Jak się instaluje Far Cry Primal Pobierz ulubione

Opis Far Cry Primal

Kiedy zapowiedziano Far Cry Primal dużo kobiet posiadało zbyt złe Ubisoftowi, że porzuca główną oś serii i gromadzi się na działaniu spin-offu. Że rezygnuje z dalekiego środowiska na praca rzucenia gracza w świat z epoki kamienia łupanego. Że uganianie się za mamutami to jakieś nieporozumienie. Że wtedy będzie nowe DLC za jakie należy zapłacić jak za nową grę... Jak chodzili do ostatniej klasy mogę Wam powiedzieć jedno: mieszali się. Przeniesienie akcji do roku 10 000 p.n.e. to jedna z prawdziwszych kwestii jaka przyszła serię Far Cry z czasów wydania świetnego Blood Dragon. Tylko wtedy przechodzili do tworzenia z bliską odskocznią od głównego uniwersum, teraz zaś otrzymujemy niemal zupełnie nowy tytuł, który zabierze nam z życia co najmniej kilkadziesiąt godzin.

Z Far Cry Primal jest raczej kiedy z klockami Lego. Niby znamy już większość elementów, doskonale zdajemy sobie prośbę o co w współczesnej imprezie chodzi, jednak wszystek kolejny zestaw sprawia wielką przyjemność. Tu sporo klocków powstaje z Far Cry 4. Skalna wspinaczka? Jest. Możliwość jeżdżenia na wierzchu słonia? Jest, tylko zamiast słonia dosiadamy mamuta. Przejmowanie strażnic? Wiadomo. Otwarty świat z mnóstwem sprawy do sprzątania i pozycjami do zastosowania? Nie potrafiło go zawieść. A obecnie myślicie sobie, że Ubisoft sprawił to samo co w tych odsłonach Assassin's Creed - zmienił miejsce części nie zmieniając przy tym techniki rozgrywki. Na szczęście zmian wchodzących na przebieg rozgrywki jest tu sporo, choć nie równie wielu elementów zostało powielonych z ostatniej odsłony.

hqdefault.jpg

Początek doskonale znacie z materiałów promocyjnych. Zajmujemy się w wojownika Takkara, który wraz ze naszymi znajomymi wyrusza na polowanie. Głód doskwiera, a mięso mamuta potrafiło go zaspokoić na kilka tygodni. Gra jest godna świeczki, a w krainie Oros to urzędnik jest zwierzyną. Atak tygrysa szablozębnego na pobratymców a dopiero dobre uniknięcie śmierci sprawia, że Takkar zostaje jedynym ocalałym przedstawicielem plemienia Łindźa. Przynajmniej właśnie mu się wydaje...

Doświadczenie w świecie, w którym człowiek dopiero zapoznaje się jak zostać ostatnim ogniwem łańcucha pokarmowego, nie jest dostępne. A co właśnie w pojedynkę. Powinien znaleźć sobie schronienie, zapewnić pożywienie, rozpalić ogień, przygotować stój oraz żyć wszelki okres czujnym, bo śmierć wygląda na jakimś kroku. Początki to właściwie naprawdę dość rozbudowany tutorial, który zaczyna nas w ostatni niezwykły, pierwszy i trudny świat. I szybko dawno da się zauważyć główną kolej w grze - to styl łowcy, podczas którego Takkar lepiej dostrzega dostępne do przechowywania surowce, stanowiącą w pobliżu zwierzynę i ślady zostawiane przez nią. I odpowiednio podążając takim tropem przez przypadek odnajdujemy Saili, kolejną Łindźe. Plan wówczas staje się prosty. Musimy znaleźć i zjednoczyć pozostałych członków plemienia rozsianych po świecie, bo właśnie w danej grupie jesteśmy okazję na przetrwanie.

Oros to naprawdę malownicza kraina. Dzika, wręcz nieskazitelna natura robi niesamowite wrażenie. Na screenach możecie podziwiać tylko próbkę silnika Dunia, w trakcie rozgrywki przedstawiony świat robi bardzo większe doświadczenie. Ogromny dodatkowo jest tu udostępniony otwarty świat. Powierzchnia mapy jest co prawda niższa niż w dawnych odsłonach, ale też należy narzekać na pomocy fakt, iż w Far Cry Primal przenosimy się głównie pieszo, i gdyby nie punkty kontrolne dostarczające do dużej podróży, wędrówka po krainie Oros istniała nie tylko chcąca, tylko również męcząca.

Początkowo nie mamy do dyspozycji zbyt wielkiego wachlarzu wiedze oraz dostępnych broni do skorzystania. Do przetrwania musi nam wystarczyć maczuga, włócznia, prosty łuk oraz dwa paski zdrowia, które potrafią szybko zniknąć po jednym ciosie niedźwiedzia brunatnego. Dopiero kiedy znajdziemy innych Łindźa, będziemy umieli nie tylko otrzymywać od nich pozycje, jednak również nauczyć się nowych wiedze albo te poznamy przepisy na kolejne bronie i mikstury. Nie wystarczy jednak ograniczyć ich do swej wioski, trzeba umożliwić im jeszcze schronienie. Rozbudowa i zaludnianie naszej osady to decydujący element rozgrywki. Stąd same w jak żadnej innej odsłonie, w Far Cry Primal tak istotne jest zbieranie wszystkich surowców niezbędnych nie jedynie do robienia broni, a również instalacji nowych chat i szałasów. I nie wystarczy do ostatniego wydawanie trzciny, zbieranie kwiatów, rąbanie drewna czy wydobywania łupków, których w okolicy Oros jest pod dostatkiem. Żeby w całości rozbudować naszą bazę wypadową niejednokrotnie przyjdzie nam zapolować na krótkie zwierzę, które jest ale w pewnej, najczęściej trudno dostępnej lokalizacji i wykazuje aktywność wyłącznie w nocy. A po zmroku szykuje się zdecydowanie dużo niebezpiecznie niż za dnia...


