczeniu, gdzie jest na to wystarczająco dużo terenu.

Małe zmiany pojawiły się więcej w tekście zakupu nowych terenów – od dziś bowiem zakup danej nieruchomości składa się także z nabyciem terenów wokół niej. Mapy uległy bowiem parcelacji, wobec czego oprócz pola uprawnego zatrzymujemy się i właścicielami sporego wycinka areału pod zabudowę. No również posiadamy także instytucję pociągu pozwalającego na krótki transport towarów, ale właśnie w współczesnej grze jest wtedy instytucja nieszczególnie przydatna. Pojawił się także moduł zmęczenia naszej skóry – w nocy powinien zadbać o sen, skoro jego wada wyraża się na jakości fizycznej naszego szefa czy też szybkości jego pracy.

Generalnie Farming Simulator 19 to szczęścia, solida produkcja bazująca na sprawdzonych modelach z wcześniejszych lat i wykonująca radość z zachowania wirtualnego gospodarstwa. Jak zawsze nietrudno wywnioskować z powyższej recenzji, zapowiadanej rewolucji po prostu tutaj nie ma, bo kilka niewielkich nowości trudno za takową uznać. Nie brak i małych problemów technicznych, ale te na powodzenie są one na bieżąco usuwane za pośrednictwem kolejnych łatek. Jest to solidnie, ale moment, w którym część będzie musiała zwrócić się większym zmianom zbliża się nieubłaganie.

Read more…

Poznaj najlepsze w 2020 Symulator Autobusu

Recenzja Farming Simulator 19

Nie da się ukryć, że część Farming Simulator to mocny fenomen, natomiast w rodzimym świecie stanowi wtedy od lat sama z lepiej sprzedających się gier. Tym wyjątkowo czekaliśmy na jej drugą część, która stanowiła zaprowadzić nowe etapy w wirtualnym gospodarstwie. Nie wszystko jednak udało się w stu procentach.

Do premiery tegorocznej edycje serii Farming Simulatora ekipa Giants Software robiła się tak, jak do żadnej innej, bo twórcy obiecywali naprawdę szeroko zakrojone zmiany, z przejściem na zupełnie inny silnik graficzny na czele. Efekt tych gwarancji nie jest że najgorszy, jednak z gwarancją nie przylega do mocno rozbuchanych zapowiedzi, które rzadko kiedy znajdują pokrycie w rzeczywistości.

Daleki jestem z stwierdzenia, że Farming Simulator 19 to gra zła - to kompletnie nie ten adres. Utrzymanie dobrej kondycji tego stopnia nie było zresztą trudne. Wystarczyło przenieść sprawdzony koncept gry z poprzednich odsłon serii i delikatnie go ulepszyć, aby cieszenie się wirtualnym gospodarstwem zaprezentowało się wciągającym zajęciem. Natomiast toż deweloperom na że się udało.

Farming Simulator 19

Jeśli mieliście przyjemność żyć z ostatnimi wersjami tego symulatora farmy, to całkiem wiecie, czego spodziewać się plus ostatnim całkowicie. FS19 nie odbiega od standardu i serwuje doskonale ograny mechanizm funkcjonowania gospodarstwa rolnego. Swym ćwiczeniem jest wówczas zwracanie się posiadanymi poletkami, przeprowadzanie pracy i zasiewu, a następnie nawożenie, pilnowanie wzrostu i kończyć żniwa. Roboty przy uprawach jesteśmy co niemiara – wszystka spośród nich kieruje się bowiem własnymi prawami i wymaga od nas zastosowania zróżnicowanego zestawu maszyn i pojazdów dostarczających do skutecznej pracy na siły.

A natomiast wówczas nie wszystkie obowiązki, które do nas należą. Swym działaniem jest więcej przeniesienie plonów do silosów też ich wielka sprzedaż. W współczesnym projektu przechodzimy do wyboru kilka punktów dostępnych na planszach, w których ceny skupu zmieniają się bardzo dynamicznie. Niejednokrotnie to naprawdę wiele się najeździmy, aby osiągnąć zadowalające nas kwoty.

