farcry (10)

Recenzja FarCry Primal

Kiedy zapowiedziano Far Cry Primal dużo twarzy korzystało za złe Ubisoftowi, że porzuca główną oś serii i zwraca się na tworzeniu spin-offu. Że rezygnuje z dalekiego środowiska na sprawa rzucenia gracza w świat z epoki kamienia łupanego. Że uganianie się za mamutami to jedne nieporozumienie. Iż toż będzie dodatkowe DLC za jakie należy zapłacić jak za nową grę... Że należeliście do ostatniej kategorii mogę Wam powiedzieć jedno: myliliście się. Przeniesienie wyprawie do roku 10 000 p.n.e. to jedna z prawdziwszych dziedzin jaka przyszła serię Far Cry z czasów wydania świetnego Blood Dragon. Tylko więc byliśmy do postępowania z niewielką odskocznią z pierwszego uniwersum, teraz i otrzymujemy niemal zupełnie inny tytuł, który zabierze nam z działania co najmniej kilkadziesiąt godzin.

Z Far Cry Primal jest kilkoro jak z klockami Lego. Niby wiemy już większość elementów, doskonale zdajemy sobie sytuację o co w ostatniej grze chodzi, a wszystek inny zestaw sprawia dużą przyjemność. Tu sporo klocków wynika z Far Cry 4. Skalna wspinaczka? Jest. Możliwość chodzenia na szczycie słonia? Jest, tylko zamiast słonia dosiadamy mamuta. Przejmowanie strażnic? Wiadomo. Otwarty świat z mnóstwem pracy do układania i misjami do przeprowadzenia? Nie potrafiło go wyjść. I obecnie wyobrażacie sobie, że Ubisoft sprawił to toż co w poprzednich odsłonach Assassin's Creed - zmienił miejsce imprez nie zmieniając przy tym mechaniki rozgrywki. Na szczęście zmian oddziałujących na wzrost gry jest tutaj sporo, choć nie równie wiele elementów zostało powielonych z starej odsłony.

hqdefault.jpg

Początek doskonale wiecie z artykułów promocyjnych. Zajmujemy się w wojownika Takkara, który wraz ze znajomymi towarzyszami wyjeżdża na polowanie. Głód doskwiera, a mięso mamuta mogłoby go zadowolić na chwila tygodni. Gra jest przydatna świeczki, tylko w krainie Oros to człowiek jest zwierzyną. Atak tygrysa szablozębnego na pobratymców a tylko cudowne uniknięcie śmierci sprawia, że Takkar zostaje jedynym ocalałym przedstawicielem plemienia Łindźa. Przynajmniej naprawdę mu się wydaje...

Doświadczenie w świecie, w jakim człowiek dopiero przekonuje się jak stać tym ogniwem łańcucha pokarmowego, nie jest otwarte. A co właśnie w pojedynkę. Trzeba znaleźć sobie schronienie, zapewnić pożywienie, rozpalić ogień, przygotować stój oraz żyć wszystek okres czujnym, bo śmierć oczekuje na jakimś etapu. Początki to faktycznie naprawdę dość rozbudowany tutorial, który stosuje nas w obecny dobry, nowi i wymagający świat. I szybko to da się zauważyć główną kolej w walce - to sposób łowcy, podczas którego Takkar lepiej dostrzega dostępne do czyszczenia surowce, istniejącą w otoczeniu zwierzynę i ślady polecane przez nią. I dokładnie podążając takim tropem przez przypadek odnajdujemy Saili, kolejną Łindźe. Plan to stoi się prosty. Musimy odszukać i związać pozostałych członków plemienia rozsianych po świecie, bo chociaż w zorganizowanej grupie mamy perspektywę na przetrwanie.

Oros to rzeczywiście malownicza kraina. Dzika, wręcz nieskazitelna natura robi imponujące wrażenie. Na screenach możecie kochać tylko próbkę silnika Dunia, w trakcie rozgrywki przedstawiony świat robi nic większe wrażenie. Ogromny dodatkowo jest tu udostępniony otwarty świat. Powierzchnia mapy jest co prawda mniejsza niż w starych odsłonach, ale i należy przechodzić na wycieczce fakt, iż w Far Cry Primal podejmujemy się głównie pieszo, i żeby nie punkty kontrolne służące do szybkiej podróży, wycieczka po krainie Oros byłaby nie tylko chcąca, tylko i ciężka.

Początkowo nie przechodzimy do dyspozycji zbyt wysokiego wachlarzu wiedz oraz dostępnych broni do zastosowania. Do przetrwania musi nam wystarczyć maczuga, włócznia, prosty łuk i dwa paski zdrowia, jakie mogą łatwo zniknąć po jakimś razie niedźwiedzia brunatnego. Dopiero kiedy odnajdziemy innych Łindźa, będziemy potrafili nie tylko otrzymywać z nich funkcje, jednak również zapoznać się nowych znajomości lub same poznamy przepisy na nowoczesne bronie i mikstury. Nie wystarczy jednak przynieść ich do swej wioski, trzeba dać im jeszcze schronienie. Rozbudowa i zaludnianie naszej osady to podstawowy element rozgrywki. Dlatego te w jak żadnej innej odsłonie, w Far Cry Primal tak istotne jest robienie wszystkich surowców niezbędnych nie tylko do robienia broni, jednak https://www.farcryprimalpc.com i struktury nowych chat i szałasów. Dodatkowo nie wystarczy do tego wydawanie trzciny, zbieranie kwiatów, rąbanie drewna czy wydobywania łupków, których w okolicy Oros jest pod dostatkiem. By w sum rozbudować naszą bazę wypadową niejednokrotnie przyjdzie nam zapolować na rzadkie zwierzę, które jest właśnie w stałej, najczęściej trudno dostępnej lokalizacji i wykazuje aktywność wyłącznie w nocy. A po zmroku wydaje się wiele dużo niebezpiecznie niż za dnia...


Ci, jacy w ostatnich odsłonach serii Far Cry lubowali się w ciepłej wymianie ognia raczej długo nie zostaną w Far Cry Primals. O ile polowanie na kozice, jelenie czy polski nie jest prawdziwszego wyzwania, tak szybko szarża ze podstawową maczugą w okolicę drapieżnej zwierzyny zakończy się w najczystszym razie jak przygoda Leonardo Di Caprio z niedźwiedziem w Zjawie. Tutaj nie uświadczymy sympatycznych zwierzaków z Epoki Lodowcowej, tutaj przechodzimy do wykonywania z ogromnymi bestiami, które dopiero wyglądają na ostatnie, by rozszarpać nas na brzegi. Stąd też premiowane jest uzależnione życie w ukryciu, skradanie się i zajęcie w normalnym momencie śmiertelnego ciosu.

Istnieje przecież taka umiejętność, która wpływa, że Takkar zasługuje na przydomek "Władca zwierząt". Toż oferta poskramiania większości gatunków dających w Oros. Technicznie stanowi ostatnie szalenie przydatne: wystarczy rzucić przynętę, zaczekać aż zwierzę się nią zainteresuje, a wtedy zakraść się i zamiast przebić włócznią, ograniczyć je naszą siłą. Tyle teorii. W pracy najrzadsze zwierzęta chcą od nas rozwinięcia nie tylko odpowiednich wiedz, a też nieco zwinności - wystarczy bowiem podejść odrobinę za około, a nasza próba przygotuje się tragicznie.

Kiedy już uda nam się poskromić zwierzę, zacznie ono nam towarzyszyć, będzie walczyć wraz z nami też słuchać wydawanych poleceń. Co istotne, wszystka z ujarzmionych bestii posiada zestaw innych stron i sztuki. Niektóre mają nadludzką siłę, inne mogą atakować przeciwnika z zaskoczenia, i również inne zwiększają obszar znany w minimapie. Wystarczy więc wydać polecenie ataku również trzymać kłopot z osoby, choć wówczas dostaniemy mniej punktów doświadczenia, a dodatkowo swój przyjaciel może lec w trakcie starcia z kolejnym drapieżnikiem. Dlatego te istotne jest jego stałe karmienie mięsem pozyskiwanym z pozostałych zwierząt. Mówiłem już, że w Far Cry Primal trzeba robić wszystko?

hqdefault.jpg

Poskromione zwierzęta toż nie jedyni towarzysze naszych podróży i polowań. Choć Takkar wraz z wzrostem umiejętności zyskuje lepsze zdolności łowieckie, tak nieodzownym elementem gry zatrzymuje się także sowa, jaka nie tylko robi za naszego rodzaju zwiadowcę, ukazując nam ważniejszą połać pobliskiego terenu z biegu ptaka, a sama może także zaatakować czające się w krzakach niebezpieczeństwo.

O ile polowania oraz poskramianie zwierząt zrealizowano świetnie, tak właściwie gorzej wypadają pozostałe elementy. Warto bowiem wspomnieć, iż w świecie Oros istnieją jeszcze inne plemiona, które i walczą o przetrwanie i trwanie nad krainą. Niestety, walka z wszystkimi Udam czy Izila jest stosunkowo powtarzalna, a także niski arsenał nie urozmaica tu starć. Ponadto jest z misjami głównego wątku, kiedy i tymiż pobocznymi - w większości spośród nich uważani jesteśmy niczym nastolatek na posyłki, który zamierza nieco przynieść, albo wytropić konkretne zwierzę. Odzywają się tutaj bolączki otwartego świata, w jakim silniejszy wpływ pokrywa się na eksplorację i zbieractwo niż warstwę fabularną. Szkoda, bo prehistoryczny stan toż odpowiedni motyw na opowiedzenie wciągającej historii, a tu został potraktowany po macoszemu.

Wbrew tego, w Far Cry Primal cieszył się zdecydowanie daleko niż występując w Far Cry 4. Przeniesienie części do momentów kamienia łupanego było dla Ubisoftu dość ryzykowną, ale udaną decyzją. Ta gra pokazuje swój pazur przedstawiając brutalny, prymitywny świat, którego eksploracja potrafi wywołać dreszczyk emocji. Że tylko, że Far Cry Primal zbyt często powiela schematy wałkowane w kolejności od dłuższego okresu, a opowiedziana historia jest równie prymitywna, jak jej sceneria.

Read more…

FC Primal - Recenzja

Kiedy zapowiedziano Far Cry Primal wiele osób cierpiało za złe Ubisoftowi, że porzuca główną oś serii i łączy się na wykonywaniu spin-offu. Że rezygnuje z ciepłego miejsca na myśl rzucenia gracza w świat z epoki kamienia łupanego. Że uganianie się za mamutami to pewne nieporozumienie. Że toż będzie nowe DLC za jakie należy zapłacić jak za nową grę... Że należeliście do tej linii mogę Wam powiedzieć jedno: myliliście się. Przeniesienie pracy do roku 10 000 p.n.e. to jedna z piękniejszych pracy jaka spotkała serię Far Cry od momentów wydania świetnego Blood Dragon. Tylko wtedy mieliśmy do postępowania z krótką odskocznią od głównego uniwersum, teraz zaś otrzymujemy niemal zupełnie nowy tytuł, który zabierze nam z życia co chwila kilkadziesiąt godzin.

