gry (28)

10 darmowych gierek Spore? Zainstaluj!

Spore Recenzja

Spore można nazwać opowieścią o wartości stworzenia gry nowatorskiej w terminach, w których każde produkcje planowane są z wiedzą o osiągnięciu jak najszybszej sprzedaży. Czyli jak oczywiście kiedy toż pozostawało od zawsze, jednak już przemieszcza się wtedy na wchodzenie w formaty graczy niedzielnych, których duże rzesze stanowią łakomy kąsek dla że wszystkiego wydawcy. Realizacji tego zadania rozpoczęła się nie byle jaka ekipa – studio Maxis z ważnym Willem Wrightem na czele.

Zespół ów pasował do tego zadania jak ulał, w spokoju więc on stworzył kiedyś pozycję równie oryginalną i – co nie kilka ważne – spełniająca wymienione w dwu pierwszych zdaniach założenia – Simsy. Dziś po raz pierwszy z niepamiętnych czasów odbija się od klątwy przedrostka „sim”, wrzucając do garnka punkty na wskroś odmienne: prawdziwie ciekawy pomysł, chęć stworzenia pracy dla wszystkiego i wtórującego temuż zamiarowi wydawcę. Samo istnieje takie – efekt końcowy jest ciekawy.

Takie właśnie hasło występowało na dużo czeskich billboardach, jeżeli w kinach królował Matrix (po polskiemu idzie więc właściwie – „czym jest Matrix?”). W filmie Morfeusz grzecznie tłumaczył, iż nie można wytłumaczyć, czym on istnieje – trzeba przekonać się samemu. Nieco ponadto jest ze Duże. Gra ze powodu na bliski synkretyzm jest złożona do zaszufladkowania. Z prawa była pozwolić pokierować tokiem ewolucji wybranego przez nas gatunku: od idącego w „minionym bulionie” jednokomórkowca po ciężką istotę myślącą, dobrą do podboju kosmosu. W praktyce tytuł pokazuje się z wyraźnie oddzielonych od siebie pięciu etapów – spiętych razem klamrą w postaci tzw. Sporopedii.

hqdefault.jpg

Sporopedia jest znacznym zbiorem wszelkiej twórczości graczy z całego świata i tworzy dobry element „online” gry. Jest pulą, z której Spore bierze nie tylko potrzebne do zasiedlenia olbrzymiego wszechświata gry stwory, ale i projekty różnorakich pojazdów oraz budynków. Gracze bynajmniej nie mogą skonfrontować wykonanych przez siebie spraw czy cywilizacji, w normalnym starciu – Spore jest tytułem nakręconym na zabawienie się pojedynczego „boga ewolucji”.

Garść oczu, szczypta nóg, łyżka sierści

Jeśli należy o dodane do Duże narzędzia edycyjne – te sprawują się naprawdę rewelacyjnie. Już wypuszczona przed premierą Fabryka Stworów dawała całkiem niezły przedsmak czekających nas atrakcji, oraz tych w grupy pełnej jest daleko bardzo. Za sprawą bardzo przystępnego interfejsu każdy bez kłopotu istnieje w okresie wygenerować prawie każdą istotę (tudzież pojazd czy budynek).

Poddaliśmy grę ostrym testom, tworząc w pięknym zapamiętaniu najbardziej dziwaczne wizje różnych bestii. I wciąż – niezależnie z tego, czy dziwadło na ekranie wyglądało jak skrzyżowanie stonogi z pałąkiem przeciwkapotażowym, czy miało esencję czystości i ascetyzmu – opracowane algorytmy bezbłędnie radziły sobie z animacją tak wymęczonego zwierzątka. A o tym, jakież cudeńka mogą stworzyć bardziej dobrzy członkowie społeczności Spore, można przekonać się, spoglądając na oficjalną stronę Sporopedii.

Edytor więc nie wszystko

Spore planowało być a także, a tak nade wszystko, grą. Grą – która zabiera się bardzo dobrze. Wybieramy sobie samą z niezliczonej (naprawdę dużej) liczby ziem i uważamy, jak – wraz z przemierzającym kosmos kawałkiem skały – przybywa na nią zarabianie. Bez zbędnych i przegadanych wstępów lądujemy w starym bulionie, po czym rozpoczynamy fazę pierwszą, w której ułatwiamy naszemu, początkowo jednokomórkowemu, organizmowi zostać w szerokim niebezpieczeństw świecie.

Szybko idą na jaw proste zasady, które towarzyszą całej rozgrywce. Na przyszłości ekranu oczywisty jest pasek naszego wzrostu w danym sezonie – gdy dojdzie do końca, dążymy do nowego. Wszystko w imię zyskiwania coraz to bezpieczniejszego zestawu zwojów, i w konsekwencji – sprawnego mózgu. Wspomniany pasek ładujemy, zbierając aktualną „walutę”, którą w sukcesu naszego jednokomórkowca jest DNA.

Jasna, Ciemna i Ciemna strona Mocy

Pierwsza część jest, krótko mówiąc, rozkoszna – chodząc w zawiesinie, zależnie od preferencji, to uganiamy się za roślinkami, to zbyt innymi żyjątkami i stopniowo rośniemy. Miło obserwować, jak długo doganiamy naszym rozmiarem przewijające się w środowisku giganty, które następnie same stają się pomijalnymi mikrobami. Jak tylko pozwolimy to za dobre – rozpoczynamy gody, których skutkiem jest jajo.

Rytuał ten w działalności pozwala na wprowadzenie do edytora, gdzie za zebraną „walutę” dokonujemy koniecznych „poprawek” naszego podopiecznego. I tu powracamy do innej zasady: przez całą grę nasz rozwój zmierzać że w miejscowość drinka z dobrze trzech kierunków – bycia słabym, dobrym lub kimś pomiędzy. Oczywiście nie istnieje zatem napisane wprost oraz na każdym momencie ukryte pod innym pseudonimem (mięsożerca, roślinożerca, wszystkożerca; drapieżnik, towarzyski, zmienny itd. itp.). Jednak – co najistotniejsze – to z którym bilansem zamkniemy dany rozdział, będzie było nacisk na energii, które otrzymamy chociażby w bardzo odległej przyszłości. Jak szybko się domyślić, drapieżca nagradzany będzie talentami bojowymi, natomiast pacyfista – defensywnymi i dyplomatycznymi.


Nie nie pochodź z wody

Po relaksującej w prostej prostocie fazie komórki, z możliwością na lepszy żywot, powtarzamy się na ląd, gdzie czeka nas przejście przez okresy: stwora, plemienia, cywilizacji oraz kosmosu. I tutaj niestety cała magia zaczyna powoli pryskać, szydło wynikać z wora, a okazja na przysłowiową matkę. Objawia się bowiem, że wraz z coraz większym skomplikowaniem budowy naszego milusińskiego nie idzie w parze proporcjonalne urozmaicanie rozgrywki.

Dostosowuje się głównie granica naszych działań – na starcie pytamy o pojedynczego stwora wraz z centrum, potem o plemię zamieszkujące wioskę, i na tyle o cywilizację, przy której decydujemy już podbój (lub pokojowe zjednoczenie) całej planety. W naukę reguły „jak coś jest do całkowitego, to istnieje do niczego” – na dowolnym z poziomów przechodzimy do pracowania z kalką jakiejś gry w klas „dla ubogich”. Dla przykładu: etap stwora przypomina pospolite slashery, i naszym interfejsem nawiązuje nawet do WoW-a. Na stanie plemienia gra dostosowuje się w prostego RTS-a. Dowodzimy tam maksymalnie parunastoma głowami i zdecydowanie jest zgromadzić ludzi do kupy, by realizować założone cele. Też do ambitnych nie należą. Wszystko dzieli się o zdobycie pożywienia (jedyny surowiec), o jakie walczymy to pokojowo (zaś stanowimy udani), więc na wojennej ścieżce (plus jesteśmy szkodliwi).

Przespałem setki tysięcy lat ewolucji

Wszystko byłoby do wybaczenia, żeby nie powoli wkradająca się w taką rozgrywkę – będąca że najważniejszym mordercą gier – nuda. W Ważne nie można przegrać, a wtedy znikają emocje towarzyszące wiszącemu nad naszym gatunkiem widmem zagłady. W konsekwencji gra moją agresywną rasą robiła tak, że po prostu na następnych etapach wysyłałem powstające osoby na wrogów, powoli ładując ważny w przyszłości ekranu pasek i przenosząc na poznanie do następnej, jak myślał, ciekawszej fazy. Powtarzalność wykonywanych prac czyniła rozgrywkę rutynową. O ile jednak od ganiania naszą celą nie można wymagać zbyt wiele, tak później chciałoby się być mało większe pole do popisu.

Poszukując tego „miejsca”, wykazuje się w jasnym momencie do sądzie, że mimo rozbudowanej „otoczki edycyjnej” sam rdzeń gry jest dostępny i kilku podatny na zmiany. Na przykład – rozplanowanie przestrzenne wioski zawsze wygląda tak samo, a projekty pojazdów czy nawet osoby – mają niewielki wpływ na rozgrywkę. Razi oraz brak spójności w samej mechanice ewolucji. W jakiejś bowiem chwili, sprawdź tutaj w stopniach, podczas których nasz system też się rozwija, możemy w mig zrobić np. z muchy słonia. Na może nie pamięta więc zbyt dużo zgodnego z ewolucją, którą potrafimy ze nauki.

Sprawę ratuje nieco ta faza – jak to zaczynamy naszym statkiem na podbój kosmosu. W porównaniu z ostatnimi czterema jest zwiększona i przywodzi na naukę mariaż leciwego Frontiera z Master of Orion (naturalnie – w alternatyw „dla ubogich”). Eksploracja rozległej galaktyki, poznawanie nowych ras, zabawy z ostatnimi też rozciągającymi się (ważna je uprowadzać, zostawiać kręgi w życie etc., etc.), poszukiwanie zaginionych artefaktów, kolonizacja planet, fachowe narzędzia służące do ich terramorfowania, wątek handlowy, masa smaczków – dopiero wtedy Spore zaczyna przypominać produkcję dla ludzi uważających.

Kiedy ma zadziwiać, ponieważ nie zadziwia?

Naprawdę chciałbym, by wiele głów nie pogodziło się z moją oceną Spore. By potrafili odnaleźć ukryty gdzieś dokładnie w współczesnej prac geniusz, zaszczepiony tam przez Willa Wrighta. Mnie gra nie zwyczajnie znudziła (zbyt bardzo Simsów w diecie mistrza?). Co gorsza – oddelegowani do egzaminów członkowie redakcji też odnajdowani byli po jednym czasie drzemiący przed monitorem. Widać w niej taki kunszt, masę włożonej funkcji i nowatorstwo. Cieszy sympatyczną oprawą graficzną, wzorcową stroną techniczną i niskimi wymaganiami. A jeżeli przyszło mi oceniać same edytory – otrzymałyby najwyższe noty.

hqdefault.jpg

Niestety, jako produkt dla rasowego gracza radzi sobie średnio. Lubię mieć wiedzę, że poruszane przez mnie decyzje spotykają się z prędkością w świecie gry. Gra o zmian aż się prosi, by wszelkie maleńkie akcje robione we wczesnych jej częściach – były poważny zysk na wymiar wzoru zaś jego otrzymania w późniejszych etapach. Nic z obecnych sytuacje. Szybko spotyka się na swoje zależności typu: będziesz mięsożercą – kupisz w perspektywie czołg.

Ważne jest pod tym sensem grą potwornie prostą i przewidywalną. Realizowana przez gracza cywilizacja zwykle będzie robić tak samo, jeśli nie liczyć projektów głów i budynków. Skutecznie zniechęca to do badania i radości, czyli elementów – które wykonały nieśmiertelnymi chociażby gry spod znaku SimCity. Cała para poszła w edytor, który przedstawia się być bajerem czysto kosmetycznym. Stworzenie rasy sześciorękich niedźwiedzi wcale nie pozwoli nosić im sześciu motyk tudzież toporków. Uzbrojenie czołgu w cztery niezależne leczy nie pozwala mu zaczynać naraz czterech jednostek. Stanowi w ostatnim końcu gry, co w układach do potencjalnego makijażu czy fryzjerstwa.

Niejako na pocieszenie Will Wright próbuje wcisnąć nam na skutku uroczą grę o dobrej eksploracji kosmosu, ale szczerze – właśnie nie tegoż po tym tytule oczekiwałem. Spore daje się być pozą dla kobiet lubiących spokojnie „dłubać” sobie nad jakimś dziełem bez większego celu. Na starcie stworek – tutaj nóżkę, tu oczko, wtedy go pokolorować – później pojazdy i budynki. Zaś nie będzie rozpraszało im wydawanie bez przerwy podobnych czynności. Ciężko nawet stwierdzić, czy gra spodoba się, pozornie robiącym współczesne kryteria, fanom Simsów. Moim przekonaniem osoby wychowane na tak humanistycznej grze monstra ze Ważne raczej przerażą. Oczywiście jak mnie przeraziła płytkość ważnych elementów.

Read more…

Opis Euro Truck Simulator 2

Po kilku obsuwach na półki sklepowe wreszcie trafia druga odsłona serii Euro Truck Simulator. Choć do perfekcji sporo brakuje, nie ma konieczności przeprowadzania kompleksowego przeglądu u mechanika.

Kiedy dziesięć lat temu małe czeskie studio SCS Software wypuściło Hard Truck: 18 Wheels of Steel – ciężką i złą jak noc listopadowa symulację jazdy ciężarówką, niewielu spodziewało się, że pochodzi ona (zwłaszcza w swym świecie) niesamowity atak na wszystkie produkcje z potężnymi osiemnastokołowcami w kwestii głównej. Przed nami kolejna edycja tej niezamykającej się sagi, stosująca na świeże linie. Pamiętajcie jednak, by zabrać ze sobą zapasowe koło – nie wszystko chodzi tu idealnie.

Mający premierę nieco ponad cztery lata temu Euro Truck Simulator był niemal nowym otwarciem dla tego modelu prac a jednocześnie próbą przeniesienia akcji gry w rejony bliżej znane zdecydowanie największej sile graczy zainteresowanych tą tematyką. Jednak nie zabezpieczył się wielu denerwujących błędów, perspektywa zwiedzania zachodniej Europy za kierownicą ciężarówki skusiła wielu maniaków wirtualnych osiemnastokołowców. „Dwójka” to program zakrojony na znacznie większą skalę oraz mający pokazać codzienną pracę kierowcy i prezesa firmy przewozowej w rodzaj bardziej złożony. Natomiast nie do końca wszystko się udało, to widać, że skromna ekipa Czechów dobrze wykorzystała ostatnie kilkanaście miesięcy.

hqdefault.jpg

Podróże delikatne także mocne

To, co z razu kieruje się w oczy od czasu pierwszego odpalenia silnika, to wyłącznie odmieniona warstwa techniczna gry również w niniejszym zakresie SCS Software zrobiło zdecydowanie największe postępy. Wielu graczy narzekało na mające się w nieskończoność jednostajne trasy i monotonne krajobrazy, które potrafili obserwować choćby w historycznej części – teraz twórcy postarali się, byśmy po 15 minutach nie usnęli, widząc na proste widoki. Na poboczach zauważamy pracujące przy wyrębie drewna maszyny, domostwa czy hotele, ponadto znacznie powiększyła się liczba stacji benzynowych i parkingów, na jakich możemy odpocząć. Niejednokrotnie przychodzi nam też przekroczyć przejazd kolejowy czy uiścić zapłatę za przejazd przez drogę na indywidualnych bramkach. Ekipa deweloperów postarała się również o takie składniki jak odpowiednie ruchy w domowych językach krajów, przez które prowadzimy, albo i przejścia graniczne, z zwykłych względów zawsze otwarte dzięki strefie Schengen.

Co zrozumiałe, zdecydowanie bardziej rozbudowano siatkę metod i dróg oraz mapę miejsc, do jakich możemy udać się ze swoimi ładunkami. Tym całkowicie autorzy przygotowali 60 miast włożonych w Europie Zachodniej oraz Szerokiej Brytanii – wśród nich wydobyły się także trzy polskie lokacje: Szczecin, Doświadczeń i Wrocław. Dlaczego w współczesnej cenie zabrakło chociażby Warszawy czy Krakowa – w tej chwili naprawdę trudno powiedzieć, jednak można się domyślać, że odpowiedź na ostatnie zagadnienie przyniesie jeden z zapowiedzianej już serii akcesoriów do gry. Choć liczba miast robi naprawdę niezłe wrażenie, to sposób, w który twórcy powycinali obszary przy krańcu mapy, właściwie nie zachwyca – po prostu zderzamy się ze ścianą nakazującą obranie innego kierunku jazdy. W grze idziemy nie tylko szerokie autostrady lub drogi ekspresowe, ale jednocześnie zwykłe dwupasmówki, w których nieraz utykamy w znacznym korku. Imponuje i spora ilość zjazdów czy bardziej delikatnych węzłów, dzięki którym jazda nie obniża się do miarowego wciskania pedału alkoholu i hamulca. Nieocenioną usługą w prowadzeniu kolejnych odcinków tras jest nasz „Doradca Drogowy”, czyli łatwy oraz w sum funkcjonalny system GPS, który nie tylko wskazuje odpowiednią marszrutę, ale również pozwala przejrzeć szczegóły zamówienia.


Wielu dużo zapoznają się projekty miast nieodnoszące się raz do dwóch skrzyżowanych ze sobą ulic – choć ciągle nie są to klasyczne makiety, gołym okiem można zauważyć wzmożony ruch na obrzeżach oraz w jednym centrum, jak też zróżnicowanie architektury. Niestety, próżno wypatrywać tu pieszych – po chodnikach przechadzają się tylko pojedynczy mieszkańcy, więc znów jesteśmy do pracowania z bezprecedensową sytuacją: samochodów jest dużo niż ludzi. Wirtualni kierowcy niekiedy nie zdają także testu na odległości – dominują w zupełnie bezsensownych miejscach, powodując zatory na odległości, jak oraz czasem ociągają się z przejazdem przez połączenia z sygnalizacją świetlną. W zabawie nie zabrakło rozbudowanego taryfikatora mandatów: zapłacimy grzywnę m.in. za przemknięcie na morzom świetle, stłuczkę, brak włączonych świateł czy nadmierną prędkość. O ile na jednym początku zabawy ilości te mogą solidnie uszczuplać nasz portfel, tak szybko po kilkunastu godzinach czterysta dolarów nie jest sumą, jaką będziemy rozpamiętywać.

Kierowca na swoim

Zabawę zaczynamy standardowo od wykonania najprostszych kursów polecanych przez jedne firmy. Każde odwiedzone miasto przynosi dane o potencjalnych pracodawcach lub same dealerach, u których możemy nabyć nasze naturalne cacko. Wybieramy spośród kilkudziesięciu modeli innych marek, ale nie nie wszystkie wyrażają się licencjonowane. Kolejne ciągniki odblokowywane są po osiągnięciu przyzwoitego poziomu doświadczenia. Oszczędzane na trasie punkty zabierają się na duże bonusy, pozwalające zdobyć specjalne premie pieniężne oraz licencje, dzięki którym możliwe zatrzymuje się przewożenie https://symulatorypc.pl substancji łatwopalnych czy i groźnych chemikaliów. Nie możliwość również nie wspomnieć o bardzo popularnym aspekcie, którym jest tuning naszych samochodów – możemy chcieć spośród dziesiątków różnorodnych dodatków oddziałujących na wygląd zarówno kabiny, kiedy i fizycznej części ciągnika, gra pozwala również na zainwestowanie sposobów w następną jednostkę napędową czy ulepszone zawieszenie.

hqdefault.jpg

Tak właściwie duża rozgrywka zaczyna się wraz z zakupem pierwszej ciężarówki – działamy to całkowicie na indywidualny rachunek, dzięki czemu stawki za realizację poleceń są bardzo wyższe. Pieniądze zaczynają szybciej wpływać na lokalne konto, oraz w górach majaczy już pomysł założenia innej firmy transportowej. Zanim ale do ostatniego dojdzie, czeka nas dobre kilkadziesiąt godzin zabawy – dokładnie tyle powinno zająć rozkręcenie własnego biznesu. Fani poprzednich wersji właściwie nie będą tym końcem zaskoczeni, za to różni gracze, jeśli wcześniej nie zniechęcą się ustawicznym zarabianiem kolejnych tysięcy dolarów, powinni żyć z obecnego względu zadowoleni – a jednak to wówczas początek przygody z osiemnastokołowcami.

Odrobinę zadziwiający jest fakt, że model zakładania własnego przedsiębiorstwa poprawił się w bardzo małym stopniu. Nadal fundamentem swej inicjatywy jest branie kierowców, obsługa technologiczna oraz uważanie poszczególnych ładunków możliwych do przewiezienia – praktycznie nie zdarzają się sytuacje losowe, np. poważniejsze wypadki, i nasi pracownicy zawsze wypracowują czysty zysk, nawet pomimo zniszczeń powstałych podczas tranzytu towaru. Niesamowicie brakuje bardziej rozbudowanego modelu ekonomii – gdy pieniążki same docierają do kieszeni, jedynym rozwiązaniem z sytuacji byłoby ponowne zainwestowanie tych sposobów, ale – niestety – nie bardzo jesteśmy co spośród nimi wywoływać. Brakuje także chociażby tak kluczowej w stanie transportu opcji jak leasing pojazdów, którego domagali się fani gry – wzięcie pożyczki z banku nie rozwiązuje całej sprawy.

Read more…

Wybraliśmy najlepsze Blair Witch

Blair Witch Szczegóły

Bloober Team to instytucja, która dla wielu była się synonimem horroru. Blair Witch PC to liczba gra bazująca na licencji, ale autorowi to potencjalne ograniczenie zmienili w moc, oferując kolejną udaną grę. Ale czy można traktować o najodpowiedniejszym stopniu w karierze?

Dziewięć lat temu krakowski Bloober Team stworzył pierwszą polską grę muzyczną: Music Master: Chopin. Tytuł ten nie został przyjęty zbyt ciepło – może był całkiem straszny. Czyli taka przeszkoda na samym początku sprawiła, że to studio postanowiło zacząć specjalizować się w wirtualnych horrorach? Gdy tak, to dziękujmy bogom gamingu, że wymusili powstanie „Mistrza muzyki”. Ale w przyszłych latach fani wywołujących ciarki produkcji dostali m.in. dwie stron Layers of Fear i Observera – wszystkie udane. Blair Witch, ważna dla Bloobera gra bazująca na tak oczywistej licencji, dołącza do ostatnich wykonań tej ekipy i mocno się rozpycha. Bo zupełnie nie musi się ich bać. A lub istnieje przerażająco dobra?

Zapowiedź PC Blair Witch na czerwcowych targach E3 była wielką informacją ze powodu na zastosowanie znanej filmowej marki także daleko szybką datę premiery (co mogło zadziwiać tym znacznie, że jednak Layers of Fear 2 pojawiło się zaledwie dwa tygodnie wcześniej). Na wesele przebywa na to, iż twórcy na końcu dobrze czują się w wyborze chodzonych straszaków, iż są w kształcie uzyskać istniejącą kilka godzin przygodę dość łatwo również na dodatek bez dużego uszczerbku na wartości.

Z jednej strony nowa gra Polaków jest wszystko to, co pozostawiło w chwila czy dużo sprytny sposób wyrażone w dawnych tytułach studia – dostajemy gęstą atmosferę, bohatera o niepewnej przeszłości, surrealizm wkradający się do rzeczywistości, niemal niewidoczne ryzyko i niejednoznaczny finał (drink z kilku). Przecież tymże zupełnie pojawiają się też nowości – elementy walki, ciekawe plany na zagadki, towarzysz, którym trzeba się zajmować, a ponadto doskonale znane fanom strasznych filmów, pełne charakteru, mroczne uniwersum z innymi zasadami. To wszystko sprawia, że można uznać PC Blair Witch za najlepszą, najdojrzalszą produkcję Bloober Teamu. O ile przełknie się kilka gorzkich pigułek.

Zagubieni w lesie

Akcja gry przesuwa się w 1996 roku, dwa biega po wydarzeniach z filmu PC Blair Witch Project. W lesie Black Hills, nieopodal miasteczka Burkittsville, zaginął chłopiec, a do grupy poszukiwawczej dołącza były policjant, Ellis, dla którego będzie toż bardzo niż kolejna rutynowa sprawa. W zabawach tego dzieła główny bohater to zawsze człowiek z popapraną przeszłością, która ostatecznie ma rozległy pomysł na rzeczoną historię. Ellis powtarza się fajnym facetem – w rezultacie do lasu przyjechał z psem, najlepszym przyjacielem i równie wytrawnym śledczym gdy on jeden. Jednak kiedy tylko prowadząca badania ekipa pod dowództwem szeryfa Lanninga dowie się, kto wybiera im pomóc, kiedy tylko Ellis zamieni kilka słów przez telefon ze znajomą osobą Jess, przekonujemy się, że przedstawia on moc za uszami i czeka odnaleźć zaginionego chłopca również ze powodu na siebie samego.

Jeżeli oglądaliście pewien film z kolei (a muszę tu zaznaczyć, że ta teoria nie jest wskazana – gra to efekt samodzielny), doskonale wiecie, że las Black Hills to stanowisko urokliwe ale na jednym początku. Im sprawia się w nim ciemniej, tymże z nami dzieje się gorzej. Sprawująca pieczę nad tym polu nienamacalna siła zaczyna działać coraz mocniej. Ludzie „gubią czas”, różne ścieżki w niewyjaśniony sposób realizują w współczesne same miejsca, słychać dziwne odgłosy (a że szepty?), i każde złe wspomnienia i opinii nagle zyskują wagę tysiąca świateł również nie rób się od nich opędzić.

Bullet, do nogi

Ellis na powodzenie ma znajomego. Bullet, owczarek, to najważniejsza gameplayowa mechanika włożona w Blair Witch. Na poziomie czysto emocjonalnym informacja ta została pokazana świetnie. Psiak fajnie reaguje na zamówienia, dziękuje za smakołyki i miłości, dzielnie biega po lesie, szukając bliski i śladów. W samej rozgrywce cały ten patent wypada już nieco gorzej – głównie z powodu nie do kraju wykorzystanego potencjału. Bullet pełni rolę żywego kompasu – gdy Ellis za dużo się ociąga, szczeka lub przybiega i idzie go do celu. W częstym lesie istnieje więc współpraca na wartość złota. Szkoda jednak, że reklamowanych przed premierą sytuacji, kiedy trzeba prosić zwierzaka o korzyść w rozwinięciu fabuły, jest jak na narzędzie i czekają na żywo oskryptowane. Chciałoby się więcej, bo Bullet to cały pies (a jakże).

Udanym pomysłem okazało się też wrzucenie do gry obowiązkowej dla marki Blair Witch kamerki. Ten moment znowu rozpatruję dwojako – urządzenie rewelacyjnie pogłębia klimat, a odnajdywane kasetki dodają nowe światło na fabułę. Gameplayowo i jest wcale, ale znowu nie aż tak daleko – noktowizor w głębszych partiach przedstawia się niezbędny (i został pomyślany inaczej niż w Outlaście), jednak zmienianie rzeczywistości poprzez pauzowanie nagrań w znaczących składnikach jest kilka za rzadko wykorzystywane i nie stanowi żadnego wyzwania.

hqdefault.jpg

A kiedy już o wyzwaniu mowa. Blair Witch PC to gra lekka i liniowa. Wykreowana atmosfera jest miła, a poczucie zagrożenia szybko kojarzy nas żelazną dłonią także nie puszcza, jednak problemy, w obliczu których stajemy, nie zatrzymają nas na zamówienie długo. Zagadki są bardzo przystępne, a pod względem mechaniki walki gra toż taki Alan Wake w grupy light – wiedźma wysyła swoich niewidzialnych sługusów w oznaczone miejsca, a gracz musi odganiać ich światłem latarki. Można więc zginąć, chociaż nie brał tego jako prawdziwego wyzwania, a tylko względnie ładny i niezbyt straszny przerywnik.

hqdefault.jpg

Będziecie się bali

Całe szczęście, że Bloober Team nauczył się sztuki przerażania, bo Blair Witch PC to znacznie dużo „ciarkogenna” produkcja tej ekipy – jesteśmy kilka jump scare’ów, ale zacny efekt końcowy został osiągnięty głównie poprzez umiejętne sączenie szaleństwa i poczucia osaczenia, związane z cudownie poprawiającą się mapą.

Bowiem tak na całą sprawę najlepszym momentem Blair Witch (poza świetnym audio – muzyka, głosy i dźwięki to swoista ekstraklasa) jest las. Tak bogatego, przekonującego, wielkiego i złego drzewostanu w atrakcjach także nie wiedziałem – za to oklaski na stojąco, chociaż wymagam od razu dołożyć małego minusa. Ogromna złożoność większości scen w sztuce sprawiła, że optymalizacja umieszcza się nic słabsza niż w tegorocznym Layers of Fear 2. Tymczasem ogólna jakość grafiki nie poprawiła się aż tak, by gra chodziła o tyle gorzej (po szczegóły zapraszam do ramki na celu tekstu).

Nie umiem też nie wytknąć okazjonalnie lewitującego Bulleta także jego czasem bardzo kanciastej animacji, która trochę burzyła nasz piękny związek, a i przenikających się obiektów czy nie do celu sprawnie ukrytego teleportowania się po lesie, gdy gra wrzucała nas z powrotem na wcześniejszą ścieżkę. Wszystek ten dokładnie pokazany darmowe gry pc do pobrania pełne wersje strach oraz nie jest zresztą idealny – wszyscy z Bloobera nie wiedzą, kiedy skończyć, i tu również znajdują się momenty, gdy dziwne, pokręcone, surrealistyczne sceny mają się w nieskończoność, osłabiając przekaz. Traktuje to szczególnie finału, który realizuje się fenomenalnie, z okresem niemal zaczynając nużyć – na wartości: ja toż wszystko teraz znam i rozumiem, szybciej, do mety!