Do ostatniego wszystko dochodzą zwierzęta hodowlane; tym jednocześnie ich wybór uzupełniają też konie, jakie potrafimy mieć i wydawać innym. Co ciekawe, na wierzchowcach możemy prowadzić, ale zapomnijcie o wrażeniach zbliżonych do ostatnich z Red Dead Redemption 2. Mechanika jazdy jest dużo dużo uboga, przynajmniej na sprawy takiego stopnia jak symulator farmy absolutnie wystarczająca. W grze możemy również stawać się właścicielami psa, ale duzi on jedynie funkcję kosmetyczną. Czworonóg lubi bowiem wyróżniać się z nami na spacery, podejmować się, a dodatkowo szczekać, niemniej ale jego przedstawianie w grze nie przynosi nam żadnych profitów. Oprócz tego możemy hodować także kurczaki czy bydło, to ofercie w ostatnim zakresie absolutnie nie brakuje.

Podobnie zresztą kiedy dodatkowo w spraw upraw. Deweloperzy zaserwowali nam aż trzynaście rodzajów siewek i sadzonek, wśród których debiutuje piekielnie opłacalna w uprawie bawełna (i dodatkowo horrendalnie bogata w obsłudze pod kątem maszyn) oraz owies. Oprócz tego klasyka – pszenica, żyto, soja, rzodkiew oleista czy rzepak. Roboty nam nie zabraknie, a gdy narzekali na niewystarczającą ilość miejsc, to zawsze możecie zainteresować się zadaniami wykonywanymi dla nowych lokalnych farmerów. Czasami można naprawdę nieźle zarobić, a koszty potencjalnego wynajmu maszyn do obsługi zleceń naprawdę nie są wysokie.

Swoje imperium prowadzimy na którejkolwiek z dwóch map wprowadzonych w grze – amerykańskiego Ravenport oraz niemieckiego Felsbrunn. Ważna z nich pozostała położona na urokliwym wybrzeżu i oprócz całej masy miejsca na uprawy możemy tu te wybrać się na ładnie składające się wybrzeże albo też podziwiać miejscową florę. Felsbrunn to obecnie mapka zdecydowanie bliższa naszym klimatom, pełna górzystych terenów, lecz i bardzo wydajnych ziem, co pewnie stanowi podstawą swej pracy. Problem w współczesnym, że plansza o europejskim rodowodzie niestety wyświetla się dość bardzo we ruchy pod względem technicznym. Gra z nią jest niezwykle utrudniona ze względu na pewne wycieczki do pulpitu, choć wraz z jakąś nową łatką są one jeszcze rzadsze. Nie polepsza to faktu, iż w grze nie powinno w zespole ich istnieć.


Jedną z najgłośniej zapowiadanych nowinek – kiedy teraz wspomniałem – było przejście gry na całkiem inny silnik graficzny, jaki miał nam zaoferować zdecydowanie najlepszą kondycja oprawy wizualnej w wszelkiej historii serii. Powiem Wam jednak szczerze, że jako na wykorzystanie nowatorskiej technik, zmiany nie są aż tak silne, jak ważna aby się było spodziewać. Jasne, widać nowości w istot bardziej szczegółowych tekstur, animacji naszej strony podczas kręcenia się pojazdami bądź te wyglądu poszczególnych maszyn, ale szumnie zapowiadany, kompletnie przemodelowany system świateł i cieni wcale nie wygląda dobrze. Co wysoce, daje się że gra jest liczne kłopoty z dobrym wyświetlaniem poświaty rzucanej przez różnorodne budynki oraz urządzenia rolnicze w nowych porach dnia, bo momentami czekają one dużo nienaturalnie. Podobnie zresztą jak i animacja drzew czy traw falujących na wietrze – nadal można odnieść wrażenie, iż jest ona przyrządzona z trzech klatek.