Z Far Cry Primal jest kilku kiedy z klockami Lego. Niby znamy już większość elementów, doskonale zdajemy sobie sytuację o co w tej grze chodzi, ale wszystek nowy zestaw sprawia dużą przyjemność. Tu sporo klocków pochodzi z Far Cry 4. Skalna wspinaczka? Jest. Możliwość podróżowania na wierzchu słonia? Jest, tylko zamiast słonia dosiadamy mamuta. Przejmowanie strażnic? Wiadomo. Otwarty świat z mnóstwem spraw do zbierania i pozycjami do działania? Nie umiało go zabraknąć. A właśnie myślicie sobie, że Ubisoft wykonałem to samo co w ostatnich odsłonach Assassin's Creed - zmienił miejsce części nie zmieniając przy tym techniki rozgrywki. Na szczęście zmian działających na przebieg konkurencji jest tu sporo, choć nie równie wielu elementów zostało powielonych z ostatniej odsłony.

hqdefault.jpg

Początek dobrze znacie z artykułów promocyjnych. Zajmujemy się w wojownika Takkara, który wraz ze znajomymi znajomymi wychodzi na polowanie. Głód doskwiera, a mięso mamuta potrafiło go zaspokoić na chwila tygodni. Gra jest odpowiednia świeczki, natomiast w okolicy Oros to człowiek jest zwierzyną. Atak tygrysa szablozębnego na pobratymców a chociaż dobre uniknięcie śmierci sprawia, że Takkar jest jedynym ocalałym przedstawicielem plemienia Łindźa. Przynajmniej oczywiście mu się wydaje...

Pozostanie w świecie, w którym człowiek dopiero kształtuje się jak zostać tym ogniwem łańcucha pokarmowego, nie jest oczywiste. Oraz co właśnie w pojedynkę. Trzeba znaleźć sobie schronienie, zapewnić pożywienie, rozpalić ogień, przygotować broń dodatkowo stanowić pełny okres czujnym, bo śmierć wygląda na wszelkim etapu. Powody toż właściwie naprawdę dość rozbudowany tutorial, który wprowadza nas w ostatni piękny, naturalny i wymagający świat. I już wówczas odda się zauważyć główną zmianę w rozgrywce - to system łowcy, podczas którego Takkar lepiej dostrzega łatwe do zbierania surowce, będącą w pobliżu zwierzynę i ślady polecane przez nią. I dopiero podążając takim tropem przez przypadek odnajdujemy Saili, kolejną Łindźe. Plan to zatrzymuje się prosty. Musimy odszukać i zjednoczyć pozostałych członków plemienia rozsianych po świecie, bo wyłącznie w danej grupie jesteśmy okazję na przetrwanie.

Oros to rzeczywiście malownicza kraina. Dzika, wręcz nieskazitelna natura robi spore wrażenie. Na screenach możecie kochać tylko próbkę silnika Dunia, w trakcie rozgrywki przedstawiony świat robi dużo większe wrażenie. Ogromny zresztą jest tu udostępniony otwarty świat. Powierzchnia mapy jest co prawda krótsza niż w poprzednich odsłonach, ale także należy nosić na pomocy fakt, że w Far Cry Primal unosimy się głównie pieszo, i gdy nie punkty kontrolne dostarczające do szybkiej podróży, wycieczka po krainie Oros stanowiła nie tylko wymagająca, a także trudna.

Początkowo nie przechodzimy do dyspozycji za szerokiego wachlarzu wiedzy i dostępnych broni do użytkowania. Do poznania musi nam wystarczyć maczuga, włócznia, prosty łuk i dwa paski zdrowia, które mogą szybko zniknąć po pewnym razie niedźwiedzia brunatnego. Dopiero kiedy odnajdziemy innych Łindźa, będziemy umieli nie tylko przyjmować od nich misje, ale i nauczyć się nowych znajomości bądź te poznamy przepisy na inne bronie i mikstury. Nie wystarczy jednak przynieść ich do polskiej wioski, trzeba umożliwić im zarówno schronienie. Rozbudowa i zaludnianie naszej osady to główny element rozgrywki. Stąd też w jak żadnej innej odsłonie, w Far Cry Primal tak istotne jest robienie wszystkich surowców niezbędnych nie jedynie do wykonywania broni, a i struktury nowych chat i szałasów. I nie wystarczy do ostatniego wydawanie trzciny, zbieranie kwiatów, rąbanie drewna czy wydobywania łupków, których w ziemi Oros jest pod dostatkiem. By w duzi rozbudować naszą bazę wypadową niejednokrotnie przyjdzie nam zapolować na rzadkie zwierzę, które istnieje wyłącznie w konkretnej, najczęściej trudno dostępnej lokalizacji i wykazuje aktywność wyłącznie w nocy. I po zmroku odbywa się znacznie dużo niebezpiecznie niż za dnia...


Ci, którzy w ostatnich odsłonach serii Far Cry lubowali się w pięknej wymianie ognia raczej długo nie przeżyją w Far Cry Primals. O ile polowanie na kozice, jelenie czy polski nie istnieje większego wyzwania, tak już szarża ze popularną maczugą w stronę drapieżnej zwierzyny przygotuje się w najodpowiedniejszym razie jak przygoda Leonardo Di Caprio z niedźwiedziem w Zjawie. Tu nie uświadczymy sympatycznych zwierzaków z Epoki Lodowcowej, tu przechodzimy do podejmowania z dzikimi bestiami, które właśnie oczekują na ostatnie, by rozszarpać nas na brzegi. Dlatego też premiowane jest wolne uczestniczenie w ukryciu, skradanie się i działanie w właściwym momencie śmiertelnego ciosu.

Istnieje zawsze pewna umiejętność, która sprawia, że Takkar zasługuje na przydomek "Władca zwierząt". To propozycję poskramiania większości gatunków rosnących w Oros. Technicznie jest obecne znacznie naturalne: wystarczy rzucić przynętę, zaczekać aż zwierzę się nią zainteresuje, a potem zakraść się i zamiast przebić włócznią, ograniczyć je swą siłą. Tyle teorii. W praktyce najrzadsze zwierzęta wymagają od nas rozwinięcia nie tylko odpowiednich umiejętności, a również nieco zwinności - wystarczy bowiem podejść odrobinę za około, a nasza próba skończy się tragicznie.

Jak już uda nam się poskromić zwierzę, zacznie ono nam towarzyszyć, będzie walczyć wspólnie z nami oraz słuchać wydawanych poleceń. Co istotne, wszystka z ograniczonych bestii posiada zestaw innych marek i sztuki. Niektóre są wielką siłę, inne mogą atakować przeciwnika z zaskoczenia, a również inne zwiększają obszar dostępny w minimapie. Wystarczy więc wydać polecenie ataku również tworzyć problem z góry, choć wówczas dostaniemy mniej punktów doświadczenia, a a nasz przyjaciel może zginąć w trakcie starcia z innym drapieżnikiem. Dlatego też ważne stanowi jego regularne karmienie mięsem pozyskiwanym z pozostałych zwierząt. Mówiłem już, że w Far Cry Primal trzeba robić wszystko?

hqdefault.jpg

Poskromione zwierzęta toż nie jedyni towarzysze naszych wędrówek i polowań. Choć Takkar wraz z wzrostem umiejętności zyskuje lepsze zdolności łowieckie, tak niezbędnym elementem gry staje się także sowa, która nie tylko robi za naszego rodzaju zwiadowcę, ukazując nam ważniejszą połać pobliskiego terenu z lotu ptaka, ale taż może także zaatakować czające się w krzakach niebezpieczeństwo.

O ile polowania oraz poskramianie zwierząt zrealizowano świetnie, tak właściwie gorzej wypadają inne elementy. Warto bowiem wspomnieć, iż w świecie Oros są i inne plemiona, które jeszcze walczą o poznanie i bycie nad krainą. Niestety, gra z ludźmi Udam czy Izila jest wcale powtarzalna, a także niski arsenał nie urozmaica tu starć. Też jest z pracami głównego wątku, jak oraz tymiż pobocznymi - w grup spośród nich https://www.farcryprimalpc.com stosowani jesteśmy niczym chłopiec na posyłki, który stanowi nieco przynieść, albo wytropić konkretne zwierzę. Odzywają się tutaj bolączki otwartego świata, w jakim silniejszy wpływ montuje się na eksplorację i zbieractwo niż warstwę fabularną. Szkoda, bo prehistoryczny poziom toż czysty dowód na opowiedzenie wciągającej historii, i tu został potraktowany po macoszemu.

Pomimo tego, w Far Cry Primal zajmował się wiele dużo niż pracując w Far Cry 4. Przeniesienie wypraw do czasów kamienia łupanego było dla Ubisoftu dość ryzykowną, ale udaną decyzją. Ta gra prezentuje swój pazur przedstawiając brutalny, prymitywny świat, którego eksploracja może wywołać dreszczyk emocji. Że tylko, że Far Cry Primal zbyt często powiela schematy wałkowane w kolekcji od dłuższego czasu, a opowiedziana sprawa jest równie prymitywna, jak jej sceneria.

Read more…

Opis FarCry Primal

Kiedy zapowiedziano Far Cry Primal farcryprimalpc.com/ wiele pań posiadało za złe Ubisoftowi, że porzuca główną oś serii i zawiera się na stworzeniu spin-offu. Że czyni z dalekiego środowiska na praca rzucenia gracza w świat z epoki kamienia łupanego. Że uganianie się za mamutami to jedne nieporozumienie. Iż toż będzie kolejne DLC za które należy zapłacić jak za nową grę... Jak chodzili do ostatniej części mogę Wam powiedzieć jedno: myliliście się. Przeniesienie wyprawy do roku 10 000 p.n.e. to jedyna z prawdziwszych sprawy jaka spotkała serię Far Cry od momentów wydania świetnego Blood Dragon. Tylko wówczas byliśmy do rezygnowania z bliską odskocznią od pierwszego uniwersum, teraz i otrzymujemy niemal zupełnie inny tytuł, który zabierze nam z bycia co kilka kilkadziesiąt godzin.

Z Far Cry Primal jest niemało jak z klockami Lego. Niby wiemy już większość elementów, doskonale zdajemy sobie prośbę o co w współczesnej grze chodzi, jednak każdy kolejny zestaw sprawia wielką przyjemność. Tu sporo klocków wynika z Far Cry 4. Skalna wspinaczka? Jest. Możliwość chodzenia na brzegu słonia? Jest, tylko zamiast słonia dosiadamy mamuta. Przejmowanie strażnic? Wiadomo. Otwarty świat z mnóstwem spraw do odbierania i pracami do przeprowadzenia? Nie umiało go zawieść. I teraz wyobrażacie sobie, że Ubisoft dokonałby to jedyne co w poprzednich odsłonach Assassin's Creed - zmienił miejsce akcji nie zmieniając przy tym techniki rozgrywki. Na szczęście zmian wpływających na czas rozgrywki jest tu sporo, choć nie równie dużo elementów zostało powielonych z ostatniej odsłony.

hqdefault.jpg

Początek dobrze wiecie z tematów promocyjnych. Dodajemy się w wojownika Takkara, który wraz ze swymi partnerami wyjeżdża na polowanie. Głód doskwiera, a mięso mamuta mogłoby go spełnić na parę tygodni. Gra jest warta świeczki, natomiast w ziemi Oros to człowiek jest zwierzyną. Atak tygrysa szablozębnego na pobratymców a chociaż cudowne uniknięcie śmierci sprawia, że Takkar jest jedynym ocalałym przedstawicielem plemienia Łindźa. Przynajmniej właśnie mu się wydaje...

Zostanie w świecie, w jakim człowiek dopiero przygotowuje się jak stać ostatnim ogniwem łańcucha pokarmowego, nie jest jasne. I co tylko w pojedynkę. Trzeba znaleźć sobie schronienie, zapewnić pożywienie, rozpalić ogień, przygotować stój także stanowić pełny okres czujnym, bo śmierć wygląda na wszelkim etapie. Powody więc faktycznie naprawdę dość rozbudowany tutorial, który daje nas w współczesny piękny, nowi i trudny świat. I już wówczas da się zauważyć główną zmianę w rozgrywce - to zabieg łowcy, podczas którego Takkar lepiej dostrzega łatwe do przechowywania surowce, stanowiącą w pobliżu zwierzynę i ślady polecane przez nią. I odpowiednio podążając takim tropem przez przypadek odnajdujemy Saili, kolejną Łindźe. Plan wówczas stoi się prosty. Musimy odszukać i związać pozostałych członków plemienia rozsianych po świecie, bo ale w zorganizowanej grupie jesteśmy okazję na przetrwanie.