PC Blair Witch to działanie zespołu, który świetnie potrafi się na bliskiej robocie i pomału dostarcza do normalnego schematu inne rozwiązania. Wykonywa to natomiast trochę zbyt nieśmiało, by świadczyć o dobrym powiewie świeżości. Toż na razie lekka bryza dająca możliwość, że inny program tej partii będzie oryginalnym Dziełem przez długie D. Moja przygoda z wiedźmą z Black Hills trwała krócej, niż obiecywano, a świetny klimat został nieco osłabiony przez kilka technicznych baboli i dyskusyjnych rozwiązań gameplayowych. Ogólne wrażenie jest przecież dobre, i taż nowoczesna wersja Blair Witch PC zostanie na pewno zapamiętana dużo niż inspirowana cyklem Resident Evil trylogia z początku tego tysiąclecia. Blair Witch PC AD 2019 to blooberowe „the best of” wspomagane rozpoznawalną marką.

Read more…

Najlepsze gry 2021 Farming Simulator 15 - FS15

FS15 - Farming Simulator 15 Opis gry PC

Działanie na świeżej farmie nie jest łatwe – choć ujawniało się, że zautomatyzowanie wielu procesów przechodzących w polu rolniczym musi przynieść odpowiednie profity a przede każdym powinno ułatwić życie, to w realizacji dalej nie robi ono kolorowo. W Farming Simulator 15 - FS15 jest właśnie tak, jak na naszej wsi – niby wszystko robi lepiej, mamy dojazd do kolejnych aparatur i wykonujemy czynności sprawniej i łatwo, jednak większość kobietach, uporczywych problemów nadal jest aktualna. I chociaż nowa odsłona stanowi krok naprzód w kilku elementach rozgrywki, to znacznie kłopotliwych sprawie nie zostało rozwiązanych. Nawet jeśli robiło się, że dotarła na ostatnie najogromniejsza pora. A teraz tradycyjnie zabrakło momentu na to, by doszlifować ten stopień pod względem technicznym.

Najnowsza odsłona niezwykle popularnego symulatora farmy z punktem 15 miała przynieść szereg innych rozwiązań, które nieco urozmaicą codzienną zmianę na gruncie i faktycznie, twórcy w tym przypadku dotrzymali słowa. Przede wszystkim gracze wreszcie mają do wyboru dwie całkiem nowe mapy. Ważna z nich – Bjornholm – to mapka odnaleziona w Europie Północnej, wydana na układ mniejszych porcji i, z racji swojego zwiększonego zalesienia, przyznająca się do wykorzystania nowej odnogi naszej pracy, czyli wyrębu drewna. Westbridge Hills więc z zmiany teren zrobiony na modłę wielkich amerykańskich rancz, z znacznie ważnymi poletkami do opracowania i domami jako żywo przypominającymi farmerskie konstrukcje zza wielkiej wody. Miejsca do działania z pewnością nam wystarczy – pól uprawnych jest kilkadziesiąt, a większość spośród nich potrzebujemy sobie kupić, korzystając z zachomikowanego zapasu gotówki. Nie wada i nowych domów, w których możemy upłynnić stworzone przez nas odpowiednia – można nawet wspomnieć o problemach gastronomicznych czy rzecz jasna tartakach, w jakich pozbędziemy się kolejnych kubików drewna.

hqdefault.jpg

(Lumber)Jack the Ripper

Najistotniejszą nowością nieco rozszerzającą możliwości, które posiadamy dodając się w skórę domorosłego wirtualnego rolnika, jest wspomniana już wycinka drzew. I choćby z samej strony miło, że wreszcie możemy powodować coś poza uprawą siły i kontrolowaniem zwierząt, to stoi mieć możliwość, że ten fakt pozostanie w pozostałych łatkach istniej i nowej odsłonie serii coś dużo dopracowany. Dokonując wyrębu kolejnych elementów lasu miałem nieodparte wrażenie, że patrzę na ekranie dokładnie to, co jak znajdował w Woodcutter Simulator. Ten tenże system działania, podobne organizacje i mechanizmy ich chodzenia, jak też niestety – a jak – te też błędy. Czasami można znaleźć się za głowę, kiedy ścięte za pomocą piły spalinowej drzewo ani uważa się przewrócić i dalej uparcie „istnieje na sztorc”. Niezależnie od tego, czy traktujemy drewno płaskim cięciem czy te pod skosem, niejednokrotnie umieszczenie go na przestrzeni okolicy to znaczenie wręcz awykonalne. Również nie, nie mamy tutaj do czynienia ze tradycyjnymi sekwojami ani potężnymi jesionami – projekty drzewek bardziej przypominają młode brzózki, jakie powinien przewrócić sam wiatr. A tu proszę – na obecny stopień sprawy nie wpłynie nawet najbardziej silny rolnik (i jego żona, o ile ją odkryje). I lecz w ogrodzie maszyn pojawiają się różnego rodzaju ciężkie sprzęty, takie jak automatyczne piły czy samochody do prowadzenia bel drewna, to wiecie co? A właśnie najciekawiej jest wtedy, gdy bierzemy rzeczy w swoje dłonie i ścinamy drewno za pomocą spalinówki, transportując je trudem do tartaku za pomocą ciągnika i znajomej, rozklekotanej przyczepy. Tak po prostu.

Nie robotajesz, nie kuszajesz!

W sprawy dostępnych upraw, na których potrafimy uzyskać potrzebne do wzrostu pieniądze, nie zamieniłoby się praktycznie nic – nadal więc tyramy z uporem maniaka na ostatnie, by pszenica była do głowy, zaś nie w kraj, a rzepak dało się ściąć maszyną, i nie nożyczkami. Proces wzrostu poszczególnych siewek pozostał taki tenże, zaś więc oznacza, że na ekranie nadal widzimy te same irytujące problemy. Do samego mechanizmu swej pracy na wagi trudno się jakkolwiek przyczepić – wciąż musimy dokładnie popracować na to, by języki były gwoli nas dobre. Osobiście odniosłem wrażenie, iż na finalny efekt naszych starań znacznie wpływa użycie nawozów sztucznych, wygląda wtedy na ostatnie, iż twórcy idą z duchem klimatu oraz doszli do zdania, że zboże bez chemii wtedy w bieżących czasach po prostu ewenement. Niestety, uprawę roli najlepiej przeprowadzać samemu, bo najmowanie pracowników do rzeczy często wywołuje skutek zupełnie odwrotny od zamierzonego. Pal sześć, gdy parobkom każemy obrobić więcej nie skażony naszą ingerencją kawałek ziemi – gorzej, jak istniejemy aktualnie w trakcie robót polowych, ale nagle zamarzyło nam się, by zrobić coś nowego. To to zaczyna się koncert życzeń – pracownicy zupełnie tracą umiejętność w kraju natomiast gdy tylko natrafią na etap gotowej roli, po prostu stają w pomieszczeniu i liczą… aż sami przejedziemy ciągnikiem czy nową instytucją na nieobrobiony jeszcze kawałek pola. Wirtualni ludzie są zaprogramowani jedynie na pewien sposób działania, a efekty tak krótkowzrocznej polityki wysyłają do szewskiej pasji – momentami wybierało się wziąć bat, zapiąć takiego mężczyzny w chomąto i spowodować mu taką trójpolówkę, że popamiętałby do celu bycia.

Niemałe zaskoczenie często prowadzi także fakt, że w trakcie obróbki działalności w tle, gdzie więcej nie dotarliśmy swoją maszyną, nagle pojawia się trawa. Co gorsza, nic nie da się z nią przygotować, mamy wówczas do działania z ciekawą sytuacją, w jakiej często pół pola będzie odpowiadało odłogiem w klubu z swymi brakami w kodzie gry. Możecie sobie tylko wyobrazić, jakież zdziwienie ukazuje się na twarzy skonsternowanego rolnika…


Krowa i kurczak – niekonieczne zgrany duet

Nieco rozszerzono również dane w kierunku hodowli zwierząt. Teraz kompleksowa obsługa krów zajmuje nieco bardzo czasu w ruchu z potrzebą przygotowania paszy. Do wytworzenia dobrego mleczka nie wystarczy już tylko zielona koniczynka – musimy również wyczarować odpowiednie pożywienie ze słomy i kiszonki, powinien jednak przyznać, że zainwestowany czas się zwraca. Zadowolone „łaciate” nie tylko wylewnie muczą, a także znacznie mleka dają, a ale o toż w tym wszelkim działa. Niestety zbioru jajek możemy wprowadzać w koniec nieregularnych interwałach czasowych – nieraz w gospodarce znajdziemy ich pełne multum, i zwłaszcza równie dobrze możemy spotkać się z zaciekłym protestem ze strony niosek. Nasze uporczywe gdakanie o tym, że w takich formach drób zarabia na chów klatkowy w standardach niekoniecznie wspólnych z unijnymi, nic tu nie pomoże.

Goście z GIANTS Software tradycyjnie odwalili dobrą pracę, jeśli idzie o pojemność parku maszyn – z roku na rok liczbę dostępnych urządzeń rośnie także w „piętnastce” tak jesteśmy teraz z czego wybierać. W zakładzie znajdziemy teraz sprzęt takich firm, jak Ponsse czy New Holland – toż nie tylko specjalistyczne pojazdy dostarczające do wyrębu drewna, ale i inne ciągniki, akcesoria czy i duże ciężarówki oraz pick-up służący do szybkiego i zawodowego transportu pomiędzy kolejnymi momentami na mapie. Maniacy rolnictwa z stabilnością będą niezwykle dużo zadowoleni z tego, czym będą kręcić się w FS15 - Farming Simulator 15.

Twórcy zapowiadali wprowadzenie wielu kolei w sferze wizualnej i faktycznie pod względem graficznym na ekranie czuć, że na dziurze jest coraz ładniej. Autorzy zupełnie przemodelowali tekstury domów i niektórych elementów krajobrazu, przez co uwzględnione w walce rejony wyglądają nieco naturalniej – oko cieszy szczególnie moment wzrostu upraw, kiedy to jednostajne, brązowe pola pokrywają się różnokolorowymi zbożami bądź i burakami i ziemniakami. Złego słowa nie można również powiedzieć o modelach maszyn, które tradycyjnie zostały dopieszczone co do tego detalu – oraz ich wzięcie podczas pracy na skóry odpowiada rzeczywistości, a animacje ich elektryzowania Kliknij po więcej się i realizowanych czynności zostały uczynione z należytą starannością. Ciekawostką stanowi fakt, że nasze pojazdy teraz bardzo się brudzą a sami musimy zadbać o to, aby z powrotem sprawić je do właściwego humoru, i do ostatniego pomoże nam myjka ciśnieniowa.

hqdefault.jpg

Owszem, nie stanowi zatem wciąż pierwsza liga graficzna, ale wzrost w klasie wizualnej widać gołym okiem – jeżeli tylko uda się wyeliminować paskudne tekstury drewien i nieco poprawić optymalizację (gra potrafi „chrupnąć” nawet na lepszych sprzętach), toż będziemy w przedsionku rolniczego nieba. No i sprawiłoby się nieco ożywić zamontowane w sztuce tereny – w trakcie rozgrywki nie spotkamy ani jednego żywego ducha, a samochody chodzące po okolicznych drogach należą do rzadkości.

Drifty po zaoranym polu

O ile w klasie technicznej generalnie udało się pójść do przodu, tak model jazdy to jeszcze niestety w moc przypadkach niezły żart. Ciągniki radzą sobie podczas jazdy pod górkę daleko niż niejeden wprawny taternik i powoli wspinają się po drugich skałach, nie zbierając się jakimikolwiek zasadami grawitacji. Jeszcze efektowniej wyglądają zjazdy, gdy to nierzadko przy prędkości trafiającej do 40 km/h nasze maszyny fruwają w powietrzu w najprawdziwsze. Brak także jakiegokolwiek wpływu stanu sile na komfort jazdy – nie ma różnicy, czy jedziemy po dopiero obsianym bądź same zaoranym polu, spokojnie możemy zostać kierownicę i spędzać przed siebie po ustalonej trasie. Naszych maszyn za nic w świecie nie da się przewrócić, a podczas związku z obracającym się po jeździe samochodem nawet największa koparka… po prostu otwiera się od karoserii, a niewzruszona osobówka nadal pędzi przed siebie. Jak że, prawo większego tutaj wcale nie obowiązuje.

Podsumowanie nowej wersji serii Farming Simulator można rozpocząć standardowym stwierdzeniem: kilka rzeczy udało się poprawić, wielu wciąż nie ruszono, oraz w tak zwanym międzyczasie poszczególne elementy rozgrywki nawet jeszcze troszeczkę sknocono. Implementacja modułu wycinki drzew bądź i szereg zmian w warstwie wizualnej toż na że coś, na co liczyli fani tej serii, ale cieniem na tych podstawowych plusach kryje się cała masa prostych braków w kodzie gry i komiczny, zupełnie niepasujący do ponoć symulacyjnych realiów model jazdy. Więc jak powszechnie – jest nierówno (kiedy to na pracy), a twórcy tradycyjnie na premierę dorzucili nam dużo niedoróbek technicznych, które wcześnie czy później pewnie załatają, również z dopłatą ogromnej społeczności fanowskiej tej linii. Nadal jednak wiele elementów rozgrywki wymaga poprawy – nie wystarczy dobrze zaorać, trzeba także odpowiednio posiać, i tutaj w wielu wypadkach tego zabrakło.

Read more…

Ancestors: The Humankind Odyssey Opis gry

Ancestors The Humankind Odyssey udowadnia, iż w modelu sandboksów i survivali jest także miejsce na samodzielny charakter i ciekawe mechaniki. Szkoda tylko, że masa tych rozwiązań jednocześnie sprawia, że daleko nie jest ostatnie gra dla wszystkiego.

Ancestors: The Humankind Odyssey zabiera nas do świata sprzed 10 milionów lat, by dać możliwość wzięcia udziału w zmian przodka człowieka – hominida. To przy okazji również drogę do nie tak dawnych czasów, gdy deweloperzy również nie bali się eksperymentować z dalekimi formami rozgrywki, wymyślali całkiem nowe modele, a my dostawaliśmy działania w rodzaju dopracowanych symulatorów wilka czy lwa. Pomimo obowiązkowego sandboksa, craftingu oraz elementów survivalu Ancestors bliżej tylko do produkcji pokroju Wolfa czy Liona z części lat 90. niż nawet do Far Cry: Primal.

Już wtedy też tytuły budziły skrajne odczucia – od zachwytów nad oryginalnością i walorami edukacyjnymi, co skutkowało zbieraniem ocen 9/10, po sporą krytykę. Sama z recenzentek Wolfa napisała: „Przypuszczam, że jako interaktywny program edukacyjny świetnie się sprawdza, ale jak gra – zupełnie do mnie nie przemawia”. Oczywiście to toż można napisać o Ancestors: The Humankind Odyssey, które oraz jest coś jak interaktywna lekcja przyrody, i raczej jak gra – oraz toż niesłychanie duża, niewybaczająca błędów, bez żadnej fabuły, często frustrująca i monotonna, natomiast na tyle ważna, oryginalna i klimatyczna, że mimo pełnia nie twórz się od niej oderwać.

hqdefault.jpg

„Powodzenia – nie będziemy obecni zbyt wiele pomagać”

Od takiego właśnie komunikatu oraz dość dramatycznej sekwencji pokazującej, że miejsce naszego człekopodobnego hominida jest gdzieś na samym dole łańcucha pokarmowego, zaczyna się niezwykła gra Ancestors: The Humankind Odyssey. W afrykańskiej dżungli, 10 milionów lat temu, praktycznie wszystko jest naszym wrogiem – z jakiegoś pokarmu powodującego niestrawność czy budzącego strach terenu poza własną osadą, po ciężki deszcz, węże i szablozębne koty. W tak niekorzystnych okolicznościach przyrody musimy po pierwsze przetrwać, i po drugie ewoluować – dzięki utrwalaniu różnych zachowań, wiedzy i pozostawianiu tego potomstwu w tamtych pokoleniach.

Rozgrywka nastawiona jest tak na myśl i rozwój członków naszego klanu małpoludów, i w nieco mniejszym stopniu na takie rzeczy jak głód czy pragnienie. Zaczynamy w myśli wyłącznie od umiejętności chodzenia, wspinania się i brania. Cała reszta zależy teraz od nas. Wszystko, co robimy i odkrywamy, jedzie do tworzenia nowych połączeń neuronów, pełniących pracę naszego erpegowego drzewka rozwoju. Zróżnicowane posiłki poprawiają metabolizm, używanie narzędzi zwiększa efektywność i poziom ich życia, korzystanie ze zmysłów oddziałuje na pamięć i uważanie otoczenia. Dzięki pomysłowym, ale ukrytym mechanikom, część graczy może np. odkryć łowienie ryb wkrótce po rozpoczęciu przygody, drudzy będą chcieć do ostatniego miliona lat ewolucji (czyt. wielu godzin przed monitorem).

W sztuce nie ma żadnego wątku fabularnego, co istnieje jej wielką zaletą. Zrobienie czegoś sensownego z małpoludami w ziemi bohaterów byłoby raczej z góry skazane na porażkę, a właściwie sami tworzymy własne własne przygody. Czasem wyjeżdżamy na ryzykowne wyprawy do różnej lokacji, czasem eksplorujemy okolicę, aby znaleźć rośliny lecznicze, a wreszcie – by zapolować na wkurzające drapieżniki, których na jednym poziomie w kryzysie nie musimy się bać. Ancestors The Humankind Odyssey naprawdę pozwala poczuć przemianę od małej, nic niepotrafiącej ofiary, przemykającej chyłkiem przez las, do w miarę bystrego naczelnego, spoglądającego bez strachu w paszczę krokodyla czy szablozębnego machairodusa.

W pozostałych grach takie tworzenie własnych questów średnio się sprawdza, ale tutaj jakimś cudem to gra, bo misje układają się same, spontanicznie, zależnie z tego, w jaką stronę nagle skręcimy lub co napotkamy na własnej drodze. Pojawia się nawet syndrom jeszcze jednego neuronu do rozwinięcia, jeszcze jednego pokolenia do wyewoluowania, a dobry spokój i estetyczna immersja, wspomagane rewelacyjną ścieżką dźwiękową, pozwolą na długo zatracić się w świecie Ancestors The Humankind Odyssey. Niestety, uważa toż jeszcze taką cenę. Nauka, gdy wtedy myśl, kończy się poprzez ciągłe wydawanie tych samych rzeczy, i toż świadczy, że dużą większość czasu poświęcamy wyglądaniu w kółko tego tegoż. Oprócz tego, zgodnie z pierwszym ostrzeżeniem, twórcy „niezbyt nam pomagają”, i gra jak taka jest wystarczająco trudna, więc osiągnięcie pewnego okresu ewolucji wymaga wielu cierpliwości i planowania.


„Gdzie spojrzę – dookoła dżungla”

W Ancestors The Humankind Odyssey istnieją jakby dwa wymiary wysokiego stopnia trudności. Sam to ostatni pozytywny – celowo założony przez mistrzów w głównych mechanizmach rozgrywki, na dodatek wspomagany nieodwracalną śmiercią każdego członka stanu i właśnie samym, automatycznie nadpisującym się save’em. Jeśli coś pójdzie nie tak, to szybko pozamiatane, trzeba liczyć straty. Gra w zasadzie nigdy nie podpowiada, co ważna zorganizować a jak, jakich narzędzi wziąć w jaki rodzaj. Do całkowitego musimy dojść samodzielnie, a sama metoda jakości i błędów nie wystarczy, bo często powodzenie akcji uzależnione jest z sukcesie bądź z rozwinięcia jakiegoś neuronu albo od wielokrotnego powtarzania jednego ruchu – oraz to nawet kilkanaście razy pod rząd!

Gdy człowiek nie powiąże jakichś dwóch relacje ze sobą, więc chyba przejść naprawdę dużo czasu, nim wyjawi nowe urządzenie czy lecznicze właściwości jakiegoś pokarmu. Gdy więc szybko jednak nastąpi, radość i gra są ogromne. Gra robi coś wrażenie, jakby stan jej trudności uzależniony był od bystrości gracza, i unika jej więc właściwie dobrze, bo nawet jeżeli na nieco długo nie wpadniemy, rozwiązanie ukazuje się dość proste. Czuć, że sami kształtujemy rozgrywkę, i zarazem etap jej skomplikowania.

Z kolejnej ściany w skutku przychodzimy do punktu, kiedy głównie doskonalimy wyuczone umiejętności lub powtarzamy je w innym pokoleniu również do zabawy wkrada się monotonia, zwłaszcza że wszechobecna dżungla, choć gęsta, piękna i klimatyczna, nie obraca się przez miliony lat. Dla pewnych będzie wtedy poważna wada, ale dzięki temu absolutnie nie mamy doświadczenia, że gramy lecz w inną grę akcji, a ewolucja następuje z automatu, z prędkością pomijania kolejnych filmików na YT.

Jeśli a cały czas bierzemy w głowie ten najdalszy cel – rozwiniętego, szukającego na dwóch nogach praczłowieka, korzystającego z powodzeniem swoich sposobów stoi i narzędzi, powtarzalność nie jest za dokuczliwa. Nie ogranicza też fakt, że zanim nie załapiemy podstaw, nasz stan będzie niszczony przez drapieżniki także nasze własne błędy, i my zmuszeni zaczynać wszystko od druga. W Ancestors: The Humankind Odyssey najbardziej doskwierają błędy techniczne i niedopracowanie kilku elementów. W przypadku niektórych aż ciężko uwierzyć, że nad projektem czuwał Patrice Désilets, twórca pierwszych „Asasynów”, natomiast nie grupa naukowców z wydziału antropologii.

Upadek obyczajów na planecie małp

Twórcom gry przede całym nie za dużo wyszło sterowanie. Drink z ekranów startowych sugeruje używanie kontrolera, jednak ważna toż zdecydowanie potraktować jako nakaz. Nie oddaję sobie grania w Ancestors: The Humankind Odyssey na klawiaturze. Już przyjemniejszy byłby chyba samotny nocleg w afrykańskim buszu, bez wyszkolenia Beara Gryllsa. Kiepsko zbiera się powiązanie kluczowych akcji lub z naciśnięciem przycisku, albo z jego przytrzymaniem lub zwolnieniem. Taki projekt jest zupełnie nieintuicyjny a często zdarza, że zwłaszcza podczas skakania po drzewach bezradnie pikujemy małpoludem zamiast trzymać się gałęzi.

hqdefault.jpg

Szwankują również algorytmy sztucznej inteligencji przeciwników. Bywały momenty, gdy gra po prostu spamowała atakami drapieżników, nie dając żadnej możliwości ucieczki czy nawet chwili wytchnienia. Do ostatniego myśli sporo błędów technicznych. Obiekty lewitują w powietrzu, postacie przenikają przez skały, kamera przechodzi w „ośrodek” hominida, a raz na jakikolwiek czas gra wyskakuje do pulpitu, co jest na końcu „dobrym” zachowaniem, że twórcy opatrzyli to nawet dobrym tekstem komunikatu o braku. Na deser są zawsze te same, kilkudziesięciosekundowe animacje narodzin czy zmian pokolenia, których za nic nie da się pominąć. Oby jakaś łatka szybko coś tu zmieniła.

Walka o planetę małp

Czy więc Ancestors The Humankind Odyssey to niedopracowany technicznie, monotonny sandbox z frustrującym poziomem trudności, lub pewno oczywiście lubiany powiew świeżości w prostym rodzaju? W obu tych spostrzeżeniach jest wielu prawdy, zależnie od naszego zachowania. Jeśli gra planowała być użyta jako produkt pomocniczy na nauce czy długofalowe zadanie domowe, zamiast przepisywania Wikipedii, nikt nie zwróciłby uwagi na jej cechy. W przypadku produkcji, która ma działać frajdę, oferować zabawę, poczucie osiągnięcia jakiegokolwiek celu, wygranej – nie stanowi wówczas teraz a takie oczywiste. Ancestors że kogoś odrzucić po godzinie, zniechęcając wysokim poziomem trudności, albo po piętnastu godzinach zrazić monotonią wypraw w ostatnim jednym terenie, wśród tych jednych zagrożeń i owoców do spożywania – i ciężko się będzie temu dziwić.

Ja mimo wszystko mocno wciągnąłem się w ten ciekawy, klimatyczny świat – dla odmiany bez mapy, kompasu, durnej fabuły, ptakodronów i ciągnięcia za rękę na dowolnym kroku – nawet jeżeli przez pierwszych kilka pór istniałoby toż okupione irytacją z wiązankami przekleństw. Warto docenić Ancestors: The Humankind Odyssey za https://symulatorypc.pl/ Symulator Autobusu projekt na siebie, za to, że nie idzie z prądem również nie jest innym Primalem, tylko ileś tam lat wcześniej. Może natomiast jest kilka monotonne, a inne tytuły ukrywają swoją powtarzalność pod płaszczykiem sezonów czy płatnych skórek, a tu dotyczy toż z samej tematyki. Przejście Ancestors The Humankind Odyssey to prawdziwa odyseja, gdy w urzędzie, jednak zdecydowanie warta podjęcia tego ryzyka – nawet jeśli cecha ta rodzi się na razie zbyt… „epicka”.

Read more…

Gears of War 5 - ranking 2021

Gears 5 Recenzja gry PC

Marcus Fenix to żołnierz legenda, który próbował ratować działalność w Gears of War 4. Ale dzięki jego obecności przez większą dawka zabawy dało się wytrzymać kiepskie dowcipy jego syna JD i spółki. Nie rozumiem, co sobie myśleli twórcy z The Coalition, kreując bohaterów tak miałkich w porównaniu z weteranami z głównej trylogii, jednak wiem, że z dalekiej wpadki wybrali odpowiednie wnioski, bo Gears 5 to ruch we prawdziwym kierunku. Te też postacie w obrębie nabrały charakteru na końcu, że nawet brak Marcusa przez zdecydowaną większość gry absolutnie nie przeszkadza w powodzeniu prawdziwego stanu zen.

Ciąg dalszy koszmaru

Choć słowo wojna wypadło z dostępnego tytułu gry, konflikt z tzw. Szarańczą żyje w najczystsze. Poczwary kierowane wolą swej królowej rozpanoszyły się na całej planecie, i w centrach toczone są regularne walki. Wygraną ludzkości może zapewnić tylko ponowne uruchomienie Młota Świtu, czyli potężnej broni energetycznej umieszczonej na orbicie. To kluczowa oś kampanii nowych Gearsów, zaraz obok próby rozwikłania tajemnicy pochodzenia Kait i jej matki.

Jeżeli Gears of War 5 będzie Waszym pierwszym nastawieniem do serii, zdecydowanie polecam jednak wstrzymanie się chwilę i ukończenie najpierw przynajmniej części czwartej. Fabuły obu tych sztuki są ze sobą nierozerwalnie związane, a „piątka” rozpoczyna się tuż po dokonaniu poprzedniej odsłony cyklu. Wprawdzie twórcy przytomnie dali w menu dwa filmiki prezentujące pobieżnie to, co wydarzyło się także w Gears of War 4, jak dodatkowo w różnych zabawach z części, jednak nie posiada więc jako organoleptyczne, osobiste doświadczenie. Tymże wyjątkowo że choćby w klasie na Xboksa tytuł tenże można zdobyć dosłownie za pieniądze.

hqdefault.jpg

Trudno raczej oczekiwać ciągnącej za serce, pasjonującej sprawy w częstej strzelance, w jakiej najważniejszym tematem jest samo naciskanie spustu. O spraw w atrakcji mogę jednak powiedzieć, że istnieje pasująca. Stosunkowo prosta, żołnierska, i wraz na końcu tajemnicza, że z przyjemnością się w nią zagłębia. Pod koniec zabawy pojawia się nawet taki wybór dobry, z którym autorze będą potrzebowaliby sobie jakoś pomóc w strony szóstej. A taż pójdzie na pewno, bo opowieść kończy się lekkim cliffhangerem.

Wielkie, puste lokacje

W walce, ciesząc się w pojedynkę, dodajemy się w dwie strony. W początkowym akcie jest ostatnie JD, syn Marcusa Fenixa i pierwszy bohater poprzedniej części. W różnym akcie pałeczkę (teraz do jednego końca) przejmuje Kait. Poprawia się też od tego okresu podejście części do systemu rozgrywki. Przy czym nie mam tutaj na pamięci mechaniki starć z przeciwnikami. Gears of War 5 więc taki tenże cover shooter jak inne odsłony cyklu, pojawiają się jednak duże, otwarte lokacje, po których podróżujemy żaglowymi saniami.

Z pewnej strony zatem na pewno jakieś urozmaicenie przyjemności i przełamanie ograniczeń połączonych z korytarzową rozgrywką. Z różnej – niewykorzystany potencjał i pomysł, jaki w gruncie rzeczy ogranicza się do tego, że obecnie musimy „doszlusować” w jakiekolwiek miejsce, zanim rozpoczniemy w nim doskonałą rozwałkę. Podkreślam, że rozwałkę w fantastycznym wykonaniu, niemniej daje mi się, że jedno przenoszenie się po tych quasi-otwartych lokacjach można by zrobić ciekawszym, bardziej interaktywnym.


Hit the road Jack

Tak naprawdę największą nowością w grze pokazuje się uczynienie lewitującego wokół drużyny robocika czymś dobrze niż odźwiernym. Bo do ostatniej pory zwłaszcza tymże był znany mechaniczny towarzysz. Natomiast teraz możemy nauczyć go niemało pożytecznych sztuczek, zaczynając od aportowania porozrzucanej po lokacjach broni, przez umiejętność czasowego maskowania całego oddziału, aż Darmowe Gry po drogę stawiania bariery, z której wyzwala się nadlatujący ołów. Stopniowe ulepszanie Jacka jest główny nacisk na grupę przyjemności i nie jest zatem li tylko niepotrzebny dodatek do skorzystania w kilku oskryptowanych miejscach.

Coraz większy Jack to pełnoprawny członek oddziału. Co więcej, w przypadku rozgrywki kooperacyjnej jeden z graczy może zająć się w działalność, penetrując pole walki z całkowicie innej możliwości. Rozwijanie umiejętności urządzenia podejmuje się w systemie kilku prostych drzewek technologicznych, zapełnianych widzianymi w świecie przedstawionym komponentami. Bardzo fajny a odpowiednio zrealizowany pomysł.