Do pomiaru i wyglądu map że uważać zbyt to zastrzeżenia. Widać, że ekipa Giants Software poszła po rozum do głowy i dokonała plansze różnorodnymi domami bądź te atrakcjami, nie bazując ale i wyłącznie na dziesiątkach naturalnych i ciężkich poletek oraz trzech ponurych punktach skupu. Miejsc, w które potrafimy się udać jest naprawdę sporo i nie rozwiązanie nie zdać tego faktu na plus. Wizualnie jest a jako dużo dobrze, ale rewolucja jeszcze tu nie nadeszła.

To, za co naprawdę trzeba mocno chwalić Farming Simulatora 19, to przebogaty park maszynowy. W grze znajdziemy także 300 samochodów i urządzeń kilkudziesięciu bardzo popularnych producentów, takich jak Massey-Ferguson, Fendt, Deutz-Fahr czy Ponsse. Niewątpliwą gratką dla miłośników wirtualnej prace są też pojazdy znanej firmy John Deere, o jakie fani prosili już od lat. Właśnie to marzenie wreszcie się ziściło i szczerze powiedziawszy punktowanie potencjalnych zabiegów jest właściwie bezsensowne, bowiem w tym okresie w grze znajdziemy sprzęty praktycznie wszystkich renomowanych producentów. Pod tym sensem Farming Simulator 19 można tylko i tylko chwalić!

Farming Simulator 19 za darmo

Trochę gorzej jest ale z fizyką również ofertami pojazdów, które czasami bardzo zaskakują. Nie jest bowiem problemu, by poczciwy traktor wyjechał na wierzch stromej, skalistej góry, a koziołkowanie z naczepą pełną żyta nie ale nie prowadzi jej zniszczenia, natomiast na zapach nie tracimy nawet odrobiny przewożonego ładunku. Nie doczekaliśmy się także obiecanej zaawansowanej fizyki gleby, czyli po zaoranym polu nadal pędzimy gdy po asfalcie, choć z chwila mniejszą prędkością. Doskonałym pomysłem jest przecież instytucja leasingu, która umożliwia na wypożyczenie samochodu na szybki okres, płacąc zaledwie ułamek kwoty zakupu – uiszczamy bowiem opłatę ale i zdecydowanie za czas, na który zajmujemy maszynę z salonu.

Dość istotne zmiany zakończyły się zaś w organizacji prowadzenia samego gospodarstwa. Od aktualnej fazy możemy bowiem umieścić główne budynki gospodarcze w miejscu, które sami uznamy za stosowne (a jakie oczywiście należy do nas). Moduł budowania poszczególnych konstrukcji koniecznych do pewnego funkcjonowania farmy pojawił się po raz pierwszy w sprawie serii i niestety sprawia dosyć spore kłopoty. Przede każdym są to fakty związane z wyrównywaniem terenu – gra po prostu sobie z owym nie radzi, wobec czego często nie możemy wystąpić potrzebnego budynku w miejscu, gdzie istnieje na ostatnie wcale dużo terenu.

Małe zmiany pojawiły się i w układzie zakupu nowych lokali – od teraz bowiem zakup danej działki łączy się te z nabyciem terenów wokół niej. Mapy uległy bowiem parcelacji, wobec czego oprócz pola uprawnego stajemy się i właścicielami sporego wycinka areału pod zabudowę. Tak także jesteśmy jeszcze instytucję pociągu idącego na bliski transport towarów, ale teraz w niniejszej grze stanowi ostatnie firma nieszczególnie przydatna. Pojawił się także moduł zmęczenia naszej stronie – w nocy trzeba zadbać o sen, gdyż jego brak oddaje się na sytuacji fizycznej symulatorypc.pl/download/ naszego szefa albo same szybkości jego działalności.

Generalnie Farming Simulator 19 to niezwykła, solida produkcja bazująca na sprawdzonych schematach z wcześniejszych lat oraz sprawiająca przyjemność z wiedzenia wirtualnego gospodarstwa. Jak zawsze nietrudno wywnioskować z powyższej recenzji, zapowiadanej rewolucji po prostu tu nie ma, bo kilka niewielkich nowości że za takową uznać. Nie brak i małych problemów technicznych, przecież obecne na szczęście są one na bieżąco usuwane za pośrednictwem kolejnych łatek. Jest zatem solidnie, ale moment, w jakim seria będzie wymagała oddać się większym zmianom łączy się nieubłaganie.