Oros to faktycznie malownicza kraina. Dzika, wręcz nieskazitelna natura robi ogromne wrażenie. Na screenach możecie podziwiać tylko próbkę silnika Dunia, w trakcie rozgrywki przedstawiony świat robi nic większe wrażenie. Ogromny ponadto jest tu udostępniony otwarty świat. Powierzchnia mapy jest co prawda niższa niż w ostatnich odsłonach, ale również należy przechodzić na wycieczce fakt, że w Far Cry Primal rzucamy się głównie pieszo, i jeżeli nie punkty kontrolne dostarczające do dużej podróży, wędrówka po krainie Oros byłaby nie tylko chcąca, tylko również trudna.

Początkowo nie mamy do dyspozycji za szerokiego wachlarzu wiedz oraz dostępnych broni do skorzystania. Do przetrwania musi nam wystarczyć maczuga, włócznia, prosty łuk i dwa paski zdrowia, jakie potrafią już zniknąć po jednym razie niedźwiedzia brunatnego. Dopiero kiedy znajdziemy innych Łindźa, będziemy mogli nie tylko otrzymywać z nich prace, ale także nauczyć się nowych znajomości czy też poznamy przepisy na nowoczesne bronie i mikstury. Nie wystarczy jednak przynieść ich do własnej wioski, trzeba dać im więcej schronienie. Rozbudowa i zaludnianie naszej osady to istotny element rozgrywki. Stąd również w jak żadnej innej odsłonie, w Far Cry Primal tak ważne jest zbieranie wszystkich surowców niezbędnych nie właśnie do wykonywania broni, a także formy nowych chat i szałasów. Dodatkowo nie wystarczy do tego wydawanie trzciny, zbieranie kwiatów, rąbanie drewna czy wydobywania łupków, których w ziemi Oros jest pod dostatkiem. Aby w wszyscy rozbudować naszą bazę wypadową niejednokrotnie przyjdzie nam zapolować na krótkie zwierzę, które istnieje wyłącznie w pewnej, najczęściej trudno dostępnej pozycji i wykazuje aktywność tylko w nocy. A po zmroku kształtuje się znacznie bardziej niebezpiecznie niż za dnia...


Ci, jacy w starych odsłonach serii Far Cry lubowali się w łatwej wymianie ognia raczej długo nie zostaną w Far Cry Primals. O ile szukanie na kozice, jelenie czy polski nie posiada większego wyzwania, tak już szarża ze zwykłą maczugą w perspektywę drapieżnej zwierzyny zrobi się w najczystszym razie jak przygoda Leonardo Di Caprio z niedźwiedziem w Zjawie. Tutaj nie uświadczymy sympatycznych zwierzaków z Epoki Lodowcowej, tu jesteśmy do robienia z dzikimi bestiami, które dopiero oczekują na ostatnie, by rozszarpać nas na kawałki. Dlatego te premiowane jest ciężkie funkcjonowanie w ukryciu, skradanie się i stanowisko w wygodnym czasie śmiertelnego ciosu.

Jest natomiast dobra umiejętność, która wpływa, że Takkar zasługuje na przydomek "Władca zwierząt". Toż okazja poskramiania większości gatunków dających w Oros. Technicznie jest to dużo przystępne: wystarczy rzucić przynętę, zaczekać aż zwierzę się nią zajmie, a wtedy zakraść się i zamiast przebić włócznią, ujarzmić je własną mocą. Tyle teorii. W pracy najrzadsze zwierzęta wymagają od nas rozwinięcia nie tylko odpowiednich umiejętności, ale jeszcze nieco zwinności - wystarczy bowiem podejść odrobinę za około, i nasza próba skończy się tragicznie.

Gdy już uda nam się poskromić zwierzę, zacznie ono nam towarzyszyć, będzie walczyć łącznie z nami także słuchać wydawanych poleceń. Co istotne, wszystka z ograniczonych bestii posiada zestaw innych ruch i sztuk. Niektóre mają szeroką siłę, inne mogą atakować przeciwnika z zaskoczenia, a jeszcze inne zwiększają obszar ważny w minimapie. Wystarczy więc wydać polecenie ataku także przeżywać kłopot z osoby, choć to dostaniemy mniej punktów doświadczenia, a a nasz towarzysz może lec w trakcie starcia z kolejnym drapieżnikiem. Stąd i istotne stanowi jego regularne karmienie mięsem pozyskiwanym z kolejnych zwierząt. Mówiłem już, iż w Far Cry Primal trzeba zbierać wszystko?

hqdefault.jpg

Poskromione zwierzęta to nie jedyni towarzysze naszych jazd i polowań. Choć Takkar wraz z wzrostem umiejętności zyskuje lepsze zdolności łowieckie, tak niezbędnym elementem gry stoi się także sowa, która nie tylko robi za swego rodzaju zwiadowcę, ukazując nam ważniejszą połać pobliskiego terenu z biegu ptaka, a sama posiada także zaatakować czające się w krzakach niebezpieczeństwo.

O ile polowania oraz poskramianie zwierząt zrealizowano świetnie, tak mało gorzej wypadają kolejne elementy. Warto bowiem wspomnieć, że w świecie Oros istnieją również inne plemiona, które i walczą o przetrwanie i panowanie nad krainą. Niestety, gra z ludźmi Udam czy Izila jest całkiem powtarzalna, a i mały arsenał nie urozmaica tu starć. Też jest z misjami głównego wątku, kiedy i tymiż pobocznymi - w grupie z nich traktowani jesteśmy jak mężczyzna na posyłki, jaki tworzy trochę przynieść, albo wytropić konkretne zwierzę. Odzywają się tutaj bolączki otwartego świata, w jakim większy wpływ zapisuje się na eksplorację i zbieractwo niż warstwę fabularną. Szkoda, bo prehistoryczny poziom to wyjątkowy wzgląd na opowiedzenie wciągającej historii, i tu został potraktowany po macoszemu.

Mimo tego, w Far Cry Primal bawiłem się bardzo daleko niż grając w Far Cry 4. Przeniesienie części do czasów kamienia łupanego było dla Ubisoftu dość ryzykowną, ale udaną decyzją. Ta gra wyraża swój pazur przedstawiając brutalny, prymitywny świat, którego eksploracja potrafi wywołać dreszczyk emocji. Szkoda tylko, że Far Cry Primal zbyt często powiela schematy wałkowane w serii z dłuższego okresu, a opowiedziana akcja jest równie prymitywna, jak jej sceneria.

Read more…

Opis Far Cry Primal

Kiedy zapowiedziano Far Cry Primal dużo kobiet posiadało zbyt złe Ubisoftowi, że porzuca główną oś serii i gromadzi się na działaniu spin-offu. Że rezygnuje z dalekiego środowiska na praca rzucenia gracza w świat z epoki kamienia łupanego. Że uganianie się za mamutami to jakieś nieporozumienie. Że wtedy będzie nowe DLC za jakie należy zapłacić jak za nową grę... Jak chodzili do ostatniej klasy mogę Wam powiedzieć jedno: mieszali się. Przeniesienie akcji do roku 10 000 p.n.e. to jedna z prawdziwszych kwestii jaka przyszła serię Far Cry z czasów wydania świetnego Blood Dragon. Tylko wtedy przechodzili do tworzenia z bliską odskocznią od głównego uniwersum, teraz zaś otrzymujemy niemal zupełnie nowy tytuł, który zabierze nam z życia co najmniej kilkadziesiąt godzin.

Z Far Cry Primal jest raczej kiedy z klockami Lego. Niby znamy już większość elementów, doskonale zdajemy sobie prośbę o co w współczesnej imprezie chodzi, jednak wszystek kolejny zestaw sprawia wielką przyjemność. Tu sporo klocków powstaje z Far Cry 4. Skalna wspinaczka? Jest. Możliwość jeżdżenia na wierzchu słonia? Jest, tylko zamiast słonia dosiadamy mamuta. Przejmowanie strażnic? Wiadomo. Otwarty świat z mnóstwem sprawy do sprzątania i pozycjami do zastosowania? Nie potrafiło go zawieść. A obecnie myślicie sobie, że Ubisoft sprawił to samo co w tych odsłonach Assassin's Creed - zmienił miejsce części nie zmieniając przy tym techniki rozgrywki. Na szczęście zmian wchodzących na przebieg rozgrywki jest tu sporo, choć nie równie wielu elementów zostało powielonych z ostatniej odsłony.

hqdefault.jpg

Początek doskonale znacie z materiałów promocyjnych. Zajmujemy się w wojownika Takkara, który wraz ze naszymi znajomymi wyrusza na polowanie. Głód doskwiera, a mięso mamuta potrafiło go zaspokoić na kilka tygodni. Gra jest godna świeczki, a w krainie Oros to urzędnik jest zwierzyną. Atak tygrysa szablozębnego na pobratymców a dopiero dobre uniknięcie śmierci sprawia, że Takkar zostaje jedynym ocalałym przedstawicielem plemienia Łindźa. Przynajmniej właśnie mu się wydaje...

Doświadczenie w świecie, w którym człowiek dopiero zapoznaje się jak zostać ostatnim ogniwem łańcucha pokarmowego, nie jest dostępne. A co właśnie w pojedynkę. Powinien znaleźć sobie schronienie, zapewnić pożywienie, rozpalić ogień, przygotować stój oraz żyć wszelki okres czujnym, bo śmierć wygląda na jakimś kroku. Początki to właściwie naprawdę dość rozbudowany tutorial, który zaczyna nas w ostatni niezwykły, pierwszy i trudny świat. I szybko dawno da się zauważyć główną kolej w grze - to styl łowcy, podczas którego Takkar lepiej dostrzega dostępne do przechowywania surowce, stanowiącą w pobliżu zwierzynę i ślady zostawiane przez nią. I odpowiednio podążając takim tropem przez przypadek odnajdujemy Saili, kolejną Łindźe. Plan wówczas staje się prosty. Musimy znaleźć i zjednoczyć pozostałych członków plemienia rozsianych po świecie, bo właśnie w danej grupie jesteśmy okazję na przetrwanie.

Oros to naprawdę malownicza kraina. Dzika, wręcz nieskazitelna natura robi niesamowite wrażenie. Na screenach możecie podziwiać tylko próbkę silnika Dunia, w trakcie rozgrywki przedstawiony świat robi bardzo większe doświadczenie. Ogromny dodatkowo jest tu udostępniony otwarty świat. Powierzchnia mapy jest co prawda niższa niż w dawnych odsłonach, ale też należy narzekać na pomocy fakt, iż w Far Cry Primal przenosimy się głównie pieszo, i gdyby nie punkty kontrolne dostarczające do dużej podróży, wędrówka po krainie Oros istniała nie tylko chcąca, tylko również męcząca.

Początkowo nie mamy do dyspozycji zbyt wielkiego wachlarzu wiedze oraz dostępnych broni do skorzystania. Do przetrwania musi nam wystarczyć maczuga, włócznia, prosty łuk oraz dwa paski zdrowia, które potrafią szybko zniknąć po jednym ciosie niedźwiedzia brunatnego. Dopiero kiedy znajdziemy innych Łindźa, będziemy umieli nie tylko otrzymywać od nich pozycje, jednak również nauczyć się nowych wiedze albo te poznamy przepisy na kolejne bronie i mikstury. Nie wystarczy jednak ograniczyć ich do swej wioski, trzeba umożliwić im jeszcze schronienie. Rozbudowa i zaludnianie naszej osady to decydujący element rozgrywki. Stąd same w jak żadnej innej odsłonie, w Far Cry Primal tak istotne jest zbieranie wszystkich surowców niezbędnych nie jedynie do robienia broni, a również instalacji nowych chat i szałasów. I nie wystarczy do ostatniego wydawanie trzciny, zbieranie kwiatów, rąbanie drewna czy wydobywania łupków, których w okolicy Oros jest pod dostatkiem. Żeby w całości rozbudować naszą bazę wypadową niejednokrotnie przyjdzie nam zapolować na krótkie zwierzę, które jest ale w pewnej, najczęściej trudno dostępnej lokalizacji i wykazuje aktywność wyłącznie w nocy. A po zmroku szykuje się zdecydowanie dużo niebezpiecznie niż za dnia...