W sieć złapani

Tryby sieciowe we pełnych Gearsach to cecha sama dla siebie także w „piątce” nic się pod tym wobec nie zmieniło. Możliwość przejścia kampanii na kilku poziomach trudności wraz z trzema znajomymi to znakomita sprawa. Wprawdzie podczas mojej gry z pewnego powodu konsola kilka razy straciła powiązanie z Xbox Live, co może poskutkowałoby przerwaniem świetnej zabawy, bądźmy zawsze nadzieję, że deweloperzy wyeliminują ten fakt w najbliższej łatce.

Gra obok tak już wielkiego z starych części trybu hordy otrzymała jeszcze jeden wariant zmagań PvE o określi „Ucieczka”. Konkretnie chodzi o ucieczkę z wnętrza roju, w którym aż… roi się od niemilców najróżniejszego asortymentu. Wszystko zostało sporządzone w taki sposób, by graczom stale doskwierał niedobór amunicji i aby przez wielką część czasu dosłownie kończyli się z pięściami na każde pokraki. I wtedy właśnie najniższy stopień trudności. W sukcesu kolejnych potwory są coraz wytrzymalsze, i nas dotykają dalsze restrykcje. Oczywiście, jak przeważnie w takich sytuacjach, warto dać się na wypróbowanych znajomych, aby móc mieć jak daleko zabaw z gry i wspólnie dzielić niepowodzenia. Checkpointy są rozlokowane rzadko, więc czujcie się również ostrzeżeni.

Są też doskonale znane tryby deathmatchowe, dostarczające niezwykłych przejść na moc następnych miesięcy, gdy nie lat. Mało jednak wprawiło mnie w konsternację wszystkie to bogactwo, gdyż nie do końca czytelne dało mi się odblokowywanie innych elementów. Drinku z pewnych systemów są mikrotransakcje, idące na zakup kosmetycznych drobiazgów, takich jak nowe pancerze, flagi państw, skórki broni, gesty czy rozbryzgi krwi, ale również na zakupienie za realną kasę boostu doświadczenia kupowanego w pojedynkach. Istnieje oraz możliwość posłużenia się tutejszą walutą, czyli żelazem, zdobycie którego wymaga spędzenia w grze mnóstwa godzin lub chodzenia na plany i dania realnej gotówki. Trzecią drogą pozyskiwania nowych umiejętności, kart i przedmiotów jest zrzut zaopatrzenia. Ten otrzymujemy z automatu przy logowaniu się do pomoce i za chwila spędzony na grze.

Pewną trudność jest fakt, że przyjmowane na trzy sposoby rzeczy różnią się między sobą. Niektóre spośród nich da się uzyskać tylko jedną z wymienionych dróg. Lub toż stopniowi dla Was problem, musicie zdać sobie sami. W Gears of War 5 można się przecież dobrze być, zdecydowanie nie zajmując się mikropłatnościami.

hqdefault.jpg

Brać lub nie brać?

Brać! Pod względem przygotowania akcji jest więc gra zdecydowanie sprawniejsza z „czwórki”, a przy okazji oferuje także więcej urozmaiconej zabawy w multiplayerze. Niezwykle spodobało mi się to, jak powszechnie zaś w który system twórcy odwołują się do ważnej trylogii z Marcusem Fenixem. Odwiedzamy nawet te też miejsca, w jakich lata wcześniej rozpierduchę spełniał swój bliski weteran. W ścisłym etapie czuć tu wręcz ducha pierwszych Gearsów, kiedy przemierzamy zniszczone domostwa z teksturami zdartych tapet wprost wziętymi z Ultimate Edition.

Istotną rolę odgrywa też udźwiękowienie, zwłaszcza kompozycje Ramina Djawadiego. Istotny jest ważny temat muzyczny zatytułowany Family, ale także inne utwory orkiestrowe, z czasu do momentu podsycane głębokim bitem, nie odstają i mile łechcą uszy w trakcie masakrowania Szarańczy.

Włożenie w walce otwartych lokacji uważam za dobre połowicznie. Jeżeli twórcy pozostaną przy tym programie, dobrze by było, jeśli go w pewien szczególny sposób rozwinęli i urozmaicili. Na minus w ostatnim sukcesu zaliczam także grafikę. Jest ona naturalniejsza od oprawy zamkniętych lokacji, a deweloperzy na nowe sposoby sprytnie próbują ograniczyć w nich zasięg widzenia. Dzięki temu gra pracuje w ultrawysokiej rozdzielczości w sześćdziesięciu klatkach na sekundę i chociaż raz zdarzyło się, że animacja w cut-scence dostała nieprzyjemnych drgawek.

Gears of War 5 to kup obowiązkowy dla wszystkiego fana dobrej zabawy. A to także wtedy, gdy zechcemy jedynie poznać fabułę kampanii, kiedy natomiast w sukcesie nastawienia się głównie na wyprawę w multiplayerze. Złośliwi mogliby stwierdzić, że to gra przede każdym dla tych, którzy teraz ją wcale wiedzą, ponieważ jest identyczna jak poprzednie odsłony cyklu. To reguła. Jednak wiecie co? W współczesnym przykładu to ogromna rekomendacja.

Read more…

Czy znasz The Surge 2 PC które otrzymasz za free

The Surge 2

Druga odsłona The Surge poprawia wszystkie najważniejsze błędy poprzednika oraz jest od niego zawsze lepszą muzyką... lecz jej obniżony poziom trudności rozczaruje niejednego fana gier typu soulslike.

Przyznało się mówić, że część Dark Souls stworzyła własny podgatunek gier, określany mianem „soulslike”. Gdy jednak pominiemy ów cykl oraz nowe dzieła odpowiedzialnego zań studia From Software, okaże się, że wcale naprawdę wielu tego modelu prac na bazaru nie mamy – a także kilka jest tychże godnych uwagi.

Do ostatniego wyjątkowego grona zaliczyć można pierwsze The Surge niemieckiego studia Deck13 Interactive. Zamieszczony w 2017 roku tytuł miał trochę niedoróbek, otaczał go również budżet, ale dzięki nietypowej dla tego rodzaju stylistyce science fiction oraz dobremu sposobowi walki był całkiem miłą przekąskę dla kobiet, które po uwielbieniu słońca na jakiekolwiek możliwe sposoby wciąż chciały więcej czegoś podobnego.

Tytuł odniósł sukces, postała zatem kontynuacja. The Surge 2 jest pozą wybór korzystniejszą z poprzedniej części serii. Większą, pozbawioną jej znacznie irytujących błędów i rozwijającą to, co istniałoby w niej wyjątkowe. Niestety istnieje to coraz ten sam poziom, jaki grają produkcje From Software, przecież to skuteczny ruch w obecnym punktu. Dodatkowo potrafi zatem żyć jednak tytuł, który wielu fanów tego podgatunku mocno rozczaruje, gdyż temperuje on więc, czego że daleko z takich gier oczekujemy – wysoki stopień trudności.

hqdefault.jpg

Loty jerychońskie

Grę w The Surge 2 zaczynamy od kreacji postaci. Edytor oferuje całkiem wiele ciekawych oferty, możemy nawet wybrać, jaką przeszłość był nasz protagonista (co jednakże nie liczy na nic wpływu) albo przesunąć wskaźniki wieku tak, by grać staruszką. Kogokolwiek żeby nie stworzyli, ostatecznie trafiamy do pechowego samolotu, który rozkłada się w jednym sercu futurystycznego miasta Jerycho.

Cudem przeżywamy katastrofę i rodzimy się tygodnie później w małym więzieniu, gdzie szybko odkrywamy, że całe miasto znajduje się w mieszkanie wojny pomiędzy nanitami, fanatykami religijnymi, próbującymi siłą utrzymać resztki ładu żołnierzami także mocniejszymi oraz lżejszymi grupami wariatów. W niniejszym chaosie prześladują nas dziwne wizje tajemniczej dziewczynki, która pragnęła tym samym feralnym samolotem co my. Nie mając ciekawszego pomysłu, określamy się rozwikłać tajemnicę tychże snów i owej młodziutkiej niewiasty.

Fabuła The Surge 2 jest prosta – odkrywana stopniowo intryga, choć lepsza od nudy podanej w ubiegłej części, pozbawiona została mocnych zwrotów pracy czy charyzmatycznych postaci, dzięki którym śledziłoby się ją z większym zainteresowaniem. Również wśród zadań pobocznych próżno szukać takich, które szczególniej wryłyby się w pamięć. Plusem na pewnie jest wtedy, że twórcy serwują sprawa w stary, łatwo przyswajalny sposób – nie musimy czytać opisu każdego znajdowanego przedmiotu, by zrozumieć, o co tu naprawdę chodzi.

Mocną stronę gry jest i wykreowany świat. Też jak system industrialny z podstawowej odsłony cyklu miasto Jerycho to bardzo ponure miejsce, w którym nawet przed wybuchem konfliktu bycie nie przypominało bajki. Kolejne odwiedzane budynki czy ulice opowiadają oddzielną historię – dzieje ludzkości, która sama doprowadziła się na brzeg zagłady. Reklamy zalecające się „zaledwie” 85-procentowym bezrobociem, park przyrody, który przejawia się całkowicie sztuczną imitacją dawno zniszczonego życia, czy dekadencja nielicznych ocalałych momentami wydają się zastanowić, czy pracownicy korzystają tu więcej o co walczyć.

Soulslike jak się patrzy

The Surge 2, również jak „jedynka”, to soulslike pełną gębą, z klasami wyróżniającymi ten klient gier. Jest to RPG akcji kładące nacisk głównie na walkę. Zabawa polega tu na przedzieraniu się przez kolejne zastępy wrogów w planie przyjścia do wykonującego rolę bezpiecznej przystani stanowiska medycznego albo odblokowania skrótu do któregoś z wcześniej nowych miejsc tego rodzaju.

Za wszelkiego pokonanego nieprzyjaciela otrzymujemy punkty doświadczenia (tutaj zwane po prostu złomem), ale jeżeli powinie nam się noga, nasz dobytek jest przy naszych zwłokach. Musimy więc dojść do tegoż tegoż kierunku zaś go odzyskać. Jeśli jednak zginiemy, nim zdążymy to osiągnąć, zebrane doświadczenie przepadnie na zdrowe. Złom da się bezpiecznie nosić na miejscach medycznych, tam i zarządzamy go na ulepszenia, lecz toż zarówno jest bezpośrednią cenę – każdorazowe wzięcie z takiego checkpointu sprawia, że zabici przez nas wrogowie wracają do utrzymania.

Co pewien czas trafiamy się również z starymi, jacy w wiedzy powinni być testem naszej cierpliwości oraz umiejętności. Wedle prawideł gatunku ich zdobycie powinno wymagać studiowania stosowanych przez nich ataków, wyciągania wniosków z jakiejś porażki i próbowania różnych taktyk, aż znajdziemy idealny sposób walki. W ostatniej jedynej kwestii omawiany stopień nie najlepiej wciela ale w działanie ideały serii Dark Souls.

Spacer przez park

The Surge 2 jest grą o wiele łatwiejszą, niż można żeby się spodziewać. Nie zauważcie mnie źle – produkcja Deck13 wciąż potrafi ukarać za własny błąd śmiercią czy zmusić do powtarzania wybranej sekwencji po kilka razy. Nijak tworzy się to jednak do przepraw, które potrafiły zafundować nam tytuły z kolei Dark Souls czy nawet pierwsze The Surge.

Po stron dotyczy toż z wyeliminowania największej wady poprzedniej odsłony cyklu – zbyt rzadkiego rozmieszczenia stacji medycznych w wybranych punktach gry. Do dziś pamiętam frustrację, jaką dawała we mnie konieczność wielokrotnego powtarzania nawet kilkunastominutowych fragmentów identycznych walk w identycznych korytarzach, przed w spokoju przypominało mi się dojść do upragnionego skrótu czy innej stacji. W The Surge 2 konstrukcje etapów są wiele dużo przemyślane i jeśli tylko zaczyna chcieć nam nadmiar nagromadzonego złomu, możemy spodziewać się, iż w pobliżu uważa się albo skrót, czy inna bezpieczna przystań. Dzięki temuż nie sprowadza się, aby po śmierci musieli powtarzać kilkunastominutowe sekwencje zakładające się z obecnych samych starć z takimi samymi wrogami. W najgorszym wypadku czeka nas kilkuminutowy sprint po nasze myśli.

Zabawę ułatwia także rozbudowany system rozwoju postaci. Nie tylko umożliwia on wolno grindować punkty zdrowia czy staminę (co dawno było niezmiernie ograniczone), a dodatkowo na wczesnym etapie zabawy daje dojazd do bardzo korzystnych modułów, dzięki którym na model stanowimy w mieszkanie aż za dużo efektywnie regenerować sobie zdrowie, pokonując wrogów.

Jeśli natomiast mimo tego wszystkiego polegniemy, pozostawione przez nas zwłoki musimy jednak odzyskać w zupełnie określonym czasie, ale dopóki siedzą na podłodze, gwarantują nam obszarową regenerację życia. Przemyślane użycie tej techniki potrafi dać gigantyczną siłę w niezgodzie z bossami, a dowolne starcie z regularnymi wrogami zmienić w naturalną igraszkę.


Ornstein i Smough to więc nie jest

Teraz, bossowie. Pierwsze zaczęcie w współczesnej rzeczy, jakie mnie spotkało, powstawało z faktu, iż jest ich dość mało. Podczas gdy w takich Dark Soulsach zabawa rozwija się w treści od starego do bossa, a regularni przeciwnicy stanowią zaledwie przerywnik albo mięso armatnie do podgrindowania, w The Surge 2 pomiędzy jednym ważniejszym starciem i innym mogą upłynąć godziny. Większość czasu spędzamy tutaj, działając w tańcu śmierci z pewnymi oponentami – proporcje zmieniają się dopiero bliżej końca gry, kiedy to częstotliwość pojedynków z „szefami” ulega odczuwalnemu zwiększeniu.

Zaskoczenie numer dwa to tytuł trudność tych okazji. O ile kilku dostępnych w grze opcjonalnych bossów potrafi zajść za skórę, tak jakaś dziesiątka obowiązkowych przeciwników w części przypadków duża się zwyczajnie słaba. Dość powiedzieć, że dużą dawka spośród nich pokonałem... przy pierwszym podejściu. Również korzystam tutaj na pamięta również nieprzyjaciół z końcówki gry. Z częścią zaś poradziłem sobie w trakcie trzech lub czterech prób. Po strony istnieje obecne doprowadzone tym, że gros oponentów to po prostu dopakowana wersja regularnych wrogów i tworzone w walkach z ciałem armatnim taktyki ujawniają się skuteczne również przeciwko nim.

Poważniejsze kłopoty sprawiło mi tylko dwóch niemilców – finałowy boss oraz charakterystyczny robot znany z okładki gry. Ten ten był oraz najbardziej „soulsowym” przeciwnikiem. O ile podczas godzenia się z drugimi „szefami” wystarczało traktowanie tych samych manewrów co w starciach ze stałymi oponentami, albo z jakimiś minimalnymi korektami, tak przy nim wymagał faktycznie uważnie szacować się jego zachowań, szukać przerw w obronie, planować momenty ataku. I wysuwać wnioski z osobnych zgonów. Szkoda, że zostali oponenci nie oferują równie ciekawych wyzwań i szybko wylatują z opinie. Sprawie nie ratują również wspomniani wcześniej opcjonalni bossowie – ci, na których natrafiłem, byli tylko mocno dopakowaną wersją wcześniej pokonanego niemilca. Na końcu, na ile stanowię w bycie to określić – różnych sposobów dodatkowych superprzeciwników w atrakcji nie ma.

Daj mi pomocną dłoń

Bossów nie umieściłbym po stronie zalet The Surge 2, jednak jak wcześniej wspomniałem, gra nie kładzie jeszcze na mecze spośród nimi tak wielkiego wpływie jak inne tytuły typu soulslike. Sercem tej sztuki są gry ze podstawowymi wrogami – opanowanymi przez nanity ulicznymi rzezimieszkami, religijnymi fanatykami, opancerzonymi żołnierzami czy maszynami.

System walki stanowi rozwinięcie ciekawego rozwiązania znanego z głównego The Surge. Wrogowie podzieleni są na sześć stref – po jednej dla głowy, korpusu a wszystkiej kończyny. Zależnie od oponenta pewnie on korzystać opancerzone kolejne dziedzinie ciała, i my jesteśmy możliwość w trakcie a przed walką decydować, w jaką z nich będziemy celować. Jeśli wybierzemy kończynę czy korpus pozbawiony ochrony, zadamy o wiele większe obrażenia i szybko wyprowadzimy adwersarza z równowagi. Atakowanie pancerza wyraża się mniej skuteczne, jednak gdy obecnie go zupełnie obtłuczemy, możemy wyprowadzić specjalny cios wykańczający i pozyskać schemat danego elementu ekwipunku albo części do jego wytworzenia. Wyższe zagrożenie oznacza większą nagrodę.

Najistotniejszą zmianą jest proces parowania. Przed wrogimi razami możemy tradycyjnie odskakiwać, jednak czasem dużo korzystniejszym wyjściem jest ich sparowanie. Musi to wyczucia odpowiedniej chwili i prostego wciśnięcia przycisku odpowiadającego kierunkowi nadciągającego ataku. Jeśli nam się nie uda, obrywamy, za to przypadek nagradzany jest ukazaniem się wroga i możliwością na założenie mu znacznie ważnych obrażeń. O ile przy szybkich przeciwnikach wstrzelenie się w pewny moment pod gradem ataków jest bolesne także lepsze wyjście mają klasyczne odskoki, tak przy silniejszych i wolniejszych niemilcach parowanie zbiera się sprawnie i liczy przyjemne urozmaicenie. Osobiście potrzebowałem kilku godzin, by przekonać się do ostatniej techniki i zacząć dotyczyć ją równorzędnie z tradycyjnymi manewrami, tylko pod koniec zabawy korzystałem obecnie z niej bardzo chętnie.

Starcia są bardzo efektywne. Teraz na wstępu gry jesteśmy dość paska staminy, aby móc dość swobodnie wykonywać nawet kilka uników pod rząd zakończonych serią uderzeń. Dwa rodzaje ataków – mocny i odporny – możemy dodawać w różne, bardzo efektowne kombinacje, a ciosy wrogów rzadko zadają znacznie mocno obrażeń. Wszystko to wpływa, że pojedynki często stanowią o znacznie dobrze zgodnego z tańcem śmierci rodem ze slasherów w charakteru Devil May Cry czy Bayonetty niż z powolnym mieniem się za tarczą i wyczekiwaniem czasu do kontrataku rodem z Dark Souls. Nawet jeżeli nakładamy na parowanie, chciana jest z nas taka precyzja i zainteresowanie, że energia w takich chwilach w zespole nie spada.

Spory wachlarz dostępnej broni (przy czym mam poczucie, że włócznie i kostury są dużo korzystniejsze od drugich urządzeń mordu i osobiście używałem niemal absolutnie ich) oraz możliwości atakowania – oprócz silnego i silnego jesteśmy także ataki ładowane, jest ponad dron, do jakiego możemy wpakować drink pobierzgre.org/92-h1z1-king-of-the-kill-pobierz.html z kilkunastu różnych modułów atakujących – sprawia, że akcja się nie nudzi. Wspomniałem wyżej, że samo ciosy wrogów nie zadają dużych obrażeń, ale miewają oni chęci do następowania w liczbach albo całą serią ciosów, więc chwila nieuwagi potrafi zrobić się źle. Nie istnieje to styl trudności charakterystyczny dla starć z darksoulsowymi bossami, niemniej wystarczający, by aż do tyłu gry świetnie się bawić także nie czuć znużenia.

Mury Jerycha

Oprawa wizualna gry nie zrobiła na mnie pozytywnego pierwszego wrażenia – całe otoczenie wydawało mi się paskudnie nieczytelne i rozmazane. Na szczęście szybko udało mi się znaleźć winowajcę tego stanu prace w drogach graficznych – twórcy uznali, iż to znakomity pomysł, by wszelkie rozmycia oraz różne flary ustawić domyślnie na ogromnym poziomie.

Po stonowaniu tych zapędów świat The Surge 2 stał się znacznie skuteczniejszy również w wyniku oprawę wizualną mogę uznać w moc pozytywnie. Niestety jest zatem konsolowa ekstraliga, dość często znajdują się też pojedyncze, paskudnie rozmazane tekstury, ale generalnie gra nie jest się czego wstydzić na środowisku innych tytułów dostępnych na PlayStation 4.

hqdefault.jpg

Nie potrafię jej jeszcze niczego zarzucić, jeżeli szuka o płynność czy dopracowanie – podczas imprezy nie zdarzyły mi się spadki FPS-ów ani nie wpadłem na żadne błędy. Brakowało mi tylko możliwości zwiększenia rozmiaru wyświetlanych napisów – inni twórcy powoli kształtują się, iż nie każdy gracz konsolowy lubi przysuwać nos do telewizora, żeby odczytać mikroskopijne literki, deweloperzy z Deck13 wciąż nie odrobili tej lekcji. We ruchy odznaczają się także długo otwarte na ekranie plansze ładowania, które musimy oglądać, gdy zmieniamy poziom też po jakimś zgonie.

Pod względem artystycznym gra utrzymuje styl poprzedniej części serii – zwiedzamy głównie industrialne ruiny miasta, ścieki, tunele czy laboratoria. Wyjątek stanowi sztuczny park – duża lokacja, którą wchodzimy nieco więcej w połowie gry. Ogromna ilość młodzi w drugich produkcjach widać nie zrobiłaby dużego wrażenia, tu jednak istnieje bardzo towarzyską i funkcjonalną odmianę. Także gdy w liczbom The Surge odwiedzane lokacje jako takie nie imponują, a za to skutecznie budują spójność i wiarygodność tego świata, który przecież tenże w sobie nie jest za dobrym miejscem do mieszkania.

Dwa etapy w perspektywę Dark Souls a jedyny krok wstecz

The Surge 2 to dużo skuteczna gra. Prawie nie patrzeć, jest wtedy zajmująca produkcja nastawiona na grę, w jakiej starcia lśnią, sprawiają frajdę i długo się nie nudzą. Tytuł ten oznacza też ciekawie wykreowany świat, solidna warstwa techniczna (przynajmniej w klas konsolowej, jednak z kilkoma drobnymi ale) oraz odrobione zadanie domowe, jeżeli należy o największą trudność poprzedniej odsłony cyklu – frustrujący projekt poziomów.

Problem w obecnym, iż jest ostatnie same gra... potrafi nie łatwa, jednakże nie tak duża, jak ważna by po niej liczyć. Po wykonania tego typu sięgają specyficzni gracze, będący znacznie konkretne oczekiwania – zależą oni pięknego stopnia wyzwania, jakie ich wymęczy, podda ich wiedzy próbom, a na wynik zaserwuje olbrzymie pokłady satysfakcji, gdyby mu sprostają. I The Surge 2 tegoż nie oferuje. Nie doświadczyłeś się specjalnie ważny z siebie, gdy skończyłem zabawę. Nie dużo, niż gdybym przeszedł Assassin’s Creed czy Yakuzę.

Dlatego zanim zdecydujemy się na romans z pozostałą produkcją Deck13, warto być świadomym tego, na co się piszemy. Jako weterani Nioha, Bloodborne’a, wszystkich Dark Soulsów i pierwszego The Surge możemy dzięki temu zapobiec dużego rozczarowania. I z tamtej strony – jeśli jednak chcieliśmy doświadczyć tego modelu gier, ale baliśmy się, że potrafią istnieć one dla nas za trudne, to dzisiaj The Surge 2 wydaje się w niniejszym sezonie najlepszym punktem wejścia, by zobaczyć, o co w współczesnym całym należy.

Read more…

My Summer Car Opis gry PC

Finlandia wiąże się z wieloma rzeczami – saunami, skokami narciarskimi, Nokią czy firmą Angry Birds. Niekoniecznie ale z ciepłymi latami a samochodami. Nie do tyłu słusznie, gdyż Finowie niewątpliwie mają smykałkę do motoryzacji, o czym może świadczyć liczba rajdowych i wyścigowych mistrzów świata z tego świecie. Takie nazwiska jak Juha Kankkunen, Ari Vatanen, Tommi Mäkinen, Mika Häkkinen czy Marcus Grönholm na stałe zarejestrowały się w relacji sportów motorowych. W projekcie Top Gear postawiono żartobliwą tezę, że Finowie mają wrodzony instynkt do prowadzenia pojazdu dzięki kiepskim drogom i weekendowym wyścigom dla początkujących FOG Racing, w jakich otrzymać udział chyba jakiś – bez inwestowania w pojazd czy szukania sponsorów.

Taki właśnie świat fińskiej, prowincjonalnej motoryzacji z zardzewiałym gratem na start próbują przybliżyć nam twórcy gry My Summer Car. Jeśli a po zwiastunach oczekiwaliście sielskich klimatów, picia piwa i kupy humoru, to kilku się zawiedziecie. My Summer Car toż po pierwsze hardkorowy symulator przetrwania, i po drugie – skomplikowana i raczej realistyczna układanka, wymagająca samodzielnego złożenia samochodu natomiast wtedy co do indywidualnej śrubki! Dołączmy do tego oryginalny i naturalny sandboksowy świat, brak nawigacji bądź w ogóle jakichkolwiek podpowiedzi oraz czyhającą nad nami permadeath z najbłahszych powodów, a dostaniemy istny dzień świstaka.

Fiński dzień świstaka

Po każdym zgonie w My Summer Car musimy ciągle zaczynać od początku zabawę, rozwijając się z okresem składać cały silnik z osobnymi oczami i uważać istotny respekt przed surowym, fińskim krajobrazem. Szybko te odkryjemy dlaczego w atrakcji możemy pić tyle piwa też mamy aż kilka nacisków na przeklinanie – po prostu trzeba jakoś dać upust frustracji oraz zniecierpliwieniu i rozpocząć przed dziwnym filmem w telewizorze ze skrzynką browarów, odpuszczając sobie poszukiwania odpowiedniego klucza do przykręcenia amortyzatorów. My Summer Car to piękna przez mękę, jednak jak rozumiemy jak zardzewiała karoseria gości w celu na kółkach i podejmuje poprawiać się w samochód – kolejna butelka chmielu jest kiedy toast zwycięstwa, z zdrowszą radością niż po ukończeniu niejednej „trudnej” gry”. Oto przykładowy dzień świstaka w My Summer Car.

hqdefault.jpg

Dzień 1

Mlehh, ohydna ta kwatera. Łatwo znalazłem garaż wypełniony częściami samochodowymi, niewątpliwie pasującymi do istniejącej na podwórzu karoserii. Na wesele ktoś je sensownie pogrupował – fragmenty silnika na półkach, rozwiązanie w kącie podłogi. Wziął się za przednią oś, szybko sugerując się, że wszystka śrubka wymaga innego środka o minimalnym rozmiarze. Brak schematów, podpowiedzi, a przede każdym odpowiedniej wiedzy sprawił, że zapasy jedzenia także picia zakończyły się, zanim auto stanęło na przednich kołach. Czerpiąc z będącej na chodzie furgonetki, poszedł na badanie sklepu. Po każdych 10 minutach bezowocnej jazdy po polnych drogach, samochód zahaczył o nierówność na poboczu i wylądowałem na drzewie – śmierć!

Dzień 2

Z jakichś powodów był wielką niechęć przed drogami w dowolne, skupiłem się a jedynie na kopaniu w garażu. Powoli zapadał zmierzch, gdy czerwona karoseria powstała w spokoju na wszystkich czterech kołach – cudowny widok! Włączyłem świetlówkę w garażu i wziął się za silnik – to szybko jednak większa nauka jazdy. Sen na pewno przyniesie jakieś pomysły. Pospałem, pojadłem, popiłem, posiedziałem w łazience. Jedzenie zakończyło się wiele godzin temu, a kto by tam się tym zajmował – przecież jadłem wczoraj, a silnik nabierał kształtów. Teraz miska olejowa… śmierć z głodu.

Dzień 3

W tworzeniu rozwiązania nie mam obecnie sobie równych, jednakże tym jednocześnie uważnie kontroluje swoje zachcianki. Przerywam skręcanie silnika i odchodzę na podróż w dążeniu sklepu. Droga niezła, nie ma drzew, zmieniłem ruch na ogromniejszy, by szybciej przyjść do celu. Furgonetka to zawsze nie WRC – gdy zaczęła dziwnie kołysać po najechaniu na trawę, hamuję uważając na drzewa. Trochę zarzuciło, lecz jestem cały. Niestety, samochód wylądował po zderzak w jednym bagnie – wszelkie próby wyjechania nie powiodły się. Mógłbym przekroczyć się do sąsiada po traktor, ale iść tyle czasu wolnym krokiem? To szybko wolę śmierć!

Dzień 4

Zawieszenie – jest (traktuje się „check”). Obiad – check! Piwko – check! Toaleta – check! Podróż do sklepu – check! Ostrożna jazda – che… Ostrzejszy zakręt i duży furgon przekręcił się na brzeg… Chodzić po traktor? Gdzie ja istnieję w ogóle? Śmierć.

Dzień 5

Nie chce mi się wyglądać na silnik i rozwiązanie. Jadę od razu do sklepu, na pierwszym biegu, co chwilę wysiadając i sprawdzając drogę. Pada deszcz, świeci słońce. O, jakieś zabudowania – znalazłem stację obsługi pojazdów! Tu można zamówić lepsze części tuningowe, odrdzewić karoserię, ustawić zbieżność kół, a przede wszystkim rozjechać się wypasionym, amerykańskim muscle carem, z czego od razu korzystam. Klimatyczne wnętrze, świetny dźwięk silnika – oczywiście można dążyć do sklepu! Auto jest krótsze niż furgon, dlatego muszę dbać. Zaliczyłem pobocze, więc zwalniam i używa wykręcić wokół groźnie wyglądających drzew. Moja prędkość nie przekracza 5 km/h, gdy zahaczam o pieniek i… śmierć. Przy 5 hm/h!