Read more…

Teraz i Ty skorzystaj Download games

Need for Speed: Heat to gra wyścigowa będąca dwudziestą pierwszą główną odsłoną popularnego cyklu Need for Speed. Tytuł został przygotowany przez studio Ghost Games, które wykonywa kontrolę nad rozwojem serii od 2011 roku, a wcześniej dostarczyło takie produkcje, jak Need for Speed: Rivals, Need for Speed oraz Need for Speed: Payback.

Fabuła

Akcja gry Need for Speed: Heat toczy się w przypominającym Miami fikcyjnym mieście Palm City, gdzie wyścigi uliczne (zarówno legalne, kiedy i nielegalne) są na systemu dziennym. W trakcie zabawy zajmujemy się w bohatera, który stopniowo pnie się po okresach kariery, zdobywając firmę i zyskując jeszcze większe pieniądze.

Mechanika

W atrakcji Need for Speed: Heat dochodzimy do dyspozycji rozległe miasto o prostej strukturze. Zabawa rusza się tutaj na dwóch stronach. Za dnia https://darmowegry.org/kategoria/gry-logiczne/ możemy łatwo przemierzać metropolię, stawiając czoła specjalnie przygotowanym wyzwaniom i poszukując znajdziek, a jeszcze mając udział w legalnych wyścigach prowadzonych w ramach mistrzostw Speedhunters Showdown i wygrywając pieniądze. Jako że ulice patroluje policja, należy przy tym mieć, aby na jej oczach nie złamać prawa. Niemniej, nawet jeśli podpadniemy „mundurowym”, obejdą się z nami dosyć łagodnie.

Sytuacja ulega diametralnej zmianie po zapadnięciu zmroku (co czynimy ręcznie), gdy wtedy potrafimy spróbować własnych mocy w ciemnych zawodach, by podnieść swoją markę oraz zdobyć unikatowe stron do tuningu. To na trasy wyjeżdżają skorumpowane oddziały stróżów prawa, jacy nie zatrzymają się przed niczym, by dorwać kierowców. W zależności z tego, jako daleko przypadniemy im zbyt skórę, rośnie nasz poziom rozgłosu, a na końcu zaczynają nam pracować nie tylko radiowozy, ale również pojazdy opancerzone albo nawet śmigłowce. Choć gra jest warta świeczki, gdyż im istotniejszy jest swój rozgłos, tym wiele punktów reputacji zdobywamy, by zrobić zysk z tych nowych należy zgubić pościg i udać się do bliskiej kryjówki (w razie „wpadki” zdobyte nagrody staną nam odebrane). To te nie stanowi jedyna łatwe, ponieważ każdy samochód posiada pasek życia, i jeżeli go usuniemy, uderzając w tamte samochody lub elementy otoczenia, zostaniemy unieruchomieni.

Wyżej wspomniane punkty reputacji są przede każdym do odblokowywania innych grupy do tuningu, wzorowanych na produktach dobrych producentów; aby jednak je wykorzystać, musimy jeszcze dać na nie określoną ilość pieniędzy. Tytuł oferuje olbrzymie oferty personalizacji samochodów; możemy także wprowadzać zmiany optyczne, kiedy i mechaniczne. Lista tych ważnych obejmuje zmianę barwy karoserii, świateł, opon czy tablic rejestracyjnych, a dodatkowo instalację spojlerów, progów i zderzaków (lub nakładek na nie) czy wreszcie zmianę i dostosowanie wyglądu felg (wśród nich odnajdziemy modele wzorowane na skutkach dużych producentów) oraz zmianę brzmienia wydechu. Tuning mechaniczny ma przede każdym wymianę silnika (po raz pierwszy w sprawy) serii. Poza tym możemy łatwo wymieniać określone podzespoły, dostosowując samochód do konkretnego typu zawodów. Nawet pomimo tego, że model drogi jest zręcznościowy, różnice pomiędzy poszczególnymi autami są wyczuwalne; ponadto pojazd przystosowany do driftu niekoniecznie sprawdzi się w lokalu czy wyścigach, w jakich stanowi się miejsce na mecie. Warto również odnotować, że personalizacja dotyczy także naszego kierowcy.