Ci, jacy w dawnych odsłonach serii Far Cry lubowali się w otwartej wymianie ognia raczej długo nie pozostaną w Far Cry Primals. O ile polowanie na kozice, jelenie czy dziki nie ma poważniejszego wyzwania, tak szybko szarża ze popularną maczugą w miejscowość drapieżnej zwierzyny skończy się w najłatwiejszym razie jak przygoda Leonardo Di Caprio z niedźwiedziem w Zjawie. Tu nie uświadczymy sympatycznych zwierzaków z Epoki Lodowcowej, tu jesteśmy do czynienia z ogromnymi bestiami, które dopiero liczą na to, by rozszarpać nas na etapy. Dlatego też premiowane jest skłonne życie w ukryciu, skradanie się i działanie w właściwym momencie śmiertelnego ciosu.

Istnieje natomiast pewna umiejętność, która działa, że Takkar zarabia na przydomek "Władca zwierząt". To opcję poskramiania większości gatunków trwających w Oros. Technicznie istnieje ostatnie bardzo przydatne: wystarczy rzucić przynętę, zaczekać aż zwierzę się nią zainteresuje, a potem zakraść się i zamiast przebić włócznią, ograniczyć je znaną siłą. Tyle teorii. W działalności najrzadsze zwierzęta wymagają od nas rozwinięcia nie tylko odpowiednich wiedzy, a również nieco zwinności - wystarczy bowiem podejść odrobinę za około, a nasza próba przygotuje się tragicznie.

Kiedy już uda nam się poskromić zwierzę, zacznie ono nam towarzyszyć, będzie walczyć wspólnie z nami też słuchać wydawanych poleceń. Co ważne, każda z ujarzmionych bestii posiada zestaw innych jakości https://www.farcryprimalpc.com/ i sztuce. Niektóre mają silną siłę, inne mogą atakować przeciwnika z zaskoczenia, i także inne zwiększają obszar dostępny w minimapie. Wystarczy więc wydać polecenie ataku i liczyć problem z góry, choć wówczas dostaniemy mniej punktów doświadczenia, a dodatkowo znajomy towarzysz może zginąć w trakcie starcia z nowym drapieżnikiem. Stąd też ważne jest jego pewne karmienie mięsem pozyskiwanym z kolejnych zwierząt. Wspominałem już, że w Far Cry Primal trzeba zbierać wszystko?

hqdefault.jpg

Poskromione zwierzęta wtedy nie jedyni towarzysze naszych jazd i polowań. Choć Takkar wraz z rozwojem umiejętności zyskuje lepsze zdolności łowieckie, tak niezbędnym elementem gry zatrzymuje się także sowa, która nie tylko robi za naszego rodzaju zwiadowcę, ukazując nam ważniejszą połać pobliskiego terenu z biegu ptaka, jednak taż potrafi także zaatakować czające się w krzakach niebezpieczeństwo.

O ile polowania oraz poskramianie zwierząt zrealizowano świetnie, tak niewiele gorzej wypadają dodatkowe elementy. Warto bowiem wspomnieć, iż w świecie Oros istnieją też inne plemiona, które jeszcze walczą o przeżycie i bycie nad krainą. Niestety, walka z pracownikami Udam czy Izila jest wystarczająco powtarzalna, a dodatkowo mały arsenał nie urozmaica tu starć. Też jest z funkcjami głównego wątku, kiedy także tymi pobocznymi - w części z nich uznawani jesteśmy kiedy mężczyzna na posyłki, który planuje coś przynieść, albo wytropić konkretne zwierzę. Odzywają się tutaj bolączki otwartego świata, w jakim większy wpływ składa się na eksplorację i zbieractwo niż warstwę fabularną. Szkoda, bo prehistoryczny czas to wspaniały wzgląd na opowiedzenie wciągającej historii, i tu został potraktowany po macoszemu.

Pomimo tego, w Far Cry Primal cieszył się wiele głęboko niż prezentując w Far Cry 4. Przeniesienie prac do momentów kamienia łupanego stanowiło dla Ubisoftu dość ryzykowną, ale dobrą decyzją. Ta gra pokazuje swój pazur przedstawiając brutalny, prymitywny świat, którego eksploracja potrafi wywołać dreszczyk emocji. Że tylko, że Far Cry Primal zbyt często powiela schematy wałkowane w serii od dłuższego czasu, a opowiedziana sprawa jest równie prymitywna, niczym jej sceneria.

E-mail me when people leave their comments –

You need to be a member of The Brooklynne Networks to add comments!

Join The Brooklynne Networks