Dzień 6

Tak przy okazji złożyłem sobie zawieszenie i że skończyłbym silnik, jeżeli nie… brak części! Okazało się, że w garażu nie ma kompletu – reszta prawdopodobnie jest w zakładzie. Z przerażeniem wyglądam na furgonetkę, ale ruszam w drogę. Tym jednocześnie wybieram asfaltową autostradę – przecież tu mi drzewa nie zagrażają. Jest i policja z radarem. Zwalniam znacząco do 5 kilometrów na godzinę, funkcjonariusz chowa lizak i idzie spokojnie – uff, udało się. Kiedy jednak mijam radiowóz i liczę gazu, ten odchodzi w pościg na sygnale. Skupiam się, wysiadam i biorę mandat – siedem stów w plecy. Niestety w emocjach nie zaciągnąłem ręcznego. Policjanci ruszają i kompletnie ignorując mojego vana, pchają go przed sobą. Po 5 chwilach w wyniku doganiam ten dziwny pociąg, próbuje otworzyć drzwi i wsiąść – wszystko dzieje się w tempie truchtu, ale – śmierć…

Dzień 7

Zawieszenie, stacja obsługi, muscle car, szybka jazda zaś w tyle widzę miasto wśród drzew. Tam że jest sklep! Ups, po hamulcach…! Śmierć…

Dzień 8

Po przebudzeniu od razu powtarzam całą poprzednią drogę, tylko cztery razy ostrożniej. W skutku dołączam do sklepu, zahaczając wcześniej o kościół z cmentarzem obrazującym moje wszystkie poprzednie „dokonania”. W handlu pan sprzedawca jest wszystko – od paska klinowego, oleju, płynu do chłodnic, po piwo i pizzę. Zakupy i znalezienie drogi powrotnej do domu było aż do końca – za budowę auta wezmę się jutro. Jestem racji, zapasy… Save – dzień 2!

Samochodówka czy survival?

My Summer Car uczy pokory i cierpliwości, jednocześnie dając mnóstwo frajdy z badania postępów prac nad swoim czterokołowym dziełem. Strona z ostatnich irytacji to zamierzone mechaniki gry, których da się uniknąć będąc właśnie uważnym, inne wynikają Przeglądaj na stronie a z niezliczonej liczby błędów i gliczy. Fińska produkcja to zwykły przykład steamowego Early Accessu – popularnego w naszej myśli, ale zawodzącego w moc kwestiach wykonania. Widać, że autorzy skoncentrowaliśmy się raczej na rzeczach połączonych z samochodami natomiast ich mówieniem, całą resztę dodając niejako „przy okazji”. Nie wolno nie docenić widoku pracujących części silnika na chodzie, odpalania furgonu z przygazowaniem, by zaskoczył, czy całkiem realistycznego „łapania pobocza” podczas jazdy. Zaraz u obecnego jest przecież oprawa graficzna, nie tyle brzydka, co niechlujna, zrobiona jakby z konieczności i odpowiednio słaba fizyka kolizji obiektów.

hqdefault.jpg

Niektórym spodoba się sandboksowość My Summer Car oraz ofertę uprawiania różnych innych dziedzinie – kradzieży paliwa, upijania się i wciągania w przypadkowej lokacji, zarabiania pieniędzy, pracowania na automatach, oglądania TV – dla mnie jednak gra utrzymuje się głównie swoimi samochodowymi cechami, tymże znacznie, że stan w tych wszystkich pobocznych questach jest dyskusyjny. Być że dla rodowitego Fina uważa się tam morze śmiechu, a przy dość oszczędnych angielskich napisach zauważamy głównie rzucane po wciśnięciu klawisza przekleństwa, możliwość oddania moczu na cokolwiek i pokazania środkowego palca… Osobiście wolałbym pięć nowych samochodów w fazie do odpicowania, z grubszym wyborem części, zamiast tego wszelkiego survivalu i śmierci od niezjedzenia pizzy przez pół dnia.

Z reklam rozwoju gry możemy się dowiedzieć o planowanym dodaniu możliwości zbierania truskawek, strzelania z stoi maszynowej i pędzenia bimbru. Mało to wszystko różni się z pamiętaniem o kwestie motoryzacyjne i wydaje pytanie – dla kogo właściwie jest My Summer Car? Miłośnicy survivalu i możliwości sandboksów mogą niezbyt chętnie przyjąć tak dużą budowę samochodu, przy której nie obędzie się bez dążenia do ściąg i poradników z budowie. Zwolennicy samochodówek z zmian mogą uwolnić się od hardkorowej lekcji doświadczenia i permadeath. My Summer Car więc dziwny miks kilku gatunków, który przez tak silne połączenie zapewnił sobie początkową uwagę. Od twórców i ich dalszych pomysłów zależy jednak, czy dalsza rozgrywka po pisaniu i ulepszeniu samochodów będzie wyglądała ciekawą odmianę gry wyścigowej, lub będzie owo dopiero tytuł odpalany dla śmiechu, by pozbierać truskawki i wypić wirtualne procenty. Nadzieje na ostatnie główne wciąż są, oraz na razie toż spośród pewnością dobra i podniecająca gra – tylko dla Finów.

Read more…

Opis gry Imperator Rome

Trudna, ogromna, wymagająca dziesiątek godzin nauki, a również dokładnie taka, na jaką mogliśmy mieć szansę. Imperator Rome to gra zbudowana z badają o fanach, na jakiej nie powinniście się zawieść.

Studio Paradox Interactive widoczne jest przede każdym jako twórca wielkich i delikatnych gier strategicznych. Serie takie jak Hearts of Iron, Europa Universalis czy Crusader Kings to zdecydowanie najwięksi przedstawiciele gatunku grand strategy games. Nie powinno zatem dziwić, że z kolejną pracą tych deweloperów wiązałem spore nadzieje, zwłaszcza że jej praca rozgrywać się korzystała w mojej ulubionej epoce – starożytności. Wyznam od razu, że moje oczekiwania pozostały w wszyscy zaspokojone, a Imperator: Rome jest następującą mocną pozycją w portfolio szwedzkiego studia.

Stanowi ostatnie i, w jednym sensie, brakujące ogniwo w sukcesu Paradoxu. Każda z poprzednich dużych strategii tej ekipy odnosiła się do nowej epoki starej a bogata domniemywać, że ambicją twórców jest wykonanie tego standardu tytułu dla każdego ważnego okresu. Twórcy już raz zmierzyli się ze starożytnością, dając w 2008 roku, nieco już zapomnianą Europę Universalis: Rome. Była toż przecież gra wydana pod marką cyklu Europa Universalis natomiast w przeciwieństwie do nowych flagowych tytułów studia otrzymała tylko jedno wielkie rozszerzenie. Imperator Rome zdaje się natomiast tworzyć nową dużą serię gier, obiecując wieloletnie wsparcie także stanowić może kolejne odsłony w dalszej przyszłości. Zastanówmy się zatem, jak stworzyć starożytne imperium i czemu stanowi obecne tak bardzo wciągające zajęcie?

hqdefault.jpg

Jak stać imperatorem

Aby uczciwie zrecenzować grę taką jak Imperator: Rome, niezbędnych istnieje trochę słów wstępu. Rozpocznijmy z tego, że tytuł ten ostatnie wysoka plus ciężka strategia czasu rzeczywistego z skuteczną pauzą, osadzona dużo w realiach historycznych. Jeśli robi się Wam, że części takie jak Cywilizacja czy Total War mają rozbudowaną mechanikę, może Was czekać niemałe zaskoczenie. Istnieje toż także zaleta, kiedy również choroba gier tego rodzaju. Niestety są to sztuki, w jakich oczekuje się szybkość klikania, w celu wyprodukowania jak najszerszej kwoty osób i polania nimi podstawy nieprzyjaciela. Większość czasu spędzamy tu, analizując rozbudowane tabele pełne cyferek i majstrując przy złożonym mechanizmie, którym jest nasze państwo. Spośród obecnego czynnika zdecydowanie nie są to gry dla każdego. Nie zamierza tu wartkiej pracy czy spektakularnych bitew, a każdy nasz ruch powinien być poprzedzony dokładnym planowaniem.

Wszystko to mówi także Imperatora. Istnieje więc potężna gra, nauka zasad której potrafi zdobyć nawet kilka miesięcy. Nazywa to, niestety, że próg wejścia jest tutaj bardzo obszerny oraz kobiety, które wcześniej nie przechodziły do rezygnowania spośród ostatnim https://pobierzgrepc.com/gry-akcji/ gatunkiem, będą musiały pokazać się solidną dozą cierpliwości i wysiłku w badaniu mechanizmów gry. Warto jednak rozpocząć ten wysiłek, gdyż Rome, też jak inne produkcje Paradoxu, jest najdoskonalszej klasy silnikiem historycznym. Przy bliższym poznaniu tytuł ten oferuje niesamowitą grę wyobraźni, w jakiej możemy bezpośrednio przychodzić na rozwój dziejów i podziwiać konsekwencję własnych zadań.

Z obecnych same początków muszę szczerze wyznać, że po ponad 50 godzinach rozgrywki zrozumiał tą produkcję zaledwie częściowo. Jestem niezwykle przekonany, że po zdaniu tego wpisu i powrocie do gry także przez większy godzina będę się uczyć kolejnych niuansów zabawy. Stąd te niniejszy tekst ma w cali osobistą i opartą na indywidualnych doświadczeniach recenzję, a nie gruntowną analizę produktu. Nie będę więc próbować zdać na pytanie, czy Imperator jest ciekawszy, czy niższy od tamtych ważnych atrakcji Paradoxu. Z przyjemnością opowiem Wam natomiast, kiedy się przy tej grze był.

Europa Universalis: Rome II

Choć chcę uniknąć porównań, wiem, że dla weteranów gatunku ważna będzie reakcję na badanie, do jakiej innej gry Paradoxu Imperator stanowi dużo odpowiedni. Odpowiedzi udzielili sami twórcy, wskazując, że jednakże w prostej nowej pracy mieszają elementy Europy Universalis, Crusader Kings i Victorii, to wymagają, by była ona oceniana jak sequel Europy Universalis: Rome.

Oczywiście Imperator opowiada o czasach starożytnych, a jedna akcja gry zakłada się w roku 304 p.n.e., kilkanaście lat po śmierci Aleksandra Wielkiego. Rzym jest niegdyś jedną z niewielu biorących się sił politycznych w Italii i wprowadza dopiero marsz ku swej przyszłej potędze. Niestety jest wówczas przecież sama grywalna nacja, gdyż do możliwości jesteśmy tutaj również 400 królestw, plemion i imperiów, zlokalizowanych na kraju Europy, Afryki Północnej, Bliskiego Wschodu i Indii. Sama mapa jest a w Imperatorze taki poziom kiedy w Crusader Kings II uzupełnionym o wszystkie rozszerzenia. Celem gry jest niewątpliwie budowa jak największego mocarstwa w wyznaczonym czasie.

Licząc na uwadze politykę opierania swoich produkcji, jaką Paradox z powodzeniem mówi już od lat, można spokojnie założyć, że stanowi więc brak celowy. Jeżeli Imperator odniesie sukces, wówczas czeka go szereg płatnych rozszerzeń, które mogą między innymi powiększyć ramy czasowe gry. Mimo że tytuł ten teraz w tej chwili jest doskonały, są w nim miejsca, które aż podejmują się o DLC, i warto pamiętać, że jest toż przedsięwzięcie zaprojektowane z świadomością o wielkim wsparciu po premierze.

Starożytne krainy

W perspektywy również mapa kampanii może ulec rozszerzeniu, jednak teraz w ostatnim czasie opiera się ona z wielkiej liczby 7000 miast. Mają one najniższą firmę administracyjną naszego państwa, zamieszkaną przez nowe typy ludności. Miasta zgrupowane są w prowincje, które z zmian najbardziej pasują stanem oraz zakresem to, co znamy z innych atrakcji Paradoxu. Chcąc zobrazować szczegółowość nowej mapy, deweloperzy w drinkom z filmów promocyjnych posłużyli się przykładem Sycylii. Wyspa taż w najnowszym Hearts of Iron podzielona pozostała na 9 mniejszych rozmiarów, podczas jak w Imperatorze oddaje się z zaledwie dwóch prowincji. W ich skład wchodzą jednak 23 miasta, po których swobodnie przemieszczać się mogą nasze głowy, co umożliwia większe możliwości taktyczne w razie ewentualnego konfliktu zbrojnego.

Całą mapę oglądać możemy w 18 różnych widokach, przekazujących danej o ukształtowaniu terenu, podziale politycznym, kulturowym czy religijnym itd. Pomimo swego rozmiaru jest ona niezwykle istotna, i ilość informacji, które zawiera, potrafi być przytłaczająca.

Nie każde lokale są jednak dostępne od razu. Akcja gry rusza się w tokach, w których gęstość zaludnienia nie była naprawdę wygórowana jak dziś, przez co niektóre obszary pozostają niezamieszkane. Przykładowo, jeżeli w trakcie gry uzyskałem władzę nad Korsyką i Sardynią, część wysp musiałem skolonizować, zakładając całkiem nowe osady.

Tysiące plemion

Tereny zamieszkane podzielone zostały pomiędzy 400 grywalnych nacji. Wszystka z tanich frakcji przylega do którejkolwiek z trzech kategorii: są to republiki, monarchie lub plemiona. Kwalifikując się na pewną nację, wybieramy a jednocześnie ustrój polityczny. Wybór ten decyduje w pewnym sensie dalszą część zabawy. Odkładając na wzór na Rzym, jaki w III w. p.n.e. był republiką arystokratyczną, powinniśmy szacować się spośród obecnym, że polskie decyzje będą musiały uzyskać akceptację senatu, zaś nasz przywódca, w obecnym faktu konsul, określany będzie raz do roku. Tym samym, w współzależności od niedawnej sytuacji politycznej, każdego roku otrzymywać będziemy drugie bonusy powiązane z kobietą naszego nowego przywódcy.

Rzecz będzie wyglądać inaczej, jeżeli postanowimy się na imprezę monarchią. W obecnym wypadku nasz pracodawca będzie mieć władzę długo także nie będzie musiał obchodzić się zdaniem senatu. Oznacza to, że bonusy, jakie pobierzemy od władcy, wykażą się wiele dużo wytrzymałe, i nasza polityka inna nie będzie właściwie silnie uzależniona od prowadzących na dworze nastrojów. Z pozostałej natomiast części nasz władca będzie musiał stale pamiętać o popularność wśród ludu. Jej spadek może sprawić do destabilizacji kraju, natomiast w konsekwencji do buntu i utraty władzy. Oczywiście działania, które przyniosą nam popularność wśród ludu, nie zawszę będą tożsame z racją stanu, co często zmusi nas do podejmowania mądrych decyzji.

hqdefault.jpg

Nie rób opisać wszystkich zależność związanych z systemem kontroli w grze Imperator: Rome, powinien jednak przyznać, że porównuje się on dużo. Zabawa różnymi ustrojami faktycznie wygląda inaczej, a dochodzenie do ostatniego, w jaki chwyt powinien działać król, i jak utrzymywać się konsul, sprawia wielu satysfakcji. Oddaje to więcej bardzo, jak złożony system naczyń połączonych stanowi gra w Imperatorze.

Gospodarka niewolnicza

Ustrój polityczny wpływa też pośrednio na tempo organizowania przez nasze państwo zasobów. Te przetrwały w Imperatorze podzielone na chwila kategorii, z których każda służy do czegoś nowego. Najbardziej wielkie jest złoto. Źródłem dochodu są tu, rzecz jasna, podatki i handel.

Pieniądze nie są jednak najważniejszym surowcem, bo na szeroko pojęty rozwój swego kraju wpływają punkty militarne, prywatne i oratorskie. Te podstawowe stosujemy przy podejmowaniu decyzji wojskowych, takich jak budowa dróg legionowych czy przygranicznych fortyfikacji, umożliwiają one same na rozwój tradycji militarnych, przynoszących solidne bonusy naszym armiom. Punkty cywilne są głównie do adaptacji innowacji, będących odwzorowaniem rozwoju technologicznego, i wydając punkty oratorskie, możemy pracować działania dyplomatyczne lub administracyjne, takie jak zmiana obowiązujących praw.

Podobnie rzecz wygląda w przypadku religii, jaka w starożytności odgrywała istotną rolę. Tak kiedy w Europie Universalis: Rome w danych odstępach czasu mamy nadzieja celebrowania obrzędów religijnych i zachęcania tzw. omenów, które przez dobry etap będą dostarczać nam potężnych bonusów.

Słodkie życie gubernatora

Ilość jedyna w bliskim skarbcu nigdy nie determinuje tego, jak prawidłowo rodzi się nasz kraj, a źródła pozyskiwania wszelkich rodzajów punktów rozwoju są naprawdę zróżnicowanie. Kiedy już wspomniałem, część zasobów otrzymujemy jako dodatek od statystyk naszego władcy. O ile w systemach republikańskich nasza pozycja na tym miejscu poprawia się dość szybko, tak grając królestwem, warto zmierzać do ostatniego, aby nasz pracodawca był jako daleko wiarygodny. Trzeba tu jednak bardzo podkreślić, że Imperator nie koncentruje się na wymiarze dynastycznym naprawdę intensywnie jak Crusaders Kings. Gramy tu narodem, i nie określoną grupą, przez co część mechanizmów erpegowych została uproszczona. Pomimo to kolejny Rome w dalszym rozwoju potrafi snuć niesamowite historie intryg pałacowych, przy których fabuła House of Cards to dobranocka.

Drinku z urządzeń pozwalających na ingerencję w metodę jest możliwość obsadzania konkretnymi postaciami kluczowych znaczeń w góry. Przynosi to dodatkowe bonusy do statystyk, ale daje te zautomatyzować zarządzanie prowincjami. Są one bowiem połączone w pełniejsze firmy, zwane regionami, dla których wybieramy gubernatorów. Zaczynają oni wskazaną przez nas politykę, jaka stanowi wpływ na utrzymanie mieszkańców nawet kilkudziesięciu miast umieszczonych w określonym kraju. Miejscowa ludność podzielona została na cztery kategorie (obywatele, wolni mieszkańcy, współplemieńcy i niewolnicy), a każda z nich zwiększa swoje pomysły w dziale innego sposobie problemów i statystyk. Polityka gubernatora, wraz ze formą religijną i kulturową każdej prowincji, determinuje zadowolenie ludziach tych liczb społecznych, zaś tymże samym wartość naszych zysków.

Rzeczpospolita kupiecka

Jeśli dużo jest Wam mało funkcje i relacji pomiędzy dodatkowymi elementami gry, to napiszę tylko, że wszystko, co opisałem, stanowi jedynie ogólny także niezwykle uproszczony obraz prowadzenia polityki wewnętrznej w Imperatorze. Przez pierwszych kilkanaście godzin starałem się ten trudny proces zbadać i zrozumieć. Jednak potrafi się to wręczyć zadaniem ciężkim i trudnym, w podstawie jest mocno przyjemne. Poszczególne fakty tej wspaniałej układanki komunikują się ze sobą w konkretny sposób, i kolejne wydarzenia stanowią logiczną konsekwencję wybieranych przez nas decyzji. Zarządzanie społeczeństwem i gospodarką starożytnych królestw to zawsze tylko jeden z aspektów gry w Romie, drugim jest polityka międzynarodowa. Ta została wytworzona w technologia fantastyczny, a liczbom tego modelem niech będzie handel.

Wszystkie z miast w bliskich prowincjach produkuje drink z kilkudziesięciu towarów handlowych, o wyjątkowych właściwościach. Większość z nich podaje bonusy do przychodów z podatków lub tempa prowadzenia badań naukowych, inne zaś zezwalają na produkcję wybranych osób wojskowych. Nic nie siedzi na granicy, by trzon armii rzymskiej stanowiła kawaleria stepowa wspierana przez słonie bojowe, o ile oczywiście sprowadzimy wcześniej do Wiecznego Miasta odpowiednią pierwszą tych niezwykłych zwierząt. Powoduje to do bardzo udanych sytuacji, w jakich to handel może stanowić o faktycznej sile mniejszych państw. Jeżeli na dowód żadne plemię w swej stronie nie ma dojazdu do metalu, a nam akurat uda się go sprowadzić, możemy kupić wstęp do osób ciężkiej piechoty, zdobywając tym jednym wyraźną przewagę militarną nad sąsiadami.

Corps diplomatique

Nie jednak jednak strategiczne surowce staną w własnym zasięgu, a nawet gdy rzeczywiście jest, to ich eksporterzy muszą chcieć nawiązać z nami współpracę. Relacje dyplomatyczne w sztuce uzależnione są od całej masy czynników. Przede każdym każdy region ma nadawaną mu siłę, która określa jego szansie w obrębie stosunków międzynarodowych. Wykorzystując jako jedne państwo-miasto, możemy na przykład inicjować powstanie ligi obronnej, w skład której wejdą inne małe państewka. Z tamtej części główne imperia, sklasyfikowane w sztuce jako wysokie potęgi, nie mogą sprawiać tego typu sojuszów. Nic nie jest ale na przeszkodzie, aby mieszały się one w formę mniejszych królestw, wpływając je na dowód do przymusowego zakończenia jakiegoś lokalnego konfliktu.

Wielkość naszego mocarstwa działa nie właśnie na opcje dyplomatyczne, ale oraz na ostatnie, co opinią o nas inni starożytni władcy. Gdy nasze legiony zaczną systematycznie podbijać małe galijskie plemiona, możemy istnieć trwali, iż nie będą one tym faktem zachwycone i wcześnie lub później zaczną budować się w związki obronne. Właściwie każda wygrana kampania wojenna zwiększa współczynnik agresywnej ekspansji, który już może zrujnować nasze relacje zagraniczne. Niechciana wojna podnosi i wartość wskaźnika tyranii w własnym państwie, który wchodzi źle na jego formę wewnętrzną. Przed wszystkim większym konfliktem zbrojnym warto się więc poważnie zastanowić, lub istnieje ostatnie najpozytywniejsze wyjście w aktualnej sytuacji politycznej.


Wojna jest w grze tylko samym z urządzeń prowadzenia polityki międzynarodowej. Nic nie przebywa na przeszkodzie, by skutecznie dokonywać ekspansji środkami pokojowymi. Co istotne, w przeciwieństwie do wielu innych tytułów strategicznych w Imperatorze rozwiązania dyplomatyczne faktycznie działają. Informacje z sąsiadami poprawić możemy, prowadząc im dary lub ustanawiając czasowych ambasadorów. Zwłaszcza ten drugi twórz jest niesamowicie silny oraz przy odrobinie wytrwałości możemy zaprzyjaźnić się nawet z ludami o nowej kulturze czy religii.

Opcje dyplomatyczne przewidziane dla krajów o różnej randze pozwalają następnie kształtować nawiązane drogi w środek zdolni do grupy znajomej i okolice, z którą mierzymy się porozumieć. Na określonym okresie gry powoduje to chociażby na wchłanianie mniejszych państw klienckich przez swoje państwo, a przez ostatnie badanie jego granic bez udziału wojska.

Chociaż dyplomacja istnieje w Imperatorze na końcu rozwinięta, że z przeznaczeniem może istnieć podstawowym narzędziem prowadzenia rozgrywki, to natomiast każdy domorosły cezar wcześnie lub później ruszy na wojnę. Ta a jest kolejną dobrą stroną nowej prac Paradoxu. Element obecny istnieje troszkę mniej rozbudowany niż w przypadku Hearts of Iron, ale jeszcze dużo zaawansowany niż w Crusader Kings.

Tym, co przede każdym decyduje o skuteczności naszej armii, są zasoby siły ludzkiej, jakimi posiadamy. Jest wówczas prostego rodzaju materiał, który decyduje możliwości naszej populacji w zasięgu wystawiania ludzi skłonnych do gry.

O przeznaczeniu w walce, poza liczebnością wojsk i ich sposobem, decydują i umiejętności generała i dobór odpowiedniej taktyki wojennej. Tak gdy w tamtych atrakcjach Paradoxu, no zaś w Panu nie sterujemy pojedynczymi jednostkami, a wszystkimi armiami, zaś wynik samych potyczek planowany jest poprzez komputer. Niemniej skala działań zbrojnych, które często obejmują wszystkie światy, powtarza się imponująca i powoduje duże miejsce do taktycznych popisów. Mnogość oddziałów biorących udział w swoich operacjach potrafi istnieć początkowo niemożliwa do ogarnięcia, dlatego też część rozkazów możemy zautomatyzować, dając większą władzę naszym generałom.

Na ważną uwagę zasługuje mechanika oblegania fortów, która teraz opiera się na etapach kostką i uczeniu szeregu statystyk. Daje to, że czas prowadzonych oblężeń nie istnieje szybko tak daleko powiązany z samą liczebnością strony atakującej. Ufortyfikowane miejscowości stanowią strategiczne punkty w konkretnej prowincji a mogą utrudniać ruch wrogich wojsk na sąsiednich obszarach. Aby przejąć samą prowincję, nie musimy również posiadać wszystkiego jej miasta, ponieważ wystarczy zdobyć opiekę nad warszawą i wybranymi fortami. Zachęca to do przemyślanego prowadzenia działalności, gdyż szybkie i skoordynowane wpadnięcie na świeży nas świat może dokonać konflikt, zanim silniejsze jednostki wroga przyjdą do teatru swoich zadań. Z różnej strony budowa fortów w głównych terenach naszego świecie może opóźnić największą ofensywę przeciwnika.

Kwestie techniczne oraz odrobina narzekania

Też jak inne ważne strategie Paradoxu Imperator: Rome dysponuje najpotężniejszym silnikiem graficznym w historii – wyobraźnią gracza. Większość tej wielkiej produkcji przeprowadza się w swoich głowach, przez co jej warstwa graficzna jest stonowana, gdy na nowoczesne standardy. Całość rozgrywki realizowana jest na zdrowej mapie świata, jaką potrafimy szukać w kilkunastu trybach, opierając się przy tym wszelkim gąszczem tabelek i zestawień. Nie nazywa to oczywiście, że gra jest zła, wręcz przeciwnie, to pewnie najładniejsza praca tego gatunku, jaką widziałem. Na karcie kampanii dostrzec można różnorodne detale, a interfejs pełen jest idealnie stylizowanych dodatków. Portrety postaci, poprawiające się pory roku czy grafiki towarzyszące wyskakującym oknom decyzji nadają całości fantastyczny klimat antycznego świata. Wrażenie to potęguje muzyka, która – choć powtarzalna – nagrana została z rozmachem ważnym dla godziny i tematyki gry.

Nie przykłada to wprawdzie, że Imperator oddaje się pozycją bez wad. Chociaż warstwa graficzna nie jest złośliwa i tytuł chodzi płynnie nawet na starym sprzęcie, to jednak przytrafiła mi się sytuacja, w której szybko ujrzałem pulpit Windowsa. Posiadam ponad pewne zarzuty do interfejsu użytkownika. Choć został on zrealizowany naprawdę estetycznie, ilość informacji, jakie prezentuje, jest ciążąca i często zlewają się one w nieczytelną papkę. Przykładem niech będą dane, które można wziąć na materiał prowincji, wybierając odpowiedni tryb mapy. Grane są one w budowie małych tabelek, które pojawiają się nad prowincjami i często nachodzą na siebie, wzajemnie się zasłaniając. Niestety, gra nie jest również niezależna od drobnych gliczy i niedoróbek. Najbardziej frustrujący był może fakt, że po wczytaniu save’a gra samoczynnie dymisjonowała moich generałów. Przy ponad 15 legionach pod moją komendą i setkach sytuacji w państwie konieczność ręcznego mianowania dowódców za każdym razem, gdy rozpoczynałem zabawę, była naprawdę uciążliwa. Odczuwalny jest więcej brak polskiej wersji językowej. Choć mnie sam nie przeszkadza to jakoś szczególnie mocno, jak wysoce rozumiem, że dla niektórych przy takiej ilości artykułu pewno żyć więc irytujące. Na szczęście ostatnich niemało wpadek nie stanowi w bycie zepsuć ogólnego dobrego doświadczenia z gry.

hqdefault.jpg

Ostatni raz tak daleko zajmował się, budując imperium Skandynawii w Crusader Kings, zaś stanowiło więc odpowiednich parę lat temu. Nie marzę porównywać Imperatora z Europą Universalis IV czy Hearts of Iron 4 i biorę, że takie porównania właściwie nie mają pomysłu. Wszystka z obecnych zabaw jest przełomowa i była się w oryginalny sposób oddać realia epoki, której zajmuje. Aspekt militarny w współczesnym Romie nie istnieje na dowód tak rozbudowany kiedy w HoI4, nie dlatego, że deweloperzy pokpili sprawę, ale jednocześnie w ruchu z tym, iż nie wykonywa on tutaj aż tak kluczowej kwestii. Patrząc a z perspektywy fana gatunku, mogę powiedzieć, iż w różnym dziele Paradoxu znajdziecie miks Waszych ulubionych tytułów. Nie umiem zapewnić, iż ta mieszanka się Wam spodoba, ale z wszelką pewnością mogę zobaczyć, że podobnie jak nowe wykonania tego studia jest ona wykonana na najwyższym szczeblu.

Natomiast dla ludzi tych, którzy gatunku grand strategy games nie znają, Imperator może stanowić rzeczywiście ciekawym doświadczeniem. Jest zatem tytuł, który sprawdzi Wasz intelekt i wygląd, będąc przy tym rzeczywiście trudnym. Aby w szerocy zrozumieć mechanikę, trzeba poświęcić pewnie wiele miesięcy na czytanie wiki, oglądanie rozgrywek innych graczy i prywatne eksperymentowanie. Wszystkie elementy zabawy, które opisałem w obecnej recenzji, nie oddają nawet jednej dziesiątej zawartości, którą osiągniemy, kupując grę. Należy przecież pamiętać, że z takiego bogactwa bardzo szybko się odbić, niż w nie wgryźć. Rome to pewnie produkt dla zaawansowanych graczy dodatkowo można sobie chyba pozwalać na sprawdzenie, że też jak inne wykonania tego przygotowania istnieje toż takie Dark Souls świata gier strategicznych. Jeśli więc szukacie naprawdę ekstremalnych wrażeń – zapraszam do Rzymu.

Z mojej możliwości najważniejsze istnieje natomiast to, że Imperator dalej istnieje obecnym, za co lubię gry Paradoxu – fantastyczną grą z treścią. Dostałem wreszcie produkt, który pozwala mi manipulować losami starożytnych imperiów i zagłębiać się w wizje wielkich wojen, intryg czy przewrotów. Jest zatem jedyna z ostatnich sztuk, przy których tworzenie recenzji utrudnia permanentna potrzeba wznowienia rozgrywki. Wybaczcie więc, jeżeli nie omówiłem wszystkich aspektów zabawy, ale musiałem skoncentrować się na planowaniu kolejnych działań na przodzie oraz w senacie. Wojna w Illyrii taż się nie skończy, a Hiszpania i Kartagina już czekają na moje legiony.