Co i tyczy się samochodów, które kupujemy za zgromadzone pieniądze – na ich liście znajdziemy również kultowe klasyki pokroju Astona Martina DB5 z 1964 roku, Buicka GNX (1987), Dodge’a Chargera (1969) bądź Ferrari Testarossa Coupe (1984), kiedy i nowoczesne pojazdy. Wśród tych ostatnich pojawiają się nie tylko auta sportowe, jakie można natrafić na liniach (BMW M4 GTS, Chevrolet Corvette, Honda Civic Type-R, Nissan 370Z), lecz także supersamochody (na czele z Pagani Huayra BC, McLaren 570S, Lamborghini Huracan bądź Ferrari LaFerrari).

Tryby gry

W Need for Speed: Heat można wykonywać również w pojedynkę, kiedy także w trybie multiplayer.

Kwestie techniczne

hqdefault.jpg

Need for Speed: Heat posiada trójwymiarową grafikę doskonałej klasie. Na pomoc zasługują przede wszystkim zaprojektowane z dbałością o detale modele samochodów. Poza tym niemniej podobać się może także pełne szczegółów otoczenie i praktyczne oświetlenie. Zabawie towarzyszy soundtrack zachęcający do rywalizacji o zwycięstwo.

Read more…

Dlaczego jeszcze tego nie używasz Gry za darmo?

FIFA 20 to nowa odsłona popularnego cyklu symulatorów piłkarskich zapoczątkowanych w 1993 roku. Tytuł rozwija formułę stworzoną przez ostatnie zabawy z cyklu, oferując zabawę także dla pojedynczego gracza, jak a dla miłośników rozgrywek wieloosobowych. Jak co roku, w walce znajdziemy rzeczywistych zawodników oraz zespoły, jakie możemy poprowadzić do powodzenia w pozostałych meczach. Za produkcję ponownie odpowiada studio EA Sports.

Mechanika

FIFA 20 ponownie pozwala graczom na rozgrywanie meczów, spotkań i turniejów z udziałem licencjonowanych reprezentacji społecznych i klubowych drużyn piłkarskich z całego świata. Szczególny nacisk położony stał na zwiększenie realizmu zabawy. Poprawiona została sztuczna inteligencja – zwłaszcza w obrębie zachowania obrońców oraz bramkarzy.

Do najważniejszych zmian, które znaleźć można w najnowocześniejszej wersji cyklu, zaliczyć można tryb VOLTA Football. Ułatwia on grę poza stadionami – na boiskach rozmieszczonych np. w przejściach podziemnych bądź też na dachach wieżowców. W aktualnej metodzie zabawy gracz jest własny awatar (męski lub żeński) i rozgrywa mecze 3v3 (bez bramkarzy), 4v4, 4v4 Rush (bez bramkarzy), 5v5 i futsalowe. Tryb VOLTA otrzymał i własną działalność fabularną, w której przygotowany przez nas piłkarz stara się dostać na ważne mistrzostwa ulicznej piłki w Buenos Aires.

FIFA 20 doczekała się i wielu pomniejszych kolei w układzie do poprzedniej odsłony serii. Całkowicie zmieniono sposób działania stałych elementów gry, umożliwiając dokładne wycelowanie i nadanie futbolówce pożądanej rotacji. W przypadku sztuczek technicznych poszerzono margines błędów, jakie można popełnić w trakcie dryblingu. Wykonywanie podań zostało utrudnione – zmniejszono celność uderzeń z pierwszej piłki i woleja. I zwiększono skuteczność napastników w sprawach jeden na jeden, ograniczono strzały zewnętrzną częścią stopy do zawodników z podobnymi stronami oraz spowolniono ruch bramkarza w okresie, gdy wypowiada nim gracz.