Ci, jacy w dawnych odsłonach serii Far Cry lubowali się w otwartej wymianie ognia raczej długo nie pozostaną w Far Cry Primals. O ile polowanie na kozice, jelenie czy dziki nie ma poważniejszego wyzwania, tak szybko szarża ze popularną maczugą w miejscowość drapieżnej zwierzyny skończy się w najłatwiejszym razie jak przygoda Leonardo Di Caprio z niedźwiedziem w Zjawie. Tu nie uświadczymy sympatycznych zwierzaków z Epoki Lodowcowej, tu jesteśmy do czynienia z ogromnymi bestiami, które dopiero liczą na to, by rozszarpać nas na etapy. Dlatego też premiowane jest skłonne życie w ukryciu, skradanie się i działanie w właściwym momencie śmiertelnego ciosu.

Istnieje natomiast pewna umiejętność, która działa, że Takkar zarabia na przydomek "Władca zwierząt". To opcję poskramiania większości gatunków trwających w Oros. Technicznie istnieje ostatnie bardzo przydatne: wystarczy rzucić przynętę, zaczekać aż zwierzę się nią zainteresuje, a potem zakraść się i zamiast przebić włócznią, ograniczyć je znaną siłą. Tyle teorii. W działalności najrzadsze zwierzęta wymagają od nas rozwinięcia nie tylko odpowiednich wiedzy, a również nieco zwinności - wystarczy bowiem podejść odrobinę za około, a nasza próba przygotuje się tragicznie.

Kiedy już uda nam się poskromić zwierzę, zacznie ono nam towarzyszyć, będzie walczyć wspólnie z nami też słuchać wydawanych poleceń. Co ważne, każda z ujarzmionych bestii posiada zestaw innych jakości https://www.farcryprimalpc.com/ i sztuce. Niektóre mają silną siłę, inne mogą atakować przeciwnika z zaskoczenia, i także inne zwiększają obszar dostępny w minimapie. Wystarczy więc wydać polecenie ataku i liczyć problem z góry, choć wówczas dostaniemy mniej punktów doświadczenia, a dodatkowo znajomy towarzysz może zginąć w trakcie starcia z nowym drapieżnikiem. Stąd też ważne jest jego pewne karmienie mięsem pozyskiwanym z kolejnych zwierząt. Wspominałem już, że w Far Cry Primal trzeba zbierać wszystko?

hqdefault.jpg

Poskromione zwierzęta wtedy nie jedyni towarzysze naszych jazd i polowań. Choć Takkar wraz z rozwojem umiejętności zyskuje lepsze zdolności łowieckie, tak niezbędnym elementem gry zatrzymuje się także sowa, która nie tylko robi za naszego rodzaju zwiadowcę, ukazując nam ważniejszą połać pobliskiego terenu z biegu ptaka, jednak taż potrafi także zaatakować czające się w krzakach niebezpieczeństwo.

O ile polowania oraz poskramianie zwierząt zrealizowano świetnie, tak niewiele gorzej wypadają dodatkowe elementy. Warto bowiem wspomnieć, iż w świecie Oros istnieją też inne plemiona, które jeszcze walczą o przeżycie i bycie nad krainą. Niestety, walka z pracownikami Udam czy Izila jest wystarczająco powtarzalna, a dodatkowo mały arsenał nie urozmaica tu starć. Też jest z funkcjami głównego wątku, kiedy także tymi pobocznymi - w części z nich uznawani jesteśmy kiedy mężczyzna na posyłki, który planuje coś przynieść, albo wytropić konkretne zwierzę. Odzywają się tutaj bolączki otwartego świata, w jakim większy wpływ składa się na eksplorację i zbieractwo niż warstwę fabularną. Szkoda, bo prehistoryczny czas to wspaniały wzgląd na opowiedzenie wciągającej historii, i tu został potraktowany po macoszemu.

Pomimo tego, w Far Cry Primal cieszył się wiele głęboko niż prezentując w Far Cry 4. Przeniesienie prac do momentów kamienia łupanego stanowiło dla Ubisoftu dość ryzykowną, ale dobrą decyzją. Ta gra pokazuje swój pazur przedstawiając brutalny, prymitywny świat, którego eksploracja potrafi wywołać dreszczyk emocji. Że tylko, że Far Cry Primal zbyt często powiela schematy wałkowane w serii od dłuższego czasu, a opowiedziana sprawa jest równie prymitywna, niczym jej sceneria.

Read more…

Opis FarCry Primal

Seria Far Cry przyzwyczaiła nas do konkretnych standardów - wspaniałą oprawę i dobre postacie drugoplanowe zawsze uzupełniała przyjemna rozgrywka, która jednak znała być powtarzalna. Primal nie odbiega dobrze z tych świetnych założeń, lecz grę mocno wyróżnia wyjątkowa atmosfera i myśl, iż jesteśmy nie tylko myśliwym, a również potencjalną ofiarą.

Uczucie zaszczucia towarzyszy nam praktycznie od początku, wyraźnie służąc do zrozumienia, że epoka kamienia wtedy nie był prosty czas dla starego człowieka. Primal opowiada o walce międzyplemiennej, ale również starciu z naturą - niebezpiecznymi zwierzętami i chłodem północy.

Scenariusz to ale zdecydowanie mniejszy punkt najnowszego Far Cry'a. Zabieramy się w nieszczególnie dzielącego się myśliwego imieniem Takkar, a zabawę zaczynamy od rozbudowywania wioski plemienia Łindźa, poszukując w świecie ludzi odpowiednich do jej wzroście.

hqdefault.jpg

W trakcie przygody napotykamy znacznie kilka lub bardziej oryginalnych postaci, które jednakże nie zapadają w pamięć tak, jak choćby Vaas Montenegro lub te Pagan Min. Na ostatnim miejscu nieco lepiej wypadają wodzowie Udam, tylko toż też nie jest stan wielki z starych części.

Początki to zwykle wykonywanie znaczeń dla mężczyzn z wioski. Prace te pamiętają na końca między innymi ulepszanie zabudowań i kupowanie kolejnych mieszkańców, i wszystko to okraszone jest nieustającą potrzebą zbierania surowców, co już prezentuje się istotnym elementem zabawy.

Wiele roślin, kamieni i drewna produkujemy ze składowisk nagród, czyli specjalnych zajęć w przejętych lokacjach. Tworzą one codziennie trochę zasobów. Zazwyczaj jednak bardziej dobre jest oryginalne wybranie się w rejon, często po rozwinięciu umiejętności zbieractwa.

Pozyskiwanie surowców wymagane jest do rozbudowywania domów również do działania i zmienienia przedmiotów, bez których gra z pewnymi okazami zwierząt jest skomplikowana bądź wręcz niemożliwa. Postać początkowo jest więc bardzo słaba a często bezbronna w obrębie, głównie nocą, gdy na żer wychodzą niebezpieczne drapieżniki.

Jednakże w prawdziwym okresie zbieranie może zaprezentować się nużące, gdy mocno rozwiniemy postać, a wilki czy jaguary nie będą mieć zagrożenia, do gry wraca świeżość. Przestajemy się bać i przewidujemy się człowiekiem na innym podwórku. Także akcja jest dość ciekawsza w dalszym ciągu, gdy wioska jest już rozwinięta. Wówczas temat walk plemiennych zatrzymuje się jeszcze bardziej eksponowany i oryginalni.


Oprócz wątku głównego, który powoduje do piętnastu godzin zabawy, mamy do czynienia z naturalnym ogromem zadań pobocznych. Powraca dany z starych części motyw przejmowania obozów a niezwykłych miejsc, z starą koniecznością „wyczyszczenia” danego terenu z przeciwników.

W Primal wygląda to wprawdzie nieco inaczej, gdyż - zamiast broni palnej - do możliwości mamy łuk, maczugi czy włócznię. Często to należy przyjmować się na walkę bezpośrednią, która nie jest do celu angażująca. Większą satysfakcję sprawiają raczej okazje na dystans, z wykorzystaniem noży do stosowania, rojów pszczół i dodanego łuku. Co ciekawe, maczugami czy włóczniami i możemy rzucać, i wtedy odzyskać je ze zwłok wroga.

Dużo lepszymi zadaniami pobocznymi składają się zlecenia od przypadkowych ludzi - na dowód konieczność sprawdzenia, co zatruwa wodę w farcryprimalpc.com FarCry Primal Wymagania wiosce. Wykorzystujemy wtedy wzrok łowcy, specjalny tryb widzenia pozwalający zauważyć ważne elementy szybciej. Podążamy za śladami, tropimy i eliminujemy przyczynę problemu.

Opcjonalne misje chodzą do siebie podobne, a często składają się o moc ciekawiej zaprojektowane z tychże z pierwszego wątku. Okazjonalnie ratujemy też Łindźa, uwięzionych przez wrogów z Udam. W niniejszy system zwiększamy liczbę mieszkańców wioski.

Ciekawymi i zwiększonymi ćwiczeniami są te liczące na ścieraniu najsilniejszych zwierząt - tygrysa szablozębnego lub mamuta. To związanie tropienia, zastawiania sieci i gry. Nagrodą jest oswojenie takiego zwierzęcia oraz oferta ujeżdżania go, o ile mamy wystarczającą zdolność.

Poskramiać można większość gatunków. Potrzebujemy do ostatniego przynęty, którą uderzamy w ziemię zwierzaka. Nie umiemy przy tym oddać się wykryć, więc do jedzącego posiłek stworzenia zakradamy się z tyłu. Później drapieżnik może działać nam w walce, nawet słuchając prostych poleceń.

Ciekawym wyjątkiem jest obecność sowy-zwiadowcy, która szybko prezentuje się szalenie przydatnym towarzyszem. Przejmujemy nad nią ochronę i rozglądamy się po strony. Z okresem pomaga to znaczenie przeciwników, umożliwia nawet ustępowanie ich z góry.

Rozwój bohatera został coś zmieniony i zwiększony. Wstęp do niektórych umiejętności jesteśmy tylko to, gdy skierujemy do wioski odpowiedniego człowieka, odpowiedzialnego za polowanie, zbieractwo, walkę czy różną rzecz. Najlepszych talentów pokażemy się po rozbudowaniu konkretnych chat i przygotowaniu pracy.

Całe te aspekty czynią grę interesującą i pobudzającą do rozwoju głównej postaci. Za tym idzie energię do coraz dalszych dróg w trudne miejsca, szukania na groźne gatunki zwierząt i wartości zdobycia rzadkich surowców.

Rozgrywka przez swą świeżość i spokój przynosi nieoczekiwanie dużo satysfakcji. Zadowoleni będą także gracze znający serię Far Cry, jak i biorący po nią po raz pierwszy. Szybko zapomina się o braku karabinów, granatów, wyrzutni rakiet czy aut. Że tylko, że warstwa fabularna wypada dużo gorzej. Coś za coś.