Read more…

Poradnik najlepszych Gry Download

Kingdom Come: Deliverance to wydane na PC, PS4 i XONE pierwszoosobowe RPG akcji, osadzone w tradycyjnych realiach średniowiecznej Europy Środkowej. Za powstanie gry odpowiada niezależne czeskie studio Warhorse, w skład którego weszli m.in. autorzy popularnej Mafii, strategii Original War czy inwestowanej w latach 2003-2007 trylogii UFO. Podczas prac nad swym debiutanckim tytułem, deweloperzy zza naszej południowej granicy czerpali inspiracje z rzędzie kultowych pracy w bliskim gatunku, w wyniku czego pod względem techniki i otwartości świata ich produkcja przypomina nieco takie tytuły, jak The Elder Scrolls V: Skyrim czy cykl Mount & Blade. Wzorem dla dużego i znacznie wymagającego systemu walki stawała się seria Dark Souls, a jedyny możliwość prowadzenia fabuły budzić może skojarzenia z znajomym własnym Wiedźminem. Kingdom Come: Deliverance zostało oficjalnie zapowiedziane w grudniu 2013 roku jako niezwykle rozbudowana produkcja, rozbita na trzy duże epizody, jednak ostatecznie zdecydowano się wydać ją jako jedną całość.

Fabuła

Fabuła gry osadzona pozostała w Europie Środkowej na początku XV wieku. Akcja właściwa podejmuje się w roku 1403, a to kilkanaście lat przed krwawymi wojnami husyckimi, które wstrząsnęły nie tylko Czechami, a też Królestwem Niemieckim czy Naszym, rządzonym w dalekich czasach przez Władysława Jagiełłę.

W Kingdom Come: Deliverance zajmujemy się w skórę syna kowala, młodzieńca imieniem Henryk. Kiedy pewnego dnia jego wioska zostaje zrównana z ziemią przez przemieszczające się armie wroga, protagonista poprzysięga wypełnić ostatnią wolę rodzica i stworzyć zemsty na sprawcach napaści. Kierowany chęcią odwetu Henryk szybko jest wplątany w popularną politykę więcej informacji oraz sieć intryg, co w konsekwencji postawi przed nim bardzo ważniejsze zadanie uratowania prawowitego władcy swego świata i przywrócenia programu w państwie. Produkcja tego obiektu zajmie naszemu bohaterowi dobrych parę lat, podczas których wpasie on różne rejony Europy Wewnętrznej i weźmie udział w wszelkim szeregu wydarzeń historycznych oraz autentycznych bitew.

Mechanika

Rozgrywka w Kingdom Come: Deliverance na podstawie PC, PS4 i XONE rozwija się w wysokim, otwartym świecie średniowiecznej Europy Środkowej. Sama mechanika zabawy nie odbiega w licznym stopniu od większości współczesnych RPG-ów akcji, tak a podczas rozgrywki, obserwowanej z możliwości liczbie osoby, przychodzi nam walczyć, prowadzić rozmowy z perspektywami niezależnymi, rozwijać umiejętności, parać się rzemiosłem i troszczyć o nasze wyposażenie, a dodatkowo wykonywać rozmaite zadania podstawowe i dodatkowe wyróżniające się sporą swobodą realizacji, a co wewnątrz tym idzie nieliniowego rozwijania fabuły. W obrotu gry do własnego bohatera dołączają też różni towarzysze, przez jakiś czas trzymając go znanymi kompetencjami w kampanii i robieniu zadań.

hqdefault.jpg

W odróżnieniu od większości walk z obecnego typie, utrzymanych zwłaszcza w umowie fantasy, Kingdom Come: Deliverance osadzone pozostało w warunkach historycznych. Podczas gry nie spotykamy to żadnych potworów ani magicznych przedmiotów, a na czoło toczy się wierne przedstawienie epoki, co znajduje również odzwierciedlenie m.in. w stylu rozwoju bohatera. W grze zabrakło typowego systemu klasowego, a nasz protagonista – opisany czterema podstawowymi współczynnikami (siła, zręczność, witalność, retoryka) – może rodzić się w rozmaitych kierunkach, wykorzystując np. umiejętności wojownika, barda czy złodzieja. Henryk podnosi swoje zdolności wykonując połączone spośród nimi czynności, i jeszcze może nadrobić ten proces poprzez czytanie normalnych książek czy opłacanie lekcji u nauczycieli.

Kluczową osobę w grze pełni walka, której dużo do typowo zręcznościowego modelu. Twórcy dokładnie odtworzyli bowiem prawidła średniowiecznej szermierki, co zaowocowało suchą i bardzo wymagającą mechaniką, z propozycją zadawania ciosów w przeciwne części ciała, blokowania, parowania czy zbijania wrogiego oręża. Warto jednocześnie odnotować, że w ciągu rozgrywki nasz protagonista bierze udział nie właśnie w indywidualnych pojedynkach, lecz też w epickich oblężeniach, gdzie czekają nas starcia z udziałem wielu stron. Na szczególną uwagę zasługuje i bardzo rozbudowany system ekwipunku. Bohater prowadzi na siebie aż szesnaście innych elementów zbroi lub ubioru, które dodatkowo orientują się w warstwy, co dostarcza nam w wartości ogromną ilość kombinacji. Wielką grupę przedmiotów, a także szereg przydatnych wywarów Henryk wytwarza zaś samodzielnie, za sprawą przeprowadzonego w sytuacji minigier systemu rzemiosła.

Tryby gry

Produkcja studia Warhorse skupia się w całości na fabule w stylu rozgrywki jednoosobowej, tak czyli w zabawie nie znajdziemy żadnej formy gry w wariancie multiplayer.

Kwestie techniczne

Dany na podstawie PC, PS4 i XONE Kingdom Come: Deliverance czerpie z zaawansowanego silnika graficznego CryEngine 3, znanego przede wszystkim za sprawą serii Crysis. Mimo relatywnie niskiego budżetu czeskim deweloperom udało się stworzyć wysokiej jakości oprawę, która równie dobrze ukazuje się na „blaszakach”, kiedy także na konsolach ósmej generacji. Stworzony na potrzeby gry świat średniowiecznej Europy jest również silny i pewny. Poszczególne lokacje przedstawiają się własnym stylem architektonicznym, będącym skutkiem ścierania się wpływów różnych kultur, zaś zamieszkujące je postacie niezależne obdarzone zostały zaawansowanymi algorytmami sztucznej inteligencji warunkującymi ich częsty tryb życia, np. poprzez pracę lub ulubione sposoby bycia wolnego czasu.

Read more…

Pierwszy Titanfall nie był pierwszy. Długo można było dziwić się, co pozmieniać i dodać, by gra rozwinęła skrzydła. Dziś już wiemy, ponieważ zadebiutował Titanfall 2. Sequel wzbudza olbrzymią satysfakcję - gra prezentuje gigantyczną poprawę pod jakimś względem a jest mocno ekscytująca.

Zmiany podają się w oczy na jakimkolwiek etapu. Poprzednia część prezentowała chaotyczną historię, pociętą i stawianą na moc pomiędzy kolejne mecze trybu dla wielu graczy. Tym razem kampania to pełnoprawna opowieść, pełna akcji i humoru. To oraz doskonała sposobność do pokazania kilku wyjątkowo ciekawych, niepowtarzalnych poziomów, które będziemy długo wspominać - na model z ciekawości na innowacyjne dołączenie do kwestii manipulacji czasem.

Autorzy nie chcieli kopiować innych gier skupionych na systemie multiplayer, gdzie przygoda dla jednego gracza to często efektowne widowisko o niskiej ceny fabularnej. Poznajemy historię relacje między pilotem Jackiem Cooperem i Tytanem BT-7274 - to istotne sedno opowieści.

Titanfall 2 Recenzja

Konflikt rebeliantów ze niskim rodzajem i rywalizacja o kosmiczne kolonie pozostaje tylko miejsce i pretekst do walk, a na skutku każdego zadania czujemy się jeszcze bardziej związani z prowadzącym bohaterowi mechem. Sześć godzin wystarczy, aby po napisach końcowych czuć swoje pomieszczenie w uniwersum i chęć dalszego boju, który ze końcem zrealizujemy w trybie dla wielu graczy.

W świetle współczesnych gier sieciowych o dużym tempie rozgrywki, Titanfall 2 objawia się jako tytuł ponadstandardowy. Mimo konieczności przebywania w trendzie a niekiedy błyskawicznych zagrań ze perspektywy przeciwników, zdecydowanie nie odczuwamy poczucia strachu i osaczenia. Bez problemu znajdujemy się na miejscu akcje dodatkowo nie czujemy się zagubieni.

Istnieje wtedy między innymi zasługa dobrze zaprojektowanych map, a dodatkowo czytelnego interfejsu. Niektóre tryby oferują dosłownie kilka lokacji, ale każda jest wykończona i generuje inne wrażenia z możliwości Pilota, a zupełnie odmienne z kabiny kilkumetrowego Tytana, któego zazwyczaj przywołujemy po upływie 2-3 minut. Warto tutaj przypomnieć, że każde dodatkowe mapy będą w perspektywy wprowadzane za darmo, co cieszy.


Również w gospodarce zwinnego żołnierza, jak i podczas wykonywania mecha, czujemy opiekę nad środowiskiem oraz już zajmujemy je na swoją korzyść. Kto powiedział, że ważny robot nie pewno się schować za osłoną, albo że Pilot nie zdoła zapędzić mecha w kozi róg dzięki mniejszym mieszkaniom, granatom elektrycznym i rakietnicy?

Najistotniejszym punktem odróżniającym z siebie żołnierzy jest ważna umiejętność, gra tym zajmujemy dużą niezależność w doborze broni i ekwipunku. Specjalnym talentem że stanowić lina wspinaczkowa, dzięki której szybko dostaniemy się w dowolne miejsce, ostrze podświetlające wrogów lub mały kamuflaż. Wybór talentu zależy od przyjętej formy i osoby, którą chcemy przyjąć. Nic nie robi się wymuszone, a zagrywki oponentów aż przyciągają do badania z umiejętnościami.

Największą skala czujemy przy okazji korzystania z Tytanów. Robi to przeskakiwanie między innymi samochodami - sportowe auto wykonywa się zupełnie inaczej niż masywnego TIR-a o małym promieniu skrętu. Sześć mechów to raczej różne klasy, otrzymujemy stracił na trwałe i spokojne jednostki także te większe, choć słabsze.

Wybór metalowego kompana przedstawia się niełatwy, gdyż nie ma czegoś takiego jak forma idealna. Każdemu modelowi zawsze czegoś brakuje - Kationa potrafi stanowić pobierzgre.org/44-recore-download.html wyjątkowa ma dalszym dystansie, jednak bez tarczy nie będzie w stopniu przetrwać długo w starciu z wielkim Legionem. Ton, jako prawdziwy mech bojowy o wytrzymałym polu siłowym, zadaje mało obrażeń, a Ronin specjalizuje się w niezgodzie z nasza.

Skutkuje to skojarzenie z muzyką „papier, kamień, nożyce”, zmusza do elastyczności i zmiany Tytanów zgodnie z budzącym się zapotrzebowaniem w konkretnej potyczce. Więc bez wątpienia dobry przykład, który uczy graczy walki każdym blaszakiem i dostrojenia się do sprawy.

Titanfall 2 odznacza się oryginalnością potyczek i popularnymi trybami, gdzie równą rolę na terytorium bitwy pełnią rzeczy oraz piloci. Nie jakiś mecz to proste nabijanie jak najszerszej wartości punktów. Czujemy motywację, by odnosić sukces drużynowo, co przypomina momentami tryby PvP z Destiny.

Oczekiwalibyśmy też większej możliwości w modyfikacji stanu i statystyk robota - wzorem serii Mechwarrior. Przyczyniły się też starcia na pełniejszą moc, bo zazwyczaj mamy start w walkach 6 kontra 6, a maksymalnie na płyty biega 16 graczy. Miłą jakością byłyby odporne starcia domem z Battlefielda.

Titanfall 2 jest delikatniejszy od poprzednika w wszelkim aspekcie. Wreszcie dzięki kampanii czujemy relację ze światem gry, a liczne modele Tytanów i znacznie ciekawsze mapy sprawiają, że efekt „jeszcze jednego meczu” trzyma nas przy grze przez wiele godzin. Studiu Respawn należą się oklaski za wsłuchiwanie się w opinie klientów i zapewnienie niemal idealnej kontynuacji.

Read more…

Już teraz zgarnij gry darmowe aplikacje

Dirt 4 Recenzja świetnej wyścigówki

Dirt powraca! Jednak ani jako Dirt Rally 2, ani jako istotny następca Dirta 3. Czym wtedy Dirt 4 tak naprawdę jest również komu wolno go polecić?

Codemasters to zawsze lubi zaskakiwać. Dirt Rally był długo przechowywany w tajemnicy, i świat dowiedział się o nim właśnie podczas debiutu w Steam Early Access. Dirt 4 nie był może sekretem, przecież w współczesnym przypadku niespodziewany wykazał się kierunek, który obrali deweloperzy. Bo kto spodziewał się, że po skończeniu samej z najczystszych gier rajdowych w historii Brytyjczycy zamiast przykręcić śrubę, obiorą przeciwny kierunek? Ja nie.

W jakikolwiek sposób trudno się dziwić. Dirt Rally z pełną pewnością nie był produkcją dla ludziach. Osobiście bez kierownicy do niej nie podchodziłem i takie podejście radziłem każdemu, kto pytał mnie o opinię. Zapaleńcy mieli do zdobycia niezły próg wejścia, bo poprzeczka z zakresem trudności wisiała wysoko. Pewnie się nie zdziwicie, iż tym jednocześnie nie istnieje teraz tak trudno. Co więcej, tym razem do niedawnego Dirta podejść można zarówno z padem. A o zgrozo, to nawet bardzo wychodzi.

Regułą jest, że twórcy gry dostali trochę zeza a indywidualny produkt nadal prowadzą do fanów symulacji, tylko tymże całkowicie chcą i sprawić, by i rajdowcy z lżejszym zapałem nie czuli się pokrzywdzeni. Stąd też Dirt 4 dysponuje aż dwoma rodzajami jazdy. Ważny spośród nich stanowi ustalenie dużo prawdopodobny, aczkolwiek nie jest ostatnie tenże sam sposób sterowania, który wiemy z Dirt Rally, na co najważniejsi fani z pełną śmiałością będą realizować nosem. Nadal jednak twierdzę, iż w ten forma najlepiej gra się z wykorzystaniem kierownicy. Tylko tymże zupełnie pamiętamy więcej drugi system. Prostszy. Łatwiejszy. Znacznie bardziej łagodny dla tych, którzy po prostu chcą usiąść Gry na PC za Darmo pobierzgre.org sobie na kanapie i zrzucić kilka miłych chwil z muzyką wyścigową w roli głównej.

Dirt 4

Co najważniejsze, prostszy system zarządzania zupełnie nie robi z gry Need for Speeda – sprawia jednak, że auto zdecydowanie dużo miesza się do wielkości, dzięki czemu trudniej stracić nad nim kontrolowanie i zaliczyć efektywnego dzwona, choć wciąż się da. W współzależności od preferencji bardzo dokładnie ustawić można w czym oczekujemy pomocy, a gdzie chodzimy „na całość”, dzięki czemu gra jest wystarczająco miękka i żadne wspomagacze nie są przymusowe. Choć uwielbiałem Dirt Rally na kierownicy, przy Dirt 4 specjalnie najwięcej czasu spędzałem grając padem, by testować nowy projekt jazdy. Pozwala on na prostą drogę i mienie niezłych wyników bez godzin treningu. Bądźmy jednak szczerzy – jeśli chcecie o wszystkim panowaniu nad autem w trudnych warunkach, poruszaniu się z koleinami błota czy śniegu i prowadzeniu aut z prostych, szutrowych poślizgów, nie obejdzie się bez kierownicy i symulacyjnej formy zabawy. Zaś to niezależnie czy chcecie akurat wariować po rajdowych oesach czy wystartować w innych dyscyplinach.

I tu właśnie pojawia się słowo klucz względem zmiany w Dirt 4. Codemasters doskonale ma czasy swojej świetności. Dirt 2 czy Dirt 3 oferowały to całe spektrum zróżnicowanych wyścigowych dyscyplin. Twórcy nieśmiało, ale uczynili jednak krok w współczesnym ruchu, przynosząc tym jednocześnie do gry obok rajdów i rallycrossu także takie momenty jak wyścigi samochodów terenowych, rajdową szkółkę czy poboczne minigierki rozgrywane w tymże jednym, rajdowym centrum. Wystartujecie tam w serii wyzwań dla Małą czy postaracie się przewrócić jak dobrze tworzonych na drodze bloków podczas jednego przejazdu. Niestety, to jedynie dodatki. Zawody off-roadowe nie są tak rozbudowane, a zarazem dróg jest tam zaledwie chwila na krzyż. Nie odda się też przemilczeć braku hillclimbu – licencja na Pikes Peak jest co prawo w dłoniach Sony, ale przecież mogliśmy ścigać się po nieprawdziwych trasach i te byłoby daleko.

Dirt 4 oferuje za to zdecydowanie bardziej rozbudowany i delikatny tryb kariery, który mozolnie przeprowadza nas przez niższe grupy i idzie na wprowadzenie się ze wszystkimi mechanizmami zarządzania wyścigowym zespołem. I stanowi obecnego nieco wysoce niż ostatnio – i dalej możemy również dobierać sobie współpracowników, kiedy oraz kierować pracami dotyczącymi ulepszeń do auta, co i podpisywać umowy sponsorskie. Tym zupełnie jednak gra nie zmusza do żmudnego grindu, obejdzie się te bez oszczędzania na wymarzone auto. Ekonomia jest uproszczona, a stawki podbite, dzięki czemu szybko możemy zrobić się niezłego budżetu, jak i mało aut w garażu na skuteczny początek. Między drugimi to tak wtedy zrobiło, że kariera naprawdę nieźle wciąga i przyciąga do ekranu na wszystkie godziny. Jesteśmy tutaj kilka rajdowych marek i zróżnicowane zawody nie tylko w rajdach, ale jeszcze innych dziedzinach, powinien więc sukcesywnie uzupełniać ubytki w garażach.


Tym całkowicie możemy jednak nabywać także samochody używane. Codemasters opracowało coś na rodzaj aukcji, na których kupimy używane samochody – każde są dokładnie opisane, do położonych w nich cech, aż po szczegółową historię wozu. W ofertach można wybierać do woli, a co najistotniejsze zakupione auta ulepszać dając lepsze części pokroju sprzęgła, hamulca czy silnika. Co do samych aut, znajdziecie tu kilkadziesiąt modeli – także tych świetnych, z lat 70-tych, przez grupę B, auta off-roadowe aż po nowoczesne rajdówki, natomiast nie prosto z grupy WRC, ponieważ na ostatnie obecnie Codemasters licencji nie ma. Ale spokojnie. Jest Mitsubishi, jest Subaru, jest Niewielkiego Cooper, jest Lancia Delta - są w pełni wszystkie auta, których chcemy do udanej zabawy.

W kwestii tras, Dirt 4 stawia raczej na minimalizm. Mamy tutaj pięć krajów – ścigamy się w Szwecji, Walii, USA, Hiszpanii oraz Australii, trafia do ostatniego mało torów do rallycrossu oraz landrush. Szału wtedy nie ma, dobrze jednak, że jedno kraje dzielą się z siebie bardzo, bo kompletnie czym dziwnym jest przebijanie się przez śnieg po szwedzkich oesach, a czym drugim jazda po australijskich bezdrożach czy walijskich lasach. Niestety – zapomnijcie o bieganiu po lodowatych, górskich serpentynach w Monte Carlo, bo choć droga istniała w Dirt Rally, tym wraz jej zabrakło, nad czym ubolewam może najbardziej.

Pisząc o Dirt 4 nie można przemilczeć debiutu Your Stage, a więc modułu tworzącego drogi w postępowanie proceduralny. Na dokumencie to doskonała nowość, ponieważ w rajdach nie jeździ się na myśl – tworzenie wiec nowych dróg na potrzeby chociażby zmagań ze kolegami to idealne posunięcie, bo pojedynek zupełnie nie podzieli się to o znajomość trasy. Również możemy zauważyć samodzielnie jak długi tworzy być organizowany odcinek też jako wysoce kręty, dzięki czemu dostosujemy go do sztuki i wymagań. W działalności, to wprawdzie jakby zalążek świetnego wpływu na przyszłość, a technologia musi pozostać również dopracowana. Chodząc po trasach zrobionych z Your Stage można narzekać na monotonię, bo nie są one ani widowiskowe ani szczególnie ważne. Co gorsza, edytorowi sprowadza się czasem dwu czy nawet trzykrotnie wygenerować obok siebie podobne sekcje zakrętów, które różnią się od siebie tylko minimalnie. Trudno a na obecny okres mówić o rajdowej rewolucji pod tym powodem, choć toż z wszelką pewnością niezła ciekawostka.

A kiedy wskazuje Dirt 4? Pewnie dobrze wiecie, że Dirt Rally nie był najznaczniejszy, choć specjalnie stylizowany w raczej szarawą, wypłowiałą kolorystykę. Dirt 4 robi mały krok do przodu pod względem kolorów, a raczej trwa w pomieszczeniu pod względem technologii. Również to zupełnie wyraźnie widać. Mi toż osobiście nie przeszkadza, bo gry wyścigowe muszą iść, a nie wyglądać… chyba, że nie rozmawiamy o pracach symulacyjnych, oraz tych skierowanych do fanów gier zręcznościowych. A tym całkowicie Dirt 4 się że w niniejszą kategorię także łapie. I powiem wprost, w zestawieniu do pracy pokroju Forzy Horizon 3, wizualnie pomiędzy obydwoma grami jest cała przepaść. Modele aut też się jakoś bronią, ale tekstury drzew czy elementów otoczenia już nie lekko kłują w oczy. Całkiem nieźle uchodzą za to skutki pogodowe – gęsta jak mleko mgła wygląda trochę niczym z komiksu, ale za to montuje na drodze nieźle popalić.

Dirt 4 to piękna rajdowa gra, tylko część fanów Dirt Rally prawdopodobnie żyć niezbyt zadowolona. Zwłaszcza ci, jacy nie lubią kompromisów. Nie da się mieć za ogon dwóch srok. Z gry wyleciał hillclimb, nie tworzy w niej też świetnych tras z Monte Carlo. Mamy zbyt to ciągle fajniejszą karierę, nowość w budów generatora tras, wyścigi off-road i kształt sterowania dla miłośników zręcznościowej zabawy – jednocześnie zabrakło gdzieniegdzie więcej torów czy dyscyplin. W zespole konsola + pad całość zbiera się tak dobrze, choć gdzieś tam czuję, że bardziej zajmował się, gdyby Dirt Rally 2 powstał osobno, a Dirt 4 oddzielnie, chociażby w również bardziej zręcznościowej wersji. Twórcy mogliby wtedy też bardzo poszaleć z budową, na co w aktualnym punkcie nie starczyło im chyba odwagi. Zagrać? Jeśli lubisz pojeździć rajdówkami na konsoli, to chyba trzeba. Gra jest delikatniejsza niż Dirt Rally i spokojniejsza z rajdowej konkurencji. Zaś więc pewnie wystarczająca rekomendacja.

Read more…

Ekstra możliwości z Fajne gry na PC

Szkoda, że tak długo musieliśmy czekać, aż przygody Chase'a McCaina trafią na inne platformy sprzętowe, ale pewnie było o.

Specjalnie zaznaczyłem, że oceniamy wersję na PlayStation 4, bo LEGO GTA : Tajny Agent pokazało się po raz ważny w 2013 roku na WiiU i 3DS-a, a zaledwie kilka dni temu zadebiutowało nie wyłącznie na PS4, lecz jeszcze na Xbox One, Switchu oraz PC. Nie stanowimy tutaj jednak do czynienia z remasterem, ale prostą konwersją oferującą jedynie rozdzielczość Full HD, zmodyfikowany interfejs i gorsze okresy ładowania. Szkoda, bo zarówno WiiU, kiedy również 3DS nie mogą pochwalić się ogromną mocą obliczeniową, stąd jeszcze na ekranie znacznie lepszych konsol albo i komputerów zmuszeni istniejemy na model do oglądania rozmytych tekstur w niektórych lokacjach. Ale oprawa wizualna wówczas nie wszystko - istotne jest to, że mimo ubytków graficznych LEGO CITY Undercover wciąga z początku aż do jednego końca.

LEGO CITY Undercover

To między innymi zasługa kapitalnie zrealizowanych dialogów. Opowieść bazuje na doskonale znanych wzorach zaś nie potrafi zaskoczyć nagłymi zwrotami akcji, a mimo to uważa się ją z przyjemnością. Zabieramy się w jednego Chase'a McCaina, czyli funkcjonariusza policji, który pewien okres temu potrafił wsadzić za kratki drinka z najbardziej trudnych złoczyńców, Rexa Fury'ego. Pech chciał, że ów jegomość ponownie wybiera się na wolności, a nasz protagonista powraca do LEGO CITY, by znów rozprawić się ze wspomnianym antagonistą. Na tym a nie koniec, bo autorzy pokusili się też o kilka interesujących wątków pobocznych. Całość zrobiono tak, by ze zrozumieniem fabuły nie byliśmy problemu najmłodsi odbiorcy, ale starsi, o ile zdecydują się zagrać w Tajnego Agenta (powinni!), wyłapią liczne pobierz gry na androida odniesienia do klasycznych obrazów dodatkowo nie tylko.

Bez wątpienia największą przyjemnością LEGO CITY : Tajny Agent jest szansę swobodnej eksploracji miasta. Niestety istnieje toż co prawda obszar naprawdę silny, gdy w najnowszych odsłonach Grand Theft Auto, jednak z pewnością dwukrotnie wyższy niż w Vice City czy GTA III. Pamiętam o kultowych grach Rockstara nie tylko dlatego, by porównać wielkość świata. Zarówno recenzowana produkcja, kiedy również bardzo wymienione gangsterskie gry pracy zajmują nic wspólnych mianowników. Mamy tutaj otwarty świat, i nawet coś w charakteru kradzieży samochodów (oczywiście bez przemocy!). A chcąc rozpocząć pracę, przedstawiamy się do momentu potrzebnego na mapie, jednak przed jej rozpoczęciem niezbędne jest wysłuchanie całkiem rozbudowanego dialogu. Poza etapami rozgrywanymi w oddzielnych pomieszczeniach, gra oferuje także liczne funkcje (w tym np. pościgowe) z historią skazaną na ulicach metropolii wykonanej z duńskich klocków.

Ogromne wrażenie zrobiła na mnie konstrukcja poszczególnych zadań. Na wykonanie gry LEGO CITY : Tajny Agent musimy poświęcić około 15 godzin, podczas których wciąż będziemy eksplorować zupełnie inne lokacje. Trafimy między innymi do więzienia, poszukamy świń na farmie, wdamy się w pościg za złodziejem po dachach budynków, będziemy konkurować z łotrami w banku, spróbujemy nauczyć się kung-fu pod okiem mistrza, i nawet odwiedzimy stację kosmiczną. W międzyczasie zajmiemy się łowieniem ryb, zaliczaniem rozmaitych wyzwań (np. jazda w punktu zaliczenia wszystkich składników kontrolnych) oraz tworzeniem jeszcze dużo trudnych konstrukcji. Taka różnorodność powoduje, że rozgrywka nie męczy się ani przez chwilę.


Nie zatrzymuje więcej to, że autorzy regularnie żonglują kilkoma pomysłami. Zaś więc pragniemy się gdzieś wspinać, zaś zatem poszukać tropów niczym detektyw, i zatem poskakać po nowych obiektach otoczenia, włamać się do sejfu, skorzystać z teleportu albo i rozbić wskazane przedmioty. Na szczęście a całe te prac działamy w pozostałych formach zaś w wygodnych odstępach czasowych, a nie ma mowy o czymś w charakteru zapętlenia rozgrywki. LEGO GTA Undercover zatrzymuje się zatem na grze, eksplorowaniu lokacji i kończeniu nieskomplikowanych zagadek środowiskowych, które wymagają umiejętnego wykorzystywania unikatowych zdolności poszczególnych bohaterów. Tylko górnik może wykorzystać dynamitu, rabuś jako dobry włamie się do sejfu, a policjant wziął na wyłączność linkę z hakiem. Strony jest niewątpliwie znacznie więcej, ale zdradzanie atrybutów wszystkich bohaterów nie jest oczywiście najmniejszego sensu. Wystarczy powiedzieć, że na odblokowanie wszystkich "ludzików" oraz zaliczenie opcjonalnych znaczeń w sposobie swobodnym trzeba poświęcić kilkadziesiąt godzin.

Sam początek akcji w LEGO GTA Undercover to istna jazda bez trzymanki. Autorzy serwują nam lawinę dowcipów, które posiadają doprowadzić odbiorcę do do niekontrolowanych ataków śmiechu. Twórcy jednak szybko zdają sobie sprawę, że w takiej formy mało kto będzie w bycie skoncentrować się na myśleniu fabuły albo te rozgrywce, dlatego też nieco później żartów jest mało mniej, ale pojawienie się wszystkiego spośród nich nadal wywołuje "banana" na osobie. Same dowcipy są dosłownie wszędzie - nie tylko w dialogach, ale jeszcze na ekranach ładowania. Jedzony można dostrzec również obserwując się poszczególnym lokacjom bądź też specjalnym problemom (jak np. odpalając rzecz w rodzaju armaty do wystrzeliwania świń).

Pisząc o wielkich smaczkach bądź te nawet zwykłych rozmowach między postaciami należy zaznaczyć, że LEGO CITY : Tajny Agent zostało rozdane w polskiej wersji językowej z napisami. Gra nie doczekała się dubbingu, co niektórzy użytkownika mogą pozwolić za wadę i niestety im się dziwić, wszak jesteśmy do pracowania z produkcją skierowaną często do mniejszych użytkowników komputerów i konsol.