Deweloperzy wprowadzili także szereg usprawnień w konkretnych trybach. Do normalnego modułu Ultimate Team wprowadzono sezonowe wyzwania, za jakich działanie otrzymujemy nagrody, i wykonano interfejs bardziej intuicyjnym. Z kolejce w stylu kariery umożliwiono branie start w konferencjach prasowych i wywiadach pomeczowych oraz zwiększono wpływ na podobne morale zarówno całej drużyny, kiedy również jednych zawodników.

Kwestie techniczne

hqdefault.jpg

FIFA 20, również jak była część cyklu, leczy na silniku Frostbite, co miesza się na bardzo prawdopodobną i szczegółową oprawę graficzną. Zabawie towarzyszy także profesjonalny komentarz Dariusza Szpakowskiego i Jacka Laskowskiego.

Read more…

TOP 2020 Pełna Wersja Gry

FIFA 20 to nowa odsłona popularnego cyklu symulatorów piłkarskich zapoczątkowanych w 1993 roku. Tytuł rozwija formułę przygotowaną przez poprzednie zabawy z cyklu, oferując zabawę także dla danego gracza, kiedy oraz dla miłośników rozgrywek wieloosobowych. Jak co roku, w grze znajdziemy rzeczywistych zawodników oraz systemy, jakie możemy poprowadzić do powodzenia w nowych meczach. Za produkcję ponownie odpowiada studio EA Sports.

Mechanika

FIFA 20 ponownie pozwala graczom na rozgrywanie meczów, spotkań i turniejów z udziałem licencjonowanych reprezentacji swoich i klubowych drużyn piłkarskich z całego świata. Szczególny nacisk położony został na zwiększenie realizmu zabawy. Poprawiona została sztuczna inteligencja – szczególnie w charakterze zachowania obrońców oraz bramkarzy.

Do najgwałtowniejszych zmian, które znaleźć bogata w najróżniejszej odsłonie cyklu, zaliczyć można tryb VOLTA Football. Zapewnia on grę poza stadionami – na boiskach rozmieszczonych np. w przejściach podziemnych lub jeszcze na dachach wieżowców. W niniejszej metodzie zabawy gracz wykonywa swój awatar (męski lub żeński) i rozgrywa mecze 3v3 (bez bramkarzy), 4v4, 4v4 Rush (bez bramkarzy), 5v5 i futsalowe. Tryb VOLTA otrzymał także swoją kampanię fabularną, w której zrobiony przez nas piłkarz stara się wziąć na prestiżowe mistrzostwa ulicznej piłki w Buenos Aires.

FIFA 20 doczekała się jeszcze wielu pomniejszych zmian w kontaktu do poprzedniej odsłony serii. Całkowicie zmieniono sposób prowadzenia stałych elementów gry, umożliwiając dokładne wycelowanie i wzięcie futbolówce pożądanej rotacji. W sukcesu sztuczek technicznych poszerzono margines błędów, które można popełnić w trakcie dryblingu. Wykonywanie podań zostało utrudnione – zmniejszono celność uderzeń z podstawowej piłki i woleja. Dodatkowo zwiększono skuteczność napastników w sprawach sam na sam, ograniczono strzały zewnętrzną częścią stopy do zawodników z dobrymi cechami i spowolniono ruch bramkarza w momencie, gdy podaje nim gracz.

Deweloperzy wprowadzili także szereg usprawnień w krótkich trybach. Do popularnego modułu Ultimate Team wprowadzono sezonowe wyzwania, za których pracowanie otrzymujemy nagrody, i uczyniono interfejs bardziej intuicyjnym. Z kolejki w sposobie kariery umożliwiono branie udział w rozmowach prasowych i problemach pomeczowych oraz zwiększono nacisk na właściwe morale zarówno całej drużyny, kiedy i jednych zawodników.

Kwestie techniczne

hqdefault.jpg

FIFA 20, też jak była część cyklu, pracuje na silniku Frostbite, co dokonuje się na bardzo realistyczną i długą oprawę graficzną. Zabawie towarzyszy i profesjonalny komentarz Dariusza Szpakowskiego i Jacka Laskowskiego.

Read more…