Na osłodę pozostaje jednak przepiękny, bardzo mądrze zaprojektowany świat. Pełno tutaj wzniesień i gór, na jakie przyjmiemy się ale za pomocą zaczepu z kości. Są ponad trudniejsze oraz słabsze zbiorniki wodne, rzeki lub i jaskinie skrywające wiele tajemnic. Nie ujawni się tu klasycznych dróg, bo akcja dzieje się dziesięć tysięcy lat przed naszą erą, to cały okres przemieszczamy się po mniej lub dużo wydeptanych ścieżkach.

hqdefault.jpg

Całość okraszona jest doskonałą oprawą graficzną. Choć miejscami że pewne uproszczenia wizualne, to wszelkie takie niuanse tuszowane są przez sprytne zabiegi. Mowa tutaj głównie o wolumetrycznym światłu i wysokiej ofercie wykorzystanych barw. Docenić to ważna tym znacznie, im dużo włączymy się na brzegi mapy. Krainy na południu, północy i wschodzie różnią się od siebie bardzo, choć sam świat jest dużo mniejszy niż w historycznych częściach.

Wszystko to zawiera się w raptem w 12 GB informacjach na konsoli, co zrobiło na nas korzystne wrażenie. Podobnie zresztą jak płynność działania testowanej możliwości na PlayStation 4 i absolutny brak problemów z liczbą klatek, nawet gdy na ekranie dzieje się morze i walczymy z kilkunastoma przeciwnikami.

Na szeroką pochwałę zasługuje także dźwięk przestrzenny. Noce, choć jasne, znają być przerażające. Tu również ówdzie usłyszymy wyjące wilki, następnym razem porykiwanie niedźwiedzia. Często można złapać się na ostatnim, że skupieni na skradaniu przestraszymy się odgłosów własnego zwierzęcia. Bardzo dawno udźwiękowienie nie zawierało w walce wideo tak daleko.

Cofnięcie się o ponad 12 000 lat to dla serii Far Cry rewelacyjny pomysł. Rozgrywka jest bardzo satysfakcjonująca, zwłaszcza w późniejszych etapach gry. Idzie to przymknąć oko na niedostatecznie rozbudowaną technikę oraz minusy fabularne. Far Cry Primal to bardzo ciekawe rozwinięcie cyklu. Gra potrafi przykuć do ekranu na dalekie godziny.

Read more…

FarCry Primal Opis gry

Seria Far Cry przyzwyczaiła nas do pewnych standardów - wspaniałą oprawę i ciekawe postacie drugoplanowe zawsze uzupełniała przyjemna rozgrywka, która jednak potrafiła być równa. Primal nie odbiega znacząco z tych tradycyjnych założeń, lecz grę mocno wyróżnia wyjątkowa treść i wiedzę, iż stanowimy nie tylko myśliwym, a także potencjalną ofiarą.

Uczucie zaszczucia towarzyszy nam praktycznie od początku, wyraźnie służąc do zrozumienia, że epoka kamienia to nie był spokojny czas dla ówczesnego człowieka. Primal wspomina o walce międzyplemiennej, a też starciu z naturą - niebezpiecznymi zwierzętami i chłodem północy.

Scenariusz to natomiast zdecydowanie mniejszy punkt najnowszego Far Cry'a. Wcielamy się w nieszczególnie odznaczającego się myśliwego imieniem Takkar, a zabawę zaczynamy od rozbudowywania wioski plemienia Łindźa, poszukując w świecie ludzi potrzebnych do jej wzroście.

hqdefault.jpg

W trakcie przygody napotykamy znacznie kilka lub bardziej udanych postaci, które wprawdzie nie powstają w świadomość tak, jak chociażby Vaas Montenegro albo te Pagan Min. Na tym polu nieco dużo wypadają wodzowie Udam, ale to zarówno nie jest poziom dany z starych części.

Początki to często wykonywanie zadań dla gości z wioski. Misje też przechodzą na punkcie między innymi ulepszanie zabudowań i kupowanie kolejnych mieszkańców, a wszystko to okraszone jest trwałą potrzebą zbierania surowców, co szybko wyraża się istotnym elementem zabawy.

Wiele roślin, kamieni oraz drewna korzystamy ze składowisk nagród, czyli specjalnych stanowisk w przejętych lokacjach. Tworzą one codziennie trochę zasobów. Zazwyczaj a bardziej korzystne jest niezależne wybranie się w lokal, często po rozwinięciu umiejętności zbieractwa.

Pozyskiwanie surowców chciane jest do rozbudowywania domów też do czynienia i zmienienia przedmiotów, bez których gra z wybranymi okazami zwierząt jest skomplikowana bądź wręcz niemożliwa. Postać początkowo jest a bardzo rzadka a często bezbronna w zakresie, głównie nocą, kiedy na żer wychodzą niebezpieczne drapieżniki.

Choć w jednym momencie zbieranie może objawić się nużące, gdy bardzo rozwiniemy postać, a wilki czy jaguary nie będą mieć zagrożenia, do gry wraca świeżość. Kończymy się bać i czujemy się panem na swym podwórku. Także akcja jest właściwie popularniejsza w dalszym ciągu, gdy wioska jest już rozwinięta. To temat walk plemiennych staje się jeszcze bardziej eksponowany i wspaniali.


Oprócz wątku głównego, który ściąga do piętnastu godzin zabawy, jesteśmy do rezygnowania z dobrym ogromem zadań pobocznych. Powraca wielki z starych części motyw przejmowania obozów również nowych miejsc, z starą koniecznością „wyczyszczenia” danego kraju z przeciwników.

W Primal przypomina to a nieco inaczej, gdyż - zamiast broni palnej - do możliwości mamy łuk, maczugi czy włócznię. Często więc należy kwalifikować się na grę bezpośrednią, która nie jest do kraju angażująca. Większą radość sprawiają raczej okazji na dystans, z zastosowaniem noży do stosowania, rojów pszczół i dodanego łuku. Co dobre, maczugami czy włóczniami także możemy rzucać, i następnie odzyskać je ze zwłok wroga.

Bardzo ciekawszymi zadaniami pobocznymi przejawiają się zlecenia od przypadkowych ludzi - na dowód konieczność sprawdzenia, co zatruwa wodę w wiosce. Wykorzystujemy wtedy wzrok łowcy, specjalny tryb widzenia pozwalający zauważyć istotne elementy szybciej. Podążamy za śladami, tropimy i eliminujemy przyczynę problemu.

Opcjonalne misje chodzą do siebie odpowiednie, ale często przejawiają się o wiele ciekawiej zaprojektowane z ostatnich z podstawowego wątku. Okazjonalnie ratujemy też Łindźa, uwięzionych przez wrogów z Udam. W ostatni sposób zwiększamy liczbę mieszkańców wioski.

Interesującymi i rozbudowanymi działaniami są te polegające na poskramianiu najsilniejszych zwierząt - tygrysa szablozębnego lub mamuta. To połączenie tropienia, zastawiania sieci i walki. Nagrodą jest oswojenie takiego zwierzęcia również możliwość ujeżdżania go, o ile jesteśmy wystarczającą zdolność.

Poskramiać można większość gatunków. Potrzebujemy do ostatniego przyjemności, którą mówimy w ziemię zwierzaka. Nie umiemy przy tym oddać się wykryć, zatem do jedzącego posiłek stworzenia zakradamy się z tyłu. Później drapieżnik może ułatwiać nam w walce, nawet słuchając prostych poleceń.

Ciekawym wyjątkiem jest obecność sowy-zwiadowcy, która szybko składa się bardzo przydatnym towarzyszem. Przejmujemy nad nią kontrolę i rozglądamy się po strony. Z czasem umożliwia to świadczenie przeciwników, umożliwia nawet zaczynanie ich z głowy.

Rozwój bohatera został coś zmieniony i zwiększony. Dojazd do niektórych umiejętności mamy jedynie wtedy, gdy ograniczymy do wioski odpowiedniego człowieka, odpowiedzialnego za polowanie, zbieractwo, walkę lub różną dziedzinę. Najlepszych talentów nauczymy się po rozbudowaniu konkretnych chat i przygotowaniu pracy.

Wszystkie te aspekty czynią grę angażującą i zachęcającą do wzrostu głównej postaci. Za tym idzie tendencję do coraz dalszych wędrówek w trudne miejsca, oczekiwania na złe gatunki zwierząt i próby zdobycia rzadkich surowców.

Rozgrywka poprzez swą świeżość i klimat przynosi nieoczekiwanie dużo satysfakcji. Zadowoleni będą również gracze znający serię Far Cry, kiedy również osiągający po nią po raz pierwszy. Szybko zapomina się o braku karabinów, granatów, wyrzutni rakiet czy aut. Że tylko, że warstwa fabularna wypada bardzo gorzej. Coś za coś.

Na osłodę pozostaje jednak przepiękny, bardzo mądrze zaprojektowany świat. Pełno tutaj wzniesień i gór, na które złapiemy się tylko za pomocą zaczepu z kości. Istnieją więcej Kliknij po więcej cięższe plus lżejsze zbiorniki wodne, rzeki lub i jaskinie skrywające wiele tajemnic. Nie wydobędzie się tu klasycznych dróg, bo akcja dzieje się dziesięć tysięcy lat przed naszą erą, a cały czas zaczynamy się po chwila lub dużo wydeptanych ścieżkach.

hqdefault.jpg

Całość okraszona jest bogatą oprawą graficzną. Choć miejscami że pewne uproszczenia wizualne, to każde takie niuanse tuszowane są przez sprytne zabiegi. Mowa tu głównie o wolumetrycznym oświetleniu i szerokiej ofercie wykorzystanych barw. Docenić wtedy silna tym dużo, im dobrze włączymy się na końce mapy. Krainy na południu, północy i wschodzie dzielą się od siebie diametralnie, jednak sam świat jest wielu niższy niż w ostatnich częściach.

Wszystko to oznacza się w tylko w 12 GB informacji na konsoli, co wykonało na nas pozytywne wrażenie. Podobnie zresztą jak płynność działania testowanej wersji na PlayStation 4 i absolutny brak kłopotów z pierwszą klatek, nawet jeżeli na ekranie dzieje się wiele i konkurujemy z kilkunastoma przeciwnikami.

Na zdrową pochwałę zasługuje także dźwięk przestrzenny. Noce, choć jasne, mogą być przerażające. Tu również ówdzie usłyszymy wyjące wilki, następnym razem porykiwanie niedźwiedzia. Często można zamknąć się na ostatnim, że skupieni na skradaniu przestraszymy się odgłosów własnego zwierzęcia. Bardzo dawno udźwiękowienie nie zawierało w walce wideo tak dużo.

Cofnięcie się o ponad 12 000 lat to dla serii Far Cry rewelacyjny pomysł. Rozgrywka jest używanie satysfakcjonująca, zwłaszcza w późniejszych etapach gry. Pozwala to przymknąć oko na niedostatecznie rozbudowaną mechanikę oraz braki fabularne. Far Cry Primal to niezwykle interesujące rozwinięcie cyklu. Gra potrafi przywiązać do ekranu na długie godziny.

Read more…

FarCry Primal - Recenzja

Seria Far Cry przyzwyczaiła nas do jednych standardów - wspaniałą oprawę i popularne postacie drugoplanowe zawsze uzupełniała przyjemna rozgrywka, która zawsze potrafiła być powtarzalna. Primal nie odbiega daleko z tych świetnych założeń, lecz grę mocno wyróżnia wyjątkowa treść i osoba, iż jesteśmy nie tylko myśliwym, ale również potencjalną ofiarą.

Uczucie zaszczucia towarzyszy nam praktycznie z początku, wyraźnie dostarczając do zrozumienia, że epoka kamienia wówczas nie był dostępny czas dla starego człowieka. Primal mówi o walce międzyplemiennej, lecz też starciu z naturą - niebezpiecznymi zwierzętami i chłodem północy.

Scenariusz to natomiast zdecydowanie mniejszy punkt najnowszego Far Cry'a. Zajmujemy się w nieszczególnie polecającego się myśliwego imieniem Takkar, i zabawę zaczynamy od rozbudowywania wioski plemienia Łindźa, chodząc w świecie ludzi potrzebnych do jej wzroście.

hqdefault.jpg

W trakcie przygody napotykamy wiele kilka lub bardziej oryginalnych postaci, które choć nie zapadają w pamięć tak, jak choćby Vaas Montenegro lub same Pagan Min. Na ostatnim miejscu nieco dużo wypadają wodzowie Udam, przecież to zarówno nie jest stan dany z ostatnich części.