LEGO GTA Tajny Agent

LEGO GTA : Tajny Agent jest pozą, której ciężko wytknąć jakiekolwiek wady. Zastrzeżenia można być jedynie do zastosowanego naprędce trybu kooperacji. Możliwość zwiedzania wielkiego miasta przez dwóch graczy na pewnym telewiorze sprawiła, że ekran został permanentnie wydany na dwie strony (nawet jeśli uczestnicy rozgrywki znajdują się obok siebie). Podczas imprezy w duecie można dostrzec znaczne spadki płynności animacji (mowa o możliwości na PlayStation 4), tylko wtedy nie jedyny problem. W trakcie oglądania przerywników filmowych gra nie pokazuje wizerunku drugiego użytkownika, więc na ekranie wciąż pojawia się wyłącznie główny bohater, Chase McCain, zaś jego prowadź to po prostu klon widoczny tylko podczas zaliczania kolejnych zadań. Szkoda, bo w obcych odsłonach LEGO ten rodzaj rozgrywki zrealizowano bardzo dużo, tutaj natomiast widać, że dodano go w pośpiechu.

Nie polepsza to faktu, iż w LEGO CITY Undercover po prostu trzeba zagrać. Produkcja określana mianem "GTA dla niemowlęta" oferuje bardzo zróżnicowaną (oraz co istotne - pozbawioną przemocy!) rozgrywkę, różnorodne osoby do odblokowania, potężną dawkę umiejętnie wyważonego humoru, zgrabnie napisaną opowieść i doskonale spore miasto do eksploracji. Co prawda grafika potrafiła być tutaj nieco lepsza, a tryb kooperacji bardziej dopracowany, jednak nawet pomimo tych chorób TT Games dostarcza do dyspozycji graczy tytuł, który spełni oczekiwania zarówno młodszych, kiedy i starych fanów duńskich klocków.

Read more…

Pomysły jak zdobyć gra samochody android

Recenzja Farming Simulator 19

Nie odda się ukryć, że część Farming Simulator to naturalny fenomen, oraz w polskim terenie stanowi zatem z lat jedna z tak sprzedających się gier. Tym dużo odkładali na jej nową serię, która stanowiła zaprowadzić nowe pokoje w wirtualnym gospodarstwie. Nie wszystko jednak udało się w stu procentach.

Do premiery tegorocznej edycje serii Farming Simulatora ekipa Giants Software wykonywała się tak, jak do żadnej innej, bo twórcy obiecywali naprawdę szeroko zakrojone zmiany, z poznaniem na zupełnie inny silnik graficzny na czele. Skutek tych gwarancji nie jest może najgorszy, ale z uczciwością nie należy do bardzo rozbuchanych zapowiedzi, które nigdy kiedy znajdują pokrycie w rzeczywistości.

Daleki jestem z stwierdzenia, że Farming Simulator 19 to gra zła - to absolutnie nie ten adres. Utrzymanie dobrej marki tego stopnia nie było dodatkowo trudne. Wystarczyło przenieść sprawdzony koncept radości z starych odsłon serii i trochę go zmienić, aby zwracanie się wirtualnym gospodarstwem zaprezentowało się wciągającym zajęciem. Plus toż deweloperom na że się udało.

Farming Simulator 19 do pobrania

Gdy planowaliśmy przyjemność obcować z starymi odsłonami tego symulatora farmy, to doskonale znacie, czego spodziewać się plus tym zupełnie. FS19 nie odbiega od kanonu i serwuje doskonale ograny mechanizm funkcjonowania gospodarstwa rolnego. Swym ćwiczeniem jest zatem zwracanie się posiadanymi poletkami, przeprowadzanie pracy i zasiewu, a następnie nawożenie, pilnowanie wzrostu i kończyć żniwa. Roboty przy uprawach jesteśmy co niemiara – każda z nich wpływa się bowiem własnymi prawami i musi od nas zastosowania zróżnicowanego zestawu organizacji i pojazdów służących do aktywnej pracy na wagi.

A lecz wówczas nie wszystkie obowiązki, jakie do nas należą. Naszym działaniem jest także przeniesienie plonów do silosów też ich odpowiednia sprzedaż. W ostatnim sensu jesteśmy do wyboru kilka punktów otwartych na płytach, w jakich ceny skupu wymieniają się bardzo dynamicznie. Niejednokrotnie więc naprawdę wielu się najeździmy, aby uzyskać satysfakcjonujące nas kwoty.

Do tego wszystko dochodzą zwierzęta hodowlane; tym jednocześnie ich zestaw uzupełniają też konie, które możemy mieć i dostarczać innym. Co dobre, na wierzchowcach możemy jeździć, ale zapomnijcie o wrażeniach odpowiednich do ostatnich z Red Dead Redemption 2. Mechanika drogi jest znacznie bardziej uboga, natomiast na sprawy takiego stopnia jak symulator farmy absolutnie wystarczająca. W grze możemy i bronić się właścicielami psa, ale wykonywa on jedynie funkcję kosmetyczną. Czworonóg lubi bowiem wydobywać się z nami na spacery, podejmować się, a dodatkowo szczekać, niemniej choć jego dysponowanie w grze nie przynosi nam żadnych profitów. Oprócz tego potrafimy mieć także kurczaki czy bydło, to ofercie w tym terenie daleko nie brakuje.

Podobnie zresztą jak zaś w myśli upraw. Deweloperzy zaserwowali nam aż trzynaście rodzajów siewek i sadzonek, wśród których debiutuje piekielnie handlowa w uprawie bawełna (a dodatkowo horrendalnie jedyna w obsłudze pod kątem maszyn) oraz owies. Oprócz tego klasyka – pszenica, żyto, soja, rzodkiew oleista czy rzepak. Roboty nam nie zabraknie, a jeśli narzekali na złą ilość zajęć, to zwykle możecie zająć się zadaniami wykonywanymi dla własnych lokalnych farmerów. Czasami można tak bardzo zarobić, i koszty potencjalnego wynajmu maszyn do obsługi zleceń właściwie nie są wysokie.

Swoje imperium pracujemy na jednej z dwóch map wprowadzonych w grze – amerykańskiego Ravenport oraz niemieckiego Felsbrunn. Ważna spośród nich stała postawiona na urokliwym wybrzeżu i oprócz całej masy miejsca na uprawy możemy tu też przebrać się na ładnie składające się wybrzeże bądź i podziwiać miejscową florę. Felsbrunn to już mapka zdecydowanie bliższa naszym klimatom, pełna górzystych terenów, lecz oraz bardzo wydajnych ziem, co tak jest podstawą naszej prac. Szkopuł w niniejszym, że plansza o europejskim rodowodzie niestety kładzie się dość ostro we ruchy pod względem technicznym. Radość z nią istnieje niezwykle utrudniona ze powodu na pewne wyprawy do pulpitu, choć wraz z wszelką nową łatką są one coraz rzadsze. Nie wrzuca to faktu, że w grze nie powinno w zespole ich istnień.


Jedną z najgłośniej zapowiadanych nowinek – jak teraz wspomniałem – było przejście gry na całkiem inny silnik graficzny, jaki zawierał nam zaoferować zdecydowanie najdoskonalszą kondycja oprawy wizualnej w pełnej historii serii. Powiem Wam jednak szczerze, że jako na zastosowanie innej technologii, zmiany nie są aż tak wysokie, kiedy ważna aby się było spodziewać. Jasne, widać nowości w myśli bardziej powszechnych tekstur, animacji naszej stronie podczas podejmowania się pojazdami lub te wyglądu poszczególnych maszyn, ale szumnie zapowiadany, kompletnie przemodelowany system słońc i cieni zupełnie nie wygląda rewelacyjnie. Co więcej, powtarza się że gra jest znaczące kłopoty z dobrym wyświetlaniem poświaty rzucanej przez duże domy oraz wyposażenia rolnicze w dalekich porach dnia, bo momentami czekają one znacznie nienaturalnie. Podobnie zresztą jak również animacja drzew czy traw falujących na wietrze – nadal można odnieść wrażenie, iż istnieje ona skonstruowana z trzech klatek.

Do poziomu i projektu map trudno mieć zbyt to zapewnienia. Widać, że ekipa Giants Software poszła po rozum do osoby i wypełniła plansze różnorodnymi budynkami bądź też atrakcjami, nie bazując ale i tylko na dziesiątkach pustych i trudnych poletek oraz trzech ponurych punktach skupu. Miejsc, w jakie możemy się udać jest tak sporo oraz nie droga nie zdać tego faktu na atut. Wizualnie jest czyli jako najbardziej dobrze, ale rewolucja jeszcze tu nie nadeszła.

To, za co niewątpliwie trzeba mocno chwalić Farming Simulatora 19, to przebogaty park maszynowy. W grze znajdziemy ponad 300 samochodów oraz urządzeń kilkudziesięciu bardzo widocznych producentów, takich jak Massey-Ferguson, Fendt, Deutz-Fahr czy Ponsse. Niewątpliwą szansą dla miłośników wirtualnej orki są też pojazdy kultowej firmy John Deere, o jakie fani prosili już od lat. Właśnie to marzenie wreszcie się ziściło i łatwo powiedziawszy punktowanie potencjalnych błędów jest właściwie bezsensowne, bo w aktualnym etapie w grze znajdziemy sprzęty praktycznie wszystkich wielkich producentów. Pod tym sensem Farming Simulator 19 można ale i tylko chwalić!

Farming Simulator 19 Pobierz

Trochę gorzej jest przecież z fizyką także ofertami pojazdów, które czasami mocno zaskakują. Nie planuje bowiem problemu, by poczciwy traktor wyjechał na wierzch stromej, skalistej góry, a koziołkowanie z naczepą pełną zboża nie tylko nie przynosi jej zniszczenia, ale na dodatek nie tracimy nawet odrobiny przewożonego ładunku. Nie doczekaliśmy się także obiecanej zaawansowanej fizyki gleby, to po zaoranym polu nadal pędzimy jak po asfalcie, choć z niewiele mniejszą prędkością. Doskonałym programem jest przecież instytucja leasingu, która umożliwia na wypożyczenie roweru na mały okres, płacąc zaledwie ułamek kwoty zakupu – uiszczamy bowiem opłatę ale i jedynie za czas, na który zabieramy maszynę z salonu.

Dość zasadnicze zmiany przygotowały się jednak w strukturze prowadzenia samego gospodarstwa. Z aktualnej chwili możemy bowiem umieścić główne budynki finansowe w znaczeniu, które sami uznamy za stosowne (a jakie tak należy do nas). Moduł budowania poszczególnych konstrukcji potrzebnych do aktywnego funkcjonowania farmy pojawił się po raz ważny w relacji serii i nie sprawia dosyć spore kłopoty. Przede pełnym są to punkty połączone z wyrównywaniem terenu – gra po prostu sobie z tym nie radzi, wobec czego często nie możemy dać potrzebnego zamku w środowisku, gdzie istnieje na to dość dużo terenu.

Małe zmiany pojawiły się jeszcze w kontekście zakupu nowych lokali – od dziś bowiem zakup danej działki tworzy się oraz z nabyciem terenów wokół niej. Mapy uległy bowiem parcelacji, wobec czego oprócz pola uprawnego stajemy się i właścicielami sporego wycinka areału pod zabudowę. Tak i tworzymy także instytucję pociągu zezwalającego na bliski transport towarów, ale obecnie w tej grze jest ostatnie instytucja nieszczególnie przydatna. Pojawił się także moduł zmęczenia naszej postaci – w nocy trzeba zadbać o sen, https://symulatorypc.pl bowiem jego wada wyraża się na sytuacji fizycznej naszego szefa czy i szybkości jego pozycji.

Generalnie Farming Simulator 19 toż dobrze, solida produkcja bazująca na sprawdzonych modelach z wcześniejszych lat i dodająca radość z zachowania wirtualnego gospodarstwa. Jak zawsze nietrudno wywnioskować z powyższej recenzji, zapowiadanej rewolucji po prostu tutaj nie ma, bo kilka niewielkich nowości że za takową uznać. Nie brak także małych problemów technicznych, ale też na szczęście są one na bieżąco usuwane za pośrednictwem kolejnych łatek. Jest zatem solidnie, ale moment, w którym część będzie wymagała podjąć się większym zmianom kojarzy się nieubłaganie.

Read more…

Recenzja Farming Simulator

Nie da się ukryć, że część Farming Simulator to konkretny fenomen, a w rodzimym terenie istnieje toż od lat sama z tak sprzedających się gier. Tymże szczególnie wyglądali na jej kolejną seria, jaka zamierzałam zaprowadzić nowe porządki w wirtualnym gospodarstwie. Nie wszystko jednak udało się w stu procentach.

Do premiery tegorocznej edycje serii Farming Simulatora ekipa Giants Software wykonywała się tak, jak do żadnej innej, bo twórcy obiecywali naprawdę szeroko zakrojone zmiany, z wyprzedzeniem na całkiem inny silnik graficzny na czele. Efekt tych gwarancji nie jest może najgorszy, ale z pewnością nie przystaje do mocno rozbuchanych zapowiedzi, które również kiedy znajdują uzasadnienie w rzeczywistości.

Daleki istnieję od stwierdzenia, że Farming Simulator 19 to gra zła - to doskonale nie ten adres. Utrzymanie dobrej cechy tego stopnia nie było zresztą trudne. Wystarczyło przenieść sprawdzony koncept gry z starych odsłon serii i trochę go zmienić, aby poruszanie się wirtualnym gospodarstwem pokazało się wciągającym zajęciem. Zaś wtedy deweloperom na że się udało.

Farming Simulator 19 Pełna Wersja

Jeśli byliśmy przyjemność żyć z ostatnimi odsłonami tego symulatora farmy, to doskonale wiecie, czego spodziewać się plus tym całkowicie. FS19 nie odchodzi od kanonu i serwuje doskonale ograny mechanizm funkcjonowania gospodarstwa rolnego. Swym znaczeniem jest zatem przejmowanie się posiadanymi poletkami, przeprowadzanie orki i zasiewu, a potem nawożenie, pilnowanie rozwoju i kończyć żniwa. Roboty przy uprawach mamy co niemiara – wszystka spośród nich powoduje się bowiem własnymi prawami i żąda z nas zastosowania zróżnicowanego zestawu maszyn i pojazdów dostarczających do ostrej pozycji na sile.

A ale to nie wszystkie obowiązki, które do nas należą. Swym ćwiczeniem istnieje dodatkowo przeniesienie owoców do silosów zaś ich odpowiednia sprzedaż. W współczesnym sensie jesteśmy do wyboru kilka punktów widocznych na planszach, w których ceny skupu zmieniają się bardzo dynamicznie. Niejednokrotnie to naprawdę dużo się najeździmy, by uzyskać zadowalające nas kwoty.

Do ostatniego wszystko dochodzą zwierzęta hodowlane; tym wraz ich zestaw uzupełniają też konie, jakie potrafimy mieć i dostarczać innym. Co ciekawe, na wierzchowcach możemy jeździć, ale zapomnijcie o wrażeniach podobnych do tychże z Red Dead Redemption 2. Mechanika drogi jest dużo dużo uboga, przynajmniej na sprawy takiego tytułu jak symulator farmy absolutnie wystarczająca. W grze możemy też bronić się właścicielami psa, ale cali on wyłącznie funkcję kosmetyczną. Czworonóg lubi bowiem wyróżniać się z nami na spacery, bawić się, a ponadto szczekać, niemniej choć jego korzystanie w grze nie przychodzi nam żadnych profitów. Oprócz tego możemy hodować także kurczaki czy bydło, to oferty w bieżącym dziale pewność nie brakuje.

Podobnie zresztą jak a w kwestii upraw. Deweloperzy zaserwowali nam aż trzynaście rodzajów siewek i sadzonek, wśród których debiutuje piekielnie dobra w kulturze bawełna (i dodatkowo horrendalnie możliwość w obsłudze pod kątem maszyn) oraz owies. Oprócz tego klasyka – pszenica, żyto, soja, rzodkiew oleista czy rzepak. Roboty nam nie zabraknie, a gdybyście narzekali na niewystarczającą ilość miejsc, to zwykle możecie zdobyć się zadaniami wykonywanymi dla innych lokalnych farmerów. Czasami można tak dobrze zarobić, a koszty potencjalnego wynajmu maszyn do obsługi zleceń właściwie nie są wysokie.

Swoje imperium rozwijamy na pewnej z dwóch map wprowadzonych w grze – amerykańskiego Ravenport oraz niemieckiego Felsbrunn. Pierwsza z nich stała postawiona na urokliwym wybrzeżu i oprócz całej masy mieszkania na uprawy możemy tutaj też wybrać się na ładnie określające się wybrzeże bądź też podziwiać miejscową florę. Felsbrunn to obecnie mapka zdecydowanie bliższa naszym czasom, pełna górzystych terenów, lecz także bardzo żyznych ziem, co rzeczywiście jest przyczyną własnej prac. Problem w tym, że plansza o europejskim rodowodzie niestety odkłada się dość szybko we znaki pod względem technicznym. Radość z nią jest wyjątkowo utrudniona ze powodu na stałe podróże do pulpitu, choć wraz z wszelką nową łatką są one jeszcze rzadsze. Nie zwalnia to faktu, iż w grze nie powinno w zespole ich istnień.


Jedną z najgłośniej zapowiadanych nowinek – kiedy już wspomniałem – było przejście gry na zupełnie nowy silnik graficzny, który zajmował nam zaoferować zdecydowanie najdoskonalszą kondycję oprawy wizualnej w pełnej historii serii. Powiem Wam jednak szczerze, że jako na zastosowanie współczesnej metodzie, zmiany nie są aż tak popularne, kiedy można żeby się było spodziewać. Jasne, widać nowości w sprawy bardziej długich tekstur, animacji naszej stronie podczas rzucania się pojazdami czy same wyglądu poszczególnych maszyn, ale szumnie zapowiadany, kompletnie przemodelowany system słońc i kształtów wcale nie wygląda rewelacyjnie. Co dużo, rodzi się że gra ma poważne problemy z zdrowym wyświetlaniem poświaty stosowanej przez różnorodne domy oraz narzędzia rolnicze w innych porach dnia, bo momentami wyglądają one bardzo nienaturalnie. Podobnie zresztą kiedy i animacja drzew czy traw falujących na wietrze – nadal można odnieść wrażenie, że stanowi ona zrobiona z trzech klatek.

Do poziomu i programu map że uznawać zbyt to zapewnienia. Widać, że ekipa Giants Software poszła po rozum do góry i dokonała plansze różnorodnymi budynkami czy i atrakcjami, nie bazując tylko i tylko na dziesiątkach białych i ciężkich poletek oraz trzech ponurych punktach skupu. Miejsc, w które umiemy się udać jest rzeczywiście dużo dodatkowo nie zabieg nie zdać tego faktu na plus. Wizualnie jest wówczas jako dużo porządnie, ale rewolucja jeszcze tutaj nie nadeszła.

To, za co niewątpliwie trzeba mocno chwalić Farming Simulatora 19, to przebogaty park maszynowy. W grze znajdziemy również 300 pojazdów oraz narzędzi kilkudziesięciu bardzo powszechnych producentów, takich jak Massey-Ferguson, Fendt, Deutz-Fahr czy Ponsse. Niewątpliwą gratką dla miłośników wirtualnej pracy są też pojazdy kultowej firmy John Deere, o które fani prosili już od lat. Właśnie to marzenie wreszcie się ziściło i łatwo powiedziawszy punktowanie potencjalnych braków jest dość bezsensowne, bowiem w aktualnym punkcie w grze znajdziemy sprzęty praktycznie wszystkich renomowanych producentów. Pod tym powodem Farming Simulator 19 można ale i tylko chwalić!

Farming Simulator 19 Torrent

Trochę gorzej jest zaś z fizyką oraz danymi pojazdów, które czasami mocno zaskakują. Nie cierpi bowiem problemu, by poczciwy traktor wyjechał na wierzch stromej, skalistej góry, a koziołkowanie z naczepą pełną żyta nie lecz nie tworzy jej zniszczenia, jednak na dodatek nie tracimy nawet odrobiny przewożonego ładunku. Nie doczekaliśmy się także obiecanej zaawansowanej fizyki gleby, czyli po zaoranym polu nadal pędzimy jak po asfalcie, choć z chwila mniejszą prędkością. Doskonałym planem jest natomiast instytucja leasingu, która idzie na wypożyczenie roweru na szybki czas, płacąc zaledwie ułamek kwoty zakupu – uiszczamy bowiem opłatę ale i zdecydowanie za chwila, na jaki zajmujemy maszynę z salonu.

Dość zasadnicze zmiany zrobiły się chociaż w strukturze prowadzenia samego gospodarstwa. Od aktualnej chwile możemy bowiem umieścić główne budynki gospodarcze w środowisku, które sami uznamy za stosowne (i jakie oczywiście chodzi do nas). Moduł budowania poszczególnych konstrukcji potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania farmy pojawił się po raz pierwszy w spraw serii i że farming simulator apk download 2011 sprawia dosyć spore kłopoty. Przede wszystkim są to fakty powiązane z wyrównywaniem terenu – gra po prostu sobie spośród aktualnym nie radzi, wobec czego niejednokrotnie nie możemy dać potrzebnego domu w znaczeniu, gdzie jest na to wystarczająco dużo terenu.

Małe zmiany pojawiły się więcej w tekście zakupu nowych terenów – od dziś bowiem zakup danej nieruchomości składa się także z nabyciem terenów wokół niej. Mapy uległy bowiem parcelacji, wobec czego oprócz pola uprawnego zatrzymujemy się i właścicielami sporego wycinka areału pod zabudowę. No również posiadamy także instytucję pociągu pozwalającego na krótki transport towarów, ale właśnie w współczesnej grze jest wtedy instytucja nieszczególnie przydatna. Pojawił się także moduł zmęczenia naszej skóry – w nocy powinien zadbać o sen, skoro jego wada wyraża się na jakości fizycznej naszego szefa czy też szybkości jego pracy.

Generalnie Farming Simulator 19 to szczęścia, solida produkcja bazująca na sprawdzonych modelach z wcześniejszych lat i wykonująca radość z zachowania wirtualnego gospodarstwa. Jak zawsze nietrudno wywnioskować z powyższej recenzji, zapowiadanej rewolucji po prostu tutaj nie ma, bo kilka niewielkich nowości trudno za takową uznać. Nie brak i małych problemów technicznych, ale te na powodzenie są one na bieżąco usuwane za pośrednictwem kolejnych łatek. Jest to solidnie, ale moment, w którym część będzie musiała zwrócić się większym zmianom zbliża się nieubłaganie.

Read more…

Co to są symulator lotu airbus a320?

Recenzja FS19 - Farming Simulator 19

Nie odda się ukryć, że seria Farming Simulator to konkretny fenomen, natomiast w swym świecie jest ostatnie z lat jedna z lepiej wydających się gier. Tym dużo czekaliśmy na jej kolejną stronę, która korzystała zaprowadzić nowe etapy w wirtualnym gospodarstwie. Nie wszystko jednak udało się w stu procentach.

Do premiery tegorocznej odsłony serii Farming Simulatora ekipa Giants Software przygotowywała się tak, jak do żadnej innej, bo twórcy obiecywali naprawdę szeroko zakrojone zmiany, z przejściem na całkiem inny silnik graficzny na czele. Efekt tych obietnic nie jest prawdopodobnie najgorszy, a z gwarancją nie należy do bardzo rozbuchanych zapowiedzi, które nigdy kiedy znajdują pokrycie w rzeczywistości.

Daleki jestem z stwierdzenia, że Farming Simulator 19 to gra zła - to zupełnie nie ten adres. Utrzymanie odpowiedniej jakości tego tytułu nie było zresztą trudne. Wystarczyło przenieść sprawdzony koncept radości z poprzednich odsłon serii i lekko go ulepszyć, aby przejmowanie się wirtualnym gospodarstwem zaprezentowało się wciągającym zajęciem. Natomiast wtedy deweloperom na że się udało.

Farming Simulator 19 Torrent

Gdyby posiadali przyjemność żyć z poprzednimi wersjami tego symulatora farmy, to dobrze wiecie, czego spodziewać się także tym jednocześnie. FS19 nie odchodzi od wzoru i serwuje doskonale ograny mechanizm funkcjonowania gospodarstwa rolnego. Swym posłaniem jest zatem przejmowanie się posiadanymi poletkami, przeprowadzanie pracy i zasiewu, a następnie nawożenie, pilnowanie wzrostu i kończyć żniwa. Roboty przy uprawach mamy co niemiara – wszystka spośród nich kręci się bowiem swymi prawami i wymaga z nas zastosowania zróżnicowanego zestawu maszyn i pojazdów ludziach do pewnej działalności na roli.

A ale zatem nie wszystkie obowiązki, jakie do nas należą. Swym zadaniem jest także przeniesienie plonów do silosów zaś ich korzystna sprzedaż. W współczesnym projekcie jesteśmy do wyboru kilka punktów widocznych na płytach, w jakich ceny skupu wymieniają się bardzo dynamicznie. Niejednokrotnie to naprawdę wiele się najeździmy, by uzyskać zadowalające nas kwoty.

Do tego wszystko dochodzą zwierzęta hodowlane; tym całkowicie ich wybór uzupełniają też konie, jakie możemy hodować i oferować innym. Co dobre, na wierzchowcach możemy jeździć, ale zapomnijcie o wrażeniach odpowiednich do ostatnich z Red Dead Redemption 2. Mechanika drogi jest daleko dużo uboga, natomiast na sprawy takiego terminu jak symulator farmy absolutnie wystarczająca. W grze możemy także stawać się właścicielami psa, ale wykonywa on tylko funkcję kosmetyczną. Czworonóg lubi bowiem brać się z nami na spacery, bawić się, a też szczekać, niemniej chociaż jego zajmowanie w grze nie przychodzi nam żadnych profitów. Oprócz tegoż możemy mieć także kurczaki czy bydło, to dane w tym aspekcie absolutnie nie brakuje.

Podobnie zresztą jak a w sprawie upraw. Deweloperzy zaserwowali nam aż trzynaście rodzajów siewek i sadzonek, wśród których debiutuje bardzo handlowa w kulturze bawełna (i dodatkowo horrendalnie istotna w obsłudze pod kątem maszyn) oraz owies. Oprócz tego klasyka – pszenica, żyto, soja, rzodkiew oleista czy rzepak. Roboty nam nie zabraknie, a gdy narzekali na niewystarczającą ilość zajęć, to ciągle możecie zająć się zadaniami wykonywanymi dla własnych lokalnych farmerów. Czasami można tak nieźle zarobić, i koszty potencjalnego wynajmu maszyn do obsługi zleceń tak nie są wysokie.

Swoje imperium pracujemy na poszczególnej z dwóch map zamkniętych w grze – amerykańskiego Ravenport oraz niemieckiego Felsbrunn. Ważna spośród nich stała zamontowana na urokliwym wybrzeżu i oprócz całej masy miejsca na uprawy możemy tutaj także wybrać się na ładnie wyrażające się wybrzeże albo i podziwiać miejscową florę. Felsbrunn to szybko mapka zdecydowanie bliższa naszym klimatom, pełna górzystych terenów, ale też bardzo wydajnych ziem, co rzeczywiście stanowi przyczyną własnej prac. Szkopuł w obecnym, że plansza o europejskim rodowodzie niestety opłaca się dość daleko we znaki pod względem technicznym. Gra z nią istnieje daleko utrudniona ze względu na stałe podróży do pulpitu, choć wraz z jakąś inną łatką są one coraz rzadsze. Nie zwalnia to faktu, iż w grze nie powinno w zespole ich funkcjonowań.


Samą z najgłośniej zapowiadanych nowinek – kiedy teraz wspomniałem – było przejście gry na całkiem inny silnik graficzny, który przedstawiał nam zaoferować wybór najdoskonalszą forma oprawy wizualnej w wszelkiej historii serii. Powiem Wam jednak szczerze, że jak na wdrożenie współczesnej metod, zmiany nie są aż tak ważne, jak ważna żeby się było spodziewać. Jasne, widać nowości w rzeczy bardziej istotnych tekstur, animacji naszej stronie podczas kierowania się pojazdami albo też wyglądu poszczególnych maszyn, ale szumnie zapowiadany, kompletnie przemodelowany system słońc i braków nigdy nie wygląda rewelacyjnie. Co daleko, ujawnia się że gra ma wielkie kłopoty z prawym wyświetlaniem poświaty stosowanej przez różnorodne domy oraz wyposażenia rolnicze w różnych porach dnia, bo momentami czekają one znacznie nienaturalnie. Podobnie zresztą jak również animacja drzew czy emulator androida pc traw falujących na wietrze – nadal można odnieść wrażenie, iż istnieje ona przyrządzona z trzech klatek.

Do poziomu i projektu map trudno być za to zapewnienia. Widać, że ekipa Giants Software poszła po rozum do góry i wykonała plansze różnorodnymi domami bądź i atrakcjami, nie bazując tylko i tylko na dziesiątkach ważnych i słabych poletek oraz trzech ponurych punktach skupu. Miejsc, w jakie możemy się udać jest tak dużo natomiast nie twórz nie zdać tego faktu na atut. Wizualnie jest czyli jako dużo porządnie, ale rewolucja jeszcze tutaj nie nadeszła.

To, za co naprawdę trzeba mocno chwalić Farming Simulatora 19, to przebogaty park maszynowy. W grze znajdziemy również 300 pojazdów i urządzeń kilkudziesięciu bardzo modnych producentów, takich jak Massey-Ferguson, Fendt, Deutz-Fahr czy Ponsse. Niewątpliwą gratką dla miłośników wirtualnej pracy są też pojazdy znanej firmy John Deere, o jakie fani prosili już z lat. Już to życzenie wreszcie się ziściło i szczerze powiedziawszy punktowanie potencjalnych zabiegów jest dość bezsensowne, gdyż w obecnym czynniku w grze znajdziemy sprzęty praktycznie wszystkich wielkich producentów. Pod tym sensem Farming Simulator 19 można ale i wyłącznie chwalić!

Farming Simulator 19 do pobrania

Trochę gorzej jest i z fizyką także możliwościami pojazdów, które czasami mocno zaskakują. Nie posiada bowiem problemu, by poczciwy traktor wyjechał na wierzch stromej, skalistej góry, a koziołkowanie z naczepą pełną zboża nie chociaż nie powoduje jej uszkodzenia, tylko na zapach nie tracimy nawet odrobiny przewożonego ładunku. Nie doczekaliśmy się także obiecanej zaawansowanej fizyki gleby, a po zaoranym polu nadal pędzimy jak po asfalcie, jednak z kilka mniejszą prędkością. Świetnym planem jest natomiast instytucja leasingu, która kupi na wypożyczenie pojazdu na szybki czas, płacąc zaledwie ułamek kwoty zakupu – uiszczamy bowiem opłatę ale i tylko za chwila, na który zajmujemy maszynę z salonu.

Dość istotne zmiany skończyły się ale w strukturze prowadzenia samego gospodarstwa. Od tej pory możemy bowiem umieścić główne budynki gospodarcze w znaczeniu, które sami uznamy za stosowne (i jakie właśnie chodzi do nas). Moduł budowania poszczególnych konstrukcji potrzebnych do pewnego funkcjonowania farmy pojawił się po raz ważny w treści serii i trudno sprawia dosyć duże kłopoty. Przede ludziom są to fakty związane z wyrównywaniem terenu – gra po prostu sobie spośród tym nie radzi, wobec czego często nie możemy postawić potrzebnego zamku w mieszkaniu, gdzie istnieje na to dosyć dużo terenu.

Małe zmiany pojawiły się i w kontekście zakupu nowych lokali – od teraz bowiem kupno danej działki zbiera się także z nabyciem terenów wokół niej. Mapy uległy bowiem parcelacji, wobec czego oprócz pola uprawnego zatrzymujemy się także właścicielami sporego wycinka areału pod zabudowę. Tak również jesteśmy jeszcze instytucję pociągu idącego na krótki transport towarów, ale właśnie w ostatniej grze stanowi więc organizacja nieszczególnie przydatna. Pojawił się także moduł zmęczenia naszej skóry – w nocy powinien zadbać o sen, bowiem jego wada odkłada się na formie fizycznej naszego gospodarza czy te szybkości jego pozycji.

Generalnie Farming Simulator 19 toż tak, solida produkcja bazująca na sprawdzonych schematach z wcześniejszych lat a dostarczająca przyjemność z wiedzenia wirtualnego gospodarstwa. Gdy zawsze nietrudno wywnioskować z powyższej recenzji, zapowiadanej rewolucji po prostu tutaj nie ma, bo kilka niewielkich nowości trudno za takową uznać. Nie wada także małych problemów technicznych, tylko też na powodzenie są one na bieżąco usuwane za pośrednictwem kolejnych łatek. Jest wówczas solidnie, ale moment, w którym seria będzie musiała zwrócić się większym zmianom kojarzy się nieubłaganie.

Read more…

Poznaj najlepsze w 2020 Symulator Autobusu

Recenzja Farming Simulator 19

Nie da się ukryć, że część Farming Simulator to mocny fenomen, natomiast w rodzimym świecie stanowi wtedy od lat sama z lepiej sprzedających się gier. Tym wyjątkowo czekaliśmy na jej drugą część, która stanowiła zaprowadzić nowe etapy w wirtualnym gospodarstwie. Nie wszystko jednak udało się w stu procentach.

Do premiery tegorocznej edycje serii Farming Simulatora ekipa Giants Software robiła się tak, jak do żadnej innej, bo twórcy obiecywali naprawdę szeroko zakrojone zmiany, z przejściem na zupełnie inny silnik graficzny na czele. Efekt tych gwarancji nie jest że najgorszy, jednak z gwarancją nie przylega do mocno rozbuchanych zapowiedzi, które rzadko kiedy znajdują pokrycie w rzeczywistości.

Daleki jestem z stwierdzenia, że Farming Simulator 19 to gra zła - to kompletnie nie ten adres. Utrzymanie dobrej kondycji tego stopnia nie było zresztą trudne. Wystarczyło przenieść sprawdzony koncept gry z poprzednich odsłon serii i delikatnie go ulepszyć, aby cieszenie się wirtualnym gospodarstwem zaprezentowało się wciągającym zajęciem. Natomiast toż deweloperom na że się udało.

Farming Simulator 19

Jeśli mieliście przyjemność żyć z ostatnimi wersjami tego symulatora farmy, to całkiem wiecie, czego spodziewać się plus ostatnim całkowicie. FS19 nie odbiega od standardu i serwuje doskonale ograny mechanizm funkcjonowania gospodarstwa rolnego. Swym ćwiczeniem jest wówczas zwracanie się posiadanymi poletkami, przeprowadzanie pracy i zasiewu, a następnie nawożenie, pilnowanie wzrostu i kończyć żniwa. Roboty przy uprawach jesteśmy co niemiara – wszystka spośród nich kieruje się bowiem własnymi prawami i wymaga od nas zastosowania zróżnicowanego zestawu maszyn i pojazdów dostarczających do skutecznej pracy na siły.

A natomiast wówczas nie wszystkie obowiązki, które do nas należą. Swym działaniem jest więcej przeniesienie plonów do silosów też ich wielka sprzedaż. W współczesnym projektu przechodzimy do wyboru kilka punktów dostępnych na planszach, w których ceny skupu zmieniają się bardzo dynamicznie. Niejednokrotnie to naprawdę wiele się najeździmy, aby osiągnąć zadowalające nas kwoty.

Do ostatniego wszystko dochodzą zwierzęta hodowlane; tym jednocześnie ich wybór uzupełniają też konie, jakie potrafimy mieć i wydawać innym. Co ciekawe, na wierzchowcach możemy prowadzić, ale zapomnijcie o wrażeniach zbliżonych do ostatnich z Red Dead Redemption 2. Mechanika jazdy jest dużo dużo uboga, przynajmniej na sprawy takiego stopnia jak symulator farmy absolutnie wystarczająca. W grze możemy również stawać się właścicielami psa, ale duzi on jedynie funkcję kosmetyczną. Czworonóg lubi bowiem wyróżniać się z nami na spacery, podejmować się, a dodatkowo szczekać, niemniej ale jego przedstawianie w grze nie przynosi nam żadnych profitów. Oprócz tego możemy hodować także kurczaki czy bydło, to ofercie w ostatnim zakresie absolutnie nie brakuje.

Podobnie zresztą kiedy dodatkowo w spraw upraw. Deweloperzy zaserwowali nam aż trzynaście rodzajów siewek i sadzonek, wśród których debiutuje piekielnie opłacalna w uprawie bawełna (i dodatkowo horrendalnie bogata w obsłudze pod kątem maszyn) oraz owies. Oprócz tego klasyka – pszenica, żyto, soja, rzodkiew oleista czy rzepak. Roboty nam nie zabraknie, a gdy narzekali na niewystarczającą ilość miejsc, to zawsze możecie zainteresować się zadaniami wykonywanymi dla nowych lokalnych farmerów. Czasami można naprawdę nieźle zarobić, a koszty potencjalnego wynajmu maszyn do obsługi zleceń naprawdę nie są wysokie.

Swoje imperium prowadzimy na którejkolwiek z dwóch map wprowadzonych w grze – amerykańskiego Ravenport oraz niemieckiego Felsbrunn. Ważna z nich pozostała położona na urokliwym wybrzeżu i oprócz całej masy miejsca na uprawy możemy tu te wybrać się na ładnie składające się wybrzeże albo też podziwiać miejscową florę. Felsbrunn to obecnie mapka zdecydowanie bliższa naszym klimatom, pełna górzystych terenów, lecz i bardzo wydajnych ziem, co pewnie stanowi podstawą swej pracy. Problem w współczesnym, że plansza o europejskim rodowodzie niestety wyświetla się dość bardzo we ruchy pod względem technicznym. Gra z nią jest niezwykle utrudniona ze względu na pewne wycieczki do pulpitu, choć wraz z jakąś nową łatką są one jeszcze rzadsze. Nie polepsza to faktu, iż w grze nie powinno w zespole ich istnieć.


Jedną z najgłośniej zapowiadanych nowinek – kiedy teraz wspomniałem – było przejście gry na całkiem inny silnik graficzny, jaki miał nam zaoferować zdecydowanie najlepszą kondycja oprawy wizualnej w wszelkiej historii serii. Powiem Wam jednak szczerze, że jako na wykorzystanie nowatorskiej technik, zmiany nie są aż tak silne, jak ważna aby się było spodziewać. Jasne, widać nowości w istot bardziej szczegółowych tekstur, animacji naszej strony podczas kręcenia się pojazdami bądź te wyglądu poszczególnych maszyn, ale szumnie zapowiadany, kompletnie przemodelowany system świateł i cieni wcale nie wygląda dobrze. Co wysoce, daje się że gra jest liczne kłopoty z dobrym wyświetlaniem poświaty rzucanej przez różnorodne budynki oraz urządzenia rolnicze w nowych porach dnia, bo momentami czekają one dużo nienaturalnie. Podobnie zresztą jak i animacja drzew czy traw falujących na wietrze – nadal można odnieść wrażenie, iż jest ona przyrządzona z trzech klatek.

Do pomiaru i wyglądu map że uważać zbyt to zastrzeżenia. Widać, że ekipa Giants Software poszła po rozum do głowy i dokonała plansze różnorodnymi domami bądź te atrakcjami, nie bazując ale i wyłącznie na dziesiątkach naturalnych i ciężkich poletek oraz trzech ponurych punktach skupu. Miejsc, w które potrafimy się udać jest naprawdę sporo i nie rozwiązanie nie zdać tego faktu na plus. Wizualnie jest a jako dużo dobrze, ale rewolucja jeszcze tu nie nadeszła.

To, za co naprawdę trzeba mocno chwalić Farming Simulatora 19, to przebogaty park maszynowy. W grze znajdziemy także 300 samochodów i urządzeń kilkudziesięciu bardzo popularnych producentów, takich jak Massey-Ferguson, Fendt, Deutz-Fahr czy Ponsse. Niewątpliwą gratką dla miłośników wirtualnej prace są też pojazdy znanej firmy John Deere, o jakie fani prosili już od lat. Właśnie to marzenie wreszcie się ziściło i szczerze powiedziawszy punktowanie potencjalnych zabiegów jest właściwie bezsensowne, bowiem w tym okresie w grze znajdziemy sprzęty praktycznie wszystkich renomowanych producentów. Pod tym sensem Farming Simulator 19 można tylko i tylko chwalić!

Farming Simulator 19 za darmo

Trochę gorzej jest ale z fizyką również ofertami pojazdów, które czasami bardzo zaskakują. Nie jest bowiem problemu, by poczciwy traktor wyjechał na wierzch stromej, skalistej góry, a koziołkowanie z naczepą pełną żyta nie ale nie prowadzi jej zniszczenia, natomiast na zapach nie tracimy nawet odrobiny przewożonego ładunku. Nie doczekaliśmy się także obiecanej zaawansowanej fizyki gleby, czyli po zaoranym polu nadal pędzimy gdy po asfalcie, choć z chwila mniejszą prędkością. Doskonałym pomysłem jest przecież instytucja leasingu, która umożliwia na wypożyczenie samochodu na szybki okres, płacąc zaledwie ułamek kwoty zakupu – uiszczamy bowiem opłatę ale i zdecydowanie za czas, na który zajmujemy maszynę z salonu.

Dość istotne zmiany zakończyły się zaś w organizacji prowadzenia samego gospodarstwa. Od aktualnej fazy możemy bowiem umieścić główne budynki gospodarcze w miejscu, które sami uznamy za stosowne (a jakie oczywiście należy do nas). Moduł budowania poszczególnych konstrukcji koniecznych do pewnego funkcjonowania farmy pojawił się po raz pierwszy w sprawie serii i niestety sprawia dosyć spore kłopoty. Przede każdym są to fakty związane z wyrównywaniem terenu – gra po prostu sobie z owym nie radzi, wobec czego często nie możemy wystąpić potrzebnego budynku w miejscu, gdzie istnieje na ostatnie wcale dużo terenu.

Małe zmiany pojawiły się i w układzie zakupu nowych lokali – od teraz bowiem zakup danej działki łączy się te z nabyciem terenów wokół niej. Mapy uległy bowiem parcelacji, wobec czego oprócz pola uprawnego stajemy się i właścicielami sporego wycinka areału pod zabudowę. Tak także jesteśmy jeszcze instytucję pociągu idącego na bliski transport towarów, ale teraz w niniejszej grze stanowi ostatnie firma nieszczególnie przydatna. Pojawił się także moduł zmęczenia naszej stronie – w nocy trzeba zadbać o sen, gdyż jego brak oddaje się na sytuacji fizycznej symulatorypc.pl/download/ naszego szefa albo same szybkości jego działalności.

Generalnie Farming Simulator 19 to niezwykła, solida produkcja bazująca na sprawdzonych schematach z wcześniejszych lat oraz sprawiająca przyjemność z wiedzenia wirtualnego gospodarstwa. Jak zawsze nietrudno wywnioskować z powyższej recenzji, zapowiadanej rewolucji po prostu tu nie ma, bo kilka niewielkich nowości że za takową uznać. Nie brak i małych problemów technicznych, przecież obecne na szczęście są one na bieżąco usuwane za pośrednictwem kolejnych łatek. Jest zatem solidnie, ale moment, w jakim seria będzie wymagała oddać się większym zmianom łączy się nieubłaganie.

Read more…

To twoja chwila by za darmo gry

GTA 5 – kolejna odsłona kultowej serii gangsterskich gier akcji studia Rockstar North – zabiera nas do świata wzorowanego na Kalifornii. W uniwersum Grand Theft Auto stan nosi nazwę San Andreas i formuje się między drugimi z centrum Los Santos, które tworzy istotne miejsce akcji piątki. Wykonując nasz świat Rockstar jeszcze raz postanowił sparodiować znaną nam rzeczywistość, ośmieszając ideologie, produkty, zjawiska i wzięcia ludzi. Jednocześnie twórcy GTA V postarali się o rozbudowanie swojej produkcji pod jakimś względem w sądzie do starych odsłon cyklu. Warto dodać, że GTA V na komputery inne jest niejako wszą również mocno rozbudowaną edycją produkcji. Edycja ta sprzedaje nie tylko znajomy z konsol PlayStation 4 i Xbox One tryb FPP, a również też lepszą forma oprawy graficznej (o ile macie odpowiednio mocny sprzęt), mody także nie tylko.

Fabuła

Akcja GTA V na PC, PS4 itd. odbywa się w dużym otwartym mieście Los Santos, w jakim trójka niecodziennych bohaterów prowadzi niebezpieczne życie. Objęty programem ochrony świadków były rabuś Michael wiedzie spokojny żywot do dnia, w jakim nakrywa żonę na zdradzie z instruktorem tenisa. W złości niszczy willę kochanka, jednak przejawia się, że była ona właściwością samego z baronów narkotykowych. Michael nie ma rozwiązania i potrzebuje powrócić do swojego przyszłego fachu, trafiając na biznes z biżuterią. Włamanie zwraca zawsze uwagę jego byłego partnera, Trevora Philipsa, który znajduje go zaś przekonuje do ponownej współpracy. Do obu bohaterów dołącza mężczyzna z getta, Franklin, chcący szybko zrobić się sporego majątku.

Mechanika

Podczas rozgrywki w Grand Theft Auto V na PC, PS4 itd. kierujemy wszystkimi trzema postaciami – potrafimy się przełączać między nimi w jakiejś chwili (oprócz misji fabularnych, narzucających istotne role), zmieniając tym jednym miejsce pracy. Zabawa liczy na prowadzeniu rozmaitych zleceń, wśród których prym wiodą napady. Przed zastosowaniem danego skoku musimy odpowiedzieć kilka mniejszych zadań, polegających np. na zdobyciu niezbędnego wyposażenia. Następnie wynajmujemy pomocników, obieramy jedną z dwóch metod zaangażowania oraz wychodzimy na część. Oprócz misji fabularnych, deweloperzy zatroszczyli się więcej o masa mniejszych zleceń. Nie spadają one przecież na dalszy plan, gdyż często dzięki nim odczuwamy nowe dyrektywy dotyczące głównych bohaterów.

Wszystko to jest stanowisko w mieście Los Santos. Istnieje wówczas silna metropolia, skończona na platformie ponad 250 tys. zdjęć Los Angeles i okolic. Twórcy lecz nie zmniejszyli się ale do zurbanizowanego terenu, w którym nie brakuje drapaczy chmur oraz nowoczesnych osiedli. Podczas zabawy zwiedzamy także podmiejskie lokacje, udajemy się na molo czy też nurkujemy w lesie. Do poszczególnych miejsc bierzemy się, wykorzystując rozmaite pojazdy. Najczęściej stosowanymi są oczywiście samochody, wydane na drugie kategorie – osobowe, wyścigowe, terenowe itd. Oprócz tego nic nie leży na granicy, by polatać helikopterem, przejechać się rowerem albo i zasiąść za sterami batyskafu.

Podczas wykonywania wszystkich misji zarabiamy oczywiście pieniądze, które wypływamy na handle w miejscowych sklepach z ubraniami i bronią. Gdyby jesteśmy całkowicie bogaci, możemy ulokować w samą z dostępnych nieruchomości, albo te sprawić sobie prezent w stronie drogiego, sportowego samochodu. Ponadto rozgrywka urozmaicana jest przez szereg minigierek, polegających np. na rozrywce w tenisa, golfa i kręgle. Deweloperzy pozwalają jeszcze na trenowanie jogi, hakowanie komputerów https://darmowegry.org także nie tylko.

hqdefault.jpg

Tryby gry

GTA V na PC, PS4 itd. podzielone zostało na dwa osobne byty – single i multiplayera. W głównym przypadku mamy wkład we wspomnianej wcześniej kampanii fabularnej, przemierzamy miasto w badaniu znajdziek i sekretów, wykonujemy misje poboczne itd. Z kolei tryb wieloosbowy, nazwany Grand Theft Auto Online, pozbawiony jest danej sprawy i pozwala na jak nieskrępowaną, sandboksową rozgrywkę, w jakiej możemy stać szefem mafii, brać start w wyścigach, napadach, trybie przypominającym motocyklowe zawody z Trona również nie tylko. Dużo na ten fakt znajdziecie w polskiej encyklopedii.

Read more…

Jak pobierać ulubione Gdzie pobierać gry

Battlefield 5 - Recenzja

Nie dostarczający ducha serii trailer ujawniający grę, przesunięcie premiery o miesiąc czy zmiany w projekcie udostępniania zawartości mogły wpływać zaniepokojenie fanów serii militarnych strzelanek od EA. Obawy istniały zawsze nieuzasadnione. Battlefield 5 oferuje bowiem dużo informacji w trybie dla wielu graczy, które tłumaczą się na prawdziwsze doznania z gry.

Co prawda producent gry, DICE, nie wywiązał się ze każdych obietnic, i zabawie towarzyszą czasami błędy, ale nie zmienia to wprawdzie faktu, że multiplayer jest po prostu znakomity. Większe i słabsze zmiany powodują, że wieloosobowe potyczki nabrały głębi, praca zespołowa była się jeszcze szczególnie efektywna, a strzelanie jest satysfakcjonujące.

Tego oleju nie psuje nawet krótka i słaba kampania dla własnego gracza, którą należy stosować jak rozgrzewkę przed zmaganiami sieciowymi. Opowieści wojenne są rozczarowujące. Korzystniejszym lekarstwem dla serii, wzorem konkurencyjnego Call od Duty, byłoby zrezygnowanie z tego typu konkurencji i skoncentrowanie się jedynie na sposobie wieloosobowym.

hqdefault.jpg

Battlefield 5 - fakty o grze:

- Strzelanka FPP w realiach II wojny światowej

- Wpływ na grę online: okazje do 64 graczy, duże mapy, pojazdy

- Krótka kampania dla samego gracza

- Gra z polskim dubbingiem (multiplayer) i napisami (kampania)

Kampania dla samego gracza

- Dobra strona: porusza mniej atrakcyjne historie z stanu II WŚ

- Rozczarowanie: tylko trzy obrazy na premierę

Kampania fabularna - podobnie jak w poprzedniej części - oparta istnieje na niepowiązanych ze sobą historiach, których miejscem są zmagania aliantów w akcji z nazistami podczas drugiej wojny światowej. Akcja opowieści wojennych czeka nas do gorącej Afryki Północnej, ośnieżonej Norwegii i południowej Francji. Otrzymujemy trzy epizody, i wszystek z nich nie jest dłużej niż półtorej godziny. Czwarty ma stać dodany za darmo w grudniu.

Najlepiej wypada opowieść, w jakiej zajmujemy się w czarnoskórego tyraliera, żołnierza piechoty. Główny bohater, Deme, przyjechał do Europy z kolonii francuskiej, by walczyć o kraj, którego wcześniej nawet nie widział. Ta sprawa zostawia nas z przemyśleniami na przedmiot tego, jak potraktowane zostały kobiety o różnym kolorze skóry podczas wojny, obok ich poświęcenia.

Zamiarem twórców gry było przedstawienie postaci, które swoimi heroicznymi czynami dokonują rzeczy wręcz niemożliwych. W rzeczywistości otrzymujemy nieangażująca rozgrywkę, jaka nie zaskakuje niczym nowym. Bronimy lub zdobywamy bazy, skradamy się lub robimy otwartą grę z okupantem, a ponadto niszczymy czołgi i samoloty.

Negatywnego obrazu kampanii dla samego gracza dopełnia również fakt, że sztuczna inteligencja zainteresowanych jest znacznie mała. Wrogowie patrzą się bezczynnie jak padają ich braci albo wyglądają w kryzysu w nieosłoniętych miejscach, gdy do nich przewidujemy.

Niedługi okres trwania kampanii dyskwalifikuje najnowszą odsłonę Battlefielda jako grę, jaką potrafili zainteresować się gracze preferujący solowe zmagania. Opowieści wojenne mogą pomóc jedynie jako rozgrzewka przed rozgrywką sieciową dla osób, jakie posiadają niższe sprawdzenie w akcjach wieloosobowych, i chcieliby zapoznać się z obowiązującą mechaniką.

Multiplayer

- Dobra strona: duże ewolucje i informacje, które odświeżyły rozgrywkę

-Rozczarowanie: glitche i braki

Twórcy gry zaimplementowali wiele nowości w grze. Nie korzysta przecież powodów do obaw - rdzeń zabawy nie zmienił się. Nadal mamy do podejmowania ze częstymi mechanikami, ale stały one zmienione i rozbudowane, co w ciepły sposób odświeżyło gameplay.

Pierwsze, na co damy uwagę po rozegraniu kilku meczów, to wymiany w kształtu strzelania. Dobrze celując w przeciwnika mamy pewność, że każdy nabój zajdzie w rywala. Zrezygnowano z losowości rozrzutu pocisków, a efekt przygwożdżenia jest niemal odczuwalny.

Zrezygnowano też z oznaczania przeciwników ikoną, która biegnie za nimi, gdy traktowało wtedy zajęcie w ubiegłej odsłonie. Zamiast wypatrywać charakterystycznych symboli, pragniemy istnieć nadal dużo czujni i przygotowani na nadejście wroga. „Spotować” może tylko klasa zwiadowcy, co niewątpliwie przełożyło się na zwiększenie przydatności snajperów na miejscu walki.

Dobrym posunięciem jest danie reanimowania poległych kolegów z zespołu, niezależnie od tego, jaką klasą gramy. Dzięki temu przeważnie możemy powrócić do gry, po tymże kiedy zostaliśmy krytycznie trafieni. Rola medyka skąd się nie zmniejszyła, gdyż może podnieść każdego ciężko rannego żołnierza, nie właśnie ze znajomego oddziału, oraz co dużo - czyni to łatwo od innych.

Na atut należy zaliczyć również mechanikę leczenia. Punkty zdrowia poprawiają się automatycznie tylko do takiego etapu. Zamiast czekać w wygodnym miejscu na uzupełnienie życia, rozglądamy się za apteczką lub wracamy do samego z punktów uzupełnień, gdzie odnajdujemy zapas bandaży.

Każdą sieciową potyczkę zaczynamy z lżejszym zapasem nabojów niż w Battlefield 1. Poleca toż do szukania amunicji, która jest czynna w wybranych tematach na mapie. W zależności od trybu, stacje z nabojami i bandażami możemy wybudować sami - niezależnie od wartości. Nowość taż jest uzależniona z wznoszeniem fortyfikacji.

System pozwala budować osłony i zasieki, jednak tylko w konkretnych miejscach. Stanowi obecne właściwe, kiedy chcemy zabezpieczyć przejęty obszar. Wybudowanie poszczególnego elementu, za jaki znajdujemy dodatkowe elementy, zajmuje kilka sekund. Zgrana drużyna może w mało chwil zamienić otwarty punkt w silnie ufortyfikowaną bazę, sprawiając, że przeciwnicy muszą przeprowadzić zmasowany atak, by przejąć flagę lub podłożyć bombę. Z stabilnością stanowi wtedy dodatek, który urozmaica grę a więcej dużo zachęca do wymianie.

Kontrowersyjnym pomysłem rodzi się podział uzbrojenia pomiędzy klasami. W Battlefield 5 medycy mają z pistoletów maszynowych zamiast karabinów samopowtarzalnych (dostępnych dla szturmowców, obok karabinów szturmowych). Zmusza ich toż do konkurowania na pierwszej linii frontu. To dobre posunięcie, jeśli preferujemy grać bardziej agresywnie tą grupą. Gracze, którzy wolą chodzić na dystans, potrafią być zawiedzeni.

Premierowe wydanie BF5 zawiera osiem zróżnicowanych map stworzonych z świadomością o potyczkach piechoty i grze pancernej. Najlepiej wypadają mapy miejskie, gdzie walki rozwijają się w Rotterdamie - nie ważna im odmówić klimatu. Szczególnie wrażenie robi zniszczona katedra w środowiskiem miasta. Równie popularne są mapy we Francji - w lokacji z szerokim, stalowym mostem i mokradłami każdy typ jednostki że się świetnie bawić. Najgorzej wypada pustynna Hamada. Jest zbyt zdrowa plus sprzedaje źle zagospodarowaną przestrzeń.

Szkoda, że twórcy Battlefielda ograniczyli się do zachodniej części Europy i Afryki Północnej, zapominając o froncie wschodnim, gdzie przeprowadzały się bitwy o niebagatelnym znaczeniu dla losów wojny. Miejmy możliwość, że DICE nadrobi wtedy w następujących dodatkach, przenosząc nas do Stalingradu albo na przedmieścia Kurska.

hqdefault.jpg

Przeprojektowane zostały Operacje, które określone są od dziś Wielkimi Operacjami. Nadal łączą się z niewiele rund, które grają się na dobrze niż jednej mapie. Wykonujemy zadania wydane na trzy dni, a wszystek dzień to drugi sposób. Wielkie Operacje to znacznie interesujący tryb sieciowy, gdyż doświadczenia z poprzedniego etapu mają prestiż na nowy. Wygrywając rundę, w następującej zwycięski zespół otrzyma premię, na dowód w formie dodatkowych elementów odrodzeń.

Omawiając najnowszą stronę Battlefielda nie można pominąć personalizacji, która tworzyła naprawdę wiele kontrowersji przed premierą. Dobrze, że zrezygnowano z wyjątków, jakie potrafiły ingerować w pełni wczuć się w charakter bitew II wojny światowej. Zatem w finalnej wersji nie założymy naszej stron steampunkowej protezy czy innego przedmiotu niepasującego do akcji z połowy XX wieku.

Zdobywając nowe siły i działając specjalne zadania, otrzymujemy walutę, którą opowiadamy nie właśnie na dodatki kosmetyczne. Wykupujemy atuty w ramach specjalizacji uzbrojenia i pojazdów, przychodzące na statystyki i zdobywanie unikalnych zdolności. Premie nie zmieniają diametralnie parametrów broni, ale dzięki nim nadrabiamy błędy w ulubionym uzbrojeniu. To dobre urozmaicenie, pozwalające dopasować ulubiony karabin, czołg czy samolot do własnego systemu walki.

Gdy Kliknij by pobrać zależymy odblokować wszystko, trzeba poświęcić nieco czasu bądź zastosować z mikropłatności. Ta dodatkowa opcja zostanie przedstawiona w bliskiej przyszłości i połączona będzie zdecydowanie z umundurowaniem i stylem broni. Jeśli nie interesuje nas personalizacja uzbrojenia i budowy, a jedynie chcemy ulepszyć broń lub pojazd, to waluta zarobiona poprzez zwykłą grę wystarczy na pokrycie kosztu nowej specjalizacji.

Stój i gadżety odblokowujemy wraz z awansowaniem części w konkretnej klasie. O ile zdobywanie nowych karabinów i pistoletów jest swoistą nagrodą za zdobycie nowego poziomu, to odblokowywanie gadżetów nie do tyłu się sprawdza. Po pierwsze, stanowi ich nieco, i po drugie, uzbrojenie proste do niszczenia pojazdów otrzymujemy dopiero po osiągnięciu wymaganego poziomu. W bieżącej rzeczy, jak nie gramy klasą szturmowca, na podstawowym etapie rozwoju naszego żołnierza jesteśmy bezbronni w kampanii z czołgiem.

Tryb wieloosobowy nie zabezpieczył się innych błędów, które w niższy czy znaczniejszym stopniu oddziałują na grę. Okazjonalnie sprowadza się, że nie możemy zwiększyć rannego towarzysza, mimo iż istniejemy obok niego. Irytujące są kolizje z terenem, gdyby nie możemy przeskoczyć przez okno lub przechodzimy przez osłonę.

Braki w części nieruchomo stojącego żołnierza na tłu walki mogą nas skutecznie wybić z biegu bitwy. Sprowadzają się również wywiady z odradzeniem graczy, a i kłopoty z dobieraniem gry.


Oprawa graficzna i dźwiękowa, optymalizacja

- Mocna strona: destrukcja otoczenia

- Rozczarowanie: grafika nie robi już tak ogromnego wrażenia jak w Battlefield 1

Silnik Frostbite, na którym powstał Battlefield 5, to jedno z najwydajniejszych a najbardziej uniwersalnych narzędzi deweloperskich. Zezwala na bycie ogromnych map z udziałem 64 graczy i pojazdów. DICE wie, kiedy z niego otrzymywać, tworząc stabilnie działającą muzykę i zachowując przy tym idealną wartość oprawy.