Początki to wyjątkowo wykonywanie ćwiczeń dla gości z wioski. Misje też posiadają na planu między innymi ulepszanie zabudowań i pozyskiwanie kolejnych mieszkańców, a wszystko to okraszone jest stałą potrzebą zbierania surowców, co szybko okazuje się kluczowym elementem zabawy.

Wiele roślin, kamieni i drewna otrzymujemy ze składowisk nagród, czyli specjalnych znaczeń w danych lokacjach. Tworzą one codziennie trochę zasobów. Zawsze jednak bardziej korzystne jest niezależne wybranie się w teren, zwłaszcza po rozwinięciu umiejętności zbieractwa.

Pozyskiwanie surowców wymagane jest do rozbudowywania domów i do budowania i zmienienia przedmiotów, bez których walka z pewnymi gatunkami zwierząt jest utrudniona lub wręcz niemożliwa. Postać początkowo jest to bardzo cienka a często bezbronna w zakresie, głównie nocą, kiedy na żer far cry primal allegro wychodzą niebezpieczne drapieżniki.

Choć w konkretnym etapie zbieranie może zaprezentować się nużące, gdy mocno rozwiniemy postać, a wilki czy jaguary nie będą tworzyć zagrożenia, do gry wraca świeżość. Kończymy się bać i przewidujemy się człowiekiem na domowym podwórku. Także akcja jest mało popularniejsza w dalszym ciągu, gdy wioska jest obecnie rozwinięta. Wówczas temat walk plemiennych zatrzymuje się coraz dużo eksponowany i atrakcyjny.


Oprócz wątku głównego, który przynosi do piętnastu godzin zabawy, przechodzimy do pracowania z prawdziwym ogromem zadań pobocznych. Powraca znany z starych części motyw przejmowania obozów również niezwykłych miejsc, z starą koniecznością „wyczyszczenia” danego obszaru z przeciwników.

W Primal robi to zawsze trochę inaczej, gdyż - zamiast broni palnej - do możliwości mamy łuk, maczugi czy włócznię. Często więc należy określać się na grę bezpośrednią, jaka nie jest do końca angażująca. Większą satysfakcję sprawiają raczej okazje na dystans, z zastosowaniem noży do rzucania, rojów pszczół i dodanego łuku. Co dobre, maczugami czy włóczniami i możemy rzucać, a następnie odzyskać je ze zwłok wroga.

Wielu lepszymi zadaniami pobocznymi przedstawiają się zlecenia od przypadkowych ludzi - na przykład konieczność sprawdzenia, co zatruwa wodę w wiosce. Wykorzystujemy wtedy wzrok łowcy, specjalny tryb widzenia pozwalający zauważyć kluczowe elementy szybciej. Podążamy za śladami, tropimy i usuwamy przyczynę problemu.

Opcjonalne misje bywają do siebie odpowiednie, jednak często przedstawiają się o wiele ciekawiej zaprojektowane od tychże z pierwszego wątku. Okazjonalnie ratujemy też Łindźa, uwięzionych przez wrogów z Udam. W obecny technologia zwiększamy liczbę mieszkańców wioski.

Pięknymi i zwiększonymi poleceniami są te polegające na poskramianiu najsilniejszych zwierząt - tygrysa szablozębnego lub mamuta. To połączenie tropienia, zastawiania sieci i walki. Nagrodą jest oswojenie takiego zwierzęcia oraz możliwość ujeżdżania go, o ile mamy odpowiednią zdolność.

Poskramiać można większość gatunków. Potrzebujemy do ostatniego przyjemności, którą stosujemy w ziemię zwierzaka. Nie umiemy przy tym oddać się wykryć, zatem do stosującego posiłek stworzenia zakradamy się od tyłu. Później drapieżnik może pomagać nam w walce, nawet słuchając prostych poleceń.

Ciekawym składnikiem jest obecność sowy-zwiadowcy, która szybko składa się bardzo przydatnym towarzyszem. Przejmujemy nad nią ochronę i rozglądamy się po strony. Z czasem ułatwia to znaczenie przeciwników, umożliwia nawet otaczanie ich z góry.

Rozwój bohatera został nieco zmieniony i rozbudowany. Dostęp do niektórych umiejętności jesteśmy dopiero wtedy, gdy sprowadzimy do wioski odpowiedniego człowieka, odpowiedzialnego za polowanie, zbieractwo, walkę czy nową część. Najlepszych talentów pokażemy się po rozbudowaniu konkretnych chat i działaniu pracy.

Wszystkie te czynniki czynią grę interesującą i pozytywną do rozwoju głównej postaci. Za tym idzie tendencję do coraz dalszych dróg w newralgiczne miejsca, szukania na złe gatunki zwierząt i kontrole zdobycia rzadkich surowców.

Rozgrywka poprzez swą pomysłowość i spokój przynosi nieoczekiwanie dużo satysfakcji. Zadowoleni będą zarówno gracze znający serię Far Cry, kiedy również sięgający po nią po raz pierwszy. Szybko zapomina się o braku karabinów, granatów, wyrzutni rakiet czy aut. Że tylko, że warstwa fabularna wypada znacznie gorzej. Coś za coś.

Na osłodę pozostaje jednak przepiękny, bardzo dobrze zaprojektowany świat. Pełno tutaj wzniesień i gór, na które dostaniemy się ale za pomocą zaczepu z kości. Istnieją także wyższe oraz lżejsze zbiorniki wodne, rzeki bądź i jaskinie skrywające wiele tajemnic. Nie odkryje się tu klasycznych dróg, bo akcja dzieje się dziesięć tysięcy lat przed naszą erą, więc cały czas przemieszczamy się po mniej lub bardziej wydeptanych ścieżkach.

hqdefault.jpg

Całość uzupełniona jest popularną oprawą graficzną. Choć miejscami widać pewne uproszczenia wizualne, to całe takie niuanse tuszowane są przez sprytne zabiegi. Mowa tutaj często o wolumetrycznym światłu i pełnej gamie wykorzystanych barw. Uznać to można tymże znacznie, im dobrze włączymy się na końce mapy. Krainy na południu, północy i wschodzie dzielą się z siebie diametralnie, choć sam świat jest wiele mniejszy niż w dawnych częściach.

Wszystko to powoduje się w raptem w 12 GB danych na konsoli, co wykonało na nas korzystne wrażenie. Podobnie zresztą jak płynność działania testowanej wersji na PlayStation 4 i absolutny brak kłopotów z grupą klatek, nawet jak na ekranie dzieje się moc i konkurujemy z kilkunastoma przeciwnikami.

Na pełną pochwałę zasługuje także dźwięk przestrzenny. Noce, choć jasne, mogą być przerażające. Tu również ówdzie usłyszymy wyjące wilki, innym razem porykiwanie niedźwiedzia. Często można znaleźć się na tym, że skupieni na skradaniu przestraszymy się odgłosów własnego zwierzęcia. Bardzo dawno udźwiękowienie nie szło w atrakcji wideo tak daleko.

Zatrzymanie się o ponad 12 000 lat to dla serii Far Cry rewelacyjny pomysł. Gra jest niezwykle satysfakcjonująca, zwłaszcza w późniejszych etapach gry. Daje to przymknąć spojrzenie na kilka rozbudowaną mechanikę oraz minusy fabularne. Far Cry Primal toż dużo korzystne rozwinięcie cyklu. Gra potrafi przywiązać do ekranu na dalekie godziny.

Read more…

Opis FarCry Primal

Seria Far Cry przyzwyczaiła nas do jakichś standardów - wspaniałą oprawę i ciekawe postacie drugoplanowe zawsze uzupełniała przyjemna rozgrywka, która jednak posiadała być częsta. Primal nie odbiega mocno od tych doskonałych założeń, lecz grę mocno wyróżnia wyjątkowa treść i wiedzę, że jesteśmy nie tylko myśliwym, a i potencjalną ofiarą.

Uczucie zaszczucia towarzyszy nam praktycznie z początku, wyraźnie dołączając do poznania, że epoka kamienia wtedy nie był skłonny czas dla starego człowieka. Primal informuje o walce międzyplemiennej, ale też starciu z naturą - niebezpiecznymi zwierzętami i chłodem północy.

Scenariusz to przecież zdecydowanie mniejszy punkt najnowszego Far Cry'a. Dodajemy się w nieszczególnie dzielącego się myśliwego imieniem Takkar, a zabawę poczynamy od rozbudowywania wioski plemienia Łindźa, poszukując w świecie ludzi przydatnych do jej wzrostu.

hqdefault.jpg

W trakcie przygody napotykamy wiele mniej czy bardziej interesujących postaci, które chociaż nie zapadają w myśl tak, jak choćby Vaas Montenegro lub same Pagan Min. Na tym polu nieco lepiej wypadają wodzowie Udam, przecież toż też nie jest okres znany z ostatnich części.

Powody to głównie wykonywanie zadań dla obywateli z wioski. Misje te są na planu między innymi ulepszanie zabudowań i zdobywanie kolejnych mieszkańców, a wszystko to okraszone jest trwałą potrzebą zbierania surowców, co już wykazuje się istotnym elementem zabawy.

Wiele roślin, kamieni oraz drewna korzystamy ze składowisk nagród, czyli specjalnych pomieszczeń w danych lokacjach. Tworzą one codziennie trochę zasobów. Zazwyczaj ale bardziej korzystne jest wolne wybranie się w kraj, zwłaszcza po rozwinięciu umiejętności zbieractwa.

Pozyskiwanie surowców wymagane jest do rozbudowywania domów także do tworzenia i ulepszenia przedmiotów, bez których gra z niektórymi gatunkami zwierząt jest utrudniona lub wręcz niemożliwa. Postać początkowo jest zatem bardzo subtelna i często bezbronna w lokalu, głównie nocą, kiedy na żer wychodzą niebezpieczne drapieżniki.

Chociaż w określonym elemencie zbieranie może okazać się nużące, gdy bardzo rozwiniemy postać, a wilki czy jaguary nie będą być zagrożenia, do gry wraca świeżość. Rzucamy się bać i czujemy się panującym na własnym podwórku. Także sprawa jest trochę lepsza w dalszym etapie, gdy wioska jest już rozwinięta. Wówczas temat walk plemiennych zatrzymuje się jeszcze dużo eksponowany i oryginalni.


Oprócz wątku głównego, który prowokuje do piętnastu godzin zabawy, jesteśmy do działania z wielkim ogromem zadań pobocznych. Powraca znany z poprzednich części motyw przejmowania obozów oraz zagranicznych miejsc, z tradycyjną koniecznością „wyczyszczenia” danego regionu z przeciwników.

W Primal wygląda to wprawdzie trochę inaczej, gdyż - zamiast broni palnej - do dyspozycji mamy łuk, maczugi czy włócznię. Często dlatego należy przyjmować się na walkę bezpośrednią, która nie jest do kraju angażująca. Większą satysfakcję sprawiają raczej potyczki na dystans, z zastosowaniem noży do rzucania, rojów pszczół i wspomnianego łuku. Co dobre, maczugami czy włóczniami i możemy rzucać, a wtedy odzyskać je ze zwłok wroga.

Wielu lepszymi zadaniami pobocznymi pokazują się zlecenia od przypadkowych ludzi - na dowód konieczność sprawdzenia, co zatruwa wodę w wiosce. Wykorzystujemy https://www.farcryprimalpc.com/ wtedy wzrok łowcy, specjalny tryb widzenia pozwalający zauważyć kluczowe elementy szybciej. Podążamy za śladami, tropimy i usuwamy przyczynę problemu.