Graficznie tytuł przypomina Battlefield 1. Kolejnego momentu nie uświadczyliśmy, ale należy mieć, że producentowi powinno zależeć, aby gra działała sprawnie nawet na gorszym sprzęcie, czyli kilkuletnich PC i ważnych modelach PS4 i Xbox One. Grę testowaliśmy na komputerach z planem GTX 1080 i GTX 970. O ile w głównym przykładzie nie zauważyliśmy żadnych problemów, toż w przeciwnym dało się jednak odczuć spadki klatek, jak na ekranie działo się dużo.

Posiadacze najnowszych stron od Nvidii mogą radować się realistycznym oświetleniem, gdyż Battlefield V jako pewna z ważnych zabaw na rynku obsługuje ray-tracing - choć oczywiście kosztem spadku animacji.

Największą ewolucją względem poprzednich akcje jest destrukcja otoczenia. Obecnie w Battlefield 1 była na górnym poziomie. W najnowocześniejszej odsłonie deweloperzy zawiesili poprzeczkę coraz bardzo. Nie każde domy można zniszczyć, ale waląca się dzwonnica lub całe ściany budowli sprawiają wrażenie, co przekłada się takzę bezpośrednio na rozgrywkę. Gdy spodziewamy się, że za murem czają się wrogowie, możemy spróbować - przy zachowaniu odpowiedniego uzbrojenia - zniszczyć ich osłonę.

Oprawa audio istnieje na najogromniejszym szczeblu, co jest obecnie standardem w kolekcji. Dźwięki otoczenia, broni, wybuchów nadają rozgrywce ogromnego realizmu. Przelatujące u nas kule i rakiety tylko zwiększają to poczucie, zwłaszcza przy czerpaniu z dźwięku przestrzennego. Jedyne, do czego można być zastrzeżenia, to odgłosy kroków, których terminami nie słyszymy, co wydaje kłopoty ze znalezieniem przeciwnika.

hqdefault.jpg

Podsumowanie

Battlefield 5 to przede wszystkim miły i biorący tryb dla wielu graczy. Bardzo dużo, że DICE położyło większy wpływ na pomoc. W Battlefield V również dużo zbliżamy się do osiągania charakterów i umożliwiania drużynie, nawet jeśli gramy z pewnymi osobami.

Najnowszą wersję Battlefielda docenią w szczególności weterani cyklu. Zmianom uległy fundamenty modelu strzelania, przez co gra opiera się w szybszym stopniu na naukach gracza. Dlatego musimy przeznaczyć dużo czasu, aby zapoznać się posługiwać każdą bronią. Tworzy to zawsze obawy, że młodzi gracze mogą zawierać problem, by szybko opanować podstawy rozgrywki.

BF5 już teraz oferuje znakomite sprawdzenie w sieciowej zabawie. Najnowszą stronę serii ważna z powodzeniem umieścić obok najbardziej korzystnych odsłon, przynajmniej jeśli chodzi o rozgrywkę multiplayer. A ta jest po prostu świetna.

Plusy:

- brak przepustki sezonowej

- przemyślany i wdrażający multiplayer

- znacznie cieńszych oraz ogromniejszych zmian w walce

- odświeżenie starych technik i wprowadzenie kilku nowości

- specjalizacje stoi i pojazdów

Minusy:

- krótka i prosta kampania

- balans uzbrojenia, mało gadżetów i celowników

- nie wszystko, co obiecali twórcy, udało się przygotować na premierę

Platforma: PC, PS4, Xbox One - Premiera: 20 listopada 2018 - WProducent: DICE - Wydawca: EA - Dystrybutor: EA Polska

Read more…

Najlepsze miejscówki Gry Download

1. Red Dead Redemption II

RDR 2 jest trzecią odsłoną westernowego cyklu Red Dead, którego główna strona, zatytułowana Red Dead Revolver, zadebiutowała w 2004 roku. Prawdziwej sławy seria doczekała się a dopiero sześć lat później, po premierze Red Dead Redemption, czyli gry akcji z dostępnym światem, która przez wielu została ochrzczona mianem jednej z najciekawszych prac wydanych na sieciach z siódmej generacji. Kontynuacja tego stopnia została wydana przez firmę Rockstar Games (znaną przede wszystkim dzięki cyklowi Grand Theft Auto, ale ważną zarówno za marki Midnight Club i Manhunt, kontrowersyjne Bully oraz Max Payne 3).

Fabuła

Akcja Red Dead Redemption II została aresztowana w roku 1899, w ciągach poprzedzających doświadczenia z starej części serii. Wielki z Red Dead Redemption gang Dutcha van der Lindego radzi sobie dobrze aż do punktu wpadki. Kiedy napad w centrum Blackwater mija się fiaskiem, przestępcy są zmuszeni do ucieczki przed stróżami jasna i łowcami nagród, i w konsekwencji – do gry o przetrwanie.

W obrocie zmagań protagonista – Arthur Morgan, prawa ręka Dutcha van der Lindego – często musi brać pomiędzy lojalnością wobec swoich znajomych a własnymi ideałami. Ponadto nacisk na czas sprawie mają podejmowane przez nas opinie i reputacja Morgana w konkretnym kraju. Nie bez znaczenia pozostają również styczności z dodatkowymi członkami gangu, z którymi dajemy obóz – dokonywane przez nas wybory determinują ich kontakt do bohatera.

Mechanika

W Red Dead Redemption II akcję ukazano zza pleców protagonisty (TPP). Produkcja wraca do naszej dyspozycji rozległy, otwarty świat: przedstawiają się na niego skaliste tereny górskie, doliny pokryte siecią rzek, malownicze prerie, gęsto zalesione obszary, a dodatkowo miasta, których ludzie zakładają swoje życie, podporządkowane indywidualnym harmonogramom. Naszą bazę wypadową stanowi wyżej wspomniany obóz – w trakcie zabawy musimy troszczyć się o zapasy, jednocześnie pamiętając o morale zespołu. Warto odnotować, że nie istnieje wówczas tylko obowiązek Morgana – jego koledzy również idą na badania, jeśli czegoś (w relacje od wykonywanej przez nich pozycji, pewno zatem żyć na dowód drewno, jedzenie lub pieniądze) zaczyna brakować.

Twórcy dołożyli starań, by przedstawiony świat sprawiał wrażenie żywego, toteż postacie neutralne dynamicznie reagują na swoje postępowania w relacji od firm, wyglądu czy poprzednich dokonań. Na pustkowiach można spotkać dziką zwierzynę. Obszerną mapę przemierzamy właśnie na piechotę, kiedy także na dachu samego z wierzchowców reprezentujących odmienne gatunki; te zróżnicowano pod kątem zachowań oraz nauk radzenia sobie na trudnym terenie. Co istotne, Morgan może zacząć ze swoim koniem swoistą więź – jeśli uda mu się otrzymać jego oczekiwanie, zwierzę że na przykład nie wchodzić w panikę w trakcie strzelanin lub przy spotkaniu z drapieżnikiem.

RDR2

2. Star Wars Jedi: Upadły zakon

Star Wars Jedi: Fallen Order (Star Wars Jedi: Upadły zakon) to niesamowita gra akcji osadzona w uniwersum Gwiezdnych wojen tuż po wydarzeniach przedstawionych w trzecim epizodzie sagi. Za przygotowanie tytułu odpowiada studio Respawn Entertainment (Apex Legends, seria Titanfall) i firma Electronic Arts. Tytuł jest trzecim dużym projektem powiązanym z klasą George'a Lucasa, który powstał po tym, jak EA wykupiło prawa na wyłączność do pracy walk ze Star Wars w tytule.

Fabuła

Historia przedstawiona w Star Wars Jedi: Upadły zakon odbywa się zaraz po wydarzeniach wprowadzonych w Zemście Sithów – trzecim epizodzie gwiezdnej sagi. Gracze dodają się w małego Cala Kestisa, byłego padawana, który potrzebuje tłumić swoją historia przed żołnierzami Imperium Galaktycznego, sprawnie wykonującymi rozkaz 66 imperatora Palpatine nakazujący zabicie wszystkich rycerzy Jedi.

Starając się nie zwracać na siebie uwagi, Cal stoi na ziemi Bracca, gdzie na co dzień idzie w unii złomiarzy, zwracającej się demontowaniem okrętów Republiki używanych podczas Wojen klonów. Wkrótce wymaga on zawsze ponownie wydobywać się ucieczką, gdy po niespodziewanym incydencie na jego szukaj wpada imperialna inkwizytorka oczekująca na rozproszonych po galaktyce niedobitków Jedi. Na domowej możliwości Cal spotyka niespodziewanych sprzymierzeńców, w niniejszym kolejną mentorkę o imieniu Cere, kapitana statku kosmicznego Greeza, a dodatkowo wiernego droida BD-1. Razem postanawiają pójść na pozycję odbudowania zakonu Jedi.

Mechanika

Star Wars Jedi: Fallen Order to przygodowa gra akcji, w której zabawę obserwujemy z perspektywy trzeciej osoby. Model rozgrywki łączy wiele czynników naszych z własnych pracy z wyboru. W trakcie zabawy korzystamy m.in. ze złożonego systemu walki przy zachowaniu miecza świetlnego. Ta istotna dla uniwersum broń wymienia się i zmienia wraz z bohaterem. Podczas pojedynków gracze mogą robić również własne kombinacje ataków, a też stosować z bogatych zdolności Jedi. Dużą kwestię pełnią i elementy platformowe. Każda lokacja to prawdziwy labirynt korytarzy oraz powierzchni, po których trzeba się nad wyraz sprawnie poruszać. Możemy np. biegać po ścianach, kołysać na linach, pływać lub wykonywać bardzo wysokie skoki.

3. Euro Truck Simulator 2

Euro Truck Simulator 2 to inna odsłona symulatora od SCS Software, w jakim zasiadamy za sterami potężnych samochodów ciężarowych. Tytuł wprowadza szereg usprawnień w kontaktu do poprzedniczki, jakie uważały zbyt zadanie urealnić rozgrywkę. Dla miłośników tego modelu pozycji ważną informacją powinien stanowić fakt, że za grę odpowiadają między drugimi ludzie pracujący wcześniej nad Hard Truck 18 Wheels of Steel – inną pracą o tej tematyce.

Autorzy planując swoje działanie skupili się przede ludziom na dopasowaniu go do poziomu europejskich odbiorców. Dzięki temuż po raz drugi zwiedzamy tysiące kilometrów dróg prowadzących się przez Stary Kontynent, trafiając do wielu znanych miast. Rozgrywka tradycyjnie polega na dowiezieniu wyznaczonego ładunku we oznaczone miejsce, sposobiąc to dużo w jak najkrótszym czasie, popisując się po drodze sztuką umiejętnego prowadzenia ciężarówki.

Twórcy zadbali o licencje znanych marek, dzięki czemu pokierujemy pojazdami takich producentów jak Mercedes, Scania oraz dużo nowych. Poszczególne ciężarówki przypominają a swoje naturalne odpowiedniki. Bez kłopotu możemy i modyfikować ich charakter. Pojawiła się bowiem możliwość aplikowania nowych halogenów również oryginalnych dodatków, a także zmiany malowania.

Deweloper postawił na symulacyjne rozwiązanie do punktu, co dzieli się odczuć nawet za sprawą modelu jazdy. Dla miłośników tematu największą możliwością pozostaje sterowanie przy zachowaniu obrazie z kabiny, kiedy to potężna się najbardziej wczuć w domową pracę. Twórcom udało się także przystosować sterowanie ciężarówką do systemu przycisków na padzie, dzięki czemu chodzi stoi się przystępna również dla graczy mających z tego standardu kontrolerów.


4. The Sims 4

The Sims 4 na PC, PS4 i XONE to druga część serii popularnych na całym świecie wirtualnych symulatorów życia. Również jak w przypadku poprzednich odsłon cyklu, za jego realizację odpowiada amerykańskie studio Maxis. Pierwsze The Sims ukazało się dodatkowo w 2000 roku. Jego pomysłodawcą był Will Wright, założyciel Maxis i twórca SimCity także nowych pokrewnych mu gier z Sim w terminie, które poświęcały swoje największe zyski w latach 90. The Sims szybko przerosło popularnością pozostałe zabawy z programie dewelopera, zatrzymując się fenomenem a indywidualną z najprostszych marek w dziedzinie elektronicznej rozrywki. Dzięki mocy i marek gry, z lat systematycznie podają się jej nowe stron oraz dziesiątki młodszych także szybszych dodatków.

Czwarta część The Sims, również jak poprzedniczki unika rewolucyjnych nowości w projektu rozgrywki występując na powolną ewolucję sprawdzonych rozwiązań. W trakcie gry nadal opiekujemy się więc rodziną wirtualnych Simów dbając o ich każde potrzeby, zarówno duchowe jak i fizyczne, a oraz zapewniając dach nad głową, budując budynek oraz ogród.

Rozpoczynając zabawę ponownie wykonujemy własnych simów, tym razem a mamy do wyboru nic więcej modyfikatorów i opcji niż w trzeciej części cyklu. Wizualny edytor pozwoli nam dobrze dobrze określić wygląd postaci. Kompleksowo działamy na części takie jak sylwetka, wzrost, waga, kształt twarzy itd. Ogromne znacznie ma więcej charakter. Gracze wybierają kilka z kilkudziesięciu dostępnych cech osobowości, a i długoterminowe cele bohatera. Tworzą one nacisk na późniejsze zachowanie sima i są elementem poprawionego systemu sztucznej inteligencji wpisanego do walki. Simy trzymają się dzięki niemu bezpośrednio także w wiele dużo zróżnicowany sposób działają na zaistniałe wokół nich pozycje. Zmianą są również emocje odczuwane przez wirtualnych bohaterów. Wpływa na nie, nie tylko poziom aktualnie zaspokojonych potrzeb czy społeczne interakcje, ale jeszcze używane sprzęty kuchenne czy noszone ubrania. Przeżywanie konkretnych emocji odblokuje przed nami m.in. nowe wersje dialogowe.

5. Sniper: Ghost Warrior Contracts

Sniper: Ghost Warrior Contracts to czwarta odsłona serii Sniper: Ghost Warrior prowadzonej przez lokalną spółkę CI Games. Tym jednocześnie gracze wchodzą na Syberię, by raz jeszcze wyeliminować określone cele.

Fabuła

Akcja przeprowadza się w szybkiej przyszłości na terenie Syberii, która po wojnie z Rosją uzyskała niepodległość. Nowe siły nie są przecież w niczym lepsze z dawnych. W państwie budzą się zbrojne oddziały ruchu oporu, których przedmiotem jest obalenie rządów bezmyślnych bogaczy. Główny bohater o pseudonimie Seeker zostaje wynajęty przez partyzancką bojówkę, natomiast jego końcami zatrzymują się ważne osobistości nowych władz.

Mechanika

Tak jak w minionych odsłonach, w Sniper: Ghost Warrior Contracts nie ma miejsca dla wartkiej akcji charakterystycznej dla klasycznych FPS-ów. Jako tytułowy snajper gracz trafia na grunt wroga z zadaniem zabicia określonych kobiet bądź objęcia wyznaczonych celów. Bohater nie jest doskonałym zabijaką, zdolnym samodzielnie wybić hordy przeciwników. Dlatego kluczową rzeczą jest uważanie wykrycia, lub to przez uchodzenie za plecami wrogów, bądź też eliminowanie ich po cichu.

W przeciwieństwie do Sniper: Ghost Warrior 3, w atrakcji zabrakło otwartego świata. Twórcy położyliśmy na dużo niskie, a poprzez ostatnie skondensowane doświadczenie. Zamiast eksploracji domem z sandboksów gracz otrzymuje półotwarte lokacje, w jakich odnalazło się zarówno kilka podstawowych celów głównych, kiedy i wiele wyzwań pobocznych. Mniejsze mapy nadal dają sporo swobody, gdyż do użytków można podejść w dowolnej organizacje i zazwyczaj z niewielu kierunków.

Istotną zmianą jest system kontraktów. Za wykonanie zadania gra nagradza z góry określoną ilością, ale gracz może same wypełnić cele pomocne w finale otrzymania premii. Każdy kontrakt można korzystać wielokrotnie, co pozwoli uzyskać dodatkowe fundusze oraz wypróbować różne sposoby ukończenia misji. Za uzyskane waluty rozwijamy swoją rola oraz kupujemy lepszą broń i gadżety działające w akcji.

Sniper: Ghost Warrior Contracts

6. Grand Theft Auto 5

GTA V – kolejna odsłona kultowej serii gangsterskich gier akcji studia Rockstar North – zabiera nas do świata wzorowanego na Kalifornii. W uniwersum Grand Theft Auto stan nosi nazwę San Andreas i kładzie się między drugimi z centrum Los Santos, które ma pierwsze miejsce prac piątki. Realizując nasz świat Rockstar jeszcze raz postanowił sparodiować znaną nam rzeczywistość, ośmieszając ideologie, produkty, zjawiska i wzięcia ludzi. Jednocześnie twórcy GTA V postarali się o rozszerzenie swojej pracy pod każdym względem w układu do ostatnich odsłon cyklu.

Warto wspomnieć, że GTA 5 na komputery osobiste jest prawie wszą oraz daleko rozbudowaną edycją produkcji. Edycja ta przekazuje nie tylko znany z konsol PlayStation 4 i Xbox One sposób FPP, lecz także jeszcze doskonalszą kondycja oprawy graficznej (o ile posiadacie odpowiednio mocny sprzęt), mody dodatkowo nie tylko.

Fabuła

Akcja GTA 5 na PC przeprowadza się w licznym otwartym mieście Los Santos, w którym trójka niecodziennych bohaterów prowadzi niebezpieczne życie. Objęty programem ochrony świadków były rabuś Michael wiedzie spokojny żywot do dnia, w jakim nakrywa żonę na zdradzie z instruktorem tenisa. W złości niszczy willę kochanka, ale przedstawia się, że była ona właściwością samego z baronów narkotykowych. Michael nie ma wyjścia także potrzebuje powrócić do swojego dotychczasowego fachu, napadając na biznes z biżuterią. Włamanie zwraca jednak przyczynę jego dawnego partnera, Trevora Philipsa, który rozpoznaje go również przekonuje do ponownej współpracy. Do obu bohaterów dołącza chłopak z getta, Franklin, pragnący szybko zrobić się sporego majątku.

Mechanika

Podczas rozgrywki w GTA 5 na PC kierujemy wszystkimi trzema postaciami – możemy się przełączać między nimi w wolnej chwili (oprócz misji fabularnych, narzucających istotne role), zmieniając tym tymże miejsce akcji. Zabawa liczy na budowaniu rozmaitych zleceń, wśród których prym wiodą napady. Przed zastosowaniem danego skoku musimy zaliczyć kilka mniejszych zadań, polegających np. na osiągnięciu niezbędnego wyposażenia. Następnie wynajmujemy pomocników, obieramy samą z dwóch strategii tworzenia oraz wychodzimy na imprezę. Oprócz misji fabularnych, deweloperzy zatroszczyli się także o znacznie młodszych zleceń. Nie schodzą one a na dalszy plan, gdyż często dzięki nim myślimy nowe dyrektywy dotyczące głównych bohaterów.

7. The Elder Scrolls V: Skyrim

The Elder Scrolls V: Skyrim to dodatkowa część serii cRPG autorstwa zespołu Bethesda Softworks. Ponownie wchodzimy w niej kontynent Tamriel, a akcja tym razem obraca się wokół powrotu do tej krainy pradawnej rasy smoków.

Akcja toczy się 200 lat po wydarzeniach opowiedzianych w grze Oblivion. Gracze zabierają się w jakiegoś z tych bohaterów parających się profesją dovahkiina, czyli łowcy smoków. Do ostatnia dawało się, że możne monstra są już tylko wspomnieniem, jednak jednego dnia pokryte łuskami bestie znów zaczynają pojawiać się na niebie, a przepowiednia zwiastuje nadejście Alduina, boga zniszczenia, który używa postać smoka. Walcząc z tymi złymi potworami obejmujemy ich dusze i możliwości, czyli tak zwane Krzyki. Za ich uwagą możemy spowolnić czas, odepchnąć przeciwników niewidzialną energią, a nawet zaprosić na usługa sprzymierzonego smoka. Wiele tego modelu umiejętności otrzymujemy po odnalezieniu pradawnych słów, ukrytych w nordyckich podziemiach.

Zabawę zaczynamy od stworzenia naszego wirtualnego alter-ego. Do wyboru jest dziesięć różnorodnych ras, brak natomiast podziału na skali. Wraz z wzrostami w imprezie nasza skóra staje się coraz potężniejsza. Po wrażeniu na drugi etap można samodzielnie zwiększyć jedną z trzech ważnych cech: magię, siłę i zdrowie. Autorzy gry zupełnie przebudowali system umiejętności – stały one rozłożone na konkretne grupy, np. bronie jednoręczne, czy dwuręczne. Wszystka z takich kategorii zawiera konkretne siły i ataki. Zmiany nastąpiły oraz w systemie magii – zaklęcia ze metody Mistycyzmu zostały przeniesione do nowych grup.

W Skyrim pojawia się inny system walki, który jest niezwykle zdecydowany i zarazem wymaga myślenia taktycznego. Wszystkiej z ręce bohatera można już przypisać broń, tarczę lub zaklęcie. W obecny forma jesteśmy wiele kombinacji, łącząc np. czar ofensywny w pewnej ręce z mieczem w innej. Bezpośrednie starcia polegają obecnie nie tylko na bezmyślnym wciskaniu klawiszy, ale odpowiednim manewrowaniu bohaterem, unikaniu lub parowaniu ciosów i powalaniu przeciwników. Herosi mogą z łatwością stracić cierpliwość i wystawić się na złe uderzenia wrogów, którzy aktualnie są zdecydowanie dużo podstawowi i wymagający. Postać gracza posiada też wyprowadzać efektowne ciosy wykańczające.

The Elder Scrolls V: Skyrim

8. Grand Theft Auto SA

Kolejna odsłona samej z najzwyklejszych również najbardziej kontrowersyjnych gier całych czasów, w której gracz jest okazję zająć się w niewielkiego rzezimieszka, a potem będąc własny, kryminalny życiorys samemu stanąć na czele mafii. Tym razem, przychodzi nam zająć się w jakiegoś Carla Johnsona, który przed paru laty uciekł z własnego miasta w szukaniu lepszego jutra. Po pięciu latach Carl wraca do Los Santos, w którym zastaje gangsterski świat morderstw, narkotyków i korupcji. Jednak nieciekawy krajobraz miasta to nie koniec złych wiadomości; dzielnica w której się wychował wygląda gorzej, niż miał ją sprzed pięciu lat, a skłócona rodzina opłakuje zamordowaną matkę Carla. Na bok złego, skorumpowani policjanci wrabiają naszego bohatera w morderstwo. Witaj w kalifornijskich latach 90-tych.

Świat gry wchodzi stan San Andreas, wraz z trzema miastami: Fierro (San Francisco), Las Venturra (Las Vegas) i Stan Santos (Los Angeles), pomiędzy którymi gracz może się przemieszczać. Oczywiście miasta San Andreas nie są jedynie zlepkiem slumsów i prócz brudnych dzielnic metropolie są również bogate rejony, w których stoją gwiazdy filmowe, politycy i milionerzy. Okradać jest a kogo, Carl o tym zna, oraz na zapach nie musi chodzić w pojedynkę, bo może rekrutować służących do swojego gangu. Możliwość wspólnej jazdy samochodem i piesze wycieczki naszej bandy, umożliwiają prowadzenia zaciekłych gier z konkurencyjnymi szajkami (np. gracz prowadzi auto, oraz w aktualnym terminie pozostali pasażerowie prowadzą ostrzał walk z broni maszynowej). Sam nastrój gry utrzymany istnieje w klimatach lat 90-tych, zaś fenomenalna grafika (realistyczna mgła oraz odbicia światła na karoserii samochodów i praktyczne cieniowanie) i gra, oddają się niczym, wobec nowości które zostały przedstawione do GTA: San Andreas w stosunku do starej części serii. Najważniejszą spośród nich, jest prawdopodobnie wejście do programu współczynnika głodu dla naszego bohatera. Na zapewnieniu sobie pożywiania zawsze się nie kończy, realizowana przez nas postać, np. poprzez nadmierne obżeranie się, może przybrać na mierze. To przecież nie koniec atrakcji, zbędne kilogramy można bowiem zrzucić, poprzez np. regularne wizyty w siłowni i zwiększoną dawkę sportu.

9. Farming Simulator 19

Farming Simulator 19 jest nową odsłoną znanego cyklu symulatorów, w których włączamy się w rolnika. Gra oferuje dwie duże, szerokie i szerokie różnego typie zadań lokacje oraz setki maszyn i pojazdów, jakie potrafimy zastosować przy pracy. Za stworzenie omawianej produkcji odpowiada niezmiennie studio GIANTS Software i także jak poprzednia odsłona serii, zadebiutowała ona równocześnie na laptopach i konsolach.

Mechanika

Farming Simulator 19 stanowi ewolucję koncepcji wielkich z ostatnich części cyklu. Gra oferuje dwie rozległe, otwarte lokacje i dużo nowej zawartości – upraw (drugie to bawełna i owies), narzędzi, zwierząt (w sztuce pojawiają się konie oraz psy) czy pojazdów (przechodzimy do dyspozycji setki modeli, dobrze niż kiedykolwiek w przeszłości serii; debiut zaliczyły maszyny firmy John Deere).

Poza prostymi zajęciami, takimi jak mienie drewna, przygotowywanie kultur i prowadzenie samochodami i organizacjami rolniczymi, mamy okazję m.in. kupowania ziemi i wydawania swoich plonów. Tym jednocześnie jednak, w oddzieleniu z poprzednich odsłon, wraz z działami w nasze ręce trafia także teren wokół parceli, jaki potrafimy zająć, wznosząc różnorodne budynki gospodarcze.

Farming Simulator 19 oferuje nam również możliwość dostosowania stanu naszego farmera. Wprowadzony został również mechanizm zmęczenia naszej stron, który wymaga na nas sen w trakcie nocy.

Farming Simulator 19

10. Assassin's Creed: Odyssey

Assassin's Creed Odyssey to dziesiąta główna odsłona bestsellerowego cyklu sandboksów rozpoczętego w 2007 roku. W przeciwieństwie do poprzednich części serii, jakie były grami akcji, omawiana produkcja wykonała silny zwrot w część gatunku RPG, upodabniając się do gry Wiedźmin 3: Dziki Gon. Przemierzając antyczną Grecję, gracz m.in. podejmuje wybory dobre w rolach, odgrywa sytuacja w interaktywnych dialogach i pasuje na następne poziomy doświadczenia. Za powstanie tytułu odpowiada znajdujące się w Quebec wewnętrzne studio firmy Ubisoft, które używało z poradzie https://www.downloaduj.pl wielu innych oddziałów tego francuskiego wydawcy.

Fabuła

Akcja Assassin's Creed Odyssey tworzy się w 431 roku przed naszą erą, u progu konfliktu pomiędzy Spartą i Atenami, w podręcznikach historii utrwalonego jako wojna peloponeska. Przed podjęciem zabawy wybieramy jedną z dwóch stron – Aleksiosa lub Kassandrę, będących wnukami słynnego spartańskiego króla Leonidasa. Staliśmy oni jednakże w młodości wyklęci przez swoją ojczyznę i wygnani; poznajemy ich, jak już jako duzi ludzie zyskują na życie jako najemnicy. Początkiem opowieści – tytułowej odysei – jest czynnik, kiedy bohater(ka) daje się niebezpiecznego zlecenia, które szybko otworzy mu/jej podróż do odzyskania rodziny.

W poznaniu od wcześniejszych gier spod szyldu Assassin's Creed, fabuła Odyssey stanowi w takim poziomie nieliniowa. W obrocie zmagań podejmujemy wybory oddziałujące na przebieg i zakończenie scenariusza – lecz nie możemy odmienić losów świata, ale tworzone przez nas wybory są przełożenie na stany najbliższych Aleksiosa/Kassandry. Akcja jest przekazywana poprzez interaktywne przerywniki filmowe, w których deweloperzy po raz ważny w dziejach serii dali graczom możliwość wybierania kwestii dialogowych (odgrywania roli).

Na poszczególną wzmiankę zasługuje fakt, że w Assassin’s Creed Odyssey pojawiają się postacie historyczne. Istnieją zatem przede wszystkim filozof Sokrates, dokumentujący nasze działania historyk Herodot, Hipokrates (rozumiany jako ojciec współczesnej medycyny) czy przywódca ateńskiej demokracji, Perykles. Niemniej jednak osią fabuły jeszcze jest idealny konflikt między asasynami (reprezentowanymi tutaj przez ród głównej postaci) i manipulującymi światem templariuszami (w starej Grecji uzyskanymi w kult Kosmosa), w jakim kluczową rolę nadal odgrywają artefakty wymarłej Pierwszej Cywilizacji.

Mechanika

W Assassin's Creed Odyssey akcję obserwujemy z perspektywy trzeciej osoby (TPP). Gra wysyła do własnej dyspozycji rozległy otwarty świat, obejmujący niemal wszystek obszar starożytnej Grecji. Wznosi się nań dużo regionów, zróżnicowanych pod kątem krajobrazu, gęstości zaludnienia czy poziomu trudności. Oprócz Attyki, której centrum stanowią Ateny, a też Lakonii, gdzie mieści się Sparta, na odwiedzenie czekają między innymi Macedonia, Delfy (siedziba słynnej wyroczni), zachęcająca do sportowej rywalizacji Olimpia czy wyspa Kreta, na której oznaczają się ruiny w Knossos.

Po tej „piaskownicy” możemy prowadzić zarówno na grzbiecie wierzchowca, jak i pieszo – co uatrakcyjnia będący wizytówką serii system parkouru, dzięki któremu można skutecznie i efektownie pokonywać przeszkody terenowe. Gra tymże w atrakcji powraca morska żegluga, upodabniając nieco AC Odyssey do sprzedanego w 2013 roku Assassin’s Creed IV: Black Flag. Oddany do bliskiej możliwości statek, Adrestię, można modyfikować, zmieniając jego kształt oraz urządzenie. W toku rozgrywki możemy te rekrutować załogę (np. spośród oszołomionych wrogów), i jakiś jej członek jest niezwykłe zdolności, które wjeżdżają na nasz oferty w trakcie bitew z racjami wroga. Co ciekawe, żeglugę uatrakcyjniają szanty śpiewane po grecku przez swoich podkomendnych.

Read more…