Opcjonalne misje bywają do siebie odpowiednie, ale często przedstawiają się o moc ciekawiej zaprojektowane od tychże z ważnego wątku. Okazjonalnie ratujemy też Łindźa, uwięzionych przez wrogów z Udam. W obecny rozwiązanie zwiększamy liczbę mieszkańców wioski.

Interesującymi i rozbudowanymi zadaniami są te polegające na ścieraniu najsilniejszych zwierząt - tygrysa szablozębnego lub mamuta. To związanie tropienia, zastawiania pułapek i gry. Nagrodą jest oswojenie takiego zwierzęcia również możliwość ujeżdżania go, o ile jesteśmy wystarczającą zdolność.

Poskramiać można większość gatunków. Potrzebujemy do tego przynęty, którą uderzamy w miejscowość zwierzaka. Nie możemy przy tym oddać się wykryć, więc do konsumującego posiłek stworzenia zakradamy się z tyłu. Później drapieżnik może skutkować nam w grze, nawet słuchając prostych poleceń.

Ciekawym wyjątkiem jest obecność sowy-zwiadowcy, która szybko wyraża się bardzo przydatnym towarzyszem. Przejmujemy nad nią ochronę i rozglądamy się po okolicy. Z czasem sprzyja to znaczenie przeciwników, umożliwia nawet zaczynanie ich z głowy.

Rozwój bohatera został coś zmieniony i rozbudowany. Wstęp do niektórych umiejętności mamy właśnie wtedy, gdy skierujemy do wioski odpowiedniego człowieka, odpowiedzialnego za polowanie, zbieractwo, walkę lub nową rzecz. Najlepszych talentów nauczymy się po rozbudowaniu konkretnych chat i zrobieniu prac.

Wszystkie te tematy czynią grę interesującą i zagrzewającą do rozwoju głównej postaci. Za tym idzie tendencja do coraz dalszych podróży w złe miejsca, polowania na groźne gatunki zwierząt i kontrole zdobycia rzadkich surowców.

Rozgrywka przez swą świeżość i charakter przynosi nieoczekiwanie dużo satysfakcji. Zadowoleni będą również gracze znający serię Far Cry, kiedy i zdobywający po nią po raz pierwszy. Szybko zapomina się o braku karabinów, granatów, wyrzutni rakiet czy aut. Szkoda tylko, że warstwa fabularna wypada dużo gorzej. Coś za coś.

Na osłodę pozostaje jednak przepiękny, bardzo mądrze zaprojektowany świat. Pełno tutaj wzniesień i gór, na które weźmiemy się tylko za pomocą zaczepu z kości. Istnieją jeszcze wyższe oraz delikatniejsze zbiorniki wodne, rzeki albo też jaskinie skrywające wiele tajemnic. Nie znajdzie się tu klasycznych dróg, bo akcja dzieje się dziesięć tysięcy lat przed naszą erą, to cały czas przemieszczamy się po parę lub bardziej wydeptanych ścieżkach.

hqdefault.jpg

Całość uzupełniona jest znakomitą oprawą graficzną. Choć miejscami że pewne uproszczenia wizualne, to pełne takie niuanse tuszowane są przez sprytne zabiegi. Mowa tutaj raczej o wolumetrycznym światłu i szerokiej ofercie wykorzystanych barw. Docenić toż wolno tymże niezwykle, im znacznie włączymy się na brzegi mapy. Krainy na południu, północy i wschodzie dzielą się z siebie bardzo, jednak sam świat jest wielu niższy niż w ostatnich częściach.

Wszystko to włącza się w tylko w 12 GB informacjach na konsoli, co sprawiłoby na nas potrzebne wrażenie. Podobnie zresztą jak płynność działania testowanej możliwości na PlayStation 4 i absolutny brak kłopotów z pierwszą klatek, nawet kiedy na ekranie dzieje się wiele i konkurujemy z kilkunastoma przeciwnikami.

Na ogromną pochwałę zasługuje także dźwięk przestrzenny. Noce, choć jasne, mogą być przerażające. Tu i ówdzie usłyszymy wyjące wilki, następnym razem porykiwanie niedźwiedzia. Często można zamknąć się na ostatnim, że skupieni na skradaniu przestraszymy się odgłosów własnego zwierzęcia. Bardzo dawno udźwiękowienie nie grało w walce wideo tak dobrze.

Cofnięcie się o ponad 12 000 lat to dla serii Far Cry rewelacyjny pomysł. Rozgrywka jest wyjątkowo satysfakcjonująca, zwłaszcza w późniejszych etapach gry. Powoduje to przymknąć oko na kilka rozbudowaną mechanikę i minusy fabularne. Far Cry Primal to znacznie łatwe rozwinięcie cyklu. Gra potrafi przykuć do ekranu na dalekie godziny.

Read more…

Opis FarCry Primal

Seria Far Cry przyzwyczaiła nas do dobrych standardów - wspaniałą oprawę i ciekawe postacie drugoplanowe zawsze uzupełniała przyjemna rozgrywka, która jednak znała być częsta. Primal nie odbiega bardzo od tych wspaniałych założeń, lecz grę mocno wyróżnia wyjątkowa atmosfera i wiedza, iż istniejemy nie tylko myśliwym, a również potencjalną ofiarą.

Uczucie zaszczucia towarzyszy nam praktycznie od początku, wyraźnie dodając do poznania, że epoka kamienia to nie był jasny czas dla ówczesnego człowieka. Primal wspomina o walce międzyplemiennej, a też starciu z naturą - niebezpiecznymi zwierzętami i chłodem północy.

Scenariusz to ale zdecydowanie słabszy punkt najnowszego Far Cry'a. Zajmujemy się w nieszczególnie przyznającego się myśliwego imieniem Takkar, a zabawę rozpoczynamy od rozbudowywania wioski plemienia Łindźa, chodząc w świecie ludzi adekwatnych do jej wzroście.

hqdefault.jpg

W trakcie przygody napotykamy wiele kilka czy bardziej udanych postaci, które wprawdzie nie powstają w pamięć tak, jak chociażby Vaas Montenegro czy te Pagan Min. Na ostatnim miejscu nieco dużo wypadają wodzowie Udam, ale toż zarówno nie jest poziom wielki z ostatnich części.

Powody to zwłaszcza wykonywanie zadań dla mieszkańców z wioski. Misje te tworzą na końcu między innymi ulepszanie zabudowań i zdobywanie kolejnych mieszkańców, a wszystko to okraszone jest nieustającą potrzebą zbierania surowców, co już pokazuje się podstawowym elementem zabawy.

Wiele roślin, kamieni oraz drewna otrzymujemy ze składowisk nagród, czyli specjalnych znaczeń w danych lokacjach. Generują one codziennie trochę zasobów. Zazwyczaj ale bardziej dochodowe jest aktywne wybranie się w lokal, zwłaszcza po rozwinięciu umiejętności zbieractwa.

Pozyskiwanie surowców chciane jest do rozbudowywania domów a do przygotowywania i zmienienia przedmiotów, bez których gra z niektórymi gatunkami zwierząt jest skomplikowana czy wręcz niemożliwa. Postać początkowo jest wtedy bardzo mglista a często bezbronna w lokalu, głównie nocą, kiedy na żer wychodzą niebezpieczne drapieżniki.

Jednakże w jakimkolwiek okresie zbieranie może ujawnić się nużące, gdy bardzo rozwiniemy postać, a wilki czy jaguary nie będą mieć zagrożenia, do gry wraca świeżość. Rzucamy się bać i przewidujemy się panem na polskim podwórku. Także akcja jest dość popularniejsza w dalszym etapie, gdy wioska istnieje obecnie rozwinięta. To temat walk plemiennych stoi się coraz dużo eksponowany i wspaniali.


Oprócz wątku głównego, który służy do piętnastu godzin zabawy, przechodzimy do pracowania z pewnym ogromem zadań pobocznych. Powraca wielki z poprzednich części motyw przejmowania obozów również innych miejsc, z tradycyjną koniecznością „wyczyszczenia” danego regionu z przeciwników.

W Primal robi to zawsze nieco inaczej, gdyż - zamiast broni palnej - do dyspozycji mamy łuk, maczugi czy włócznię. Często to należy decydować się na walkę bezpośrednią, jaka nie jest do kraju angażująca. Większą przyjemność sprawiają raczej potyczki na dystans, z wykorzystaniem noży do rzucania, rojów pszczół i wspomnianego łuku. Co ciekawe, maczugami czy włóczniami także możemy rzucać, i następnie odzyskać je ze zwłok wroga.

Wiele ciekawszymi zadaniami pobocznymi przedstawiają się farcryprimalpc.com/ zlecenia od przypadkowych ludzi - na dowód konieczność sprawdzenia, co zatruwa wodę w wiosce. Wykorzystujemy wtedy wzrok łowcy, specjalny tryb widzenia pozwalający zauważyć kluczowe elementy szybciej. Podążamy za śladami, tropimy i eliminujemy przyczynę problemu.

Opcjonalne misje chodzą do siebie odpowiednie, ale często oddają się o wiele ciekawiej zaprojektowane od tych z ważnego wątku. Okazjonalnie ratujemy też Łindźa, uwięzionych przez wrogów z Udam. W współczesny możliwość zwiększamy liczbę mieszkańców wioski.

Ciekawymi i zwiększonymi działaniami są te liczące na ścieraniu najsilniejszych zwierząt - tygrysa szablozębnego lub mamuta. To połączenie tropienia, zastawiania sieci i gry. Nagrodą jest oswojenie takiego zwierzęcia oraz oferta ujeżdżania go, o ile mamy dobrą zdolność.

Poskramiać można większość gatunków. Potrzebujemy do ostatniego przyjemności, którą uderzamy w okolicę zwierzaka. Nie potrafimy przy tym dać się wykryć, więc do konsumującego posiłek stworzenia zakradamy się od tyłu. Później drapieżnik może skutkować nam w grze, nawet słuchając prostych zadań.

Ciekawym czynnikiem jest obecność sowy-zwiadowcy, która już prezentuje się szalenie przydatnym towarzyszem. Przejmujemy nad nią ochronę i rozglądamy się po stronie. Z czasem umożliwia to świadczenie przeciwników, umożliwia nawet otaczanie ich z głowy.

Rozwój bohatera został nieco zmieniony i zwiększony. Dostęp do pewnych umiejętności mamy dopiero to, gdy sprowadzimy do wioski odpowiedniego człowieka, odpowiedzialnego za polowanie, zbieractwo, walkę lub różną dziedzinę. Najlepszych talentów zapoznamy się po rozbudowaniu konkretnych chat i działaniu prac.

Wszystkie te składniki czynią grę interesującą i pozytywną do wzrostu głównej postaci. Za tym idzie energia do coraz dalszych wypraw w duże miejsca, polowania na groźne gatunki zwierząt i próby zdobycia rzadkich surowców.

Rozgrywka poprzez swą kreatywność i charakter przynosi nieoczekiwanie dużo satysfakcji. Zadowoleni będą zarówno gracze znający serię Far Cry, jak i sięgający po nią po raz pierwszy. Szybko zapomina się o braku karabinów, granatów, wyrzutni rakiet czy aut. Szkoda tylko, że warstwa fabularna wypada bardzo gorzej. Coś za coś.

Na osłodę pozostaje jednak przepiękny, bardzo mądrze zaprojektowany świat. Pełno tutaj wzniesień i gór, na jakie zdobędziemy się ale za pomocą zaczepu z kości. Istnieją również istotniejsze oraz delikatniejsze zbiorniki wodne, rzeki lub i jaskinie skrywające wiele tajemnic. Nie odkryje się tu klasycznych dróg, bo akcja dzieje się dziesięć tysięcy lat przed naszą erą, więc cały okres unosimy się po chwila lub bardziej wydeptanych ścieżkach.

hqdefault.jpg

Całość uzupełniona jest wielką oprawą graficzną. Choć miejscami widać pewne uproszczenia wizualne, to wszelkie takie niuanse tuszowane są przez sprytne zabiegi. Mowa tu głównie o wolumetrycznym światłu i wielkiej gamie wykorzystanych barw. Docenić to mocna tym bardziej, im bardzo włączymy się na końce mapy. Krainy na południu, północy i wschodzie dzielą się z siebie bardzo, jednak sam świat jest znacząco niższy niż w dawnych częściach.

Wszystko to powoduje się w jedynie w 12 GB danych na konsoli, co przygotowało na nas pozytywne wrażenie. Podobnie zresztą jak płynność działania testowanej możliwości na PlayStation 4 i absolutny brak problemów z pierwszą klatek, nawet kiedy na ekranie dzieje się morze i konkurujemy z kilkunastoma przeciwnikami.

Na ogromną pochwałę zasługuje także dźwięk przestrzenny. Noce, choć jasne, potrafią być złe. Tu również ówdzie usłyszymy wyjące wilki, przeciwnym razem porykiwanie niedźwiedzia. Często można złapać się na tym, że skupieni na skradaniu przestraszymy się odgłosów własnego zwierzęcia. Bardzo dawno udźwiękowienie nie zawierało w sztuce wideo tak daleko.

Cofnięcie się o ponad 12 000 lat to dla serii Far Cry rewelacyjny pomysł. Rozgrywka jest niezmiernie satysfakcjonująca, często w późniejszych etapach gry. Powoduje to przymknąć oko na niedostatecznie rozbudowaną mechanikę i minusy fabularne. Far Cry Primal to ogromnie łatwe rozwinięcie cyklu. Gra potrafi przywiązać do ekranu na duże godziny.

Read more…

Najlepsze strony z FarCry Primal Crack

FarCry Primal - Recenzja

Kiedy zapowiedziano Far Cry Primal dużo jednostek korzystało zbyt złe Ubisoftowi, że porzuca główną oś serii i zwraca się na stworzeniu spin-offu. Że rezygnuje z ciepłego miejsca na sprawa rzucenia gracza w świat z epoki kamienia łupanego. Że uganianie się za mamutami to wszelkie nieporozumienie. Iż toż będzie kolejne DLC za jakie należy zapłacić jak za nową grę... Że chodzili do ostatniej klasy mogę Wam powiedzieć jedno: mieszali się. Przeniesienie prac do roku 10 000 p.n.e. to niepowtarzalna przejdź w ten link z zdrowszych pracy jaka spotkała serię Far Cry z czasów wydania świetnego Blood Dragon. Tylko wtedy przechodzili do postępowania z niewielką odskocznią od głównego uniwersum, teraz i otrzymujemy niemal zupełnie inny tytuł, który zabierze nam z bycia co najmniej kilkadziesiąt godzin.

Z Far Cry Primal jest kilku jak z klockami Lego. Niby wiemy już większość elementów, doskonale zdajemy sobie sytuację o co w niniejszej przyjemności chodzi, a wszystek inny zestaw sprawia wielką przyjemność. Tu sporo klocków pochodzi z Far Cry 4. Skalna wspinaczka? Jest. Możliwość jeżdżenia na dachu słonia? Jest, tylko zamiast słonia dosiadamy mamuta. Przejmowanie strażnic? Wiadomo. Otwarty świat z mnóstwem prace do oczyszczania i pozycjami do zastosowania? Nie umiało go zawieść. A już wyobrażacie sobie, że Ubisoft spowodował to jedno co w zeszłych odsłonach Assassin's Creed - zmienił miejsce akcji nie zmieniając przy tym techniki rozgrywki. Na wesele zmian oddziałujących na kurs gry jest tu sporo, choć niestety równie dobrze elementów zostało powielonych z poprzedniej odsłony.

hqdefault.jpg

Początek doskonale znacie z tematów promocyjnych. Zajmujemy się w wojownika Takkara, który wraz ze naszymi znajomymi wychodzi na polowanie. Głód doskwiera, a mięso mamuta potrafiło go spełnić na chwila tygodni. Gra jest godna świeczki, tylko w krainie Oros to pan jest zwierzyną. Atak tygrysa szablozębnego na pobratymców a chociaż dobre uniknięcie śmierci sprawia, że Takkar jest jedynym ocalałym przedstawicielem plemienia Łindźa. Przynajmniej naprawdę mu się wydaje...

Zostanie w świecie, w jakim człowiek dopiero pokazuje się jak zostać ostatnim ogniwem łańcucha pokarmowego, nie jest przyjemne. Oraz co właśnie w pojedynkę. Trzeba znaleźć sobie schronienie, zapewnić pożywienie, rozpalić ogień, przygotować broń a żyć pełny czas czujnym, bo śmierć wygląda na wszystkim etapie. Początki toż właściwie naprawdę dość rozbudowany tutorial, który stosuje nas w ostatni dobry, naturalny i wymagający świat. A szybko wówczas odda się zauważyć główną kolej w grze - to styl łowcy, podczas którego Takkar lepiej dostrzega łatwe do przechowywania surowce, będącą w pobliżu zwierzynę i ślady polecane przez nią. I odpowiednio podążając takim tropem przez przypadek odnajdujemy Saili, kolejną Łindźe. Plan to stoi się prosty. Musimy znaleźć i zjednoczyć pozostałych członków plemienia rozsianych po świecie, bo właśnie w zorganizowanej grupie mamy możliwość na przetrwanie.

Oros to doprawdy malownicza kraina. Dzika, wręcz nieskazitelna natura robi niesamowite wrażenie. Na screenach możecie podziwiać tylko próbkę silnika Dunia, w trakcie rozgrywki przedstawiony świat robi dużo większe doświadczenie. Ogromny ponadto jest tu udostępniony otwarty świat. Powierzchnia mapy jest co prawda krótsza niż w starych odsłonach, ale same należy tworzyć na uwadze fakt, że w Far Cry Primal zaczynamy się głównie pieszo, i gdy nie punkty kontrolne będące do bliskiej podróży, jazda po krainie Oros istniała nie tylko chcąca, a także męcząca.

Początkowo nie przechodzimy do dyspozycji za wielkiego wachlarzu umiejętności i dostępnych broni do użytkowania. Do przetrwania musi nam wystarczyć maczuga, włócznia, prosty łuk i dwa paski zdrowia, które mogą już zniknąć po jednym razie niedźwiedzia brunatnego. Dopiero kiedy znajdziemy innych Łindźa, będziemy umieli nie tylko otrzymywać z nich misje, jednak także zapoznać się nowych znajomości bądź i poznamy przepisy na drugie bronie i mikstury. Nie wystarczy jednak ograniczyć ich do własnej wioski, trzeba dostarczyć im też schronienie. Rozbudowa i zaludnianie naszej osady to strategiczny element rozgrywki. Stąd również w jak żadnej innej odsłonie, w Far Cry Primal tak znaczące jest robienie wszystkich surowców niezbędnych nie tylko do robienia broni, a również instalacje nowych chat i szałasów. I nie wystarczy do ostatniego wydawanie trzciny, zbieranie kwiatów, rąbanie drewna czy wydobywania łupków, jakich w ziemi Oros jest pod dostatkiem. Aby w szerocy rozbudować naszą bazę wypadową niejednokrotnie przyjdzie nam zapolować na rzadkie zwierzę, które powstaje lecz w ścisłej, najczęściej trudno dostępnej pozycji i wykazuje aktywność tylko w nocy. I po zmroku wytwarza się zdecydowanie bardziej niebezpiecznie niż za dnia...


Ci, jacy w ubiegłych odsłonach serii Far Cry lubowali się w bezpośredniej wymianie ognia raczej długo nie przeżyją w Far Cry Primals. O ile szukanie na kozice, jelenie czy polski nie ma poważniejszego wyzwania, tak już szarża ze zwykłą maczugą w postać drapieżnej zwierzyny zrobi się w najpiękniejszym razie jak przygoda Leonardo Di Caprio z niedźwiedziem w Zjawie. Tu nie uświadczymy sympatycznych zwierzaków z Epoki Lodowcowej, tu mamy do robienia z ogromnymi bestiami, które tylko oczekują na to, by rozszarpać nas na brzegi. Dlatego też premiowane jest spokojne zajęcie w ukryciu, skradanie się i znaczenie w wygodnym czasie śmiertelnego ciosu.

Jest przecież pewna umiejętność, która daje, że Takkar zasługuje na przydomek "Władca zwierząt". To drogę poskramiania większości gatunków trwających w Oros. Technicznie stanowi to szczególnie niskie: wystarczy rzucić przynętę, zaczekać aż zwierzę się nią zainteresuje, a następnie zakraść się i zamiast przebić włócznią, ujarzmić je bliską mocą. Tyle teorii. W pracy najrzadsze zwierzęta chcą od nas rozwinięcia nie tylko dobrych wiedzy, lecz też nieco zwinności - wystarczy bowiem podejść odrobinę za blisko, i nasza klasa zakończy się tragicznie.

Jak już uda nam się poskromić zwierzę, zacznie ono nam towarzyszyć, będzie walczyć zgodnie z nami też słuchać wydawanych poleceń. Co ważne, wszystka z ograniczonych bestii posiada zestaw innych cech i możliwości. Niektóre mają wielką siłę, inne potrafią atakować przeciwnika z zaskoczenia, i jeszcze inne zwiększają obszar widoczny w minimapie. Wystarczy więc wydać polecenie ataku i brać problem z głowy, choć to dostaniemy mniej punktów doświadczenia, a a znajomy partner może zginąć w trakcie starcia z różnym drapieżnikiem. Stąd te istotne jest jego regularne karmienie mięsem pozyskiwanym z drugich zwierząt. Wspominałem już, że w Far Cry Primal trzeba zbierać wszystko?

hqdefault.jpg

Poskromione zwierzęta to nie jedyni towarzysze naszych dróg i polowań. Choć Takkar wraz z biegiem umiejętności zyskuje lepsze zdolności łowieckie, tak nieodzownym elementem gry zatrzymuje się także sowa, jaka nie tylko robi za naszego rodzaju zwiadowcę, ukazując nam większą połać pobliskiego terenu z lotu ptaka, a sama posiada także zaatakować czające się w krzakach niebezpieczeństwo.

O ile polowania oraz poskramianie zwierząt zrealizowano świetnie, tak właściwie gorzej wypadają inne elementy. Warto bowiem wspomnieć, iż w świecie Oros istnieją także inne plemiona, które dodatkowo walczą o doświadczenie i dominowanie nad krainą. Niestety, walka z wszystkimi Udam czy Izila jest wystarczająco powtarzalna, a także ograniczony arsenał nie urozmaica tu starć. Też jest z misjami głównego wątku, kiedy także tymi dodatkowymi - w części z nich oceniani jesteśmy kiedy pan na posyłki, który zawiera trochę przynieść, albo wytropić konkretne zwierzę. Odzywają się tutaj bolączki otwartego świata, w którym większy nacisk plasuje się na eksplorację i zbieractwo niż warstwę fabularną. Szkoda, bo prehistoryczny czas toż czysty element na opowiedzenie wciągającej historii, a tu został potraktowany po macoszemu.

Mimo tego, w Far Cry Primal był się wiele głęboko niż wykonując w Far Cry 4. Przeniesienie wyprawy do momentów kamienia łupanego stanowiło dla Ubisoftu dość ryzykowną, ale udaną decyzją. Ta gra wyraża swój pazur przedstawiając brutalny, prymitywny świat, którego eksploracja może wywołać dreszczyk emocji. Że tylko, że Far Cry Primal zbyt często powiela schematy wałkowane w kolekcji z dłuższego okresu, a opowiedziana akcja jest równie prymitywna, kiedy jej sceneria.

Read more…